sobota, 6 września 2014

Pilnik elektryczny

Już pewien czas temu pilniki elektryczne podbijały blogi, vlogi i serca. Zrodziła się prawdziwa mania na ten gadżet. I także w tym przypadku, znana wszystkim Biedronka, wyszła na przeciw trendom i wprowadziła do sklepów ten produkt. Pilnik pojawił się w sklepach w jednej z "gazetek kosmetycznych". Początkowo nie miałam w planach jego zakupu, dopiero po pewnym czasie zmieniłam zdanie i zapragnęłam go mieć. Odwiedziłam wszystkie Biedronki w moim mieście... i nic. Produktu brak. Przy każdej okazji, kiedy akurat byłam na zakupach, sprawdzałam "promocyjne kosze", jednak nie trafiałam na pilniki. W końcu odpuściłam... dałam sobie spokój i pomyślałam, że chyba los chciał, aby 19.99zł zostało w moim portfelu. Czas obowiązywania gazetki minął.
Kilka dni później nagle i niespodziewanie... mój chłopak wyczaił jedyny pilnik! Najwidoczniej wcześniej leżakował w magazynie. I powiedzcie mi dlaczego?


Pilnik zasilany jest dwoma bateriami AA (paluszki), które były dołączone do zestawu. Jego główny ciężar stanowią właśnie baterie, bez nich jest naprawdę leciutki. Pracuje dość głośno, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ "zabiegi" nie trwają specjalnie długo.
Poza bateriami zestaw zawiera małą szczoteczkę, która ułatwia czyszczenie pilnika i naprawdę się przydaje. Producent informuje, że pilnik można myć pod bieżącą  wodą. Ja jednak wolę tego nie robić. Trochę boję się, że ten mały silniczek padnie, gdy za bardzo zamoknie.
W zestawie mamy także dwie głowice. Ziarnistość papieru oceniłabym na średnią. Konkretnie nie mogę jej nazwać.
Pilnik posiada pokrywkę ochroną, która zabezpiecza używaną rolkę. 
Nie martwię się, że po zużyciu głowic urządzenie będzie bezużyteczne. Stwierdziłam, że gdy już nadejdzie taki moment to spróbuję nakleić na rolki zwykły papier ścierny. Zobaczymy czy to zda egzamin :) Nic nie tracę i będę mogła sobie pozwolić na taki test.


Jeśli chodzi o efekt jaki otrzymujemy dzięki zastosowaniu pilnika to muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Naprawdę świetnie poradził sobie z wygładzeniem pięt. Stały się one miękkie, bardziej delikatne i gładkie. Nie mam porównania z droższymi pilnikami, np. firmy Scholl, ale mimo to uważam, że BeautyLine daje radę! :)
Pilnikiem na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Gdy za mocno przyciśniemy go do ciała, głowica zatrzymuje się. 


Podsumowując jestem mocno zadowolona z zakupu. Cieszę się, że udało mi się go dostać. Warto było wydać te kilka złotych. Obawiam się, że gdyby nie produkt biedronkowy to nigdy nie stałabym się posiadaczką pilnika elektrycznego. Takie gadżety po prostu za dużo kosztują, a tu za niewielkie pieniądze mam naprawdę dobry pilnik.

37 komentarzy:

  1. Szkoda... Ja dojrzewam do zakupu Rossmanowskiego :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie mam problemów ze stopami, wystarcza krem, ale chętnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  3. ja używam Peg Egg i jestem zadowolona :P ale nie pilnika a "jajeczka" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie stosowałam żadnych pilingów i nie wiem czy kiedykolwiek będę. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też myślałam o jego zakupie, ale go już nigdzie nie mogłam dostać. Super, że BeutyLine sprawuje się dobrze. Ja myślę nad tym z Sholl... ale mnie cena odstraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, nawet nie wiedziałam , że jest coś takiego w Biedrze, a z pewnością bym kupiła :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy takiego nie miałam. Ale czytałam różne opinie na temat właśnie tego :) Fajnie, że jesteś zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U którejś dziewczyny czytałam, że zużyła rolkę i 2 zapasowe na dwie stopy, podobno tak tępe to jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dziwne... u mnie cały czas w użyciu jest pierwsza rolka i jeszcze na kilka razy z pewnością spokojnie wystarczy.

      Usuń
  9. Fajnie że jesteś zadowolona:),bo różne opinie czytałam o nim raczej były to "negatywne recenzje ".

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że ja go nie spotkałam w Biedronce, bo bez chwili zastnowienia bym go zakupiła :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Stosunkowo niedrogi :) Szkoda, że nie zwróciłam na niego uwagii

    OdpowiedzUsuń
  12. Wazne, ze jestes zadowolona i udalo Ci sie go kupic :) ja jakos boje sie takich gadzetow ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego się bać :) Przy pierwszym użyciu też się trochę bałam, ale na prawdę bez powodu. Jak chcę użyć pilnika w innym miejscu niż pięta to strasznie mnie łaskocze ;)

      Usuń
  13. Niestety ja nie miałam dostępu do Biedronki, gdy trwała ta promocja, a szkoda, bo chętnie bym go wypróbowała. Cenowo wypada zdecydowanie lepiej niż Scholl, więc na próbę byłby idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez go chciałam, ale niestety nie było już :(

    OdpowiedzUsuń
  15. sama muszę sobie taki sprawić;)

    _______________
    a u mnie? nowy post
    fashionowo i seksownie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiedziałam, że są w biedronce, może warto kupić :)

    http://lilac-fleur.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były już jakiś czas temu, ale kto wie :) może jeszcze się trafią

      Usuń
  17. Nie używałam takiego gadżetu, ale myślę że warto spróbować. :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz zaluje, ze go nie kupilam ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. Ooo :( a w mojej Biedronce go nie było... :( Fajnie, że się sprawdził to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze, a ja nawet go nie zauważyłam u mnie w biedronce :( Może też tak szybko się rozeszły :( ale super, że się sprawdził! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie używałam takiego pilnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Żałuję, że sama bardziej się za nim nie rozglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. fajna sprawa, też za mną chodzi coś takiego od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. słyszałam o nim , ale nie używałam :)
    Dziękuje za komentarz i zapraszam do mnie ♥
    fashion-madam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeżeli za taką cenę pilnik dobrze działa, to czegóż chcieć więcej. Ja przymierzam się do pilnika elektrycznego z Scholl, ale cena ciągle mnie odstrasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też... dlatego na początek wolałam wypróbować ten Biedronkowy :)

      Usuń
  26. O! Nie miałam, ale czytałam z zaciekawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  27. super że się sprawdza ;) teraz żałuję że go nie kupiłam ..

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie mam zamiar kupić sobie taki pilnik. szkoda, że nie ma już go w Biedronce

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciekawa jestem czy później można dokupić końcówkę gdy się stępią bo sama zastanawiam się nad takim zakupem

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda że nie jest dostępny w ofercie stałej bo na pewno skusiłam bym się na niego

    OdpowiedzUsuń
  31. Na allegro jest dokładnie taki sam pilnik jak z Biedronki :) i to z 4 wymiennymi wkładami. A w Biedronce w zestawie były tylko 2 wkłady. Tylko, że cena na Allegro takiego pilnika to 60 zł z wysyłką :) Ale mam ten pilnik z Biedronki i jestem baardzo zadowolona. Kiedy zużyją mi się wkłady, to z pewnością zakupię ten z Biedronki, bo i tak jest tańszy niż Scholl, a działanie jest praktycznie takie same :)

    Zapraszam do mnie:

    http://magda-wlosy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń