wtorek, 30 grudnia 2014

Kamill do rąk

Wczoraj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka :) Listonosz doręczył mi paczkę, w której znalazłam... produkty do rąk firmy Kamill. Wygrałam je w jednym z konkursów. Bardzo miły akcent na zakończenie 2014 roku :)


Krem do rąk Sensitiv - Ochronny krem do rąk stworzony został specjalnie dla skóry wrażliwej i delikatnej, skłonnej do podrażnień. Łagodna formuła pielęgnacyjna z ekstraktem z rumianku i bisabololem działa kojąco, zapobiega podrażnieniom skóry. Nie zawiera barwników, parabenów oraz substancji zapachowych i konserwujących, mogących wywołać reakcje alergiczne.

Specjalistyczny krem do rąk Hand Repair 5% UREA - Pomaga natychmiast w sytuacjach, gdy Twoje dłonie poddane są szczególnym obciążeniom, są szorstkie w dotyku, popękane i odwodnione. Łagodna formuła pielęgnacyjna zawiera 5% UREA (mocznik). To mocno nawilżający składnik, który skutecznie wiąże wilgoć, także w głębokich warstwach skóry. Wzbogacony o wyciąg z rumianku i Panthenol pielęgnuje i łagodzi wszelkie podrażnienia. Już kilkukrotnie użycie przywróci optymalne nawilżenie dłoni oraz przyniesie uczucie gładkości.

Informacje te pochodzą z Katalogu Produktów, który był dołączony do paczki. Dzięki niemu mam także okazję zapoznać się z innymi produktami firmy Kamill, która gośc pierwszy raz w mojej kosmetyczce. Dostałam również ulotkę z produktami, które były nowością w roku 2014. Jednym z nich był właśnie krem Sensitiv. 

I tym oto sposobem moja kolekcja kremów do rąk się powiększyła. Mimo to bardzo cieszę się z otrzymanej paczki, ponieważ ta firma mimo, że mi znana to jednak obca... Do tej pory nie miałam do czynienia z ich produktami, a na temat kremów do rąk słyszałam raczej dobre opinie, a teraz sama mam okazję je wypróbować.

A Wy znacie produkty firmy Kamill?

_________________________________________________________________________________
Chciałabym Wam życzyć udanej imprezy w Sylwestra,
a w Nowym Roku wszystkiego co najlepsze!

sobota, 27 grudnia 2014

A pod choinką...

Dziewczyny, jak minęły święta? U mnie bardzo rodzinnie i syto. Przy okazji dziękuję Wam za życzenia pod poprzednim postem.
Dzisiaj jeszcze zostanę w tej świątecznej atmosferze i pokażę Wam co znalazłam pod choinką. 


Oczywiście jestem grzeczną dziewczynką cały rok :) i w dodatku bardzo skromną, więc widok prezentów zostawionych pod choinką mnie nie zdziwił ;-)
Podarki bardzo mi się spodobały. Trzeba przyznać, że są trafione w 100%


Dostałam piękny, srebrny łańcuszek z zawieszką w kształcie serduszka. Bardzo delikatny i uroczy. Małe cudeńko.


Pod choinką znalazłam również dwie kosmetyczki w bardzo dziewczęcym kolorze różu z dodatkiem brązu. Małą kosmetyczkę chyba będę nosiła w torebce :) w końcu wszystkie kosmetyczne drobiazgi będę miałą uporządkowane. Duża przyda mi się w częstych podróżach.


Dostałam także krem do rąk firmy Oriflame. Oj dziewczyny, muszę Wam powiedzieć, że mam teraz bardzo duży zapas kremów do rąk! Nie wiem kiedy je wszystkie zużyje...  ale śnieg spadł, zima się zrobiła, więc o dłonie trzeba dbać.


Nie wiem czy już kiedyś wspominałam, ale... kocham Pandy! Po prostu mam bzika na punkcie tych zwierzątek. Mikołaj, Gwiazdor czy kto tam przynosi prezenty, o tym dobrze wiedział i dostałam pięknego pluszaka! I co z tego, że jestem już dorosłą kobietą? - Uwielbiam misie! :)


I największa niespodzianka pod choinką :) Paletka 100 cieni firmy Revolution. Piękna! I teraz mam już zapas cieni chyba na całe życie (akurat!) :) O niej napiszę na pewno coś więcej, ale najpierw muszę się z nią bliżej poznać.


Na koniec oczywiście słodycze :) Ech, trzeba będzie zapisać się na fitness... 

A jak Wasze prezenty? Trafione?

czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Czarodziejskich chwil, ciepłej, rodzinnej atmosfery,
uśmiechów, zdrowia, pyszności na stole,
cudownych prezentów, spełnienia marzeń, 
wyjątkowego Sylwestra
i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!


A dodatkowo wszystkim blogerkom życzę w Nowym Roku wielu inspiracji i pomysłów na nowe posty :)

~Karolina

wtorek, 23 grudnia 2014

Yves Rocher - moje pierwsze zakupy

W końcu przyszedł czas i na mnie, aby stać się klientką sklepu Yves Rocher. W końcu mam swoją kartę klienta oraz pierwsze zakupy za sobą. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Obsługa jest naprawdę miłą i profesjonalna. Pani ekspedientka wszystko mi dokładnie wyjaśniła i wprowadziła w świat YR.
Dziś pokażę Wam co kupiłam :)


W moje łapki wpadły głównie produkty limitowane. Chciałam je poznać w pierwszej kolejności tym bardziej, że inne kosmetyki jeszcze zdążę przetestować. 
Podczas pierwszych zakupów oprócz karty klienta służącej do zbierania pieczątek, dostałam również broszurę, w której mam zawarte wszystkie potrzebne informacje na temat korzyści wynikających z posiadania karty. Pieczątki możemy wymieniać na różne kosmetyki o określonej wartości. Oprócz tego karta upoważnia nas do korzystania z różnych promocji, zniżek oraz prezentów, np. urodzinowych.
Poza tym dostałam również zniżkę -40% na jeden wybrany kosmetyk oraz -40% na kosmetyk do pielęgnacji twarzy. Z tych rabatów mogę korzystać przez dwa miesiące.
Dodatkowo do pierwszych zakupów otrzymałam torbę na zakupy oraz cztery małe próbki (w saszetkach) kosmetyków.


Kupiłam trzy produkty z limitowanej edycji.

Krem do rąk Czekolada&Pomarańcza Prawdziwa chwila przyjemności w chłodne i coraz krótsze dni. Krem do rąk szybko się wchłania i nawilża skórę dłoni. Subtelnie perfumowany nutami czekolady i pomarańczy dostarcza skórze niebywałego uczucia miękkości. Krem Nawilża skórę dłoni, chroni skórę przed działaniem szkodliwych warunków zewnętrznych, a także pozostawia na skórze zapach pomarańczy zatopionych w czekoladzie.

Mleczko do ciała Karmelizowana gruszka Ciesz się czystą chwilą przyjemności dzięki kremowej formule mleczka do ciała o zapachu gruszki w karmelu. Mleczko zostało wzbogacone w olejek ze słodkich migdałów, w glicerynę w 100% pochodzenia roślinnego oraz w wodę z bławatka. Jego lekka formuła pozostawia skórę miękką oraz doskonale nawilżoną. Nawilża i odżywia skórę. Pozostawia na skórze bajeczny zapach gruszki zanurzonej w karmelu.
W celu ułatwienia sobie aplikacji, do mleczka dokupiłam sobie pompeczkę :) 

Żel pod prysznic Czarne owoce Daj się porwać karuzeli smakowitych doznań pod prysznicem dzięki żelowi o apetycznym zapachu czarnych owoców. Żel łagodnie myje skórę i pozostawia na całym ciele wyborny owocowy zapach, którym można delektować się przez całą zimę. Jego atut: zawiera maksymalną dawkę owoców i zero kalorii. Delikatnie myje skórę nie wysuszając jej. Nadaje skórze bajeczny zapach czarnych owoców prosto ze świątecznej spiżarni


Ze stałego asortymentu zdecydowałam się na zakup kawowego żelu pod prysznic, o którym słyszałam naprawdę wiele dobrego.

Żel pod prysznic Ziarna kawy z Brazylii to kosmetyk do mycia ciała o kremowej konsystencji, który jednocześnie pielęgnuje skórę puszystą pianą o zapachu świeżo zmielonej kawy, przywołując skojarzenia z aromatycznymi brazylijskimi plantacjami kawowców. Formuła wykorzystująca pobudzające właściwości zapachu kawy, wzbogacona została składnikami o działaniu nawilżającym i łagodzącym. Kosmetyk ma neutralny dla skóry odczyn pH.

Opisy skopiowałam ze strony sklepu. Moja osobista opinia pewnie pojawi się za jakiś czas. Krem do rąk i mleczko na razie lądują w zapasach.
Muszę powiedzieć, że zapachy tych kosmetyków są obłędne! Czuję, że zrobiłam dobre zakupy bo naprawdę wszystko mi przypadło do gustu. Oby również te produkty tak świetnie działały na moją skórę.
Zdecydowanie jestem zadowolona z tego sklepu. Obsługa jak i same produkty wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie :)

sobota, 20 grudnia 2014

Świąteczna typografia - do pobrania

Tak jak obiecałam niedawno, dziś pokażę Wam do czego były mi potrzebne rami kupione podczas ostatnich zakupów w IKEA :)
Przeglądając strony internetowe często natrafiałam na różne obrazy nazywane mianem Typograficznych. Nie ukrywam, że bardzo podobał mi się ich nowoczesny styl oraz to jak komponują się z wnętrzami. 
Zapragnęłam też takie posiadać :) I tym oto sposobem zawędrowałam na różne strony interentowe, na których była możliwość zakupienia takich obrazów. Ich ceny były dość wysokie, a poza tym było bardzo mało motywów świątecznych, a właśnie takie teraz by najlepiej pasowały. Postanowiłam więc sama spróbować swoich sił w tworzeniu obrazów typograficznych...


Oczywiście są one o tematyce świątecznej. Mogą posłużyć jako ozdoba naszych szafek czy komód.
Tworzenie obrazów typograficznych jest naprawdę proste! Każda z Was mogłaby taki zrobić. Wystarczy posiadać jakiś program graficzny, co nie powinno stanowić problemu dla dziewczyn z blogosfery. Może to być Gimp lub Photoshop, ja wybrałam ten drugi. I do dzieła! Reszta jest już kwestią naszej kreatywności. Dla wzbogacenia prac i nadania im bardziej niepowtarzalnego wyglądu, możemy pobrać z internetu różne, bardziej "fikuśne" czcionki.


Tak prezentują się moje małe dzieła. Zrobienie ich nie zajmuje wiele czasu, a efekt jaki dają mnie naprawdę zadowala. Jeśli byście chciały to mogę Wam pokazać w jaki sposób wykonać taki obraz, dajcie tylko znać :) Powiedzcie również, jakie jest wasze zdanie na temat takich obrazów? Podobają Wam się? A może same macie takie w domu? Bardzo chętnie poznałabym Waszą opinię o tych przedstawionych przeze mnie,ponieważ było to moje pierwsze podejście to tworzenia typografii.


Dla osób, którym spodobały się moje prace i które chciałyby, aby i u nich w domu zagościły takie obrazy, wrzucam linki, z których będziecie mogły je za darmo pobrać. 
                  >>POBIERZ<<                                                             >>POBIERZ<<

              >>POBIERZ<<                                                                >>POBIERZ<<

czwartek, 18 grudnia 2014

Zdobycze DDD

Przyznam się szczerze, nie miałam zamiaru brać udziału w DDD, czyli Dniu Darmowej Dostawy. Stwierdziłam, że nic nie jest mi potrzebne, ale... pękłam. Skończyło się tym, że złożyłam zamówienie w trzech sklepach. Mimo, że początkowy zamiar był inny to cieszę się z poczynionych zakupów.
Dziś pokażę Wam co takiego przyniósł kurier :)


Ogólnie moje zakupy prezentują się tak jak widzicie na powyższym zdjęciu. Dużo czy nie? Zależy kto patrzy ;-) Zawiodłam się nie niektórych drogeriach, w których wymagana była minimalna kwota zamówienia. Rozumiem, że taki interes musi się im opłacać, ale idea DDD jest raczej inna.


Moje pierwsze zamówienie pochodzi ze sklepu ladymakeup.pl
Wybrałam u nich dwie rzeczy:
1. DUO - Professional eyelashes - Sztuczne rzęsy + klej Zestaw składa się z kompletu sztucznych rzęs i tubki kleju. Rzęsy zostały wykonane z delikatnego i elastycznego materiału syntetycznego. Ich długość może być regulowana za pomocą nożyczek. Idealnie wzbogacają makijaż. Doskonale sprawdzą się na co dzień, jak również podczas wieczoru sylwestrowego lub sesji fotograficznej. Produkt wielokrotnego użytku. Dostępny w odcieniu czerni. W ofercie w 4 wariantach.
2. Essence - Blush Brush - Pędzel do różu Profesjonalny pędzel do różu marki Essence dzięki swojemu odpowiednio wyprofilowanemu, i ściętemu po skosie kształtowi zapewnia precyzyjną aplikację różu na policzki. Pędzel powstał z dwukolorowego, miękkiego i aksamitnego w dotyku włosia syntetycznego. Całość osadzono na grubym i dobrze leżącym w dłoni trzonku. Różowo – czarne włosie, wraz z eleganckim czarnym trzonkiem prezentują się bardzo kobieco, co z pewnością przyciągnie uwagę niejednej miłośniczki akcesoriów do makijażu.


Kolejne zamówienie pochodzi ze sklepu mazidelka.pl Można tu kupić kosmetyki rosyjskie. Bardzo chciałam je wypróbować i mam:
1. Szampon do włosów Odżywczy - intensywna regeneracja suchych i słabych włosówBania Agafii. Odżywczy szampon do włosów - regeneracja – zawiera w składzie organiczne oleje, bogate w mikroelementy i witaminy. Idealny do intensywnej regeneracji suchych i osłabionych włosów. Nawilża, przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.
2. Szampon-balsam do włosów - nagietek, borówka brusznicaBania Agafii. To tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów. Dzięki wyciągom z roślin posiadających naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom, szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.
3. Tonik do włosów - wzmacniającyReceptury Babuszki Agafji. Naturalny ziołowy lotion do włosów – wzmacniający, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, intensywnie wzmacnia i odżywia włosy, cebulki włosowe oraz skórę głowy.


Ostatnie zamówienie pochodzi z mintishop.pl Tutaj do koszyka wpadły
1. SYLVECO Odżywcza pomadka z peelingiem - hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.
2. Hean Stay On Baza pod cienieUtrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.
I to wszystko :) Co myślicie? Znacie te produkty?
Chciałam jeszcze kupić słynne gumki do włosów Invisibobble, ale akurat w tych sklepach, w których składałam zamówienie nie były dostępne. W innych, w których szukałam była za to wymagana kwota minimalna, a ja nie miałam więcej potrzeb. Ostatecznie zrezygnowałam i odłożyłam to na przyszłość.
Chciałam także złożyć zamówienie na ezebra.pl, ale niestety strona padła...

wtorek, 16 grudnia 2014

IKEA - zakupy

Dzisiaj szybka notatka o tym co kupiłam podczas ostatniej wizyty w sklepie IKEA.
Na początku może zacznę od tego, że naprawdę lubię ten sklep :) Podobają mi się i kupuję tam głównie dodatki dekoracyjne. Meble są raczej marnej jakości w stosunku do ceny. Jestem jednak pod wielkim wrażeniem wystaw i przykładów umeblowania jakie możemy zobaczyć w sklepie. Szczęka mi opada w jaki sposób spece IKEA potrafią zmieścić tyle rzeczy na tak małej przestrzeni i na dodatek żeby to wyglądało ładnie i gustownie! Chciałabym sama tak umieć ;)
No, ale już nie przedłużając... 


Kupiłam trzy ramki na zdjęcia. Jedna w dużym formacie oraz dwie mniejsze. UWAGA! O nich już niedługo napiszę coś więcej i same przekonacie się do czego one będą mi potrzebne. Ciekawa jestem czy spodoba Wam się mój pomysł :)


Dodatkowo skusiłam się na wazon, który kojarzy się z butelką na mleko. Bardzo mi się spodobał i muszę dodać, że jest naprawdę solidny. Dość ciężki i wykonany z grubego szkła.
Do koszyka wpadła także truskawkowa świeca zapachowa. O nich nie muszę się chyba rozpisywać :) Można powiedzieć, że to już klasyk IKEA. Chyba każdy kto odwiedził ten sklep kojarzy piękne zapachy świec. Sama również je bardzo lubię. Wypaliłam już kilka wersji zapachowych. Szkoda tylko, że ich zapach nie jest tak intensywny podczas palenia jak "na sucho".
I to tyle :)
Jakość zdjęć jest kiepska, ale lepiej nie dałam rady :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Bogowie

Po ostatnim głębokim zawodzie podczas oglądania "Obywatela" miałam obawy przed wybraniem się do kina na polski film. "Bogowie" Łukasza Palkowskiego to jednak zupełnie inna filmowa półka... Zdecydowanie wyższa! 

Film opowiada o legendarnym polskim kardiochirurgu - Zbigniewie Relidze, który przezwycięża przeszkody oddzielające go od życiowego celu - przeprowadzenia w Polsce udanego przeszczepu serca, pomimo wielu przeciwności, trudności i wyrzeczeń. Stojąc czasem przed bardzi trudnymi wyborami. W tle fabuły możemy zaobserwować czasami mniej, czasami bardziej podkoloryzowane realia i specyfikę PRLu. Gra aktorska Tomasza Kota i jego umiejętność wcielenia się w graną postać (podobnie zresztą jak w przypadku filmu "Skazany na bluesa" i wcielania się w postać Ryśka Riedla) sprawiają, że ręce same składają się do bicia braw. Aktor naprawdę doskonale wcielił się w role doktora - nawet sposób poruszania się czy sylwetka były idealnie odwzorowane. Naprawdę to podziwiam! I zastanawiam się czy film byłby tak samo dobry, gdyby nie Tomasz Kot.
Dodatkowym smaczkiem i niewątpliwą atrakcją dla mnie była możliwość obejrzenia filmu w przytulnym i bardzo klimatycznym "Kinie pod baranami" na krakowskim Rynku Głównym - gorąco polecam :) Ma ono w sobie pewien czar, który działa na widza jeszcze przed wejściem na sale kinową.

Podsumowując - "Bogowie" to jak najbardziej udana próba "przeszczepu serca polskiej kinematografii". Tak mi się on spoddobał, że zapragnęłam zostać lekarzem :) ratować ludzkie życie i przywracać nadzieję, ale później mi przeszło... Polecam każdemu ten film, zdecydowanie jest warty uwagi. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych filmów tego roku.
Mam nadzieję, że nadchodzący dwutysięczny pietnasty rok będzie owocował w równie dobre polskie filmy!

czwartek, 11 grudnia 2014

BingoSpa - Waniliowe masło Shea z jedwabiem

Waniliowe masło Shea z jedwabiem formy BingoSpa kupiłam już jakiś czas temu. Na razie leżało sobie spokojnie w zapaskach, aż w końcu przyszedł na nie czas :)
Początkowo chciałam być posiadaczką cynamonowego masła, ale o tym dlaczego przywędrowało do mnie waniliowe możecie przeczytać tu:  KLIK


Opis producenta:
Waniliowe masło Shea z jedwabiem BingoSpa o lekkiej, przyjemnej konsystencji do codziennej pielęgnacji skóry, jest bogate w witaminy A i E które sprawiają że skóra po jego zastosowaniu jest gładka, dobrze nawilżona i pokryta zabezpieczającym lipidowym filmem. Ponadto zawiera ono witaminę F która pomaga rozluźnić i rozgrzać napięte mięśnie. Substancje zawarte w maśle chronią i wzmacniają cement komórkowy warstwy rogowej skóry co poprawia jej elastyczność. 
Proteiny jedwabiu pomagają zachować wilgoć na powierzchni skóry wywołując efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia świeżości oraz gładkość. Jak każdy emolient, proteiny jedwabiu sprawiają, że skóra staje się przyjemna w dotyku i jedwabiście gładka. Dają efekt lekkiego liftingu. Proteiny jedwabiu przenikają do wewnętrznych warstw skóry, zwiększając i jednocześnie utrwalając, efekt głębokiego nawilżenia ( głęboki efekt kondycjonujący) oraz hamują utratę wody transepidermalnej.
Dzięki właściwościom odbudowy i regeneracji komórek lipidowych masło shea BingoSpa poprawia jej jędrność i elastyczność, chroni przed szkodliwym wpływem środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki, opóźniając starzenie się skóry.
Nie powoduje alergii.


Masło zamknięte jest w plastikowym, przeźroczystym opakowaniu z czarną zakrętką. Niestety, produkt nie ma żadnego zabezpieczenia i po prostu po odkręceniu słoiczka od razu widzimy masło.
Ogólnie masło oceniam bardzo dobrze. Bardzo szybko się wchłania i dobrze nawilża, to są jego największe plusy. Skóra po nim jest gładka. Mimo, że producent mówi, że skóra jest "zabezpieczona lipidowym filmem" to na skórze żaden film nie jest wyczuwalny. Ma też ładny zapach - delikatnej wanilii, który nie jest nachalny ani drażniący. Na skórze utrzymuje się przez jakiś czas. Jeśli chodzi o konsystencję to moja opinia będzie zaburzona... ponieważ pierwszym masłem w mojej kosmetyczcne było to z TBS, a tam konsystencja jest mega zbita i typowa dla maseł. W przypadku BingoSpa jest ona bardziej rzadka, ale i tak dość gęsta. Określiłabym ją jako mega gęsty balsam. Może to być plusem, ponieważ nabieranie masła jest łatwiejsze. Pewnie gdybym nie znała produktu TBS to bym oceniła tę kwestię inaczej :)
Wanioliowe masło jest bardzo wydajne. Używam go już od pewnego czasu, a słoiczek nie chce dojść nawet do połowy :)

Znacie masła z BingoSpa? Może same stosowałyście?

niedziela, 7 grudnia 2014

Co przyniósł mi Święty Mikołaj?

Co tu dużo mówić. Jestem grzeczną dziewczynką/kobietką, więc wizyty Świętego Mikołaja się spodziewałam ;-) co więcej, nawet nie musiałam pisać do niego listu, a i tak dostałam prezent!
Co przyniósł? Bardzo praktyczne prezenty.


Pierwszym z nich jest jest skrobaczka do szyb samochodowych, wyposażona w rękawicę. Świetny prezent! Rękawica jest bardzo gruba, ciepła i puchata, a takie rzeczy lubię :)
Niebieski puszek bardzo mi się podoba. 


Zdziwiłam się, że jest ona taka ciepła. Mam nadzieję, że teraz już zdecydowanie mniej będę sobie marudziła pod nosem, gdy przyjdzie mi skrobać zamarznięte szyby...


Drugi prezent jest równie udany :) Ciepłe skarpety!
Dziwię się, że tyle ludzi narzeka, że pod choinkę/na Mikołaja dostają skarpety. Ja się z nich cieszę! Uwielbiam takie grube skarpety w zimne dni.
Te nie dość, że są ciepłe to są także bardzo długie - za kolano. Na górze mają dwa, urocze guziczki.


Z takimi prezentami zima mi nie straszna ;-)
Pochwalcie się czy również Was odwiedził Mikołaj!

czwartek, 4 grudnia 2014

Denko Listopad

W tym miesiącu mam lekkie opóźnienie w publikacji Denka. Zawsze starałam się robić to 1 dnia każdego nowego miesiąca. Niestety, obecnie mam małe problemy z czasem... a oprócz tego musiałam "skompletować" swoje kosmetyki w jednym miejscu.
W listopadzie nie było wiele zużyć. Spowodowane jest to tym, że w jednym czasie korzystam z wielu produktów. Liczę, że kolejne miesiące będą bardziej obfite :)


1. Żel pod prysznic, Apart - Oliwka i buriti. Świetny zapach i genialne nawilżenie. Już pisałam nie raz, że żele z Apartu bardzo lubię. Ten gości u mnie po raz kolejny. Kupiłabym ponownie.


2. Żel pod prysznic, Isana - Melon i gruszka. Kupiłam go pierwszy raz i bardzo mi się spodobał. Ma przyjemny zapach i dobrą konsystencję. Posiada również małe, lekko peelingujące granulki. Jak na produkt w tym przedziale cenowym jest naprawdę godny uwagi. Kupiłabym ponownie.

3. Płyn do demakijażu, Luxury - skusiła mnie jego niska cena. Niestety kompletnie się u mnie nie sprawdził! Bardzo słabiutko zmywał makijaż. Potrzebowałam wielu płatków kosmetycznych i dużej ilości płynu, przez to bardzo szybko mi się skończył - i to jego jedyny plus. Zdecydowanie nigdy więcej nie kupię.

4. Krem nagietkowy, Ziaja - ogólnie kremy z Ziaja lubię. Wypróbowałam już kilka innych. Tym razem używałam nagietkowego. Stosuję je jednak głównie na noc, ponieważ są dość tłuste, ale za to wydajne. Kupię ponownie.

5. Krem pod oczy 20+, AA - przyznaję się, mam problem z systematycznością jeśli chodzi o kremy pod oczy. Ten miałam dość długo, ale na szczęście skończył mi się przed upływem terminu ważności. Krem jest lekki, delikatny. Nawilża i rozjaśnia skórę. Całkiem fajny produkt. Może kupiłabym ponownie.

6. Woda toaletowa Felicity, Oriflame - intensywny zapach cynamonu przenosi do krainy marzeń, gdzie radośnie rozkwitają nuty brzoskwini, cytryny i śliwki. Kwiatowe serce wypełnia indyjski jaśmin, frezja i kwiat pomarańczy, a wanilia, piżmo i drewno sandałowe otulają skórę zmysłową woalką. Ten zapach bardzo przypadł mi do gustu, dostałam go w prezencie od Teściowej. Trafiła w mój gust ;) Kupiłabym ponownie.

I to wszystko... Na zakończenie chciałabym Was przeprosić, że nie zawsze udaje mi się skomentować Wasze posty. Staram się co jakiś czas nadrabiać zaległości :) więc proszę o wyrozumiałość.
Liczę również, że mimo mojej nieregularności w pisaniu nowych notek, nie zapomnicie o mnie i czasami będziecie tu zaglądały :)

niedziela, 30 listopada 2014

Coraz bliżej Święta... czyli Targi Bożonarodzeniowe w Krakowie

Kartki z kalendarza bardzo szybko uciekają, a za oknem coraz zimniej. W sklepach goszczą już Mikołaje, choinki i ozdoby. Zapewne już niedługo zacznie się wszystkim udzielać klimat Świąt Bożego Narodzenia.
       28.11.2014r. w Krakowie, jak co roku ruszyły Targi Bożonarodzeniowe.
Bardzo lubię oglądać co ciekawego zaoferują nam sprzedawcy. Za każdym razem można tam znaleźć coś wyjątkowego, wspaniałego i pięknego.


Na Targach można kupić ręcznie robione ozdoby choinkowe, bombki, stroiki świąteczne, ale również biżuterię, płaszcze, ciepłe skarpety oraz pamiątki.


Poza tym możemy spróbować różnych przysmaków. Zaczynając od wyrobów mięsnych, zup, poprzez sery, a na słodyczach skończywszy.
Jeśli już jesteśmy przy temacie jedzenia to koniecznie muszę Wam polecić jedno stoisko, na którym można kupić węgierski przysmak weselny - Kurtoszkołacz. Dla mnie i dla mojego chłopaka jest to punkt obowiązkowy na tych Targach! Jest to drożdżowe ciasto, które nawija się na wałki i piecze. Następnie ciasto optaczane jest w wanilii, cynamonie, orzechach lub kokosie. Najlepiej smakuje na gorąco. Po prostu pyszności! Polecam każdemu!


Dla zmarzluchów czekają grzańce :) Możemy kupić grzane wino, piwo lub miód. 


Na Targach możemy spotkać bardzo dużo rzeczy, które są ręcznie robione. Niestety dla mnie ich cena po prostu powala i nie jestem w stanie sobie na nic pozwolić, ale przynajmniej można nacieszyć oko i pozazdrościć talentu.


I na koniec rzecz, która najbardziej kojarzy mi się ze wszelkimi jarmarkami Bożonarodzeniowymi - wyroby z piernika. Mamy do wyboru przeróżne kształty i rozmiary - dla każdego coś dobrego! 

Jeśli tylko będziecie miały możliwość to zachęcam Was do wstąpienia na Targi Bożonarodzeniowe. Mają one swój specyficzny klimat.

czwartek, 27 listopada 2014

Love Nature Oriflame

Muszę przyznać, że nigdy nie byłam szczególnie zainteresowana żelami, tonikami i kremami do twarzy z takich firm jak Oriflame czy Avon. Posiadaczką tych produktów stałam się dzięki prezentowi, który zrobiła mi moja siostra. Ucieszyłam się bo pojawiła się okazja, aby bliżej poznać Love Nature, a sama pewnie bym tych kosmetyków nie kupiła.
Jakie są moje wrażenia i czy warto było się bronić przed produktami do twarzy z Oriflame?


W teorii Love Nature to linia stworzona jedynie ze sprawdzonych i znanych ze swej skuteczności składników. Mamy do wyboru kosmetyki z dzikiej róży, drzewa herbacianego, rumiankiem, winogronami oraz aloesem, które Wam tu trochę przybliżę.
W skład serii LoveNature AloeVera wchodzą następujące produkty: Krem-żel do twarzy, Żel oczyszczający, Tonik, Scrub, Żel do okolic oczu, Żelowa maseczka. Mi dane było wypróbować pierwsze trzy produkty :)


Tonik do twarzy:
Rewitalizujący tonik z dodatkiem ekstraktu z aloesu przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia i właściwe pH. 150  ml

Tonik naprawdę bardzo przyjemny dla skóry, nie podrażnia oraz nie wysusza. Ma delikatny, przyjemny zapach, jednak coś w nim mi nie pasuje. Mógłby być odrobinę lepszy. Na szczęście nie utrzymuje się on na skórze zbyt długo. Po zastosowaniu tego produktu czuję, że skóra jest świeża i czysta. Podoba mi się ten efekt.
Dla zainteresowanych podaję skład, abyście same mogły ocenić czy faktycznie to są produkty, które można określić mianem "Love Nature":
Skład:
AQUA, PROPYLENE GLYCOL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, GLYCERIN, SODIUM CITRATE, PHENOXYETHANOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, LACTIC ACID, SODIUM BENZOATE, PARFUM, BENZOPHENONE-4, DISODIUM EDTA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ETHYLPARABEN, ALOE BARBADENSIS EXTRACT, CI 19140, CI 42090

Żel do twarzy:
Lekki, pieniący się żel z odświeżającym ekstraktem z aloesu. Usuwa ze skóry pozostałości makijażu i pozostawia ją doskonale odświeżoną. 150  ml

Żel pachnie już zdecydowanie lepiej niż tonik. Delikatnie się pieni i dobrze oczyszcza. Tutaj również otrzymamy efekt świeżej cery. Nie wysusza, a to dla mnie duży plus. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, żeby umyć buzię. Jeśli chodzi o konsystencję to określiłabym ją jako pośrednią między żelem z LRP, a różowym żelem BeBeauty. LoveNature jest trochę gęstszy niż Effeclar, ale odrobinę rzadszy niż żel Biedronkowy.
Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, GLYCERIN, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, COCO-GLUCOSIDE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, SODIUM COCOAMPHOACETATE, GLYCERYL OLEATE, PHENOXYETHANOL, PARFUM, PEG-18 GLYCERYL OLEATE/COCOATE, SODIUM LAUROYL SARCOSINATE, DMDM HYDANTOIN, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID, ALOE BARBADENSIS EXTRACT, SODIUM CITRATE, CI 19140, CI 42090


Krem-żel do twarzy
Ten lekki krem-żel natychmiast po nałożeniu przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia oraz nadaje jej miękkość i zdrowy wygląd. 50  ml

Krem naprawdę przypadł mi do gustu. Znajdziemy go w plastykowym opakowaniu. Jest delikatny i ładnie pachnie - chyba najlepiej z całej serii. Nie zapycha! I to jego największy atut. Dobrze nawilża i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Czasami nawet stosuję go pod makijaż. Jego konsystencja faktycznie ma formę kremu-żelu. 
Skład:
AQUA, GLYCERIN, HYDROGENATED POLYDECENE, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, BUTYLENE GLYCOL, CETEARYL ALCOHOL, TRIETHYLHEXANOIN, CYCLOPENTASILOXANE, CYCLOHEXASILOXANE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, PHENOXYETHANOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/ VP COPOLYMER, IMIDAZOLIDINYL UREA, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, XANTHAN GUM, ETHYLPARABEN, ALOE BARBADENSIS EXTRACT, CI 19140, CI 42090

Podsumowanie:
Produkty, które aktualnie używam są całkiem dobre, ale nie zachwycają niczym szczególnym. Mimo, że nie znam się jakoś szczególnie na składach to wydaje mi się, że nie są one do końca "Love Nature". Znajdziemy w nich Parabeny, a Aloes jest daleko na liście... ale tą kwestię chciałabym zostawić dziewczynom, które są bardziej rozeznane w tym temacie. Osobiście nie przeszkadzają mi parabeny i najważniejsze jest dla mnie to jak kosmetyk działa. I tutaj nie mogę się przyczepić do tych produktów. Nie zrobiły mi krzywdy i to się liczy. Jeśli miałabym ocenić serię AloeVera jednym słowem to wybrałabym określenie "dobre". Może bez wielkiego szału, ale dla mnie ok i cieszę się, że mogłam je wypróbować.

niedziela, 23 listopada 2014

Wygrana Dove

Może nie ładnie jest się chwalić, ale przesyłka mi się tak spodobała, że po prostu muszę. Jakiś czas temu udało mi się wygrać w konkursie organizowanym przez firmę Dove. Jako nagrodę dostałam żel pod prysznic Caring Protection oraz dwie naturalne gąbki firmy Yasumi. Wszystko naprawdę pięknie zapakowane. Przyznam szczerze, że gąbki były dla mnie wielką niespodzianką oraz wzbudziły moje zainteresowanie. Nie spodziewałam się znaleźć ich w paczce.


Od producenta:
Rozwiązaniem problemu wysuszenia skóry jest odpowiednia pielęgnacja – delikatne oczyszczanie połączone z nawilżeniem skóry, pozwala już na etapie kąpieli zatroszczyć się o kondycję skóry. Dlatego warto wybrać kosmetyki o bogatej, zaawansowanej formule - takie jak Dove Caring Protection żel pod prysznic z formułą Nutrium Moisture™ i olejkiem z nasion słonecznika, który regeneruje naskórek – wiąże wodę i zapobiega jej odparowaniu, a także pomoże przywrócić równowagę hydrolipidową skóry. 


Od producenta:
YASUMI Konjac Sponge jest w 100 procentach naturalną gąbką służącą do oczyszczania i masażu twarzy oraz ciała. Produkt wykonany jest z korzenia azjatyckiego drzewa o nazwie Konjac. Delikatna struktura włókien pozwala na stosowanie jej do każdego rodzaju cery, także wrażliwej i do pielęgnacji skóry dzieci. Unikalna faktura Konjac Sponge zapewnia przyjemny masaż wybranego obszaru ciała, stymuluje przepływ krwi i dokładnie oczyszcza. 

Produkt zawiera naturalny czynnik nawilżający, który łagodzi efekty peelingu i masażu. Dodatek organicznych składników w postaci aloesu, węgla aktywnego, likopenu, kolagenu, lawendy, czy ekstraktu z rośliny yam pozwala na indywidualny dobór w zależności od problemu dermatologicznego. Skóra bardzo dobrze reaguje na działanie gąbki o zasadowym odczynie, pozwalającym przywrócić właściwe pH naskórka. Preparat nie zawiera sztucznych substancji, konserwantów ani barwników.


Sposób użycia:
Przed użyciem należy namoczyć w wodzie do nabrania miękkości. Zaleca się wykonywanie masażu okrężnymi ruchami. Aby cieszyć się gąbką jak najdłużej, należy wycisnąć nadmiar wody po każdym użyciu i powiesić ją w suchym miejscu. Nie należy przechowywać gąbki wewnątrz kabiny prysznicowej, gdyż wilgotne środowisko skraca żywotność gąbki. Nieużywana przez dłuższy czas gąbka twardnieje, co jest zjawiskiem naturalnym.

Na zdjęciach gąbki są jeszcze zapakowane, a to dlatego, że chciałam pokazać w jaki sposób do mnie dotarł. Na ich temat na pewno pojawi się osobny post, więc będziecie miały okazje zobaczyć jej w pełnej okazałości.

czwartek, 20 listopada 2014

Wygrane rozdanie

Dziś chciałabym się pochwalić rzeczami, które wygrałam w rozdaniu na blogu Kobiecy żywioł
Zacznę od najserdeczniejszych podziękowań dla Patrycji, która tą przesyłką zrobiła mi niesamowicie miłą niespodziankę! Muszę przyznać, że trafiłaś w mój gust :) 


W przesyłce znalazłam:
  • odżywkę Alterra, granat i aloes - miałam szampon z tej serii. Do kupna odżywki się przymierzałam, więc jak najbardziej cieszę się, że ją dostałam,
  • szampon Garnier Fructis Goodbye Damage - tutaj sytuacja jest odwrotna, miałam odżywkę do włosów z tej serii. Przypadła mi do gustu więc szampon wypróbuję z wielką chęcią,
  • dwa lakiery do paznokci Wibo - akurat ten Granite Sand kupiłam ostatnio na promocji w Rossmannie ;) ale bardzo mi się spodobał, więc chyba szybko mi się skończy. Drugi to piaskowy lakier z drobinkami brokatu, śliczny!
  • mydełko w kostce Nivea, kokos i olejek migdałowy - z pewnością pięknie pachnie. Niedługo wypróbuje,
  • pomadka Eveline, Extra SoftBio - moja ulubiona marka, więc kosmetyk trafiony idealnie! Na zimę z pewnością się przyda.

Saszetki:
  • oczyszczająca maseczka do twarzy Kolastyna,
  • nawilżająca maseczka do twarzy Kolastyna,
  • peeling gruboziarnisty Bielenda.
I na sam koniec największa niespodzianka! Tego kompletnie się nie spodziewałam! W przesyłce znalazłam również magnes na lodówkę z wysłanym przeze mnie zdjęciem. Bardzo oryginalny prezent, który naprawdę bardzo mnie ucieszył. Świetny pomysł :) (na zamieszczonym wyżej zdjęciu celowo jest ono zakryte)
Dodatkowo dostałam kartkę z miłą wiadomością.

Muszę także dodać, że po ogłoszeniu wyników na blogu Kobiecy żywioł kontakt z Patrycją był naprawdę dobry. Rzetelnie zostałam poinformowana o wygranej i o nadaniu paczki. 

Patrycja, jeszcze raz dziękuję za tak wspaniały prezent :)
A Was przy okazji zapraszam na bloga Kobiecy żywioł: KLIK

poniedziałek, 17 listopada 2014

Obywatel


„Obywatel” w reżyserii Jerzego Stuhra to, jak głosi hasło reklamowe filmu, „najlepsza komedia od czasów Seksmisji”. Zachęceni taką promocją i głodni dobrej, polskiej komedii (o którą niestety ostatnio jest ciężko) poszliśmy razem z moim chłopakiem do kina już w dzień premiery, czyli 7 listopada. A nuż polskie komedie znowu będą śmieszne? W historii naszej kinematografii jest przecież mnóstwo komedii, które potrafiły bawić do łez! Kto z nas nie śmiał się na „Seksmisji”, w której to reżyser „Obywatela” grał pierwszoplanową rolę? Kto nie śmiał się na cyklu filmów z Kargulem i Pawlakiem, na „Nie lubię poniedziałku”, „Kogel-Mogel” i szerokim gronie innych polskich produkcji. Niestety, najnowsza produkcja Stuhra w żaden sposób nie umywa się do tego gremium.
 
Główny bohater filmu, Jan Bratek, w postać, którego wciela się zarówno Jerzy, jak i Maciej Stuhr, jest typową ofermą, która mniej lub bardziej świadomie znajduje się w głównym wirze wydarzeń historii Polski.


"Rozśmieszy Cię do bólu!"? Jedyny ból jaki poczułam to ten spowodowany wydaniem pieniędzy na bilet...
Nie wiem, może po prostu mam inne poczucie humoru, ale jakoś cała sala również nie zanosiła się śmiechem. Owszem było kilka zabawnych scen, ale na nich jedynie delikatnie się uśmiechnęłam. Moje oczekiwania w stosunku do komedii są jak widać kompletnie inne. Za wysokie? Nie sądzę. Przykre jest, że jedyne co bawi ludzi to scena, w której wystąpi słowo "kurwa".
Spodziewałam się znacznie lepszego filmu. Sama obsada głównych aktorów do czegoś zobowiązuje.

Krótko mówiąc... Nie Polecam! Według mnie szkoda czasu i pieniędzy na ten film. A przynajmniej takie zdanie mam ja oraz mój chłopak. Dopuszczam do świadomości, że komuś "Obywatel" może się podobać.
Ciekawi mnie Wasze zdanie na temat tej produkcji.