wtorek, 15 lipca 2014

Złuszczająca maska do stóp Purederm - część 1

W ostatnim poście chwaliłam się zakupem złuszczającej maski do stóp z firmy Purederm, a teraz przyszedł czas na jej zastosowanie :) Postanowiłam, że na jej temat napiszę dwa posty. W pierwszej części podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat stosowania, a w drugiej napiszę o efektach (lub ich braku) jakie ona dała.


Na początku oczywiście przeczytałam informację na opakowaniu. Jak widać skarpetki przeznaczone są do stóp o rozmiarze poniżej 42. Chyba innego nie spotkałam w Biedronce.
Przed zastosowaniem skarpetek zmyłam lakier z paznokci. Nie chciałam, aby cokolwiek przeszkodziło w działaniu maski. Umyłam stopy i zabrałam się do działania...


Po rozerwaniu opakowania i wyjęciu skarpetek ukazuje nam się taki widok:


Zgodnie z instrukcją, należy przeciąć górną część skarpetki, aby otrzymać dziurę do włożenia stopy:


Wnętrze skarpetki wypełnione jest płynem. Jest go naprawdę sporo.
Według mnie zapach nie jest podobny do niczego o czym pisze producent. Mi się kojarzył z ziołami w spirytusie. 


No i zakładamy nasze złuszczające skarpetki :)
Trochę musiałam się postarać, żeby je dobrze włożyć. Przeszkadzało mi w tym to, że ciągle mi się składały. Oczywiście spowodowane to było tym, że w opakowaniu były złożone i chciały powrócić do tej pozycji. Oprócz tego w jednej ze skarpetek skleiła mi się wkładka, czyli ta widoczna biała część. Musiałam pomóc sobie rękami. W końcu udało mi się je założyć :) Ich rozmiar był naprawdę spory.


Z racji tego, że mam małe stopy postanowiłam założyć na "worki" zwykłe skarpety. Dzięki temu mogłam swobodniej poruszać nogami bez obaw, że coś się zsunie. Poza tym maska lepiej przylega do stopy. Także Wam to doradzam. I teraz tak sobie siedzimy około 90 minut. Najlepiej mieć pod ręką wszystkie potrzebne rzeczy, które pomogą zabić czas. Ja czytałam książkę :) Dobrze też jest po prostu usiąść spokojnie na czas "zabiegu", ponieważ chodzenie mamy znacznie utrudnione.
Siedząc miałam wrażenie jakbym była w przemokniętych butach. Tak chlupało w stopy :P Poza tym nie zauważyłam innych oznak działania, tym bardziej negatywnych.
Dochodzę także do wniosku, że krótkie i grube skarpetki bardzo poszerzają łydki :P ale trudno...


Po upływie określonego czasu, zdejmujemy maskę, płuczemy stopy w wodzie i czekamy na efekty :) Dodam, że mimo upływu 90 minut w skarpetce zostało jeszcze bardzo dużo płynu.

Sama jestem bardzo ciekawa jak moje stopy będą wyglądały za kilka dni i czy będę zadowolona z działania maski oraz czy wydane pieniądze nie poszły w błoto.
Na czas całej kuracji, czyli do zakończenia złuszczania postanowiłam zrezygnować ze stosowania jakichkolwiek kremów i scrubów do stóp.

Do zobaczenia w części 2!

Link do części 2: KLIK

49 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa jakie będą efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też wczoraj kupiłam i zaraz użyłam, jestem strasznie ciekawa efektów♥
    Pozdrawiam♥♥
    daaisyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. W piątek mój chłopak je założył jeszcze nie widać żadnych rezultatów,

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę kupić te skarpetki :) dużo o nich czytałam i jestem bardzo ciekawa efektów

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się właśnie zastanawiam nad tymi skarpetkami, czy by ich nie kupić. Czekam na post z efektami.

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie miałam takich skarpetek, więc jestem ciekawa wyników :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie spróbuję! Szukam czegoś dobrego do stóp :)
    + obserwuję.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam efekty na innych blogach, mam nadzieję, że u Ciebie również zadziała tak jak tego potrzebujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiaj w B. widziałam takie złuszczające skarpetki, i nie wzięłam. Chyba się boję :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na efekty bo planuję sobie kupić te skarpetki :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez planuje zakup więc czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję że efekty będą zadowalające ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie musze w ten specyfik zainwestowac ;)

    Pozdrawiam,

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie skarpetki to fajna sprawa choć efekty są na krótko

    OdpowiedzUsuń
  15. Koleżanka miała i jest zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przerażają mnie te skarpetki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. No, nie wiem... chyba nie dla mnie takie zabiegi. Sam zapach spirytusu tym bardziej mnie nie zachęca... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiałam się ostatnio nad nimi, ale w końcu zrezygnowałam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam je :D Nie mam problemu ze stopami więc się nie zdecydowałam. Jak one uroczo wyglądają!

    http://lawendoweciasteczko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio taaki szał się zrobił na te skarpetki, że mam straszną ochotę spróbować ich działania :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Śmiesznie wyglądają, mam nadzieję że efekt końcowy będzie pozytywny i pieniądze nie pójdą w błoto ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze fajne te skarpetki i kolejna rzecz którą widzę na blogach która kusi :D czekam na drugą część wpisu czy faktycznie warte zachodu :)
    a tak na marginesie, fantastyczny nagłówek na blogu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. chyba się jutro przejdę po te skarpetki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O jak swietnie wyglądają :) ale jakoś nie jestem przekonana do tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekam na efekty :) Ale wyglądają jak bambosze babcine :P Mam nadzieję, że pozostawią stopy gładziutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie używam takich rzeczy ale może być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. woow! nie wiedziałam, że w ten sposób będzie działać... nie mogę się doczekać postu o efektach!

    OdpowiedzUsuń
  28. hehe przezabawie to wygląda ale efekt jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie używałam takich skarpetek, czekam na notkę dotyczącą ich działania.

    www.lady-aria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny post, dobrze piszesz. blog jest prowadzony starannie i wszystko jest estetyczne. gratuluję talentu do pisania :) niezbyt często spotykam takie dobre blogi ♥
    W wolnej chwili zapraszam do mnie :
    ♥maymiodek.blogspot.com♥

    Obserwuję ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. ja myslałam ze to sie codziennie uzywa po jednej parze tych skarpetek :) ciekawe jestem czy jeszcze je znajde w Biedronce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronkach w moim mieście jest ich jeszcze pełno! :)

      Usuń
  32. nienawidzę swoich stóp, ale zainteresowałaś mnie tym postem i chyba zacznę o nie dbać :P
    zaobserwowałam bloga i zapraszam do siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  33. ja mam chrapkę na taką maskę, ale eco... mam nadzieję, że będziesz zadowolona z efektów:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawa jestem jak się sprawdzą. Do tej pory miałam tylko jedne tego typu skarpetki, ale "europejską" wersję i nie zrobiła zupełnie nic :/

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo ciekawe posty :) Nie spotkałam tych "skarpetek" gdyby się sprawdziły chętnie przetestuje :) mam nadzieje że jeszcze będą :p
    Obserwuje ;) jeśli mnie nie obserwujesz to bardzo zapraszam :)))
    http://thebalanceofmylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. nie lubię takich produktów... zniszczyly mi stopy

    OdpowiedzUsuń
  37. jakie fajne :)

    http://nikoladrozdzi.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  38. koniecznie muszę wypróbować ; )) mam suchą skórę ogólnie od dziecka więc zainteresowałaś mnie bardzo ;))

    healthfash

    OdpowiedzUsuń
  39. Miałam się skusić, ale sobie darowałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  40. wow fajne te skarpetki...czekam na efekty!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. A to ciekawe muszę sobie takie skarpetki kupić. Pozdrawiam i będę wpadać częściej.

    OdpowiedzUsuń
  42. Gratuluje odwagi, że zdecydowałaś się na nie w lato. Ja robiąc zabieg skarpetkami złuszczającymi w maju gubiłam skórę jak jaszczurka ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Też sie w nie zapoatrzyłam, ciekawe czy bedą skuteczne...

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń