środa, 28 stycznia 2015

AllePaznokcie - współpraca

Styczeń dla mojego bloga to czas rozkwitu :) Powstał FanPage oraz nawiązałam swoją pierwszą współpracę! Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że nadal będę podążała w dobrym kierunku. 
Współpracę nawiązałam z Hurtownią AllePaznokcie, która na rynku istnieje od 2005 roku. Z pewnością nie jedna z Was już o nich słyszała lub zna produkty tej firmy. Dla mnie są one nowością, więc tym bardziej ucieszyłam się z możliwości ich poznania. A co dostałam? 


1. Lakier do paznokci Flip-Flop, opalizujący ma zielono (numer 02) - pod wpływem zmiany kąta światła padania daje ciekawe efekty wizualne. Zmienia kolor jak kameleon ;) Pojemność: 15ml

2. Lakier do paznokci dający efekt hologramowy, opalizujący na srebrno (numer 01) - daje tęczowy połysk w zależności od kąta padania światła. Dodatkowo mamy lekki efekt trójwymiarowy. Pojemność 15ml.

3. Lakier do paznokci Pro French Biały - w poście, w którym pokazywałam Wam swoje pierwsze stemple na paznokciach marudziłam, że nie posiadam białego lakieru. I proszę :) teraz tylko tworzyć wzory! Pojemność 15ml

4. Nitka do zdobień (numer 07) - nitki ciekawiły mnie już dawno. Podoba mi się jakie efekty dzięki nim można osiągnąć. Teraz będzie mi dane samej coś stworzyć. 

5. Blaszka ze wzorami do stempli (numer ZK09) - wciągnęłam się. Nie ma co ukrywać. Bardzo spodobało mi się stemplowanie paznokci. Teraz jestem posiadaczką nowej płytki i nowych wzorów. I jest z czego wybierać, ponieważ na blaszce jest ich aż 32! Będę mogła porównać tę blaszkę z dotychczasowo przeze mnie posiadaną. Czy okaże się lepsza od chińskiej?

Dodatkowo w paczce znalazłam bananowy pilniczek :) 100/180 nadaje się on do paznokci naturalnych, akrylowych, manicuru i pedicuru. Już go polubiłam :) Jest wygodny w użyciu i porządnie piłuje.

Już za jakiś czas pojawi się recenzją pierwszych dwóch lakierów. Aktualnie na moich paznokciach gości lakier hologramowy. Chcę poznać ich trwałość, dlatego musicie trochę poczekać.
A tymczasem zapraszam Was do zapoznania się z ofertą sklepu:

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Wygrane rozdanie #2

Dzisiaj się Wam pochwalę co wygrałam ostatnio w blogowym rozdaniu :) Jest to już moja druga taka wygrana <szczęściara> :D Tym razem poszczęściło mi się na http://mammahelenki.blogspot.com/
Kochana, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za śliczną przesyłkę!
A co się w niej znalazło? 


Argan Oil Bioelicire - serum do włosów, które ma za zadanie nawilżać włosy i chronić je przed czynnikami zewnętrznymi. Poza tym nadaje połysk i miękkość. Znam ten produkt. Kiedyś już u mnie gościł i przypadł mi do gustu. Cieszę się, że ponownie do mnie wpadł :)

Pomadka Alverde - wiśniowa :) Oj to mój pierwszy produkt tej marki. W końcu mam okazję coś wypróbować.

Jajeczko Ebelin - normalnie szał :D Bardzo miałam ochotę je wypróbować i tu taki fart, że do mnie wpadło. Przeznaczenie chyba ;-) Na pewno pojawi się na blogu jego recenzja, ale na razie brakuje mi czasu na zdjęcia i dokładne testowanie, więc musicie poczekać.

Dodatkowo otrzymałam czepek na włosy i kilka saszetek :) a w nich: żel do mycia, krem pielęgnacyjny dla dzieci oraz trzy saszetki Clinique.

Dziękuję!

piątek, 23 stycznia 2015

Yodeyma - próbki nowości

Na temat próbek perfum, które można było zamówić na stronie Yodeyma było głośno już jakiś czas temu. Jeszcze w grudniu dostałam maila, że firma ta wysyła małe próbki nowości, które będą w 2015 roku. Wystarczyło kliknąć w link żeby dostać pięć malutkich testerów. Dużo czasu minęło zanim one do mnie dotarły :) już myślałam, że nic z tego, a tu nagle... są!


W paczuszce znalazłam ulotkę z opisem dostępnych w sklepie perfum oraz list z zaproszeniem do skorzystania z "wyjątkowych promocji w grudniu". No w takim razie trochę się spóźnili z wysłaniem go do mnie :P Poza tym w kopercie znalazłam pięć saszetek, w których były próbki perfum. Trzy zapachy damskie oraz dwa męskie. Każda próbka ma pojemność 1,5ml, a co najlepsze zaopatrzona jest w atomizer! Bardzo to ułatwia aplikację. 


Zapachy damskie:
Notion WomanOdczuwalna w nucie głowy świeżość mandarynki w połączeniu z kwiatowymi i korzennymi esencjami gardenii i drzewa sandałowego tworzy wyjątkowo wyrafinowany zapach.
Ten zapach chyba spodobał mi się najbardziej.
Adriana Pociągające słodkie nuty czarnej porzeczki i silna obecność wanilii sprawiają, iż od samego początku perfumy posiadają własną osobowość.
Również bardzo przyjemny zapach. 
Red Odważne połączenie jaśminu, wanilii oraz białego piżma wypełnia zapach tajemniczością i nowoczesnością.
Ten zapach chyba podoba mi się najmniej. Jest bardzo mocny. Nie w moim stylu.

Zapachy męskie:
Root - Mentolowa świeżość nadaje tym perfumom charakterystyczną intensywność, która umacnia się dzięki nutom paczuli.
Metal Sport - Pociągające słodkie nuty czarnej porzeczki i silna obecność wanilii sprawiają, iż od samego początku perfumy posiadają własną.

Męskich zapachów jeszcze nie wąchałam, więc trudno mi je ocenić.


Muszę powiedzieć, że perfumy Yodeyma są bardzo trwałe. Psiknięcie się taką próbką wystarczy na długo i zapach jest wyczuwalny na skórze nawet po kilku godzinach.

Jeśli zamawiałyście kiedyś próbkę Yodeymy, tą dużą - 15ml, a nie dostałyście maila o tej akcji z nowościami to nie martwcie się :) jest duża szansa, że one również do Was dotrą. Czytałam opinie innych dziewczyn, które także zostały obdarowane tą piątką bez otrzymania wcześniejszych informacji. 
Koniecznie dajcie znać, który zapach najbardziej Wam przypadł do gustu :)

wtorek, 20 stycznia 2015

Fanpage

Na początku chciałabym serdecznie podziękować wszystkim, którzy odwiedzają mojego Bloga! Nie zdajecie sobie sprawy jak miło jest czytać wszystkie Wasze komentarze :) Cieszę się również, że mam coraz więcej nowych obserwatorów. W taj chwili liczba ta przekroczyła 200 i właśnie z tej okazji postanowiłam założyć Fanpage :)


Chcę mieć z Wami jak najlepszy kontakt i dlatego pojawia się ta strona. Sądzę, że będzie to odpowiednie miejsce na bardziej luźne rozmowy, dyskusje i bliższe poznanie siebie nawzajem. Planuję również publikować na nim zdjęcia, których nie zobaczycie na blogu.
Choć trochę zainteresowani?
To zapraszam do polubienia mojego Bloga na Facebook! Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

niedziela, 18 stycznia 2015

Yves Rocher #2

Jakiś czas temu stałam się posiadaczką karty w sklepie Yves Rocher. Na ten temat pisałam tu: KLIK przy okazji pochwaliłam się swoimi pierwszymi zakupami. Z racji tego, że dostałam kartę ze znizką -40%, która jest ważna przez okres dwóch miesięcy postanowiłam ponownie odwiedzic sklep YR. Tym razem zakupy dość skromne, ale staram sie nie szaleć za bardzo mimo, że dużo kosmetyków tej marki mnie ciekawi.


S.O.S. Żel oczyszczający do rąk to praktyczny kosmetyk, który oczyszcza ręce bez użycia wody i mydła, dodatkowo zapewniając dłoniom ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, dzięki ochronnym właściwościom wyciągu z arniki. Żelowa konsystencja kosmetyku jest delikatna dla skóry, szybko wysycha i nie pozostawia uczucia lepkich dłoni. Żel ma przyjemny zapach i może być używany tak często, jak jest potrzeba. Produkt nie powinien być używany na podrażnioną skórę.
Działanie
· oczyszcza skórę dłoni bez wody i mydła
· chroni skórę dłoni
Składniki: wyciąg z arniki bio - właściwości ochronne · olejek eteryczny z sandałowca
Sposób użycia
Stosuj S.O.S. Żel oczyszczający do rąk tak często, jak potrzebuje, wmasowując niewielką ilość żelu (wielkości orzecha laskowego) w skórę dłoni, aż do wchłonięcia się kosmetyku. Produkt nie wymaga spłukiwania. Kosmetyk nie powinien być stosowany na podrażnioną skórę. Należy unikać kontaktu produktu z oczami.
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka to skuteczny kosmetyk, który dokładnie usuwa z oczu nawet wodoodporny makijaż. Kosmetyk nie wymaga spłukiwania. Przed użyciem produktu, należy wstrząsnąć butelką, by obie formuły płynu się wymieszały. Kosmetyk był testowany pod kontrolą okulistyczną.
Działanie
· oczyszcza oczy i skórę wokół oczu z makijażu i zanieczyszczeń
· koi
· odświeża
Składniki: woda z bławatka bio - działanie łagodzące
Sposób użycia
Stosuj Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka codziennie rano i wieczorem za pomocą płatka kosmetycznego. Ewentualny pozostający na skórze nadmiar, delikatnie zetrzyj chusteczką. Kosmetyk nie wymaga spłukiwania.
                                         
Dodatkowo jako prezent dostałam:
Pogrubiający tusz do rzęs Sexy Pulp Efekt dla urody: Ekstremalnie pogrubione rzęsy. Uwodzicielskie spojrzenie.

Opisy zostały skopiowane ze strony sklepu Yves Rocher. Swoją opinię na pewno zamieszczę, gdy bliżej się z tymi produktami zapoznam.
W użyciu jest już płyn do demakijażu oraz żel do rąk i już mogę powiedzieć, że jestem nimi zachwycona. Tuszu na razie nie napoczęłam, bo nie chcę, żeby mi wysychał. Poczeka w kolejce, aż zużyję swój obecny.
Mam ochotę poznać jeszcze wiele produktów Yves Rocher. A czy Wy macie jakies ulubione? A może coś polecacie jako godne wypróbowania?

czwartek, 15 stycznia 2015

Vichy - płyn micelarny 3w1

Płyn micelarny z Vichy kupiłam już dawno. Pisałam o tym tu: KLIK Spokojnie leżał i czekał na swoją kolej. Czekał, czekał... aż się doczekał :) Używam go już od kilku miesięcy, zamiennie z płynem BeBeauty. A teraz przyszedł czas na recenzję...

Vichy - płyn micelarny 3w1

Łączy właściwości mleczka, toniku i płynu do demakijażu oczu. Delikatnie oczyszczona, wrażliwa skóra jest idealnie czysta bez dyskomfortu lub uczucia ściągnięcia. Dokładnie usuwa wszelkie ślady makijażu zarówno z twarzy, jak i oczu, a zarazem tonizuje skórę. Rezultat: czysta, świeża i wyraźnie delikatniejsza skóra.
Hypoalergiczny. Zawiera Wodę Termalną z Vichy. Testowany na skórze wrażliwej. Produkowany według ścisłych norm przemysłu farmaceutycznego. Skuteczność potwierdzona pod kontrolą dermatologiczną.
A aktualne informacje możecie znaleźć tu: KLIK

Vichy - płyn micelarny 3w1

Vichy kojarzy mi się za bardzo porządnymi kosmetykami, na których nie można się zawieść. Nie mam niestety z tą marką wiele wspólnego, dlatego nie mogę powiedzieć, że mam rację w stu procentach. Wiem jednak, że w przypadku płynu mineralnego to się sprawdza :)
Kupiłam go w promocji. Byłam bardzo ciekawa jego działania i nie mogłam się mu oprzeć. 
Produkt zamknięty jest w plastikowej, solidnej buteleczce zamykanej na tzw. "klik". Jest łatwy w aplikacji i nie wylewa się go zbyt duża ilość.
Płyn ma delikatny zapach. Naprawdę nie uważam żeby komuś mógł przeszkadzać. Mi z pewnością przypadł do gustu i umilił chwile korzystania z produktu. Micel jest bardzo delikatny. Nie podrażnił mojej buzi, obyło się również bez zaczerwienień czy też szczypania. Nie zaszkodził także moim oczom.
Świetnie radzi sobie z makijażem, usuwa go perfekcyjnie. Po jego aplikacji nie występuje uczucie ściągniętej skóry. I jedna z najważniejszych cecha dla mnie - nie lepi się :) Płyn jest bardzo wydajny.
Gdy już go wykończę, chciałabym kupić go ponownie. Niestety cena regularna trochę mnie odstrasza. Mimo, że jest naprawdę świetny to i tak sądzę, że powinien być tańszy. Pozostaje czekać na jakąś promocję ;-)

Jestem naprawdę zadowolona z tego płynu micelarnego. Wspaniale spisuje się w swojej roli. Chyba mogę nazwać go swoim ideałem :)
Znacie go?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Ziaja - Odżywka intensywne wygładzenie

Firmę Ziaja bardzo lubię :) Dość często sięgam po ich kosmetyki. Zazwyczaj są to toniki i kremy. Tym razem postawiłam na odżywkę do włosów z serii Intensywna pielęgnacja włosów, a konkretnie Intensywne Wygładzenie.


Aktywny preparat bez spłukiwania o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy aż po same końce. Szczególnie polecana do włosów niesfornych – szorstkich, suchych, matowych.

DZIAŁANIE: 
- Wyraźnie wygładza włosy na całej długości. 
- Zapobiega ich splątywaniu i ułatwia rozczesywanie. 
- Zapewnia włosom długotrwałą miękkość i połysk.
EFEKT: Włosy gładkie, pełne blasku. Lepiej się rozczesują i układają.

STOSOWANIE: Niewielką ilość odżywki nanieść równomiernie na świeżo umyte włosy. Nie spłukiwać. Równie dobre efekty można osiągnąć spłukując odżywkę po 3 - 5 minutach. 

Jak mam ocenić tę odżywkę? Sama nie wiem. Mam trochę mieszane odczucia co do niej. Zacznę od plusów.
Opakowanie jest przyjazne dla oka, minimalistyczne i charakterystyczne dla marki Ziaja. Poza tym lubię kolor fioletowy :) Bardzo podoba mi się także zapach odżywki. Delikatny, niedrażniący i bardzo przyjemny. Do plusów zaliczyłabym również to, że odżywkę można stosować bez spłukiwania. Głównie dlatego ją kupiłam. Jeśli macie ochotę można ją również użyć jako odżywkę, którą się spłukuję. Ja na razie tego nie próbowałam, ponieważ mam spory zapas produktów do tego przeznaczonych.
Z ilością odżywki ciężko jest przesadzić. Bywa, że nałożę jej naprawdę sporą ilość, a i tak moje włosy nie są tłuste. Nie obciąża ich. Odżywka ma lekką konsystencję. Łatwo się ją dozuje. 
Po jej zastosowaniu włosy bez problemu się rozczesują. Stają się bardziej miękkie. Odżywka może delikatnie nawilża. Za to ją cenię. Niestety... liczyłam na znacznie lepszy efekt wygładzenia. Tutaj się mocno zawiodłam bo odżywka praktycznie w ogóle nie wygładza moich włosów. Fakt, zawsze mam z tym problem. Moje włosy niesamowicie się puszą, kręcą i prawie żaden kosmetyk, nie działa w kwestii wygładzenia rewelacyjnie. Dlatego właśnie ciężko mi ocenić odżywkę z Ziaja. Nie chce jej skrzywdzić, ponieważ u niektórych może wygładzać naprawdę dobrze. U mnie nic takiego nie nastąpiło. Mimo to uważam, że warto ją wypróbować bo cena nie jest wysoka (około 5zł), a kto wie czy u kogoś nie okaże się hitem?
Na pewno zużyje ją do końca bo podoba mi się jak łatwo po jej użyciu mogę rozczesać włosy, ale nie jestem pewna czy ją kupię ponownie. Mam ochotę poznać coś innego.
Odżywkę oceniam jako przeciętną. 

piątek, 9 stycznia 2015

Soraya - Peeling morelowy do twarzy

Peeling do twarzy Soraya kupiłam kilka miesięcy temu na wyprzedaży w Biedronce. Wtedy dałam za niego 6zł. Jak za taką cenę można było się powstrzymać? Musiałam go wypróbować, a dziś przychodzi czas na jego ocenę.


Świat natury to linia kosmetyków oparta na najcenniejszych roślinnych esencjach z różnych stron świata. Regularne złuszczanie naskórka pobudza odnowę komórkową, odświeża cerę i odmładza jej wygląd. Peeling doskonale przygotowuje skórę na przyjęcie składników aktywnych w dalszych etapach pielęgnacji. Wyjątkowa formułą peelingu zawiera ekstrakt z białej wierzby o działaniu oczyszczającymi ściągającym oraz antybakteryjny kwas salicylowy. Za doskonałe własności ścierające preparatu odpowiadają rozdrobnione łupinki orzecha królewskiego, które efektywnie usuwają martwy naskórek.
Rezultat: czysta i głaska skóra, mniej wągrów i zaskórników, mniej widoczne pory, rozjaśniona i promienna cera. Produkt testowany dermatologicznie.


Peeling dostępny jest w klasycznej tubie, zamykanej na tzw. klik. W opakowaniu znajdziemy 150ml produktu. Jest ono miękkie i dzięki temu nie mamy problemy z wydostaniem kosmetyku. Jest to dość mocny zdzierak, więc nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu. U mnie w tej kwestii sprawdza się bardzo dobrze, nigdy nie wystąpiły podrażnienia lub zaczerwienienia. Ma dużo peelingujących łupinek.
Peeling ma dość gęstą formę, trochę przypominającą krem, ale to także plus. Ma kolor lekko pomarańczowy. Łatwo się rozprowadza na twarzy i nie potrzebujemy go wiele.
Muszę przyznać, że jest to najlepszy peeling do twarzy jaki miałam. Naprawdę świetnie usuwa martwy naskórek. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka, bardzo gładka i mam wrażenie, że rozświetlona. Podoba mi się efekt jaki uzyskujemy po jego zastosowaniu. Aż miło się miziać po policzkach :)
Produkt jest bardzo wydajny. Jak wspomniałam, używam go kilka miesięcy i jeszcze posłuży mi przez pewien czas. Sądzą, że nawet w regularnej cenie będzie opłaciło się go kupić.
Niestety zapach nie przypadł mi do gustu. Na pewno nie jest morelowy. Wiem, że niektórym bardzo się on podoba, ale dla mnie jest trochę dziwny. Trudny do określenia. Nie drażni mnie ani mi nie przeszkadza, ale jakiś szałowy to on nie jest. 
Producent obiecuje, że peeling zmniejsza widoczność porów, wągrów i zaskórników. Tego też niestety nie zauważyłam, a bardzo bym chciała. Może zaraz po użyciu skóra jest bardziej czysta i mamy mniej tych nieprzyjemnych gości, ale efekt z pewnością nie jest długotrwały. Możliwe też, że nie pozbył się wągrów dlatego, że nie stosuję go regularnie. Używam go w miarę potrzeb - czasami jest to raz na tydzień, a czasami rzadziej. Nieregularność wynika także z tego, że często wyjeżdżam i wtedy peeling zostaje w domu. Biorę i tak sporo innych kosmetyków, więc z czegoś muszę zrezygnować ;)

Mimo kilku minusów peeling do twarzy Soraya oceniam bardzo dobrze. Jest to chyba najlepszy peeling jaki miałam. Może kiedyś poznam coś lepszego, ale póki co to właśnie ten mogę nazwać "dobrym produktem". Nie chcę tu używać słowa "ulubieniec" bo boję się, że to zbyt mocne określenie. Ogólnie: Polecam!

Znacie? A może możecie polecić mi jakiś inny peeling do twarzy?

środa, 7 stycznia 2015

Pierwsze stempelki na paznokciach

Nie raz w blogosferze spotkałam się ze stempelkami na paznokciach. Nie ukrywam, że bardzo spodobała mi się ta forma zdobienia. Wydawała się bardzo prosta i efektowna. Zapragnęłam zaopatrzyć się w płytkę do stempli i tak oto powstaje ten post...


Stwierdziłam, że na pierwszy raz zdecyduję się na coś taniego. Tak, żeby przetestować i wypróbować. Akurat byłam w Centrum Chińskim i w oko wpadł mi ten zestaw. Składa się on z płytki do zdobień, silikonowego stempelka oraz czyścika. Cena była naprawdę niska bo tylko 4,50 zł. Wzorki też bardzo mi się spodobały. Uznałam je za uniwersalne i odpowiednie na wiele okazji. Tym oto sposobem stałam się posiadaczką swojego pierwszego zestawu do stemplowania paznokci. Nie mogłam się doczekać, aż go wypróbuję. Zabrałam się od razu do dzieła...



Krok 1: Pomalować paznokcie wybranym przez siebie kolorem. Ja zawsze przed lakierem nakładam także bazę. I czekamy aż nasze paznokcie wyschną.

Krok 2: Wybrać wzorek z płytki. Pomalować go lakierem, w kolorze jaki chcemy mieć wzorki. Najlepiej jeśli kolory będą ze sobą dość mocno kontrastowały.

Krok 3: Pozbyć się nadmiaru lakieru z płytki. Do tego służy czyścik, czyli ta różowa płytka, którą widzicie na pierwszym zdjęciu. Prostym końcem ustawiamy ją prostopadle do płytki ze wzorkami i sprawnym ruchem przesuwamy po naszym pomalowanym wzorku. Powinniśmy po tym ujrzeć nasz wzorek wypełniony lakierem.

Krok 4: Do wybranego wzoru docisnąć silikonowy stempel. Powinniśmy zobaczyć odbity wzorek.

Krok 5: Ruchem "kołyskowym" odbić wzór na paznokciu. To znaczy, że nie dociskamy stempla jak by to była pieczątka, tylko należy nim bujnąć po paznokciu. Z jednej strony na drugą.

Krok 6: Zmywaczem przetrzeć płytkę. Powtórzyć punkty od 1-5 na pozostałych paznokciach. Płytka musi być czysta, żeby wzorek dobrze się odbił.

Krok 7: Poczekać aż paznokcie przeschną i pomalować je utwardzaczem.

Proste, prawda?
A jednak moje "naście" prób się nie udało! Próbowałam zmieniać lakiery na rzadsze, gęstsze, różnych firm. I nic... Załamałam się bo napaliłam się na piękne wzorki na moich paznokciach, a okazało się, że na darmo wydałam pieniądze. Mój chłopak stwierdził, że płytka jest zbyt płytka i dlatego lakier nie wchodzi we wgłębienia. Doradził mi, żebym wydłubała sobie je cyrklem i może to pomoże :P 
Ja jednak zajrzałam do Googli. Szukałam, czytałam i znalazłam! Okazało się, że płytka pokryta jest foliową warstwą, którą należy zdjąć! Sama bym na to nie wpadła bo kompletnie nie było jej widać... Nawet w ciemno zaczęłam drapać po płytce szukając jakiegoś początku tej folii. Gdy już traciłam nadzieje, w końcu ruszyło!


Po zdjęciu folii płytka działa bez zarzutu. I jestem zadowolona z jej zakupu. Za niewielkie pieniądze mam fajny gadżet do zdobień. Naprawdę dzięki takiemu zestawowi można bardzo szybko i bez problemu urozmaicić wygląd paznokcia.
Na sam koniec dodaję efekt "pierwszej próby". Takie zdjęcie pojawia się na moim blogu po raz pierwszy. Nie wiedziałam jak ciężko jest zrobić dobre zdjęcie swojej ręki.
Paznokcie były malowane na szybko i może nie są zbyt piękne. Popełniłam też kilka błędów, o których będę pamiętała następnym razem, a mianowicie... trzeba czekać aż wzorek przeschnie przed nałożeniem utwardzacza, ponieważ może się on delikatnie rozmyć. Wiem, że wzorek lepiej by wyglądał, gdybym go pomalowała białym lakierem, ale akurat takiego nie miałam.


Tak spodobało mi się stemplowanie paznokci, że na pewno zaopatrzę się w kolejne płytki. Tego jestem pewna :)
Niestety nie mam porównania, jak spisują się zestawy firmowe, możliwe, że są lepsze pod pewnymi względami. Ja jak na ten moment ze swojego jestem zadowolona. 

A czy Wy również posiadacie płytki do zdobień? Jakiej firmy? A może któraż z Was miała podobną przygodę jak ja? :)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Sylveco - Odżywcza pomadka z peelingiem

O peelingującej pomadce od Sylveco pewnie już nie raz słyszałyście. Mnie ona zaciekawiła od pierwszego razu, kiedy o niej przeczytałam. I w końcu mam :) Dorwałam ją przy okazji DDD. I... zakochałam się!


Od producenta:
Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład:
Olej sojowy, Wosk pszczeli, Cukier trzcinowy, Lanolina, Olej z wiesiołka, Wosk carnauba, Masło kakaowe, Masło karite (Shea), Betulina, Olejek z gorzkich migdałów


Peelingująca pomadka zapakowana jest w kartonik z ładną i skromną szatą graficzną. Po jego otworzeniu mamy do czynienia ze standardowym opakowaniem. Zamyka się ono kliknięciem, dzięki czemu mamy pewność, że się samo nie otworzy. Produkt ma klasyczną formę sztyftu, ale wzbogaconą o kryształki cukru trzcinowego, które mają peelingować nasze usta. I robią to znakomicie! Podczas pierwszych użyć jest to bardzo delikatne zdzieranie. Dopiero później "dogrzebujemy" się do typowej warstwy cukru i wtedy zaczyna się prawdziwy peeling! Po aplikacji na naszych ustach zostaje warstewka pomadki wraz z drobinkami cukru, które po chwili się rozpuszczają. Zapach produktu bardzo mi się podoba, jest marcepanowy. Ciężko jest mi się powstrzymać, aby nie oblizać ust ;-) Fakt, cukier jest słodki i to można wyczuć, ale smak samej pomadki już nie jest taki dobry.
Usta po użyciu peelingu są naprawdę gładkie, nawilżone i bez suchych skórek. Skład również robi wrażenie. Wszystkie te olejki i woski zdecydowanie dbają o nasze usta. Pomadki używam chyba częściej niż powinnam, a mimo to nic złego się nie dzieje, nie podrażnia ust. Sprawa wrażenie wydajnej, więc chyba będę miała ją przez długi czas.
Kupiłam ją w sklepie internetowym na http://mintishop.pl/. Nie jestem pewna czy można ją dostać stacjonarnie, przynajmniej ja jej nigdy nie spotkałam. Jeśli macie informacje na ten temat to możecie się podzielić :)

Odżywcza pomadka z peelingiem firmy Sylveco bardzo przypadła mi do gustu. Zdecydowanie mogę nazwać ją hitem! Polecam każdemu. Może jest zbędnym gadżetem bo peeling ust można wykonać również innymi sposobami, ale mimo to uważam, że jest przydatna. Szczególnie o tej porze roku, gdzie nasze usta wymagają większej uwagi. To był zdecydowanie dobry zakup!

sobota, 3 stycznia 2015

Denko Grudzień

Koniec roku już za nami, a wraz z nim ostatnie Denko roku 2014! Ostatnie miesiące są u mnie raczej skromne, ale tak to jest jak się ma wszystko napoczęte zamiast trzymać się konkretnego produktu ;-)


1. Szampon do włosów, L`Oreal Elseve, Sun Defense - szampon bardziej odpowiedni na lato. Przeznaczony jest do włosów narażonych na działanie słońca, wody morskiej i chlorowanej. Używałam go na wakacjach, ale później poszedł w odstawkę. Później do niego wróciłam bo nie chciałam żeby zalegał mi na półce. Kupiłabym ponownie

2. Żel pod prysznic, BeBeauty Spa - z olejem arganowym i ekstraktem z bursztynu. Naprawdę byłam pod wrażeniem tego żelu! Świetnie pachnie i działa na skórę. Zdecydowanie kupiłabym ponownie.

3. Płyn do płukania jamu ustnej, Colgate Plax - osoby, które uważnie czytają mojego bloga, wiedzą, że wolę formę Listerine, ale zmiany czasami się przydają :) Ten płyn jest również dobry i bardziej przypadł mi do gustu niż wersja, o której pisałam tu: KLIK Kupiłabym ponownie.

4. Krem do rąk - Green Pharmacy - recenzja tu KLIK Kupiłabym ponownie.

5. Pianka do włosów, Isana - bardzo rzadko używam pianek do włosów, ale czasami się przydają. Z tego też powodu zdecydowałam się na coś taniego. Piankę oceniam dobrze. Jest godna uwagi Służyła mi baaardzo długo. Teraz chętnie spróbowałabym czegoś innego, dlatego nie wiem czy kupiłabym ponownie.

6. Płyn do demakijażu, Lirene - dwufazowy. Jest świetny! Bardzo go polubiłam. Nie podrażnia oczu i dobrze wszystko zmywa. Jest trochę podobny do produktów Ziaja. Ja jestem nim zachwycona. Zdecydowanie kupiłabym ponownie.

7. Perfumy, Yodeyma, Sensacion - coś więcej w tym temacie KLIK Zapach mi się podobał i wszystko było ok, ale chętnie poznałabym inne wersje, dlatego nie wiem czy kupiłabym ponownie.

8. Pomadka ochronna, Alterra - jedna z lepszych jakie miałam. Ma solidne opakowanie. Dobrze pielęgnuje usta. Wiem, że dziewczyny używają jej także na rzęsy, jednak ja zostałam przy klasycznym zastosowaniu. Kupiłabym ponownie!

Znacie te produkty? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? :)