niedziela, 29 czerwca 2014

Alterra Granat i aloes - szampon

Dzisiaj krótka recenzja szamponu, który wiele z Was z pewnością zna. Alterra Granat i aloes do włosów suchych i zniszczonych. Pojemność 200ml. Dostępny w Rossmannie. 


W szamponie zostały zastosowane specjalnie dobrane składniki: wyciąg z aloesu, granatu i kwiatów akacji. Producent obiecuje pielęgnację, nawilżenie i dostarczanie włosom zniszczonym nowej energii. Z tą energią to ciężko mi stwierdzić :P 
Co do mojej oceny szamponu to jestem z niego zadowolona. Najbardziej urzekł mnie jego zapach. Niestety czuć go głównie w trakcie mycia, na włosach nie utrzymuje się długo.
Konsystencja jest typowa dla wielu szamponów. Trochę żelowa. Produkt jest przezroczysty. Cena przystępna. 
Wiele osób chwali ten szampon za bardzo korzystny skład. Osobiście nie zauważyłam wielkiej różnicy między działaniem tego szamponu, a innymi o mniej naturalnym składzie. Muszę jednak podkreślić, że jestem posiadaczką bardzo "tolerancyjnych" włosów, którym nie przeszkadza częsta zmiana szamponu, odżywek i innych specyfików, którymi je męczę :) ale za to odpłacają mi się niesfornością przy jakimkolwiek układaniu.
Szampon bardzo dobrze myje, a o to głównie chodzi. Dobrze się pieni. Włosy po jego zastosowaniu są przyjemne w dotyku, miękkie i lekkie. Jeśli chodzi o obiecany efekt nawilżenia to nie mogę tego ocenić, ponieważ zawsze stosuję jakieś odżywki. Bez nich mam duży problem z rozczesaniem włosów. Poza tym uważam, że szampon powinien dobrze myć, a nawilżanie czy innego bajery należą do zadań odżywek i masek. 

Bardzo się cieszę, że go kupiłam. Dobrze spełnia swoją rolę. Na pewno w przyszłości jeszcze do niego wrócę. Uważam, że jest warty uwagi i przetestowania. Planuję także wypróbować odżywkę do włosów z tej serii :)

Czy Wasze zdanie na jego temat jest podobne? Kto stosował? :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Klub Miłośniczek Czekolady

Jestem miłośniczką czekolady i to ogromną! Uwielbiam czekoladę w każdej postaci. Nawet w lekturze ;) Dlatego dziś trochę słodkości. Książka Carole Matthews - "Klub Miłośniczek Czekolady". Brzmi smakowicie?


Niektóre kobiety są uzależnione od zakupów, inne nigdy nie mają dość szampana. Są takie, które lubią usiąść z dobrą książką, inne wolą wyjść wieczorem z domu. A Lucy Lombard nie może żyć bez czekolady. Gęsta, kremowa, słodka, przepyszna czekolada jest niezastąpiona. W dodatku potrafi wszystko wyleczyć, od złamanego serca po ból głowy. Tę miłość Lucy podzielają trzy najlepsze przyjaciółki: Autumn, Nadia i Chantal. We cztery tworzą doborową grupę – Klub Miłośniczek Czekolady. Zawsze gdy pojawia się kryzys, spotykają się w swoim sanktuarium – kafejce Czekoladowe Niebo. Kiedy chłopak, który obiecuje wierność, nadal zdradza, szef flirtuje, mąż okazuje się nałogowym hazardzistą, a w małżeństwie brakuje miłości, można się zwierzyć przyjaciółkom i wzmocnić nadwątlone siły czekoladą.

„Klub Miłośniczek Czekolady” Carole Matthews to powieść smakowita, zabawna i wzruszająca. Losy czterech niepowtarzalnych kobiet z całkowicie rożnych światów jednoczy uzależnienie od czekolady.

Bardzo przyjemna książka, którą lekko i szybko się czyta. Naprawdę potrafi poprawić humor i umilić wieczory. W niektórych momentach nieźle się uśmiałam :) Może nie należy do bardzo ambitnych lektur, ale pozwala oderwać się od codzienności i odpocząć po ciężkim dniu. Można powiedzieć, że jest to typowa książka dla kobiet. Przewijają się tu wątki romansu, problemów małżeńskich i dnia codziennego. Można wsiąknąć w lekturę! Polecam każdej z Was :) ale UWAGA! Lepiej nie czytajcie jej na diecie i radzę zaopatrzyć się w kilka tabliczek czekolady bo apetyt na ten smakołyk zdecydowania wzrasta! ;)
"Klub Miłośniczek Czekolady" - dołączycie? 

Zapomnijcie o brylantach – to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nowe ubrania, stare wzory?

Dzisiaj trochę luźniej, trochę inaczej... Mały odpoczynek od postów o tematyce kosmetycznej :) Tym razem przychodzę do Was z moimi nowymi nabytkami odzieżowymi. Rzeczy nie zostały kupione w żadnym ze znanych sklepów, a na zwykłym targu.


Długa spódnica :) Nie sądziłam, że będę taką miała w swojej kolekcji. Jestem osobą niską i ciężko mi jest dobrać rzeczy, które będą pasowały z długości. Jednak bardzo chciałam mieć taki ciuszek w swojej szafie. Pomyślałam już, że ok, jak coś to skrócę... Niech już będzie. A tu co?! Niespodzianka! Znalazłam spódnicę idealnie na mnie pasującą, bez konieczności kombinowania i przerabiania.
Spódnica jest bardzo fajna, lekka i zwiewna. Bardzo wygodnie się w niej chodzi. Zaopatrzona jest w dwie kieszonki. Dodatkowo ma pasek z rzemyków. Małym minusem jest to, że ma tylko dwie szlufki po bokach. Przydałaby się jeszcze jedna, z tyłu. Z powodu jej braku pasek czasem delikatnie podjeżdża do góry. 


Kolejny zakup to spodnie. Bardzo często spotykałam tego typu spodnie w różnych sklepach. Spodobały mi się :) Lekkie i wygodne. Sądzę, że będą super na wakacyjne wieczory. Również mają dwie kieszonki. Przy kostce ściągane gumką. 


Jest niesamowity wybór wzorów! Nie mogłam się zdecydować. Naprawdę ciężko coś wybrać...
Ostatecznie zdecydowałam się na taki jak widać na zdjęciu. Poniżej zbliżenie :)


I ostatni zakup to sukienka. Niestety nie widać jej uroku na zdjęciu i tego w jaki sposób się układa. Sukienka podtrzymywanie w biuście i talii gumkami. Bez ramiączek. W biuście luźna, wręcz wisząca. A to za sprawą gumki w talii, która całość sukienki unosi i sprawia, że nie jest ona prosta - tak jak widać na wieszaku. 


I tutaj znowu zbliżenie na wzór. 

Nigdy nie byłam wielką fanką takich wzorów, ale chyba zaczynam dorastać i zmienia się mój gust. Teraz jestem w nich zakochana. Oglądając obecne kolekcje ubrań widzę, że moda sprzed ładnych parunastu lat wraca. Pamiętam jak jeszcze moja babcia miała w szafie sukienki o bardzo podobnych wzorach. A nawet moja mama opowiadała, że za czasów jej młodości długie spódnice, których teraz mamy pełno, były na topie. Cieszę się z takich powrotów bo uważam, że dawana moda była lepsza, bardziej elegancka i przemyślana niż to co obecnie można oglądać na wybiegach. Nie mówię tu o każdym ze współczesnych strojów, ale bywa, że wolę bardziej tradycyjne rozwiązania. Tak właśnie było w przypadku ubrań, które Wam dziś pokazałam.
Oczywiście nie jestem ekspertką w dziedzinie mody. Mówię tylko co mi się podoba. Chciałabym też poznać zdanie dziewczyn bardziej związanych z tym tematem.

A co Wy myślicie o takich wzorach? Jakie jest Wasze zdanie na temat "starej" mody?

sobota, 21 czerwca 2014

Woda termalna Uriage

Jestem pewna, że dla wielu z Was dzisiejszy produkt nie jest żadną nowością. Zapewne nie jedna z Was go stosuje. Nie zdziwię się jednak, jeśli trafią tu osoby, które o wodzie termalnej słyszą pierwszy raz. Ja sama dopiero od kilku miesięcy używam tego specyfiku. Wierzcie mi! Okropnie długo wahałam się przed zakupem mojej pierwszej wody termalnej. Czytałam dużo, bardzo pozytywnych opinii na jej temat, a mimo to ciągle nie byłam pewna czy warto wydać te kilka złoty. W końcu się zdecydowałam...


Co to są wody termalne?
Zgodnie z definicją są to "wody podziemne o podwyższonej temperaturze". Oczywiście nasz kosmetyk nie ma wysokiej temperatury. Najprościej można go nazwać wodą w sprayu. Nie jest to jednak zwykła woda. Ma bardzo szerokie zastosowanie i działa wiele dobrego dla naszej skóry.

Co mówi producent?
Woda termalna pochodząca z alpejskich źródeł, bogata w oligoelementy i sole mineralne (11 000mgl), izotoniczna, o naturalnym pH. Przebadana klinicznie, nie zawiera konserwantów i substancji zapachowych. Polecana do codziennej pielęgnacji (od 6 miesiąca życia), dla każdego rodzaju skóry, nawet dla skóry bardzo wrażliwej. Poprawia kondycję skóry, zapewnia jej równowagę fizjologiczną, łagodzi podrażnienia i nawilża skórę. Wskazania: Dzięki unikalnemu składowi preparat przynosi ulgę w wypadku zaczerwienień, podrażnień typu pieluszkowe zapalenie skóry, podrażnienia słoneczne, zapalenia skóry po goleniu itp. 
Wszystkie właściwości Wody Termalnej Uriage zostały potwierdzone badaniami klinicznymi. Woda Termalna Uriage w sprayu produkowana jest w sterylnych warunkach w zakładzie produkcyjnym w bezpośrednim sąsiedztwie źródła. Jest to idealny produkt do codziennej pielęgnacji skóry, nawet szczególnie wrażliwej. Łagodzi, chroni, nawilża skórę dodając jej blasku i witalności.

Skład:
SO4 - 2862 mg/l, CI - 3500 mg/l, HCO3 - 390 mg/l, K - 45,5 mg, Mg - 125 mg/l, Zn - 160 mikrogramów/l, Fe - 15 mikrogramów/l, Li - 2 mg/l, Al - 12 mikrog/l, Cu - 75 mikrog/l, Mn - 154 mikrog/l, Si - 42 mg/l, Ca - 600 mg/l, Na - 2360 mg/l 

Moja opinia:
Jak już wspomniałam na początku, przed zakupem swojej pierwszej wody termalnej przeczytałam niezliczoną liczbę pozytywnych opinii na jej temat. Napaliłam się i chyba przez to spodziewałam się trochę za dużo. Nie wiem sama czego, jakiegoś cudu! Oczywiście jestem bardzo zadowolona z jej działania, ale efekty u mnie nie są tak wspaniałe jak to opisują niektóre dziewczyny. Nie zauważyłam żadnego działania nawilżającego. Mój koloryt cery nie poprawił się w sposób oszałamiający - jeśli w ogóle. Minusem jest także lekki, słonawy posmak. Nie jestem pewna czy tak powinno być.
I jeśli chodzi o jakiekolwiek wady to byłoby na tyle :) Nie jest ich wiele i zdecydowanie nie przeważają.


Woda termalna Uriage jest zapakowana w metalowy pojemniczek, podobny do tych na dezodoranty. Bardzo łatwo się rozprowadza za pomocą atomizera. Tworzy się delikatna mgiełka. Polubiłam ten efekt, przyjemnie się stosuje. I w przeciwieństwie do innych wód termalnych, tej z Uriage nie trzeba wycierać po użyciu. Spryskujemy i to wszystko! :)
Wodę termalną stosuję praktycznie codziennie. Wieczorem po demakijażu, czasami zamiast tonika. Rano, na makijaż, aby nadać mu bardziej naturalnego wyglądu. W ciągu dnia, aby odświeżyć skórę - tu sprawdza się idealnie. Jeśli chodzi o łagodzenie podrażnień to mogę się zgodzić z producentem :) naprawdę spisuje się znakomicie. Ostatnio nawet uratowała mnie, gdy słońce podczas jednych z pierwszych, upalnych dni, zbyt mocno złapało mój dekolt. Woda termalna wspaniale załagodziła podrażnienie i już po kilku dniach zaczerwienienie stało się znacznie bardziej blade.
Obecnie mam dwie buteleczki tej wody termalnej. Jestem pewna, że w upalne dni będę z niej korzystała częściej. Przyda się także podczas wypadów nad wodę.
Dostępne pojemności to: 50ml, 150ml oraz 300ml.
Można ją kupić w aptekach lub na allegro. Ja kupuję wyłącznie w SuperPharm.

Wodę termalną Uriagę mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim! Nawet mężczyznom. Jestem z niej bardzo zadowolona. Produkt naprawdę robi wiele dobrego dla naszej skóry. To z pewnością nie jest zwykła woda. W mojej kosmetyczce zagościła już na stałe!
Warto jest jednak trochę poczekać i kupić ją w promocji. Regularna cena nie jest aż taka niska, a w SP często można ją spotkać taniej. 

Kto stosował? ;) Jakie jest wasze zdanie na jej temat? A może Waszą ulubioną jest woda termalna innej firmy?

wtorek, 17 czerwca 2014

La Roche-Posay Anthelios XL

Po raz kolejny na moim blogu pojawia się post z kosmetykami formy La Roche-Posay. Jednak tym razem nie jest to pełnowartościowy produkt, a jedynie próbka. Dostałam ją od SuperPharm.
Anthelios XL jest to ultralekki fluid SPF 50+. Co o nim myślę?


Powiem Wam, że dość ciężko jest mi wyrazić swoją opinię, ponieważ produkt, który dostałam miał jedynie pojemność 3ml. I tutaj plus dla SP, że produkt był w małej i wygodnej tubce, a nie w saszetce :)
Zacznę od mojego pierwszego wrażenia. Zaraz po otworzeniu kosmetyku i mojej próbie wyciśnięcia go odrobinę na rękę bardzo się zawiodłam. Kosmetyk po prostu się wylał! Nie wiem czym to było spowodowane... może się rozwarstwił? Ok, zakręciłam tubkę, wstrząsnęłam nią kilka razy i podeszłam do kolejnej próby. Tym razem nie pociekła żadna niepożądana substancja i moim oczom ukazał się fluid. I w tym momencie kolejne spostrzeżenie - kosmetyk był niesamowicie lejący i wodnisty. Zgaduję, że z jego wydajnością nie byłoby przez to najlepiej. Kolor - coś jak zabielona woda. Bardzo uderzył mnie też zapach produktu, czuć było alkohol. Fluid na twarz nakładało się bardzo łatwo, chyba ze względu na konsystencję. Skóra po aplikacji zaczęła się świecić, ale była w miarę gładka. 
Chyba jedynym plusem tego kosmetyku jest bardzo wysoka ochrona przed UVA i UVB. Dzięki nie mu nie straszne jest słońce i wielkie upały.


Na koniec małe zestawienie wad i zalet dla leniuszków, które nie lubią czytać dłuższych wypowiedzi. Jak dotąd nie stosowałam takiej formy, ale myślę, że to poprawi przejrzystość oceny.

Zalety:                                                                                             Wady:
- wysoki filtr,                                                                                   - konsystencja - bardzo lejąca,
- łatwość apliakcji,                                                                          - zapach,
- wygładzenie                                                                                  - efekt błyszczenia skóry,
                                                                                                       - cena,
                                                                                                       - wydajność (tylko teoretycznie)

Mimo, że stosowałam tylko próbkę tego produktu i moja opinia nie koniecznie jest miarodajna ze względu na to, że nie używałam tego fluidu wystarczająco długo, to wiem, że nie skusiłabym się na zakup pełnowartościowego produktu. Uważam, że nie jest on wart swojej ceny. Jedynym prawdziwym i mocnym plusem jest to, że ma wysoki SPF. 

sobota, 14 czerwca 2014

Ultra Sexy mus do ciała Avon

Dzisiaj kolejny produkt firmy Avon. Mus do ciała z serii Ultra Sexy. Dodam, że żel pod prysznic z tej kolekcji pojawił się w majowym Denku :) Muszę także zaznaczyć, że nie jestem jakąś mega fanką kosmetyków z Avonu, a to, że w kolejnym poście pojawia się któryś z nich jest zwykłym przypadkiem.


Przygotuj się na nowy zapach, który rozgrzewa zmysły i sprawia, że czujesz się zmysłowa i pociągająca... Odkryj nową, seksowną stronę swojej natury! Nieodparcie kusząca kompozycja stworzona z prowokujących nut gruszki, rozpalonej magnolii i zmysłowych aromatów złotego bursztynu.
Nuta sercato finezyjne połączenie woni kwiatów: białej magnolii, brzoskwini i peonii.
W nucie podstawowej, czyli bazie, współgrają ze sobą złoty bursztyn, piżmo i słodkie drewno.
Nuty głowy - gruszka, bergamotka, marakuja.
Ultra Sexy to idealny zapach dla kobiety, która pragnie uwodzić i czarować swoim sexapilem.

Jak to w Avonie bywa, zapach kosmetyku jest opisany w bardzo wyszukany sposób. Prawdę mówiąc, sama nie wywąchałam żadnego z wymienionych dodatków, ale ogólnie zapach musu bardzo mi się podoba. Cała seria pachnie podobnie. Jest to dość słodkawy zapach, który utrzymuje się na skórze jeszcze długo po zastosowaniu musu. Obecnie używam także wody toaletowej z tej serii i bardzo ją lubię :)


Najwspanialsza w tym kosmetyku jest jego konsystencja. Jest po prostu wspaniała! Niesamowicie przypadła mi do gustu. Jest to prawdziwy mus. Delikatny, piankowy i puszysty. Mam aż ochotę ciapnąć całą rękę w słoiczek i po prostu w nim grzebać :P a później polizać. Mówiąc jednym słowem - cudo!
Skóra po zastosowaniu jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Podczas aplikacji trochę się rozmazuje, ale po chwili wszystko jest już wchłonięte.
Kosmetyk znajduje się w zakręcanym, różowym opakowaniu - słoiczku, ale nie szklanym, przez co jest lżejszy. Pomysł z opakowaniem trafiony, nie wyobrażam sobie żeby był w innej formie. To popsułoby radość z konsystencji.
Pojemność to 150ml.

Stosowałyście? Lubicie musy do ciała?

środa, 11 czerwca 2014

Foot Works chłodzący

Jednym z produktów, o którym wspomniałam w majowym Denku był krem do stóp firmy Avon Foot Works. Wspomniałam też, że posiadam inne produkty z tej serii i właśnie cały zestaw przedstawiam dzisiaj.  W jego skład wchodzą: krem, scrub oraz spray. Kosmetyki są o zapachu mięty i aloesu, a ich zadaniem jest chłodzenie naszych stóp.
W Denku wspomniałam, że z kremu nie jestem zbyt zadowolona, a co z resztą produktów?


Krótka notka na temat kremu jest dostępna tu: KLIK
Jeśli chodzi o scrub to sprawa wygląda inaczej. Jest zdecydowanie lepszy niż krem. Stosuję go od czasu do czasu pod prysznicem. Jego konsystencja jest dość rzadka, ale nie lejąca. Ma bardzo dużo małych drobinek. Naprawdę świetnie wygłasza stopy. Oczywiście nie jest to efekt jaki uzyskujemy po zastosowaniu np. pumeksu, ale jak na scrub jest naprawdę w porządku. Pojemność standardowa czyli 75ml.

Spray chłodzący do stóp spisuje się naprawdę dobrze. Delikatnie chłodzi i to mi wystarczy. W przypadku kremu nie byłam zadowolona z efektu chłodzenia bo akurat od produktu, który powinien mieć lepsze i mocniejsze działanie niż spray, wymagam więcej. Spray przynosi ulgę dla zmęczonych stóp. Bardzo miło jest popsikać nim stopy po całym dniu bieganiny. Spisuje się także jako szybkie odświeżenie w ciągu dnia. Forma sprayu jest bardzo wygodna, a aplikacja szybka. Pojemność to 100 ml. Jeśli chodzi o zapach to dla mnie nie ma szału. Nie zachwycił mnie ani trochę. Poza tym bardzo szybko się ulatnia i nie pozostaje na stopach. Tak jest w przypadku każdego produktu z tej serii. 

Ogólnie zestaw oceniam dobrze. Nie jest drogi więc można sobie na niego pozwolić nawet jeśli chcemy tylko wypróbować. 

niedziela, 8 czerwca 2014

Katalog Vichy

Dzisiaj kolejny katalog z próbkami, który udało mi się dorwać :) Tym razem "testuję" firmę Vichy.


Katalog ma aż 47 stron. W środku oczywiście dużo informacji na temat produktów firmy Vichy. Dodatkowo dostajemy 6 próbek kremów. Oprócz tego w środku znajdziemy mini test, który pozwoli określić jaki jest nasz ideał cery i jakie kosmetyki pozwolą nam go osiągnąć.
Jeśli chodzi o zamieszczone próbki są to:
  • Idéalia, rozświetlający krem wygładzający - ten z katalogu jest do skóry suchej, 1,5ml. Wiek 25+
  • Idéalia Life Serum, serum idealizujące - do każdego typu skóry, nawet wrażliwej, 1,5ml. Wiek 25+
  • Liftactiv serum 10, skoncentrowane serum przeciwzmarszczkowe, 1,5ml. Wiek 35+
  • Neovadiol Magistral, krem poprawiający gęstość skóry i proporcje twarzy, 1,5ml. Wiek 50+
  • Normaderm, nawilżający krem na dzień zwalczający niedoskonałości skóry, 1,5ml. Do stosowania niezależnie od wieku
  • Tent Idéal, podkład rozświetlający - odcień 25 - Sand, 1m
Więcej na temat kosmetyków można przeczytać klikając w linki :)
Jak widać większość produktów jest do skóry dojrzałej więc nie skorzystałam aż tak bardzo. 

Przy okazji zdecydowałam się na zakup płynu micelarnego Vichy. Oczywiście był on w promocji co pomogło mi w podjęciu decyzji co do jego kupna. Dałam za niego 20zł.


Płyn micelarny 3w1 do skóry i oczu wrażliwych. Oczyszcza. Usuwa makijaż. Łagodzi skórę twarzy. Zawiera wodę termalną. Nie zawiera alkoholu, mydła, ani barwników. Naturalne pH. Nie wymaga spłukiwania. 
Jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe co jest dla mnie ogromnym plusem. Jego pojemność to 200ml.
Jestem bardzo ciekawa czy będę zadowolona z tego płynu. Niestety jeszcze muszę poczekać aż zacznę go stosować. W pierwszej kolejności muszę skończyć płyn micelarny z biedronki, który aktualnie używam.

Na koniec muszę powiedzieć, że podobnie jak to było w przypadku katalogu z LRP i teraz można było dostać zestaw mini produktów. Zasady były identyczne. Wystarczyło zakupić jakiś produkt Vichy i przy kasie pokazać wypełnioną "kartę pierwszego zakupu". Niestety tym razem nie udało mi się załapać na mini produkty. W mojej drogerii zapas się wyczerpał. Szkoda, nie ukrywam, że chętnie wypróbowałabym kosmetyki z firmy Vichy. Tym bardziej, że nie należą one do najtańszych i nie mogę sobie na nie pozwolić, gdy są w regularnej cenie.

A może którejś z Was udało się dostać mini produkty? Macie katalog Vichy? A może stosowałyście ten płyn micelarny?

piątek, 6 czerwca 2014

Denko Maj

Wiem, że temat majowego Denka można już uznać za zamknięty, ale dopiero teraz znalazłam czas na zebranie pudełeczek razem i zrobienie zdjęcia. Zaznaczam, że moje denka nie będą tak powalające jak to bywa na niektórych blogach. Ilość zużywanych przeze mnie kosmetyków jest raczej przeciętna.
W maju mam do zaprezentowania sześć produktów. Czuję, że w czerwcu będzie ich troszeczkę więcej z racji tego, że już teraz widzę końcówkę niektórych kosmetyków.


Na początku wyjaśnię skąd wzięły się tu aż trzy! żele pod prysznic. Sprawa jest prosta. Z racji tego, że mieszkam poza domem, a dodatkowo często kursuję między kilkoma miastami (jak już kiedyś wspominałam), niektóre kosmetyki mam podwójne, żeby nie musieć zabierać wszystkiego ze sobą.
Oczywiście w Denku pokazuję produkty, które skończyły się w danym miesiącu co nie oznacza, że zaczęłam ich używać pierwszego dnia miesiąca i skończyłam ostatniego.
Ale do rzeczy ;)

1. Żel pod prysznic, Avon - seria Avon Naturals. Zapach granatu i mango. Chyba najbardziej popularny w tej serii :) Bardzo go lubię i mi się podoba. Żel całkiem ok. Dobrze myje i się pieni. Pojemność 200ml. Mam jeszcze balsam i mgiełkę z tej samej serii. Balsamu używam aktualnie, a mgiełka czeka na upały i zastąpienie perfum. Kupiłabym ponownie.

2. Żel pod prysznic, Avon - kolejny żel z Avonu :) Ultra Sexy. Zapach cudowny! Bardzo elegancki, podobny do perfum z tej serii. Niestety zapach nie utrzymuje się długo na skórze. Żel moim zdaniem jest bardzo mało wydajny. Ma duży otworek przez co ciężko regulować ilość wypływającego kosmetyku. Zamykanie również mało praktyczne, ponieważ jest odkręcane. Pojemność 125ml. Ten produkt dostałam w prezencie, ogólnie byłam z niego zadowolona i chętnie bym go jeszcze kiedyś mogła posiadać, ale sama bym go nie kupiła.

3. Żel pod prysznic, Joanna - Sweet Fantasy, wanilia. Zapach naprawdę powala! Niestety na skórze nie czuć go aż tak intensywnie i długo. Za to pod prysznicem można się rozkoszować zapachem. Duży plus to pompka. Według mnie kosmetyki pod prysznic z pompeczką są bardzo wygodne w użyciu. Pojemność 250ml. Zdecydowanie kupiłabym ponownie.

4. Płyn do soczewek, i -Wear - płyn typu "wszystko w jednym" czyli w przypadku płynów do soczewek to już chyba standard i każdy taki jest. Zdziwiło mnie jedynie to, że można go użyć jako krople do oczu, na soczewkę, aby ją nawilżyć. Pojemność 120ml. Zdecydowanie kupiłabym ponownie.

5. Płyn do płukania jamy ustnej, Colgate Plax - Complete Care. Niby 12 korzyści w 1, ale w płynach od ust też jest to częste. Dobrze się go stosuje. Jest łagodny i nie piecze w ustach. Co ma robić? Zapewnia 12 godzinną ochronę przed bakteriami. Usuwa 99.9% bakterii. Wzmacnia szkliwo. Pomaga zapobiegać próchnicy. Czyści trudno dostępne miejsca. Odświeża oddech. Utrzymuje zdrowe dziąsła. Zapewnia czystszą jamę ustną. Zapobiega osadzaniu się osadu nazębnego. Redukuje bakterie powodujące problemu z dziąsłami. Bez alkoholu. Bez uczucia pieczenia. Większości z tych obietnic oczywiście nie mogę sama ocenić, ale ogólnie produkt jest ok. Pojemność 500m. Kupiłabym ponownie.

6. Krem do stóp, Avon - Foot works. Chłodzący krem do stóp mięta i aloes. Jestem z niego średnio zadowolona. Znam produkty, które zdecydowanie lepiej chłodzą. Pojemność 75ml. Nie kupiłabym ponownie.

wtorek, 3 czerwca 2014

Synergen żel do twarzy 5in1

Do tej pory na moim blogu pojawiały się dobre lub neutralne recenzje kosmetyków. Jednak dziś tak nie będzie. Przedstawiam żel do mycia twarzy 5in1 firmy Synergen. Wersja pomarańczowa. Do kupienia w Rossmannie. Jest on wielkim rozczarowaniem. Już dawno nie miałam tak beznadziejnego żelu do twarzy... 


Wszystko w jednym produkcie! Oczyszczenie, peeling, nawilżenie, matowanie, a nawet maseczka! Skóra zostaje uwolniona od brudu i zanieczyszczeń. Krem delikatnie usuwa obumarłe fragmenty naskórka i zapobiega powstawianiu wągrów.
Formuła bez mydła, zawierająca wartościowe składniki zmniejsza nadmierne wydzielanie łoju. Krem pielęgnuje i matuje powierzchnię skóry oraz poprawia jej strukturę. Perliście owocowa mieszanka zapachów mango i papai sprawia, że stosowanie kremu staje się pachnącym doznaniem. Krem działa przeciwbakteryjnie, zawiera cynk i kwas salicylowy, nie zawiera parabenów. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie. 

To tyle od producenta.
A co ja o nim myślę? Może zacznę od plusów bo nie ma ich dużo... Cena - produkt naprawdę tani, ale lepsze w tej cenie są produkty biedronki. Oczyszczenie - nie jestem pewna czy to plus, ale ok, nie będę taka surowa i zaliczę to do tej kategorii żeby nie było samych minusów. Żel oczyszcza, ale ciężko żeby coś nie oczyszczało skoro stosujemy dodatkowo wodę. Usuwa pozostałości makijażu i ogólnie jest ok.
Żel ma kolor pomarańczowy (ale to żaden plus czy minus), a jego konsystencja nie zaskakuje. Jest może trochę kremowa, ale co z tego skoro drobinki peelingujące porysują całą twarz.
I to byłoby na tyle.

Co mi się nie podobało?
Największy minus to, że bardzo podrażnia! Skóra szczypie. Po pozostawieniu go dosłownie chwilę dłużej na twarzy staje się ona bardzo zaczerwieniona. Idealnie widać granicę między miejscami, w których żel był nałożony, a które zostały ominięte. Nie wiem jak można go stosować jako maseczkę skoro podczas zwykłego mycia trzeba szybko go zmywać.
"Drobinki" peelingujące - to z pewnością nie są żadne drobinki - są zbyt duże i ostre. 
Zapach - Nie był on znowu taki straszy, ale nie był podobny do niczego. Z pewnością nie kojarzył mi się z mango i papają.
Matowienie - występuje w obietnicach producenta, ale u siebie nic takiego nie zauważyłam.

Z pewnością nigdy więcej nie kupię tego żelu ponownie! Nie wiem co on ma w sobie, że podczas krótkiego czasu pozostawienia go na twarzy potrafi ją tak podrażnić.
Więcej pozytywnych opinii słyszałam o żelu z tej firmy, ale w wersji zielonej. Może kiedyś coś mi przyjdzie do głowy i go wypróbuje. Kto wie, może okaże się lepszy niż ten... Tak czy inaczej nie nastąpi to szybko. W pierwszej kolejności muszę skończyć swoje obecne zapasy, których całkiem przypadkiem zrobiło się sporo. 

A jaka jest Wasza opinia na temat tych żeli do twarzy? Lubicie, stosujecie? A może Wasza opinia jest podobna do mojej?