czwartek, 31 grudnia 2015

Prostownica Remington PROtect S8700

Nie mogę uwierzyć, że to już ostatni wpis w tym roku i ostatni dzień... już za kilka godzin przywitamy 2016 rok! Nie sądzicie, że czas tak szybko mija?
Pewnie większość z Was, drogie kobietki już przygotowuje się do nocnych szaleństw. Ubranie, makijaż, fryzura... skoro jesteśmy przy takim temacie to chciałabym Wam pokazać co pomoże mi w okiełznaniu moich włosów. Prostownica Remington z nowej linii PROtect model S8700

Prostownica Remington PROtect S8700

Już sam wygląd prostownicy bardzo mi się podoba. Zgrabny kształt i ładny kolor. Urządzenie niesamowicie szybko się nagrzewa. Byłam w szoku, że nie muszę czekać kilku minut. Plusem jest również to, że prostownica ma obracany kabel. Znacznie ułatwia to pracę. 

Na stronie producenta czytamy:
Zaprojektowana tak, aby była bezpieczna dla włosów (68% mniej uszkodzeń w porównaniu ze zwykłą prostownicą czyli standardową prostownicą Remington nagrzaną do 200 stopni), ta prostownica nawilża włosy i zapewnia najwyższą, profesjonalną jakość połączoną z ochroną włosów przed uszkodzeniami powodowanymi wysoką temperaturą – a wszystko dzięki innowacyjnej technologii HydraCare. Dzięki niej włosy otulane są chłodną mgiełką, co sprawia, że podczas prostowania nagrzewają się w mniejszym stopniu, dzięki temu Ty możesz stylizować włosy jednocześnie je chroniąc.

Producent zaleca, aby nie nagrzewać prostownicy do najwyższej temperatury. Standardowo po podłączeniu do prądu urządzenie osiąga temperaturę 170 stopni. Oczywiście można ją regulować. Mamy do wyboru pięć ustawień, a maksymalna wartość to 230 stopni. I powiem Wam, że wierzę w to, że prostownica mniej niszy włosy! Do tej pory, każdą prostownicę, którą używałam musiałam stosować  na maksymalnej mocy. Moje włosy są oporne i żyją własnym życiem. Niestety byłam zmuszona, aby jej trochę ostrzej traktować. W przypadku prostownicy Remington już 170 stopni jest dla mnie wystarczające! Zdziwiłam się, że w takiej temperaturze bez problemu mogę okiełznać włosy. Z pewnością one też się cieszą ;)

Prostownica Remington PROtect S8700

Zastosowana w prostownicy technologia HydraCare zapewnia nawilżenie włosów, a także ich ochronę. Urządzenie jest wyposażone w zbiorniczek, do którego wlewamy wodę i podczas stylizacji możemy uraczyć nasze włosy chłodną mgiełką. 
Prostownica jest wyposażona w powłoki Advanced Ceramic, które są wzbogacone keratyną, olejkiem arganowym i olejkiem z orzeszków makadamia. Składniki te dodatkowo dbają o nasze włosy i sprawiają, że wyglądają one zdrowo i błyszcząco.
Remington jest pierwszą prostownicą z jaką się spotkałam, która ma ruchome płytki. Pod wpływem nacisku delikatnie się uginają. Powoduje to jeszcze dokładniejsze prostowanie.

Wiem, że niektórzy mogą się zdziwić, że tak chwalę tę prostownicę... ale kurcze jestem z niej naprawdę zadowolona! Moje włosy bardzo się puszą, ciężko je ułożyć i są odporne na stylizacje. Jestem zmuszona używać prostownicy po każdym myciu. Jak wspomniałam temperaturę urządzenia zawsze nastawiałam na max. Pewnie myślicie, że moje włosy są bardzo zniszczone... no właśnie nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać :) ale skoro teraz mogę pozwolić sobie na używanie niższej temperatury to jestem przekonana, że kondycja włosów będzie jeszcze lepsza.
Powiem Wam, że mam teraz dużą ochotę na suszarkę z tej serii ;-)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

L'biotica - regenerujący krem do rzęs na noc

Święta już za nami. Mam nadzieję, że spędziliście je bardzo dobrej atmosferze :)
A tymczasem pora na kilka słów na temat regenerującego kremu do rzęs firmy L'biotica. Wprawdzie już go zużyłam i pojawił się w moim denku, ale zostałam poproszona o jego recenzję.
Niestety nie będzie zdjęć przedstawiających efekty przed i po...

L’biotica – regenerujący krem do rzęs został opracowany, by odżywiać i odnawiać Twoje rzęsy, tak aby były naturalnie piękne.
L’biotica – regenerujący krem do rzęs to jedyny na rynku polskim oparty na naturalnych składnikach generyczny krem powodujący wzrost rzęs. Produkt może być stosowany bez ograniczeń także przez osoby noszące soczewki kontaktowe. Nie jest szkodliwy ani drażniący nawet dla bardzo wrażliwych oczu. Kremowa konsystencja i specjalny aplikator umożliwiają precyzyjne nałożenie preparatu.
L’biotica – regenerujący krem do rzęs zalecany jest Paniom:
  • używającym tuszu do rzęs lub sztucznych rzęs,
  • mającym krótkie lub rzadkie rzęsy,
  • którym wypadają rzęsy.
Wydłuża, pogrubia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu. Nawilża i wzmacnia, stymulując naturalny wzrost rzęs.

L'biotica - regenerujący krem do rzęs na noc

Jakiś czas temu miałam małe problemu z rzęsami. Zauważyłam, że stały się ona słabsze i znacznie częściej mi wypadały. Zaczęłam szukać produktu, który poprawiłby ich kondycję. Wybór padł na krem do rzęs L'biotica, który jest przeznaczony do stosowania na noc. Wcześniej nie miałam do czynienia z produktami tej firmy. Zostałam skuszona niską ceną. 
Krem do rzęs ma pojemność 10ml. Znajduje się w zakręcanej tubce, zakończonej małym "dzióbkiem" - niestety nie mam zdjęcia... Opakowanie jest miękkie, więc bardzo łatwo wydobyć z niego produkt. 
Konsystencję określiłabym jako kremowo - żelową. Kosmetyk jest przezroczysty. 
Jeśli chodzi o działanie to byłam zadowolona. Produkt zrobił to na co liczyłam, czyli poprawił kondycję rzęs. Pierwszym zauważalnym efektem było zmniejszenie wypadania. Włoski stały się zdecydowanie mocniejsze. Gdy się ich dotykało czuć było, że są bardziej elastyczne. Po kilku tygodniach regularnego stosowania rzęsy stały się trochę gęstsze.
Niestety osoby, które liczą na znaczne wydłużenie rzęs mogą być lekko zawiedzione. Z pewnością nie ma co liczyć na spektakularne efekty...

Dużym plusem jest to, że krem mogą stosować osoby noszące szkła kontaktowe. Produkt w żaden sposób nie podrażnia! Nie występuje jakikolwiek dyskomfort, pieczenie czy łzawienie oczu. Spokojnie po nałożeniu kremu możemy poczytać książkę czy obejrzeć jakiś film. Nie pojawia się efekt "oczu za mgłą". Dla mnie super!
Produkt aplikowałam dwoma metodami: nakładając go w pierwszej kolejności na palec i później rozsmarowując na rzęsach lub wyciskając odrobinę na powiekę przy linii rzęs i wtedy rozsmarowując.
Krem jest bardzo wydajny.

Krem L'biotica polecam głównie osobom, które chcą wzmocnić rzęsy i poprawić ich kondycję. W tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Oczywiście należy pamiętać o systematyczności!
Jeśli liczycie na duży wzrost rzęs to raczej nic z tego. Jedynie może pojawić się delikatne wydłużenie i zagęszczenie.

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Zdrowych spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła
świąt Narodzenia Pańskiego.
Odpoczynku od codziennego zabiegania
oraz chwili zadumy.
Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku, a także spełnienia najskrytszych marzeń. 


~Karolina

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świątecznie z CNDirect

Święta już za pasem :) a ja dopiero dziś zaczęłam tworzyć "klimat Świąt" i dekorować swój pokój.
Z racji tego, że w planach mam skromne zamówienie ze strony CNDirect postanowiłam sprawdzić czy oferują coś świątecznego. Na blogu również wypadałoby wprowadzić mały klimacik, więc prezentuję Wam kilka rzeczy, które wpadły mi w oko i idealnie wpasowują się w temat.

CNDirect\

Bardzo fajne figurki/lalki. Szczególnie spodobał mi się bałwanek - bo to chyba on, prawda? :P Na Mikołaja raczej bym się nie skusiła.

CNDirectCNDirect
                                                 KLIK                                                                KLIK

Ubranko na butelkę bardzo chętnie bym kupiła. I pewnie kiedyś to zrobię :) Uważam, że może to być również świetny pomysł na prezent dla miłośników wina.
Skarpeta na drobne upominki kojarzy mi się głownie ze Świętami z amerykańskich filmów. Chyba każdy ma przed oczami obraz kominka, do którego przyczepia się tego typu ozdoby :) 

CNDirectCNDirect
                    KLIK                                                                                                    KLIK

Bałwanek na sztućce spodobał mi się chyba najbardziej :) To super pomysł na dekorację świątecznego stołu. Myślę, że w przyszłości zaopatrzę się w taki bajer. 
Powiedzcie mi czy mikołajowe ubranko dla małej pociechy nie jest urocze? Bo moim zdaniem bardzo! 


CNDirectCNDirect
                                               
                                            KLIK                                                                           KLIK

Oczywiście skoro mamy grudzień to muszą być również... sweterki :) Bardzo podobają mi się świąteczne motywy. Szczególnie renifery :)

Oczywiście na świąteczne zakupy w CNDirect jest już za późno, ponieważ paczka na pewno nie dotrze na czas, ale to tylko przykłady :) Asortymenty w sklepach są tak bogate, że z pewnością znajdziemy w nich podobne rzeczy :)

A jak Wasze przygotowania do Świąt? Klimat już zrobiony? Czujecie w ogóle, że to już za kilka dni? ;-)

czwartek, 17 grudnia 2015

Konkurs z Vita Liberata - Wyniki

Organizowany wraz z firmą Vita Liberata konkurs dobiegł końca. Zgłosiło się niewiele osób co trochę mnie zaskoczyło, ale nieważne... Pora na wyniki!


Nagrodę główną czyli maseczkę samoopalającą otrzymuje:


Główna wygrana może być tylko jedna, ale z racji tego, że jeszcze jedna osoba spełniła wszystkie warunki konkursu postanowiliśmy przyznać małą nagrodę pocieszenia dla:

Gratuluję dziewczyny! Jak widać było warto się zgłosić ;-)
Czekam na maile z Waszymi adresami! 

wtorek, 15 grudnia 2015

Dzień Darmowej Dostawy 2015

Mimo, że Dzień Darmowej Dostawy był 1 grudnia to dopiero teraz chciałabym pokazać Wam moje zdobycze :) W tym roku nie dałam się ponieść i dokonałam przemyślanych zakupów, wrzucając do koszyka jedynie produkty z przygotowanej przez siebie listy :)
W tym roku zdecydowałam się na skorzystanie z oferty TopDrogeria oraz Ladymakeup :-)

Dzień Darmowej Dostawy 2015'

Pierwsze zakupy z TopDrogerii. Muszę tu wspomnieć o bardzo profesjonalnej obsłudze. Mimo małych problemów z zamówieniem jestem bardzo zadowolona z szybkości oraz sposobu ich rozwiązania! :)
Z racji tego, że zaczęłam robić paznokcie hybrydowe postanowiłam zakupić Aceton i Cleaner oraz waciki bezpyłowe. Poza tym wpadły dwie konturówki do ust z Golden Rose. 

1. Semilac Aceton kosmetyczny czysty 125 ml - do usuwania lakieru hybrydowego.

2. Semilac Nail Cleaner Płyn do przemywania Pure 500ml - Nail Cleaner wysokiej jakości do odtłuszczania i przemywania manicure hybrydowego i żelu UV. Nie niszczy powierzchni lakierowanych, przydatny do przemywania także narzędzi, pojemników, lamp i stanowiska pracy.  Gwarantuje optymalną przyczepność i spoistość tipsa z masą modelującą. Świetnie usuwa klejącą warstwę lakieru lub żelu po utrwardzeniu w lampie UV.

3. Semilac Waciki bezpyłowe 1000 szt. - Waciki z celulozy, nie pozostawiają pyłków, polecane do przemywania masy UV jak również do zmywania lakieru z paznokci.

4. Golden Rose Emily Lipliner - Trwała Konturówka do ust (211) - Seria kredek od ust Emily posiada długotrwałą formułę, makijaż ust wykonany kredką długo utrzymuje się na ustach. Miękka konsystencja kredki łatwo się rozprowadza i nie rozmazuje, zapewniając komfort idealnego makijażu przez wiele godzin.

5. Golden Rose Wodoodporna kredka do ust CLASSICS (313) - Wysokiej jakości seria kredek do ust o niezwykle delikatnej strukturze. Bogata kolorystyka daje możliwość doboru odpowiedniego odcienia do typu urody, rodzaju makijażu czy stroju. Łatwe w aplikacji, pozwalają na uzyskanie delikatnej, cienkiej kreski.

W sklepie Ladymakeup do koszyka wpadły jedynie dwie rzeczy:
6. Golden Rose - DREAM LIPS LIPLINER - Konturówka do ust (505) - Konturówka do ust o bardzo dobrej pigmentacji. Może posłużyć do obrysowania konturu oraz ich wypełnienia. Spełni również funkcję pomadki. Pozwala na precyzyjne podkreślenie ust i wykończenie makijażu. Nie wysusza oraz nie podkreśla suchych skórek. Posiada miękką konsystencję, którą łatwo zaaplikować. Utrzymuje się długi czas. Dostępnych jest wiele ciekawych odcieni. Produkt testowany dermatologicznie.

7. Pierre René - LOOSE POWDER - Puder ryżowy - Profesjonalny puder sypki do utrwalania makijażu. Pozostawia na skórze uczucie gładkości i zapewnia satynowe wykończenie makijażu. Utrzymujące się do 16 godzin. Redukuje świecenie i matuje. Formuła oparta na minerałach, które gwarantują komfort stosowania oraz utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia. Delikatna, pyłkowa konsystencja łatwo rozprowadza się na skórze i nie pozostawia białych śladów. Skład został wzbogacony przyjemną nutą zapachową. Opakowanie wyposażono w kratkę dozującą, która znacznie ułatwia nabieranie. Kosmetyk testowany dermatologicznie. Hipoalergiczny.

Jak widzicie zamówiłam 3 różne kredki z GoldenRose. Jestem ciekawa, która z nich okaże się najlepsza. Jeśli je znacie dajcie mi znać, którą najbardziej lubicie :)
Pierwszy raz gości u mnie puder ryżowy. Kupiłam go z myślą o moich problemach ze świecącym czołem. Sprawdzi się? ;)

niedziela, 13 grudnia 2015

BingoSpa - arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

Skoro już tak nadrabiam zaległości to dziś o produkcie, który pojawił się w Denku Listopada - arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią od BingoSpa. Kto uważnie czyta mojego bloga zapewne już wie, że niestety się z nim nie polubiłam...

BingoSpa - arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

Kompleksowa pielęgnacja, nawilżenie i oczyszczenie skóry. Arganowy krem BingoSpa sprawi, że skóra staje się pełna energii i blasku, a zapach soczystych brzoskwiń wprawi Cię w pogodny nastrój.
Olejek arganowy zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E i kompleks tokoferoli. Chroni skórę przed szkodliwym wpływem środowiska, regeneruje i wzmacnia barierę hydrolipidową skóry, nawilża, odżywia oraz wspomaga odnowę komórkową skóry.

Produkt znajduje się w miękkiej, przezroczystej buteleczce, która jest zamykana na klik. Jej pojemność to 300ml. Opakowanie jest łatwe w użyciu i nie sprawia problemów.
Nie wiem czemu w nazwie kosmetyku użyto słowa "krem". Konsystencja może nie jest typowym żelem, ale niestety jest tak rzadka, że kompletnie nazwanie jej kremem mi tu nie pasuje. Produkt kiepsko się pieni. Sumując ten fakt z konsystencją otrzymujemy bardzo słabą wydajność! Powiedziałam, że znika w oczach :P
Również nie byłam zadowolona z zapachu... w żaden sposób nie mogłam wyczuć nawet odrobiny brzoskwini.
Krem nie podrażnił, nie wysuszył, ale nie wyróżnił się niczym szczególnym. Nie odczułam pielęgnacyjnych właściwości.

Mimo, że produkt jest bardzo tani to i tak więcej go nie kupię... Ważny jest dla mnie zapach kosmetyku pod prysznic, a ten bardzo zawiódł. Podobnie jak wydajność i konsystencja.

Oczywiście jest to moja opinia. Może Wam bardziej przypadłby do gustu :) Za tak niską cenę można zaryzykować. 

środa, 9 grudnia 2015

Garnier Neo

Na blogach i vlogach czuć już świąteczny klimat, a u mnie na zdjęciach kwiaty... no cóż, muszę nadrobić zaległości :) Dziś krótka recenzja antyperspirantu w kremie Garnier Neo.

Garnier Neo

Pierwszy antyperspirant od Garniera o formule suchego kremu, zapewniający intensywną 48 godzinną ochronę i regenerację skóry pod pachami. Idealne połączenie skuteczności antyperspirantu i pielęgnacji skóry dzięki zawartości 80 % składników pielęgnacyjnych. Wchłania się natychmiastowo i pozostaje niewidoczny na skórze i na ubraniach.

Sposób użycia: delikatnie wyciśnij niewielką ilość produktu. Użyłaś odpowiednią ilość produktu, jeżeli krem natychmiast wchłonął się do sucha.

Garnier Neo

Antyperspirant dostępny jest w 5 wersjach zapachowych. Ja zdecydowałam się na Fruity Flower. Pachnie całkiem przyjemnie, ale nie intensywnie.
Produkt znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 40ml, która jest zakręcana. Nie da się ukryć, że opakowanie jest zgrabne i ciekawe. Antyperspirant ma konsystencję lekkiego kremu, który wydostaje się z tubki przez trzy otworki. Sama aplikacja produktu jest całkiem przyjemna. Zaokrąglona końcówka nie robi krzywdy naszej skórze. Po każdym użyciu kremu musiałam jednak ją wycierać bo resztki produktu zostają na tubce. Trochę mnie to wkurzało...
Antyperspirant jest bardzo delikatny dla naszej skóry, nie podrażnia jej. I niestety to jedyny plus tego produktu...
Krem brudzi ubrania! A najgorsze jest to, że zupełnie nie działa. Moim zdaniem "antyperspirantem" został nazwany na wyrost... Nie mam problemów z nadmiernym poceniem. Nie potrzebuję mocnych produktów, a mimo to Garnier spisywał się u mnie tragicznie. Po pewnym czasie od jego aplikacji miałam wrażenie, że moje pachy są mokre. Czułam dyskomfort. I to niezależnie czy się ruszałam czy tylko siedziałam. Aż strach pomyśleć co by było gdybym zaczęła intensywnie ćwiczyć! Nie wiem co z nim nie tak... czasami wolałam już niczego nie używać niż ponownie sięgnąć po ten krem.

Jestem ciekawa czy znacie Garnier Neo i jakie jest Wasze zdanie na jego temat. Nie wiem, może tylko u mnie okazał się taki kiepski?

środa, 2 grudnia 2015

Denko Listopad

Mamy już grudzień! Możecie w to uwierzyć? Ten czas tak szybko leci... ani się nie obejrzymy, a będą już Święta i Sylwester :)
Na powitanie nowego miesiąca mam dla Was moje małe podsumowanie listopadowych zużyć. 

Denko Listopad

1. Balsam do ciała, Bath&Body Works - wspaniały! Tym razem zużyłam wersję Orchid i byłam tak samo zadowolona jak z balsamu Hawaii, o którym możecie przeczytać tu: KLIK Konsystencja i działanie obu produktów są bardzo podobne. Kupię ponownie.

2. Szampon do włosów, Elseve Total Repair - całkiem fajny, ale nie wiem czy poprawił kondycję włosów. Bardzo mocno się pienił i nie plątał włosów. Może kupię ponownie.

3. Mydło w płynie, Dove - raczej w moich denkach nie pojawiają się mydła do rąk, ale o tym muszę wspomnieć :) Jest rewelacyjne! Pięknie pachnie i dobrze wpływa na dłonie. Nie wysusza ich. Chętnie kupię ponownie.

4. Żel pod prysznic, Bath&Body Works - cudowny zapach. Można się w nim zakochać :) Nie wysusza ciała. Bardzo umila kąpiel. Kupię ponownie.

5. Tender, Oriflame - kolejne zużyte przeze mnie opakowanie. Uwielbiam ten uniwersalny kremik. Tym razem pojawia się klasyczna wersja. Kupię ponownie.

6. Żel antybakteryjny, Bath&Body Works - wspaniały! Ślicznie pachnie truskawkami. Nie pozostawia żadnej warstwy na dłoniach. Przyjemnie je odświeża. Kupię ponownie.

7. Żel do golenia, Joanna - po niego sięgam najczęściej. Zdecydowanie bardziej odpowiadają mi żele niż pianki. Kupię ponownie.

8. Peelingujący żel pod prysznic, Oriflame - złuszczający żel pod prysznic o zapachu mięty i maliny. Posiada małe peelingujące drobinki. Nie ściera za mocno, ale efekt jest w porządku. Pachnie nieziemsko! Naprawdę uwielbiam ten zapach, czuć go nawet w łazience przez pewien czas po skończonym prysznicu. Szkoda, że na skórze nie jest tak intensywny. Pojawia się u mnie kolejny raz. Kupię ponownie.

9. Żel pod prysznic, BingoSpa - wersja brzoskwiniowa. Niestety nie przypadł mi do gustu. Praktycznie się nie pienił. Zapach również nie powala, niestety nie potrafiłam wyczuć w nim brzoskwini... Nie kupię ponownie.

Musze przyznać, że Denko udane. Sporo pozycji się u mnie sprawdziło. 
A jak Wasze zużycia? :)

niedziela, 29 listopada 2015

KONKURS z Vita Liberata

Ostatnio pisałam Wam o maseczce samoopalającej od Vita Liberata: KLIK Spodobała się Wam? Jesteście ciekawe jak sprawdziłaby się u Was? Teraz możecie się o tym przekonać! Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać maseczkę samoopalającą na noc, Vita Liberata!
Jeżeli podobnie jak ja tęsknicie za latem to teraz macie szansę, aby przywrócić jego wspomnienie.


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jestem Ja, czyli autorka bloga globalnie.blogspot.com
2. Nagrodą jest maseczka samoopalająca na noc Vita Liberata, Wygrywa jedna osoba. Sponsorem nagrody jest https://www.facebook.com/VitaLiberata.poland
3. Aby wziąć udział w konkursie należy prawidłowo wypełnić zgłoszenie (według wzoru) i umieścić je w komentarzu pod tym postem.
4. Konkurs trwa od 29.11.2015r. do 14.12.2015r. do godziny 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie udzielonej odpowiedzi.
6. Wyniki zostaną ogłoszone na moim blogu w nowym poście, najpóźniej w terminie 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
7. Po ogłoszeniu wyników czekam 3 dni na dane do wysyłki. Jeśli ich nie otrzymam, wybrana zostanie kolejna osoba.
8. Prawidłowe zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?
1. Być publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Polubić fanpage Vita Liberata: KLIK
3. Udostępnić zdjęcie konkursowe
4. Odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest Twój sposób, aby zachować wspomnienie lata?

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Baner: link
Odpowiedź na pytanie: 

~Powodzenia!

poniedziałek, 23 listopada 2015

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Za oknami ponuro i zimno... pogoda powoli zmienia się z jesiennej na zimową... Złota polska jesień przemija. Mimo, że każda pora roku ma w sobie pewien urok to jednak tęsknię za latem. Uwielbiam słońce, uczucie ciepła i... opaleniznę ;-) Teraz nasza skóra jest szara i pozbawiona blasku. Co z tym można zrobić? Sięgnąć po produkty Vita Liberata!
Przyznaję, że już dawno nie sięgałam po produkty samoopalające. Po pierwsze bałam się, że źle zaaplikuję kosmetyk i zostaną nierówne plamy. Po drugie nie lubiłam zapachu samoopalaczy.

O firmie Vita Liberata od jakiegoś czasu jest głośno w blogosferze. Wszyscy chwalą ich produkty :)
Gdy otrzymałam propozycję współpracy, długo zastanawiałam się czy to coś dla mnie... ostatecznie postanowiłam spróbować :)

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.

Skład:
Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extracxt***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*

*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert.

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Maseczka znajduje się w klasycznej, zakręcanej tubce, która początkowo schowana jest w kartoniku. Opakowanie bardzo mi się podoba. Ma minimalistyczną szafę graficzną, ale złota zakrętka dodaje mu ekskluzywnej nuty. Tubka jest wygodna. Nie ma problemu z dozowaniem kosmetyku. 
Produkt nakłada się na noc w taki sam sposób jak tradycyjny krem, aplikując go na twarz, szyję oraz dekolt. 
W maseczce nie czuć woni samoopalacza. Jedynie po kilku godzinach delikatnie przebijają się jego nuty, ale nie na tyle żeby mi to przeszkadzało. Podczas aplikacji wyczuwalny jest zapach cytrusów.
Produkt łatwo rozprowadza się na twarzy i szybko się wchłania. Producent ostrzega, że maseczka może delikatnie brudzić ubrania, ale u mnie nic takiego nie miało miejsca :) 
Rano na twarzy wyczuwalna jest delikatna warstewka, ale zaraz po umyciu buzi pozbywamy się jej, razem z resztkami zapaszku. 

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc efekty

Mam jasną karnację i z tego powodu bałam się, że maseczka da zbyt ciemny efekt i nie będzie to wyglądało korzystnie... jednak zostałam miło zaskoczona :) Kolor cery poprawił się bardzo subtelnie. Jestem bardzo zadowolona z osiągniętego efektu! Cieszę się, że w łatwy sposób można stopniować naszą "opaleniznę". Dzięki temu maseczka Vita Liberata staje się produktem dla każdej z nas :)
Buzia po jej zastosowaniu (poza naturalną opalenizną bez plam) jest przyjemnie nawilżona, miękka i promienna. Wygląda zdrowo. Efekt skóry muśniętej słońcem znika po około 5 dniach. 

Chciałam pokazać Wam jak poprawił się kolor mojej cery, ale niestety problemy z oświetleniem nie pozwoliły mi na dobre oddanie tego efektu... dlatego zamieszczam zdjęcie testu na ręce - po jednej i po dwóch aplikacjach. 

Z maseczki Vita Liberata jestem bardzo zadowolona :) nie spodziewałam się, że tak ją polubię. Uważam, że to świetny produkt na jesień :) Pozwala nadać cerze blasku, a także zdrowego wyglądu. Dzięki niej możemy poprawić swoje samopoczucie oraz przypomnieć sobie lato :) Moja opinia nie jest spowodowana tym, że dostałam ją w ramach współpracy. Jest to po prostu dobry produkt, którego największymi zaletami jest łatwość używania oraz piękny, naturalny efekt. Jej wadą jest niestety cena (149zł za 65ml).

A czy Wy sięgacie po produkty samoopalające? Znacie produkty Vita Liberata?

środa, 18 listopada 2015

Rossmann -49% - zakupy

Szaleństwo w Rossmannie dobiegło końca. Podczas tej edycji nie dałam się ponieść wielkiemu szaleństwu :) Kupiłam tylko po jednym produkcie w każdym etapie promocji. Wszystkie nabyte kosmetyki są dla mnie nowością.

Rossmann -49% - zakupy

Promocja, w której można wydać 49% mniej to świetna okazja, aby zaopatrzyć się w produkty, które chcemy wypróbować lub przetestować :) Dlatego zdecydowałam się na zakup sławnego cienia do powiek Color Tatto. Słyszałam o nim tyle, że byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie. Wybrałam kolor 91 - wersja matowa. W pierwszym etapie promocji zawędrowałam do Rossmanna po złoty lakier do paznokci Wibo z serii Royal Manicure. 
Ostatnim moim zakupem była paletka do konturowania z Wibo. Chyba był to najbardziej pożądany przez wszystkich produkt podczas promocji. Przyznam szczerze, że nie miałam w planach jej zakupu :P ale uległam i to ją mogę nazwać moim "małym szaleństwem". To Wy zachęciłyście mnie do jej kupna kusząc zdjęciami i informacjami na jej temat :) poza tym promocyjna cena była bardzo zacna. 

Podczas trwania promocji -49% pierwszy raz zdecydowałam się na zakupy w sklepie Rossmann on-line. Za pośrednictwem strony zamówiłam paletkę z Wibo, ponieważ nie miałam czasu na podróże po sklepach stacjonarnych, aby ją dorwać. To było dobre posunięcie :D Już po godzinie od wykonania przelewu mogłam odebrać paczuszkę. Byłam zaskoczona, że tak szybko! :)
Trochę obawiałam się, że paletka może być wymacana, ale wszystko okazało się w porządku. Moje pierwsze spotkanie ze sklepem on-line mogę uznać za udane.

Jestem ciekawa co Wy kupiłyście :) Bardzo zaszalałyście? Chwalcie się! Może też zostawiać linki do swoich postów - chętnie poczytam. 

środa, 11 listopada 2015

Świt Pharma - SPA for foot, skarpetki

Nadrabiam kolejną recenzję :) dziś opowiem o nawilżających skarpetkach od Świt Pharma. 

SPA dla stóp w postaci skarpetek nasączonych kompleksem aktywnych składników to innowacyjna i niezwykle intensywna kuracja regenerująco-nawilżająca stworzona z myślą o profesjonalnej pielęgnacji stóp. Zawarte w składzie masło shea, sprawia, że skóra stóp szybciej się regeneruje, odzyskuje gładkość i staje się odpowiednio odżywiona. Olejek z drzewka herbacianego działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo na skórę stóp. Mięta pieprzowa dezodoruje i odświeża, proteiny kaszmiru sprawiają, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna. Obecny w składzie mocznik o właściwościach silnie nawilżających, regenerujących i zmiękczających poprawia gładkość i jędrność skóry.

Świt Pharma - SPA for foot, skarpetki

Skarpetki znajdziemy w trójkątnym kartoniku. Są to spore worki, wypełnione jakby maską do stóp. Od razu nos wyczuwa zapach mięty. Dla mnie zapach świetny, odświeżający. Na plus zasługuje fakt, że do zestawu dołączone są małe taśmy, dzięki którym skarpetki możemy owinąć wokół kostki i je przykleić. Super sprawa, ponieważ w przypadku złuszczających skarpetek z Purederm nie było tak wygodnie.
Przed aplikacją należy oczyścić i osuszyć stopy. Po ich nałożeniu odczekujemy 30 minut. Gdy minie ten czas, producent zaleca wmasowanie pozostałego produktu w stopy.

Muszę przyznać, że efekt jest całkiem dobry :) Stopy są zdecydowanie bardziej nawilżone i zregenerowane. Stają się zdecydowanie bardziej miękkie, a pięty są wygładzone. Bardzo przyjemne uczucie. 
Niestety jak dla mnie efekty nie utrzymują się długo... Liczyłam na coś więcej, a już po kilku dniach wszystko wraca do normy.
Cena takiego "zabiegu" to 15zł. Powiedziałabym, że to trochę za dużo... jednak od czasu do czasu warto zafundować naszym stopom takie mini SPA. Tym bardziej, że często o nich zapominamy.

Skarpetki SPA for foot budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zadowolona, ale z drugiej szkoda, że efekt jest krótki. Mimo to kiedyś do nich wrócę, aby moje stopy od czasu do czasu czuły się bardziej dopieszczone.
A może znacie jakieś lepsze produkty tego typu?

czwartek, 5 listopada 2015

Oliwka pod prysznic - Yves Rocher

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o oliwce pod prysznic od Yves Rocher. Mogliście ją zobaczyć w Denku  KLIK. Obiecałam wtedy, że pojawi się jej szersza recenzja. Post trochę spóźniony, ale już nadrabiam zaległości :)


Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym to kosmetyk, który pielęgnuje skórę w trakcie kąpieli pod prysznicem. Oliwka w złocistym kolorze, pod wpływem wody zmienia się na skórze w mleczną piankę, która pieści skórę, pozostawiając ją odżywioną, aksamitną w dotyku i zmysłowo pachnącą. Kosmetyk wykorzystuje tradycyjny, marokański składnik zwany "płynnym złotem Maroko" - olejek arganowy. Yves Rocher wyselekcjonował olejek arganowy w 100% biologiczny - bez pestycydów, niemodyfikowany genetycznie, pozyskiwany tradycyjnymi metodami.



Oliwka znajduje się w przezroczystej buteleczce, wykonanej z plastiku. Opakowanie jest zakręcane, a jego pojemność to 200 ml. Ogólnie design przypadł mi do gustu. W jej składzie znajdziemy popularny olejek arganowy, Produkt ma ładny kolor, nazwałabym go bursztynowym :) Mimo, że to oliwka to jej konsystencja nie jest typowa dla takich produktów. Jest bardziej żelowa. W sumie to dobrze bo przez otwór wypływa odpowiednia ilość produktu.
W kontakcie z wodą oliwka zaczyna się lekko pienić. Kosmetyk jest bardzo wydajny.
Bardzo podoba mi się jej zapach! Powiedziałabym, że jest jakby pszczeli... może to dziwne, ale to jest moje skojarzenie ;-)
Oliwka dobrze myje i lekko nawilża. Skóra po jej użyciu jest miękka, gładka i przyjemna. Jeśli nie macie dużego problemu z suchą skórą to myślę, że po prysznicu będziecie mogły zrezygnować z balsamu. Jednak nie będzie to wskazane dla bardziej wymagających.
Myślę, że oliwka sprawdzi się głównie latem. Niestety jej cena regularna jest bardzo wysoka (32zł)! Zdecydowanie mocno przesadzona... warto jednak skusić się na jej zakup, gdy znajdziecie ją w promocji :)
Ja chętnie do niej w przyszłości wrócę.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Denko Październik

Październik już za nami... i w sumie cieszę się, że już ten miesiąc się skończył. Był dla mnie bardzo zabiegany... Mam nadzieję, że listopad będzie trochę spokojniejszy i uda mi się nadrobić blogowe zaległości :) a póki co przyszła pora na kolejne Denko!

Denko Październik

1. Garnier Neo, antyperspirant - planuję napisać o nim osobą recenzję, jednak już teraz mogę zdradzić, że nie byłam z niego zadowolona... Nie kupię ponownie.

2. Toni&Guy, mgiełka chroniąca włosy przed wysoką temperaturą - bardzo fajny produkt, z którego byłam zadowolona. Poza ochroną powiedziałabym, że także lekko ujarzmia włosy. Chętnie bym kupiła ponownie, ale jego cena regularna jest dość wysoka... dlatego jeśli trafię na promocję to może kupię.

3. Nivea, natural beauty - upiększający krem do twarzy. Zawiera małe, złote drobinki. Lekko poprawia koloryt cery. Najlepiej sprawdzał się w czasie upałów, w okresie letnim. Czasami używałam go zamiast podkładów czy pudru. Jest rewelacyjny! Taki niepozorny... a cudowny! Mając go na twarzy słyszałam wiele komplementów :) Cera była promienna, rozświetlona, kolor wyrównany. Mimo, że sama nie widziałam jego cudownego działania to wiele razy byłam pytana czego używałam. Jestem pewna, że do niego wrócę. Sprawdzał się także do lekkiego podkreślenia opalenizny, np. na dekolcie lub rękach. Kupię ponownie.

4. Rimmel, Scandaleyes - tusz do rzęs. Bardzo lubię tuszę Rimmela :) ten również się u mnie super sprawdzał. Pięknie podkreślał rzęsy. Kupię ponownie.

5. Lagenko, pomadka kolagenowa - całkiem niezła, ale jak dla mnie trochę zbyt miękka. Miałam wrażenie, że się niedługo złamie, ale na szczęście nic takiego się nie stało :) Poza tym nawet przyjemnie działa na usta.

6. Krem do rzęs, L'biotica - do stosowania na noc. Kupiłam go skuszona niską ceną i kierowana chęcią poprawy kondycji rzęs. Uważam, że był to bardzo dobry zakup! Rzęsy mniej wypadały, stały się wyraźnie mocniejsze i bardziej sprężyste. Na tym zależało mi najbardziej :) Zauważyłam również lekkie zagęszczenie i wydłużenie. Nie jest to jednak efekt tak spektakularny jak po droższych odżywkach, ale uważam, że ta jest warta uwagi :) Nie podrażniła, nie dawała efektu "oczu za mgłą". Chciałam o niej napisać osobną recenzję, ale niestety straciłam zdjęcia efektów... może kiedyś nadrobię :) bo kupię ponownie.

7. Yves Rocher, dwufazowy płyn do demakijażu - chyba mój ulubieniec. To już kolejne opakowanie, które zużyłam :) Bardzo dobrze radzi sobie z makijażem. Kupię ponownie.

8. Bio-Oil - więcej o nim tu: KLIK Nie wiem czy kupię ponownie. Mimo, że zużyłam całe opakowanie to nie zauważyłam szczególnych efektów... 

9. Gliss Kur, odżywka do włosów w sprayu - bardzo je lubię :) zużyłam już wiele opakowań i poznałam wiele wersji. Kupię ponownie.

10. Elkos, żel pod prysznic - całkiem fajny, ma ładny zapach.

11. Maska w płatku, Purederm - na zdjęcie się nie załapała bo nie chciałam trzymać opakowania :P maska była całkiem dobra, ale nie wiem czy kupiłabym ponownie. Trochę nie pasował mi jej zapach. Efekty na kolana nie powaliły.

sobota, 31 października 2015

Konferencja Meet Beauty - prezenty

W ostatnim poście pisałam Wam o konferencji Meet Beauty, w której miałam okazję wziąć udział KLIK :)
Zapisując się na nią, czy nawet już będąc w drodze na spotkanie, nie miałam pojęcia, że przywiozę tyle dobroci. To było duże zaskoczenie! I w dodatku bardzo pozytywne ;-) Naprawdę nie spodziewałam się, że cokolwiek dostaniemy...
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co takiego do mnie trafiło. 

Konferencja Meet Beauty

Każda z uczestniczek konferencji dostała wielką zBLOGowaną torbę :) A w niej:
Fa, żel pod prysznic - piękne opakowanie i śliczny zapach
got2be, lakier do włosów - z tym prezentem trafili idealnie bo akurat miałam w planach zakup jakiegoś lakieru.
Syoss, suchy szampon - znany mi produkt, miałam go dawno temu
Syoss, odświeżacz koloru - nie farbuję włosów na blond, więc ten produkt muszę przekazać w inne ręce
Gloss Kur, maska przeciw rozdwajaniu - z pewnością się przyda :) musi tylko poczekać na swoją kolej

Konferencja Meet Beauty

Kolejnymi kosmetykami, które dostała każda z nas to produkty firmy Kobo, które podarowała nam Drogeria Natura: baza pod makijaż, tusz do rzęs oraz puder transparentny :) Ostatniego produktu jestem najbardziej ciekawa bo od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie wypróbowanie takiego wynalazku. Mam nadzieję, że poradzi sobie z moim świecącym czołem...

Konferencja Meet Beauty

I ostatni zestaw z wielkiej torby to produkty marki Neo Nail oraz Diamond Cosmetics. Każda z firm przygotowała dla nas pakiet do wykonania manicure hybrydowego: Top, Bazę oraz jeden kolor lakieru. Do mnie trafiły: 088 Blue Ink od Semilac oraz kolor Romantic Rose od Neo Nail. Dodatkowo w paczce znalazł się kaktusowy olejek do skórek.

Konferencja Meet Beauty

Jak już wspominałam, na warsztatach organizowanych przez firmę Neo Nail poza profesjonalną wiedzą z zakresu manicure hybrydowego dostałyśmy zestaw produktów do jego wykonania. To było największe zaskoczenie! Nie spodziewałam się aż takiej niespodzianki. Idąc na warsztaty myślałam - "zobaczę jak to wygląda, może w końcu pomyślę na hybrydami", a tu proszę! Mam swój zestaw i mogę rozpocząć naukę. Dziękuję :)

Konferencja Meet Beauty

Po rozmowie z Panią konsultantką ze stoiska Golden Rose otrzymałam: odżywkę do paznokci, której zadaniem jest wygładzenie płytki paznokcia, lakier do paznokci w kolorze brązowym (trochę jaśniejszy niż na zdjęciu) oraz pomadkę Velvet Matte - moją pierwszą od Golden Rose.

Konferencja Meet Beauty

I na koniec produkty Philomax, które zostały dopasowane do moich potrzeb po badaniu trychologicznym. Szampon i maska do włosów ciemnych.

To wszystko :) trochę tego jest... Organizatorzy oraz sponsorzy zrobili nam niesamowitą niespodziankę :)
Co Was najbardziej zaciekawiło?

środa, 28 października 2015

Konferencja Meet Beauty - 24.10.2015r.

W minioną sobotę czyli 24 października miałam okazję uczestniczyć w konferencji Meet Beauty. Było to pierwsze tego typu wydarzenie, w którym wzięłam udział. Dość długo zastanawiałam się nad wysłaniem swojego zgłoszenia. Ostatecznie namówił mnie do tego mój chłopak... i jestem mu za to wdzięczna :)

Przepraszam za małą ilość zdjęć, ale byłam tak podekscytowana całym wydarzeniem, że nawet nie myślałam o wyciągnięciu aparatu.

Konferencja odbyła się w Warszawie. Była ona dedykowana blogerom i vlogerom, którzy zajmują się urodą. Wzięło w niej udział około 250 osób.
Podczas spotkania była możliwość wzięcia udziału w licznych warsztatach z kategorii makijaż, włosy, paznokcie i fotografia, na które należało wcześniej się zapisać. Poza tym każdy uczestnik mógł poszerzać swoją wiedzę w panelach ogólnodostępnych z zakresu prowadzenia bloga, jego identyfikacji i prezentacji.
Osobiście zdecydowałam się na udział w warsztatach prowadzonych przez firmę NeoNail, Remington oraz Olympus. 


Firma NeoNail zaskoczyła mnie niesamowicie pozytywnie! Zapisując się na warsztaty chciałam bliżej poznać manicure hybrydowy. Nie miałam dużej wiedzy z tego zakresu, nigdy sama takich paznokci nie robiłam. Hybrydy są ostatnio bardzo popularne i aż ciężko uwierzyć, że uchowałam się i do tej pory nie próbowałam tej metody. Liczyłam, że na warsztatach paznokciowych zdobędę wiedzę, która wystarczy, abym powoli mogła zacząć przekonywać się do hybryd. Moje oczekiwania zostały spełnione :) Panie z NeoNail krok po kroku wyjaśniły jak należy wykonywać manicure, na co zwrócić uwagę i o czym pamiętać. Odpowiadały także na każde z naszych pytań. Bardzo profesjonalne podejście!
Cały pokaz mogłyśmy śledzić na ekranie telewizora dzięki czemu wszyscy mogli dokładnie obserwować kolejne etapy pracy.
Moje oczekiwania w stosunku do tych warsztatów zostały spełnione i to w jeszcze większej mierze niż się spodziewałam! A to za sprawą upominków, które NeoNail przygotowała dla uczestników. Każda z nas dostała zestaw do samodzielnego wykonania manicure hybrydowego :) Liczyłam na zdobycie wiedzy, a okazało się, że mogę od razu przejść również do praktyki. Zaczynam naukę! 


Kolejnymi warsztatami, na które się zdecydowałam przygotowała firma Remington. Spotkanie polegało na prezentacji nowych produktów do stylizacji PROtect. W jej skład wchodzi suszarka, lokówka, prostownica, a także dwie szczotki. Fenomenem tej linii jest to, że nasze włosy lepiej znoszą stylizacje na gorąco i mniej się niszczą. W linii PROtect wykorzystane są powłoki Advanced Ceramic, nasączone pielęgnacyjnymi substancjami: keratyną, olejkiem arganowym i makadamia. O produktach opowiadał nam także stylista Daniel Kuczaj. Więcej na temat produktów Remington możecie przeczytać tu: KLIK Z tej strony pochodzi powyższe zdjęcie. Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej zdjęć z warsztatów również zapraszam do klikania w link.
Mimo, że produkty wydają się być bardzo ciekawe to jednak od warsztatów włosowych oczekiwałam czegoś innego. Liczyłam na poznanie technik pielęgnacji czy też stylizacji włosów. Spodziewałam się porad, a nie zwykłej reklamy nowych produktów...


Uczestniczyłam również w warsztatach fotograficznych zorganizowanych przez markę Olympus. Cieszę się, że znalazłam się w grupie osób, które mogły wziąć w nich udział, ponieważ na tym wykładzie zależało mi najbardziej :)
Każdy z uczestników na czas szkolenia otrzymał aparat Olympus. Dzięki temu sami mogliśmy zobaczyć jak zmiana poszczególnych opcji wpływa na wygląd zdjęcia. Na warsztatach poznaliśmy podstawowe pojęcia z zakresu fotografii, a także proste triki, które pozwalają wykonać lepsze zdjęcia. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że czasami prosta czynność może w tak dużej mierze wpłynąć na końcowy efekt.
Z warsztatów jestem niesamowicie zadowolona. Bardzo miło słuchało się Diany i Rafała, którzy poza bardzo profesjonalnym podejściem do tematu potrafili wprowadzić przyjemną, luźną atmosferę. 


W trakcie trwania konferencji można było odwiedzić stoisko firmy Golden Rose, aby poznać nowości kosmetyczne. Poza tym była możliwość oddania się w ręce profesjonalistów z dziedziny makijażu i malowania paznokci co również ułatwiało poznanie produktów tej marki.

Mając wolną chwilę można było odwiedzić stoisko NeoNail w celu zrobienia manicure hybrydowego lub po prostu, aby pozować na firmowej ściance. Bardzo ciekawym pomysłem ze strony marki było to, że wykonane przez fotografa zdjęcie od razu było drukowane i mieliśmy pamiątkę ;-)

Na stoisku firmy Pilomax każda z uczestniczek konferencji mogła wziąć udział w badaniu trychologicznym. Nigdy wcześniej nie miałam możliwości zbadania włosów i skóry głowy, więc z mojej strony wielkie brawa dla firmy za pomysł :) Na podstawie wyników badania otrzymałyśmy produkty odpowiednie dla naszych potrzeb.
Mimo, że początkowo bałam się wyniku badania to jednak okazało się, że mam bardzo gęste i grube włosy. Z jednego meszka wyrasta ich nawet 4 włosy! Poza tym widać było sporą ilość baby hair ;-) to mnie podbudowało.

Na koniec muszę pochwalić bardzo profesjonalną organizację Meet Beauty. Mimo, że była to pierwsza edycja to wszystko było dopięte na ostatni guzik. Organizatorzy zdecydowanie dbali o wszystkie uczestniczki, począwszy od początkowej rejestracji. Spodobało mi się, że każda z nas dostała harmonogram konferencji z zaznaczonymi wykładami, które się wybrało. Poza tym przez cały czas trwania spotkania był dostęp do kawy, herbaty i napojów. Były przekąski, a także pora na obiad - zdjęcie powyżej. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania! Brawa!

Cieszę się, że miałam okazję wziąć udział w konferencji Meet Beauty :) To było bardzo inspirujące i pozytywne doznanie. Żałuję jedynie tego, że nie miałam możliwości być na każdym z zaproponowanych wykładów. 
Liczę, że w przyszłym roku także będę miała możliwość uczestniczenia w konferencji. 

wtorek, 20 października 2015

Nicole - zapach 045

Jakiś czas temu o perfumach Nicole zrobiło się bardzo głośno. Sama również miałam okazję je poznać :) a teraz przyszła pora na krótką recenzję.

Nicole  - zapach 045

Perfumy i wody toaletowe Nicole są produkowane przez międzynarodową firmę Eurokotra, która działa od 1996 roku również w Polsce. Mają bardzo szeroką gamę zapachów. Producent zapewnia, że produkty są przyjazne dla środowiska, nie są syntetycznie farbowane na różowo czy niebiesko, kolory są naturalne.
Perfumy możemy wybierać spośród nut świeżych, kwiatowych i zmysłowych. Ja zdecydowałam się na zapach z pierwszej grupy :) Uważam, że są one najbardziej uniwersalne i lekkie.

Nicole swoje perfumy sprzedaje w buteleczkach o pojemnościach: 9ml, 11ml, 14ml, 17ml, 33ml, 34ml, 37ml, 55ml oraz 64ml. Dużym plusem jest tu fakt, że można je ponownie napełniać w sklepie ;-) a więc nie płacimy ponownie za opakowanie. Dostępne są także buteleczki o wielkości 30ml (którą mam ja). Wykonane są one z tak zwanego szkła "mrożonego". Nazwa mówi sama za siebie, a moim zdaniem wygląda to bardzo ładnie :) Buteleczka zgrabna i bardzo solidna. Świetnie nadaje się do noszenia w torebce. Korek dobrze się trzyma i nie zsuwa się. Atomizer również działa bez zarzutu. Nie zacina się, a perfumy łatwo się rozpylają.

Nicole  - zapach 045

Wybrałam zapach numer 045 :) czyli połączenie zapachów takich jak:  mech, lilia, wanilia, cynamon, jaśmin, drzewo sandałowe, jabłko, irys, papaja, nuty owocowe.

Mimo, że zapach należy do grupy świeżych to w pierwszej chwili jest mocny, bardzo konkretny i zdecydowany. Dopiero po chwili wyłaniają się typowo świeże, cytrusowe nuty.
Niesamowicie ciężko jest opisać zapach :) jest to w dużej mierze kwestia indywidualna. Ja z tych perfum jestem bardzo zadowolona. Myślę, że są odpowiednie na tę porę roku. Mają w sobie delikatność, ale i lekki pazur. Zapach 045 jest odpowiednikiem perfum Hugo Boss/Hugo :)
Trwałość perfum Nicole określiłabym jako średnią. Wyczuwalne są przez dosłownie kilka godzin. Szkoda, że nie utrzymują się trochę dłużej. Jednak nie ma co się dziwić bo w zamian za słabą trwałość otrzymujemy niską cenę. Więc coś za coś ;-)

Moim zdaniem największym atutem tych perfum jest dobrze skomponowany zapach i niska cena. Lubię buteleczki, które mogę bez obaw wrzucić do torebki.
Jako perfumy na co dzień Nicole wypadają naprawdę bardzo dobrze! :)

piątek, 16 października 2015

Chińskie Real Techniques Dresslink

Ostatni post o chińskich pędzlach ze strony Dresslink bardzo Wam się spodobał :) sądzę jednak, że dzisiejszy wpis jeszcze bardziej przypadnie Wam do gustu. Dziś kilka słów o pędzlach Real Techniques, które również pochodzą z chińskiej strony.
Na temat tych pędzli zostało powiedziane już sporo. Wywołują sporo dyskusji, mają swoich zwolenników i przeciwników. Jedna z teorii mówi, że oryginalne pędzle Real Techniques są produkowane w Chinach i te "doskonałe" trafiają do sprzedaży, a te z jakąś wadą produkcyjną można kupić właśnie na stronach typu Dresslink. Kurczę, mogłabym w to uwierzyć :) w końcu w dzisiejszych czasach wszystko jest Made in China, a po co wyrzucać coś co nadaje się do użytku... to jest sekretem bardzo niskich cen tych pędzli.


Nigdy nie byłam posiadaczką pędzli Real Techniques, ale o ich fenomenie czytałam wiele. Cieszę się, że mam okazję używać chociaż takich - oryginalnych czy nie?
Zestaw zawiera trzy pędzle. Są one umieszczone w bardzo wygodnym i praktycznym etui, które jest zapinane na rzep i z którego możemy zrobić mały stojaczek. Świetna sprawa zarówno na wyjazdy jak i do użytku domowego. Na etui znajduje się logo Real Techniques. Może to świadczyć o potwierdzeniu teorii, o której wspomniałam. 

  • Pomarańczowy - pędzel do podkładu i korektora -długość trzonka 12,8cm, długość włosia 2,5cm
  • Fioletowy - uniwersalny pędzel do aplikacji cieni - długość trzonka 12,8cm, długość włosia 15mm
  • Różowy - wielofunkcyjny pędzel do pudru, różu i bronzera - długość trzonka 12,8cm, długość włosia 3,7cm
Pędzle mają bardzo przyjemne i delikatne włosie. Jest puszyste, ale nie aż tak jak w przypadku pędzli, o których pisałam ostatnio (TU). Twardość dostosowana do indywidualnie do każdego pędzla. Bardzo miło się ich używa :) Nie dość, że są miękkie to jeszcze takie "mięsiste" - jest sporo włosków.
Włosie jest oczywiście syntetyczne. Pędzle dobrze się myje. Nie odkształcają się.
Pędzelek fioletowym który jest przeznaczony do cieni ma dość sporą główkę. Podobnie jak te z poprzedniego postu.


Na każdej rączce widnieje logo Real Techniques oraz nazwa pędzla. Rączki są wykonane z aluminium. Na trzonku mamy antypoślizgowy materiał, coś jakby gumowatego... nie wiem. Pełni on rolę antypoślizgową.
Długość pędzli jest odpowiednia. Wygodnie się nimi operuje. Dla mnie rewelacja :)



Tak jak wspominałam na początku pędzle z chińskich stron mają jakąś wadę produkcyjną. U mnie jest to lekko rozmazany napis na pędzlu do podkładu. Chyba niewielka wada, na którą można przymknąć oko, prawda? W żaden sposób nie przeszkadza to w wykonywaniu makijażu. W zamian możemy dostać bardzo dobre pędzle w niskiej cenie.

Zdecydowanie polecam! Uważam, że takie pędzle to najlepszy zakup jaki możecie zrobić na  Dresslink. Ja jestem bardzo zadowolona :)
Poza tym zestawem dostępne są także inne wersje: KLIK oraz KLIK nie ukrywam, że również na nie mam chrapkę ;-) Dlatego zachęcam do klikania ;-)

Koniecznie powiedzcie mi co sądzicie o pędzlach Real Techniques z chińskich stron? Uważacie, że to bardzo dobra podróbka czy zgadzacie się z teorią, którą opisałam na początku?

środa, 14 października 2015

Pędzle do makijażu Dresslink

Kolejna recenzja produktów, które zamówiłam z chińskiej strony Dresslink. Dzisiaj przedstawiam Wam zestaw czterech pędzli do makijażu :) Opinie na ich temat są różne, a jakie jest moje zdanie?


Pędzle na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem ładnie i porządnie... i faktycznie takie są. Podoba mi się ich wykonanie. Mają solidne rączki o długości, która mi odpowiada. Ja zdecydowałam się na kolorystykę czarno - srebrną, ale na stronie dostępne jest kilka innych kolorów i kombinacji.
Włosie jest oczywiście syntetyczne. Na pędzlach szybko widać zabrudzenia, ale to normalne biorąc pod uwagę ich białe zakończenie. Łatwo się myją i nie odkształcają się. Podczas używania nie zauważyłam, aby traciły włoski. 


W zestawie otrzymujemy pędzle o czterech kształtach: płaskim, zaokrąglonym, szpiczastym i ściętym.
Wiele osób narzeka na rozmiar włosia. Często w recenzjach tych produktów możemy przeczytać, że pędzle są zbyt duże i nie nadają się do makijażu oka. Niestety jest w tym trochę prawdy. Dziewczyny, które bardziej interesują się malowaniem oczu pewnie nie byłyby zbyt zadowolone. Jednak ja ograniczam się do codziennego, zwykłego i prostego makijażu. Dlatego z pędzli jestem zadowolona :) Dzięki ich wielkości bardzo szybko można nałożyć cień na całą powiekę. A i lekkie cieniowanie też można zrobić ;-)
Pędzle nie sprawdzą się przy precyzyjnym makijażu oka, ale na stworzenie czegoś szybkiego będą bardzo dobre :) poza tym można ich używać także do innych celów, np. nałożenia korektora, kamuflażu lub też rozświetlacza.
Pędzle są bardzo miękkie. To wada czy zaleta? To znowu zależy od tego, kto i do czego ich używa. Dla mnie ta cecha na plus :) Po prostu jestem miłośniczką wszystkiego co puchate. Niesamowicie miło jest takim pędzlem miziać się po buzi ;-)
Najtwardszy jest pędzelek szpiczasty. Pozostałe trzy mają porównywalną miękkość. 

Podsumowując z pędzli jestem nawet zadowolona. Na moje potrzeby są wystarczające. Poza tym są bardzo tanie, więc myślę, że przy okazji składania zamówienia warto pomyśleć nad wrzuceniem ich do koszyka :)

Co o nich sądzicie? :)
Będzie mi miło jeśli poklikacie w linki. Dzięki!