poniedziałek, 23 listopada 2015

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Za oknami ponuro i zimno... pogoda powoli zmienia się z jesiennej na zimową... Złota polska jesień przemija. Mimo, że każda pora roku ma w sobie pewien urok to jednak tęsknię za latem. Uwielbiam słońce, uczucie ciepła i... opaleniznę ;-) Teraz nasza skóra jest szara i pozbawiona blasku. Co z tym można zrobić? Sięgnąć po produkty Vita Liberata!
Przyznaję, że już dawno nie sięgałam po produkty samoopalające. Po pierwsze bałam się, że źle zaaplikuję kosmetyk i zostaną nierówne plamy. Po drugie nie lubiłam zapachu samoopalaczy.

O firmie Vita Liberata od jakiegoś czasu jest głośno w blogosferze. Wszyscy chwalą ich produkty :)
Gdy otrzymałam propozycję współpracy, długo zastanawiałam się czy to coś dla mnie... ostatecznie postanowiłam spróbować :)

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.

Skład:
Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extracxt***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*

*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert.

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Maseczka znajduje się w klasycznej, zakręcanej tubce, która początkowo schowana jest w kartoniku. Opakowanie bardzo mi się podoba. Ma minimalistyczną szafę graficzną, ale złota zakrętka dodaje mu ekskluzywnej nuty. Tubka jest wygodna. Nie ma problemu z dozowaniem kosmetyku. 
Produkt nakłada się na noc w taki sam sposób jak tradycyjny krem, aplikując go na twarz, szyję oraz dekolt. 
W maseczce nie czuć woni samoopalacza. Jedynie po kilku godzinach delikatnie przebijają się jego nuty, ale nie na tyle żeby mi to przeszkadzało. Podczas aplikacji wyczuwalny jest zapach cytrusów.
Produkt łatwo rozprowadza się na twarzy i szybko się wchłania. Producent ostrzega, że maseczka może delikatnie brudzić ubrania, ale u mnie nic takiego nie miało miejsca :) 
Rano na twarzy wyczuwalna jest delikatna warstewka, ale zaraz po umyciu buzi pozbywamy się jej, razem z resztkami zapaszku. 

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc efekty

Mam jasną karnację i z tego powodu bałam się, że maseczka da zbyt ciemny efekt i nie będzie to wyglądało korzystnie... jednak zostałam miło zaskoczona :) Kolor cery poprawił się bardzo subtelnie. Jestem bardzo zadowolona z osiągniętego efektu! Cieszę się, że w łatwy sposób można stopniować naszą "opaleniznę". Dzięki temu maseczka Vita Liberata staje się produktem dla każdej z nas :)
Buzia po jej zastosowaniu (poza naturalną opalenizną bez plam) jest przyjemnie nawilżona, miękka i promienna. Wygląda zdrowo. Efekt skóry muśniętej słońcem znika po około 5 dniach. 

Chciałam pokazać Wam jak poprawił się kolor mojej cery, ale niestety problemy z oświetleniem nie pozwoliły mi na dobre oddanie tego efektu... dlatego zamieszczam zdjęcie testu na ręce - po jednej i po dwóch aplikacjach. 

Z maseczki Vita Liberata jestem bardzo zadowolona :) nie spodziewałam się, że tak ją polubię. Uważam, że to świetny produkt na jesień :) Pozwala nadać cerze blasku, a także zdrowego wyglądu. Dzięki niej możemy poprawić swoje samopoczucie oraz przypomnieć sobie lato :) Moja opinia nie jest spowodowana tym, że dostałam ją w ramach współpracy. Jest to po prostu dobry produkt, którego największymi zaletami jest łatwość używania oraz piękny, naturalny efekt. Jej wadą jest niestety cena (149zł za 65ml).

A czy Wy sięgacie po produkty samoopalające? Znacie produkty Vita Liberata?

40 komentarzy:

  1. Miałam tą maseczkę i bardo się z nią polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna rzecz :)
    zapraszam na nowy post: http://locastrica.blogspot.com/2015/11/etui-od-etuopl.html :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie dzisiaj recenzja pianki pHenomenal :) Polubiłam tą markę, jest naprawdę godna uwagi. Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cena trochę odstrasza :D nie lubie samoopalaczy ze względu na zapach i strach, że narobie sobie pomarańczowych plam na ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jakoś nie przepadam za tego typu produktami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny produkt, ale raczej nie dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją, ale jakoś nie wiem nie potrafię się przekonać ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby nie była samoopalająca to bym ją przetestowała. Nie lubię samoopalających rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam za dużo suchych skórek na takie eksperymenty :P Poza tym podoba mi się moja bardzo jasna twarz. Efekt jaki daje ta pianka jest ładny i naturalny, szkoda jednak, że jej cena jest tak wysoka :C

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm ciekawy kosmetyk, takiej maski jeszcze w życiu nie widziałam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem bladzioch ale nie ciągnie mnie do tego zmiany, tym bardziej na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ładny efekt daje, ale cena troszkę za wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. cena dość spora, w sumie to chyba bym się bała używać...

    OdpowiedzUsuń
  14. Po każdym samoopalaczu mam plamy:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ją, ale czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wielką chęcią spróbowałabym tej maski, zwłaszcza że po mojej letniej opaleniźnie nie ma już śladu:/.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zobaczyłam cenę, to zrezygnowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mamy doświadczenia z samoopalaczami więc raczej się za nie nie weźmiemy xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie jestem w trakcie testów innego produktu spod szyldu tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. zdecydowanie narobiłabym sobie nim plam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Great post and amazing pictures :)...thx for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  22. nie miałam tego produktu, cena dość wysoka ale skoro się długo utrzymuje może się na nią skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie, że maseczka przypadła Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam nic z tej marki, choć bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo chętnie bym wypróbowała, bo jestem okropnym bladziochem! :P

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie się takie produkty nie sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem zdecydowanie za blada na stosowanie tego typu produktów

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie ta maseczka może bardziej znalazłaby zastosowanie latem, bo nie opalam twarzy i wówczas efekt jaki daje byłby pożądany. Natomiast zimą nie czuję potrzeby nakładania tego typu produktów. Cały urok w tym, że jestem biała, naturalna :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. JA NIE LUBIĘ OSOBIŚCIE TAKICH RZECZY.... NIESTETY OPALENIZNA Z TUBKI (DLA MNIE ) WYDAJE SIĘ TANDETNA... POMARAŃCZOWA.. MAM ZIMNY TYP URODY..MOŻE TO DLATEGO ;)

    UDANEGO WEEKENDU KOCHANA :*

    OdpowiedzUsuń
  30. nie słyszałam o czymś takim :-) ciekawy produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajnie, że efekt jest subtelny. Też mam jasną skórę i zawsze się boję, że samoopalacz zmieni mnie w marchewko-pomarańczę.

    OdpowiedzUsuń
  32. nie używam takich produktów, ale zwykle czytam dobre opinie o kosmetykach tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń