środa, 28 maja 2014

Toni&Guy

Dzisiaj dwa produkty do włosów firmy Toni&Guy. W założeniu są to kosmetyki do profesjonalnej stylizacji. Można je dostać w Rossmannie. Nie wiem czy w innych sklepach też są dostępne, chyba nie. Cena regularna nie zachęciłaby mnie do kupna - jest to prawie 40 zł. Jednak skusiłam się na ich zakup, gdy były w promocji.  



Heat Protection Mist
Mgiełka chroniąca włosy przed wysoką temperaturą. Pomaga chronić włosy przed uszkodzeniami wywołanymi wysoką temperaturą oraz sprawia, że włosy stają się bardziej miękkie i gładkie.
Jeśli chodzi o mgiełkę to jest całkiem dobra. Nie wiem czy na pewno aż tak rewelacyjnie chroni. Ciężko mi jest to ocenić, ale na pewno coś pomaga. Bardzo fajnie się rozpyla. Mgiełka jest delikatna dzięki czemu nie obciąża włosów. Po jej zastosowaniu włosy łatwo się rozczesują. Bardzo podoba mi się opakowanie. Ma wygodny dozownik. Zaletą jest też, że można go zablokować i nie musimy się martwić, że coś się wyleje. Pojemność mgiełki to 150 ml.

Leave In Conditioner
Odżywka bez spłukiwania. Intensywnie odżywia i nawilża włosy przez cały dzień. Zapobiega elektryzowaniu i puszeniu się włosów.
Odżywka także przypadła mi do gustu. Wygładza włosy, ale oczywiście nie jest to efekt jaki otrzymamy w salonie fryzjerskim. Podobnie jak mgiełka ta odżywka także nie obciąża. Włosy po jej zastosowaniu są bardzo mięciutkie i przyjemne w dotyku. Jej zapach jest dość specyficzny, podobny jest trochę do produktów z salonów fryzjerskich. Mi on nie przeszkadza. Pojemność 100 ml.

Podsumowując... spodobały mi się te produkty. Uważam, że są dobre. Niestety sądzę, że mimo wszystko nie są warte swojej regularnej ceny. Warto się skusić jeśli pojawią się w promocji, dla samego wypróbowania czegoś innego, nowego i teoretycznie z wyższej półki.

A czy Wy znacie firmę Toni&Guy? Używałyście ich produktów? Bardzo chętnie poznam Wasze opinie :)

niedziela, 25 maja 2014

Kosmetyczka na soczewki

Z racji tego, że jestem osobą, która nosi soczewki kontaktowe, dziś przedstawiam Wam kosmetyczkę na soczewki :) Jest to małe pudełeczko, które idealnie nadaje się na kilkudniowe wyjazdy. Podobnie jak w przypadku atomizerów prawdopodobnie usłyszę głosy, które są za oraz przeciw takiemu gadżetowi. Wiadomo, co kto woli. U mnie kosmetyczka się bardzo dobrze się sprawdza. Najlepsze w niej jest to, że na wyjazd nie muszę brać ze sobą całej buteleczki z płynem. Oczywiście mogłabym sobie po prostu kupić płyn o mniejszej pojemności, ale w mojej sytuacji sprawdza się to po prostu średnio.


Kosmetyczka wyposażona jest w pojemniczek na soczewki. Jest on oczywiście oznakowany za pomocą literek L i R więc się nie pomylimy przy zakładaniu soczewek :) Wadą jest to, że do kosmetyczki nie mieszczą się pojemniczki, które standardowo dodawane są do płynów. Ten tu jest bardziej płaski. Nie wiem czy można gdzieś taki kupić, ponieważ jeszcze się tym nie interesowałam. A wiadomo, przyjdzie dzień, w którym trzeba będzie pojemniczek wymienić na nowy.
W kosmetyczce mamy także dwa pojemniczki. Ciężko mi stwierdzić jaką mają pojemność, ponieważ w internecie nie znalazłam konkretnej informacji na ten temat, a na oko nie potrafię stwierdzić. Na tym z różową zakrętką jest napisane "Cleaning solution", a na pojemniczku z zakrętką niebieską "Soaking solution". Jeśli dobrze tłumaczę jeden jest przeznaczony na "roztwór czyszczący", a drugi na "roztwór nawilżający". Prawdę mówiąc nie wiem co nawilżającego mogłabym tam wlać. W moim przypadku oba napełniam płynem do soczewek.
W kosmetyczce mamy również pęsetę. Nie używam jej. W sumie to nie wiem jakie ona ma przeznaczenie. Do wyjmowania soczewek z pudełeczka? Nie wiem...
Plusem kosmetyczki jest to, że jest wyposażona w lusterko :)


Zdecydowałam się na zakup kosmetyczki w kolorze białym :) Ma ona bardzo praktyczne zamykanie.
Muszę przyznać, że bardzo dobrze sprawdza się w podróży. 

A co Wy o tym myślicie? Zbędny gadżet czy jednak rzecz, która może się przydać?

czwartek, 22 maja 2014

Open Cosmetics mleczko do ciała

Pogoda w ostatnich dniach jest cudowna i bardzo nas rozpieszcza :) W powietrzu czuć zbliżające się wakacje. Mimo, że jeszcze musimy na nie poczekać to taka pogoda sprawia, że myślę o nich coraz częściej. Właśnie z tego względu zdecydowałam się na post o mleczkach do ciała Open Cosmetics. Jeden z nich kupiłam będąc na wakacjach w Grecji. Niestety nie można ich dostać w Polsce. 


Zdecydowałam się na wersję zapachową czekolada i pomarańcza. W pierwszej chwili zakochałam się w tym mleczku właśnie ze względu na zapach :)
Posiada ekstrakt kakao. Zawiera składniki nawilżające - aloes organiczny i oliwy z oliwek, naturalne  i organiczne ekstrakty, olejki i witaminy. Łatwo się wchłania i pozostawia uczucie gładkości i świeżości.
Zgodnie z obietnicą producenta kosmetyki są z naturalnych składników. 
Mleczko cudownie nawilża skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Konsystencja jest bardzo delikatna. No i ten zapach... jest wspaniały! Mogłabym go wąchać bez końca.
Opakowanie ma pojemność 200 ml. Mleczko wygodnie się dozuje ze względu na obecność pompki. Lubię takie opakowania.
Bardzo chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe. Żałuję, że nie kupiłam większego zapasu, ale stosując produkt po raz pierwszy nie wiedziałam czy się sprawdzi i czy będę z niego zadowolona. A tu taka niespodzianka! 

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie miał dostęp do tego kosmetyku. Ja również nie mam takiej możliwości. Jestem jednak pewna, że jeśli kiedykolwiek spotkam to mleczko to na pewno go kupię! Chętnie bym też wypróbowała inne kosmetyki z tej serii.
Czytałam, że grecka firma Open Cosmetics planuje rozszerzyć działalność także na inne kraje (Włochy, Rosja). Mam nadzieję, że przyjdzie dzień kiedy te kosmetyki trafią także do Polski.
Jeśli miałybyście możliwość kupna tego mleczka do ciała osobiście lub jeśli ktoś z Waszych znajomych lub rodziny będzie miał taką okazję to zdecydowanie polecam. A niestety nie mam informacji czy istnieje możliwość zakupu przez internet.
Jeśli chcecie poznać inne produkt tej firmy to zapraszam na stronę: KLIK oraz na Fan Page na Facebook'u.

Dodam, że to w żaden sposób nie jest post reklamowy. Dzielę się tylko swoją opinią o kosmetyku, który według mnie jest naprawdę dobry.



poniedziałek, 19 maja 2014

Katalog La Roche-Posay

Dzisiaj przedstawiam Wam mały zestaw kosmetyków firmy La Roche-Posay. Nigdy dotąd nie stosowałam produktów tej firmy, ale stwierdziłam, że może warto spróbować, ponieważ słyszałam dużo pozytywnych opinii na ich temat.


Jakiś czas temu w aptece dostałam katalog firmy La Roche-Posay, w którym było 5 próbek kremów.
1. Toleriane Ultra - intensywna pielęgnacja kojąca z neurosensyną - skóra jest natychmiastowo i długotrwale     ukojona i nawilżna, 1,5ml
2. Rosaliac CC Creme spf 30 - pielęgnacja skóry wrażliwej i skłonnej do zaczerwienień różnego                       pochodzenia, chwilowych lub trwałych, pojawiających się na całej twarzy lub miejscowo, 1,5ml
3. Hydraphase Intense Legere - intensywnie nawilża i wzmacnia połączenia komórkowe w naskórku, dając       długotrwały efekt nawilżenia i blasku skóry, 2ml
4. Hydraphase Intense Youx Eyes - wygładza zmarszczki wokół oczu. Intensywnie nawilża, 1,5ml
5. Redermic C - krem wypełniający zmarszczki wokół oczu, 1,5ml

Dodatkowo w katalogu znalazła się karta "Pierwszego zakupu", dzięki której podczas zakupów jakiegoś produktu tej firmy można było otrzymać zestaw mini produktów. Wystarczyło wypełnić kartę i zostawić ją przy kasie razem z paragonem.



Skusiłam się na zakup oczyszczającego żelu do skóry tłustej i wrażliwej Effaclar.
Przy jego zakupie dostałam zestaw dwóch mini produktów.
1. Woda termalna, 50ml
2. Żel nawilżający po opalaniu, 100ml
Z prezentów jestem bardzo zadowolona. Na pewno się przydadzą i chętnie je wypróbuję. Uważam też, że jak na mini produktwó ich pojemność nie jest taka mała.


Łagodny żel oczyszczający, łagodnie eliminuje zabrudzenia dzięki swej nieagresywnej bazie myjącej, bez mydła i sibstancji barwiących. Poprawia stan naskórka i dzięki działaniu soli cynku z glucasilem ułatwia usunięcie nadmiaru łoju. Dzięki łatwo tolerowanym składnikom myjącym, łagodnie oczyszcza skórę tłustą z niedoskonałościami. Eliminuje nadmiar sebum i odblokowuje pory. Oczyszczona w ten sposób skóra odzyskuje swą równowagę fizjologiczną i jest doskonale przygotowana do zabiegów pielęgnacyjnych.


Co jeszcze miłego spotkało mnie podczas zakupów w Super Pharm? To, że przy zakupie torby na zakupy za 2zł dostałam żel do mycia twarzy Lirene. Bardzo miła niespodzianka :)

Żel myjąco - peelingujący do twarzy z serii Youngy 20+ jest odpowiedni dla wszystkich typów cery; szczególnie polecany dla osób młodych 20+.
Chciałabyś pobudzić swoje zmysły i przenieść się na skapane w słońcu hiszpańskie wybrzeże?Żel myjąco-peelingujący do twarzy dostarczy Ci energii na cały dzień i zadba o odpowiednią pielęgnację Twojej skóry. Urzekająca formuła żelu z nutą hiszpańskiej pomarańczy oraz drobinkami peelingującymi zapewnia prawdziwą eksplozję świeżości, dokładne oczyszczenie skóry, a unikatowe składniki zapobiegają uczuciu suchości i ściągnięcia skóry po umyciu.



A czy któraś z Was stosuje kosmetyki firmy La Roche-Posay? Co możecie o niej powiedzieć? A może też odebrałyście swój katalog z próbkami? 

czwartek, 15 maja 2014

Atomizer na perfumy

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać małe cudeńko, które skradło moje serce. Gadżet ten pewnie już wiele z Was zna. Sama o nim dużo słyszałam, ale nie wiedziałam, gdzie go dostać. Mowa tu o małym Atomizerze do perfum. Natrafiłam na niego przez przypadek, przeglądając różne aukcje na allegro. Nie zastanawiałam się długo, aby go zamówić :) tym bardziej, że cena mnie do tego bardzo zachęciła - 6,95 zł to naprawdę niewiele. Z tego co widziałam na innych aukcjach cena wahała się w granicach 12 - 14 zł więc trzeba przyznać, że udało mi się super trafić. 


Co to konkretnie jest? Jest to mały i lekki Atomizer do perfum o pojemności 5 ml, który można mieć zawsze przy sobie, nawet podczas podróży samolotem w bagażu podręcznym. A co w nim takiego niezwykłego? To, że można go wielokrotnie uzupełniać swoimi ulubionymi zapachami perfum. Z racji tego, że jestem osobą, która często krąży między trzema miastami, jest to dla mnie bardzo wygodne rozwiązanie bo nie muszę wozić ze sobą dużego flakonika, a co za tym idzie, nie ma ryzyka, że w drodze rozbije mi się szklane opakowanie. Producent zapewnia, że naładowany Atomizer wystarczy na około 50 psiknięć, dlatego spokojnie można go zabrać na kilkudniowy wypad. Nadaje się także na co dzień. Ma około 8 cm więc idealnie pasuje do każdej damskiej torebki.
Napełnianie jest niesamowicie proste. Wystarczy z naszych ulubionych perfum ściągnąć nasadkę atomizera, zostaje sam "bolec", następnie nakładamy na niego ten oto gadżet. Na zdjęciu poniżej jest pokazane, że ma on w swoim dnie małą dziurkę. I to właśnie w nią wkładamy bolec z perfum. Na koniec wystarczy pompować, aż nasze małe cudeńko się napełni. Dokładny sposób napełniania jest pokazana na filmiku tu: KLIK
Nie ma obaw, że coś się z Atomizera wyleje. 


Jest dostępny w kilku kolorach, dlatego każdy wybierze coś dla siebie. Dla mnie każdy kolor był bardzo ładny i nie mogłam się na żaden zdecydować więc poprosiłam o wysyłkę losową :)
Atomizer jest wykonany z aluminium. Dużym plusem jest też to, że ma wskaźnik poziomu zawartości co pozwala na kontrolowanie tego kiedy musimy uzupełnić zapasy. 


Z zakupu jestem bardzo zadowolona. Taki Atomizer poleciałabym każdemu. Ja wiem, że ze swoim się nie rozstanę. To duża wygoda i komfort mieć ulubiony zapach przy sobie, bez konieczności zabierania ciężkiego flakonika perfum oraz bez obawy, że coś się wyleje lub stłucze.

Znałyście ten produkt? Może któraś z Was go używa? Piszcie śmiało! 

:*


wtorek, 13 maja 2014

Urządzenie do pielęgnacji twarzy

Dzisiaj post niekosmetyczny :) ale jednak zdecydowanie związany z pielęgnacją.
Kilka dni temu w Biedronce zakupiłam Urządzenie do pielęgnacji twarzy. Możliwe, że już widziałyście je na niejednym blogu, ale teraz pora na mnie ;)  Cena to 20zł. W zestawie baterie. 


Produkt był zapakowany w standardowe, tekturowe pudełko. Po odpakowaniu ukazuje się nam piękne różowe etui. Myślę, że jest bardzo praktyczne. Dzięki niemu bez problemu możemy przenosić nasze urządzenie razem ze wszystkimi końcówkami. Doskonale sprawdzi się nie tylko w podróży, ale także podczas przechowywania w domu. Wszystko mamy w jednym miejscu, nie rozwalone i nic się nie zgubi. 


Urządzenie posiada w zestawie cztery wymienne końcówki:
1. Nasadka szczotkowa do usuwania martwych komórek i regeneracji tych uszkodzonych.
2. Nasadka lateksowa do delikatnego masażu poprawiającego wchłanianie się kosmetyków.
3. Nasadka masująca do poprawy krążenia i absorpcji kosmetyków.
4. Nasadka z gąbką do równomiernego nakładania makijażu.

Zdecydowanie moją ulubioną jest nasadka masująca. Jeśli chodzi o szczotkową wydaje mi się, że jest troszkę ostra. No, ale ma być do złuszczania, więc może właśnie ma tak być.
Bardzo dużą wadą tego zestawu jest to, że nie ma możliwości dokupienia nowych końcówek w przypadku, gdy te się zużyją lub zniszczą. Nawet w nasadce lateksowej i z gąbką nie można wymienić żadnych elementów, a wiadomo, że to właśnie one najszybciej będą nadawały się do wyrzucenia. To duży minus. Uważam, że powinna być możliwość wymiana, jeśli nie całej nasadki to chociaż jej części.


Urządzenie jest małe i lekkie. Bez problemu dociera do każdej części twarzy i ze względu na rozmiar łatwo czyści także nos. Zasilane jest na dwie baterie AA czyli popularne paluszki. Pracuje w miarę cicho.


Dostępne są dwie prędkości pracy. Urządzenie ładnie leży w dłoni.


Podsumowując urządzenie nie jest złe. Jego cena też jest znośna. Wydaje mi się jednak, że konstrukcja nie jest specjalnie mocna więc trzeba uważać i chronić przed upadkiem.
Czy jest warte wydanych pieniędzy? Zależy od potrzeb :) Możliwe, że za jakiś czas spotka się je w niższej cenie.
Do tej pory nigdy nie stosowałam żadnych produktów tego typu,  dlatego jest to dla mnie zupełna nowość.

A czy któraś z Was też się skusiła na to urządzenie? Może macie w planach je dopiero kupić?











niedziela, 11 maja 2014

Rossmann -49% - część III

I oto ostatnia dawka zakupów z Rossmannowskich promocji :) Tym razem objęte promocją były produkty do pielęgnacji paznokci, lakiery oraz pomadki. 


1. Odżywka 9w1, Eveline - moja ulubiona odżywka do paznokci :) Chyba nie muszę jej przedstawiać, ponieważ jest na tyle popularna, że każdy o niej słyszał. Dla mnie jest ona bardzo dobra. Zwróćcie jednak uwagę, że jest to odżywka 9w1, a nie jak do tej pory 8w1! Co się zmieniło? Prawdę mówiąc niewiele... Została dodana "funkcja" stosowania jej jako bazę pod lakier, która zabezpiecza przed odpyskiwaniem. Z tego co czytałam na różnych forach i blogach, nie jest to żadna nowość bo już nie jedna użytkowniczka na to wpadła, ale ok - jest oficjalnie napisane na pudełeczku. Zmienił się też wygląd opakowania oraz buteleczki. Zakrętka i napisy na niej są złote.

2. Preparat do usuwania skórek, Lovely - ułatwia usuwanie skórek, odżywia i wygładza paznokcie. Zawiera wyciąg z aloesu - co sprawia, że paznokcie utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia. Kupiłam ją pierwszy raz. Zobaczymy jak się będzie spisywała. 


3. Baltic Sand, Lovely - lakier do paznokci o piaskowej fakturze. To był bardzo dobry zakup! Naprawdę bardzo mi się podoba efekt jaki daje. Zawiera małe drobinki brokatu.

4. Lakier do paznokci, Lovely - Nude. W końcu trafiłam na lakier w tym odcieniu, z którego jestem zadowolona. Bardzo ładny kolor.

5. Candy Shop, Wibo - lakier do paznokci z efektem piasku. Kolor fioletowy. Nie mogłam go dostać w mieście, w którym aktualnie przebywam. Ciągle spotykałam puste półki. Na szczęście moja przyjaciółka miała więcej szczęścia i kupiła go także dla mnie. Nie ma go na zdjęciach, ponieważ lakier dostanę dopiero za kilka tygodni, gdy się zobaczymy. 


6. Pomadka Eliksir, Wibo - numer 05. Na zdjęciu jest pierwsza od lewej. 

7. Pomadka Eliksir, Wibo - numer 07. Na zdjęciu - pierwsza od prawej. Bardzo lubię delikatne odcienie na ustach. Kolory bardzo mi odpowiadają. Producent zapewnia efekt nawilżenia. 

8. Aqua platinum, Eveline - numer 476. Najlepszy odcień ze wszystkich pomadek, które kupiłam. Ma ładny zapach, co mnie zaskoczyło. 



9. Olejek, Wibo - olejek do pielęgnacji ust witaminowo - owocowy. W tym przypadku zapach truskawki. Miałam je już nie raz i bardzo te olejki lubię. Bardzo fajne na lato.

10. Lip Sensation, Wibo - błyszczyk do ust, numer 4. Zawiera kwas hialuronowy, wypełnia usta, nadając im mega objętość. Może to lekka przesada z tą objętością, ale faktycznie delikatny efekt powiększenia jest. Kolor bardzo mi się podoba.


Uff... i to wszystko :) Podsumowując trzytygodniowe promocje w Rossmannie mogę stwierdzić, że jestem usatysfakcjonowana. Biedniejsza - to fakt, ale zadowolona. Z niektórych produktów jestem zadowolona bardziej, a z innych mniej. Kupiłam też kilka perełek, które są naprawdę świetne. Teraz czeka mnie długa przerwa od zakupów kosmetycznych tego typu. Szczerze? Cieszę się, że to już koniec. Wystarczy tego dobrego :) bo mam świadomość, że nie powstrzymałabym się od skorzystania z kolejnych promocji. 




piątek, 9 maja 2014

Luksja & Joy

W dzisiejszym poście przerwa od promocji drogeryjnych, ale ciągle zostajemy w tematyce kosmetycznej :)
Dziś chciałabym napisać o żelu pod prysznic firmy Luksja, które zostało dołączone do majowej gazetki Joy. Przyznam się, że kupiłam ją właśnie ze względu na dodatek. Cena za gazetę+produkt bardzo rozsądna - 4,50zł. Pojemność żelu to 250ml. Więc czemu miałabym nie skorzystać? :)


Mleczka pod prysznic Luksja Care Pro obejmuje 4 warianty:
  • Soften - mleczko owsiane nadaje skórze miękkość, gładkość i elastyczność,
  • Nourish - olej z pestek dyni posiada właściwości nawilżające, natłuszczające i wygładzające,
  • Restore - masło Shea odżywia, regeneruje i chroni skórę,
  • Enrich - olej sezamowy nadaje skórze gładkość i elastyczność oraz tworzy na jej powierzchni naturalny film ochronny.
Ja z gazetką kupiłam wersje Restore.

Luksja Care Pro Restore to połączenie kremowego mleczka pod prysznic ze składnikami balsamu do ciała o właściwościach pielęgnacyjnych. Poczuj jak twoja skóra zostaje nawilżona i staje się jedwabiście gładka już w momencie mycia. Właściwości nawilżające produktu zostały potwierdzone w badaniach laboratoryjnych. 
Mleczko pod prysznic zawiera masło Shea, cenione ze względu na swoje właściwości odżywcze, regeneracyjne i ochronne.

Moim zdaniem największy plus tego żelu to konsystencja. Jest gęsta i bardzo kremowa. Mleczko ładnie się pieni i delikatnie nawilża. Skóra po jego zastosowaniu jest delikatna i mięciutka. Zapach mnie nie powalił. Jest przyjemny, ale mimo to nie będzie moim ulubionym.

Podsumowując, mogę polecić ten produkt. Tym bardziej, że cena nie jest wygórowana. 



wtorek, 6 maja 2014

Natura -40%

Pojawiam się z kolejnym zestawem zakupów :) Tym razem przedstawiam produkty, które kupiłam w czasie promocji w Naturze. Przyznam się szczerze, że nie było to w moich planach. Do Natury nie zaglądam często, ale traf chciał, że akurat kilka dni temu byłam w pobliżu więc żal było nie wejść. W końcu to -40%! Na szczęście do koszyka trafiło tylko kilka produktów.


1. Velvet Touch, Sensique - cień do powiek. Bodajże numer 141 - satynowa mięta. Nie jestem pewna numerku... a niestety w najbliższym czasie nie będę w stanie tego sprawdzić. Tak czy inaczej jest w kolorze miętowym. Na cieplejsze dni będzie w sam raz. 

2. Velvet Touch, Sensique - cień do powiek. Wydaje mi się, że w tym przypadku jest to numer 152. Również nie mam pewności jak na ten moment. Jest to odcień fioletu.



3. Nail Candies, Essence - lakier do paznokci. Mam już sporą kolekcję lakierów, a mimo to kupiłam jeszcze ten... Polowałam na ładny odcień Nude. Niestety nie trafiłam. Kupiłam lepszy odcień w Rossmannie, ale o tym innym razem :) Lakier może i fajny, ale ma słabe krycie i kolor nie jest do końca taki jak sobie wymarzyłam. Podobna ma pachnieć :) Wąchałam. Zapach mało wyczuwalny... Fakt, jest trochę ładniejszy niż standardowe, ale bez szału.

4. Studio Nails, Essence - baza pod lakier. Ma wyrównywać płytkę, a także zapobiegać przebarwieniom na paznokciach. Bardzo szybko się wchłania. Chyba będę z niej zadowolona.

5. Colour&Go, Essence - lakier do paznokci. Kolor miętowy. Długo szukałam takiego odcieniu :) więc to nie jest dziwne, że nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem go. Tym bardziej, że był sporo tańszy. Bardzo mi się podoba :) Ma też dobre krycie.


I to wszystko :) Te promocje mnie wykończą. Dosłownie słyszę jak mój portfel krzyczy "Przestań już!", ale to już koniec. Zakupy na ostatniej promocji Rossmanna też już zrobione. Notatka pojawi się pod koniec tygodnia :)
Przepraszam też za zdjęcia. Zdaję sobie sprawę, że kolory na nich nie do końca pokrywają się z rzeczywistymi. 


niedziela, 4 maja 2014

Rossmann -49% - część II

Tym razem zakupy z drugiej części promocji w Rossmannie :) Znacznie skromniejsze niż poprzednie.



1. 3D Glam Effect, Eveline - tusz do rzęs pogrubiający, wydłużający i wodoodporny. Szukałam tuszu wodoodpornego, ponieważ stwierdziłam, że na lato przydaje się mieć taki. Chciałam kupić coś niedrogiego i wybór padł na firmę Eveline. Tusz jest raczej zwyczajny. Nie robi wielkiego 'wow', ale jest bardzo przyjemny w użytkowaniu. Szczoteczkę ma standardową, nie za dużą. Jestem z niej zadowolona bo nie lubię szczoteczek silikonowych. Ogólnie mogę powiedzieć, że jest to produkt podstawowy, który spełnia swoją rolę i właśnie takiego tuszu w tym momencie szukałam.


2. Mini-me eye liner, Miss Sporty - szara kredka do oczu. Numer 015. Kredka wysuwana automatycznie. Obecnie w swojej kolekcji miałam kredkę czarną i brązową. Stwierdziłam, że inny odcień też się może przydać, a szary jest jednym ze standardowych i pasujących do wielu rzeczy kolorów. Skusiłam się na na kredkę z Miss Spory ze względu na jej rozmiar. Jest mała więc pewnie nie będzie mi długo zalegała tylko w miarę szybko ją wykończę.

3. Mini-me eye liner, Miss Sporty - w tym przypadku kolor biały. Numer 050. Również posiada automatyczne wysuwanie i jest mała :) Już mogę stwierdzić, że nie za bardzo nadaje się na dolną powiekę. Jest zbyt twarda. 

4. Cienie z jedwabiem, Wibo - i na koniec cień z Wibo. Teoretycznie oprócz jedwabiu posiada witaminę E. Podoba mi się opakowanie. Kolor również bardzo bezpieczny. Nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciu ale są to dwa odcienie szarości - jasny i ciemny.


A jak się przedstawiają Wasze zdobycze? :)

EDIT!
Kompletnie zapomniałam wspomnieć o jeszcze jednym produkcie... Nie wiem jak to się stało :) Jest to oczywiście:
5. Eye Brightener, Lovely - kredka, która ma  rozświetlać oczy. Bardzo fajna. Mięciutka. Ładnie się rozciera. Daje bardzo fajny efekt. 


czwartek, 1 maja 2014

Rossmann -49% - część I

Post trochę spóźniony, ale to dlatego, że w ostatnim czasie nie miałam dostępu do aparatu. Dziś nadrabiam zaległości :)
Jak już wszyscy zapewne wiedzą Rossmann przygotował dla nas ciekawe promocje :) Każdy tydzień dotyczy innej kategorii z tzw. kolorówki. Ja, jako osoba podatna na różnego rodzaju promocje (niestety), również z niej skorzystałam. Zakupy zrobione, zapasy są i czekają na wykorzystanie :) Chyba nie szybko znowu sięgnę po tego typu kosmetyki (akurat!). Dzisiaj chciałabym się pochwalić swoimi "zdobyczami" z pierwszego tygodnia :) ale na początek wstawiam ogólny harmonogram promocji:

  • 49% na pudry, korektory, róże, fluidy, bronzery od 22 kwietnia do 27 kwietnia 
  • 49% na tusze, cienie, kredki, eyelinery od 28 kwietnia do 4 maja
  • 49% na szminki, kredki do ust, lakiery, produkty do pielęgnacji paznokci od 5 maja do 11 maja


1. Bibułki matujące, Wibo - 2 opakowania. Kiedyś nie za bardzo interesowałam się bibułkami. Jednak od pewno czasu uważam, że bardzo się przydają i powinny się znaleźć w każdej torebce. Jedno opakowanie zawiera 40 sztuk cienkich chusteczek, które ściągają sebum z naszej twarzy. Na pewno będą odpowiednie na lato, ale także teraz, gdy już jest coraz cieplej. Dają efekt zmatowienia. Sposób użycia jest bardzo prosty, wystarczy przyłożyć płatek do skóry, chwilę docisnąć i gotowe! Oczywiście bibułka jest jednorazowa.

2. Magic Pen anti redness, Lovely - zielony korektor maskujący czerwone przebarwienia. Przyznam, że kupiłam go w ciemno czyli bez wcześniejszego czytania opinii na jego temat. Ciężko jest mi na razie cokolwiek o nim powiedzieć, ponieważ to nowość w mojej kosmetyczce. Z pewnością dużym zaskoczeniem dla mnie był aplikator. Jest on w postaci pędzelka. Korektor można nakładać pod podkład. Zobaczymy jak się sprawdzi.

3. Art Scenic, Eveline - korektor 2w1 kryjąco - rozświetlający - również zakupione 2 sztuki. Kolor 05. Z racji tego, że jestem ogromną fanką marki Eveline, zdecydowałam się właśnie na ten korektor. Mogę stwierdzić, że naprawdę ładnie kryje i wtapia się w cerę. Aplikator jest bardzo podobny do tych występujących przy błyszczykach. Ma małą gąbeczkę i jest wygodny.

4. BB Cream 10w1, Eveline - skoro już jesteśmy przy marce Eveline, czas na podkład. Nigdy wcześniej nie miałam żadnego kremu z serii BB. Ten jest w kolorze kości słoniowej. Użyłam go do tej pory raz, z ciekawości, ponieważ na razie muszę skończyć mój aktualny podkład. Ten będzie czekał na swoją kolej. Ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza na twarzy. Więcej napiszę jak już go lepiej poznam.

5. Stay Matte, Rimmel - kolejny kupiony przeze mnie podkład. Obecnie jest o nim bardzo głośno. Również użyłam go raz i bardzo przypadł mi do gusty. Idealnie matuje cerę! Z tego zakupu jestem chyba najbardziej zadowolona. Na początku byłam zdziwiona jego konsystencją. Jeszcze będąc w sklepie i sprawdzając testery pomyślałam, że są one zaschnięte. A jednak nie! Takie sprawia wrażenie. Podkład nie ma konsystencji kremu, do którego byłam przyzwyczajona. Jest bardziej gęsty. 

6. Stay Matte, Rimmel puder - taki duet do podkładu :) Puder, którego używam już niedługo mi się skończy i zdecydowałam akurat na ten, ponieważ chciałam mieć komplet z podkładem. 

7. Sunny Powder, Lovely - słoneczny puder do twarzy i ciała. Wybrałam wersję matową, bez drobinek. Jest to mój pierwszy bronzer. Mam nadzieję, że się sprawdzi i że będę potrafiła się nim odpowiednio posługiwać ;) Jak na puder to bardzo ładnie pachnie. Chyba o nim pisać dużo nie muszę bo wiem, że jest bardzo popularny. Ciekawa jestem jak będzie się spisywał w moim przypadku.

I to wszystko :) Zakupy zdecydowanie udane! Ciekawa jestem Waszych opinii na temat tych produktów, ponieważ każdy z nich to u mnie nowość. 
Pozdrawiam!