czwartek, 26 lutego 2015

Blaszka do stempli i nitka do zdobień

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować ostatnią recenzję z serii AllePaznokcie. Pisałam już o lakierach, a teraz przyszła pora na płytkę do stempli oraz nitkę ozdobną.           
                 

Jeśli chodzi o blaszkę do stempli to już na pierwszy rzut oka ma przewagę nad tą, którą kupiłam w Centrum Chińskim. Widać na niej folię! Pamiętacie jak musiałam się na męczyć bo nie wiedziałam, że na płytkach są te zabezpieczenia? No to tu od razu widać, że taką folię należy zdjąć. Jeśli chodzi o sam "mechanizm działania" to jest prawie identyczna jak ta o której już pisałam: KLIK z tą przewagą, że na blaszce z AllePaznokcie mamy więcej wzorów.
A na paznokciach wygląda tak jak widzicie na zdjęciu poniżej. Specjalnie wybrałam różne wzory,


Nitka ozdobna przeznaczona do stylizacji paznokci. Samoprzylepna, łatwa w użyciu, daje wspaniały efekt wizualny. Idealnie nadaje się do wykonywania paznokci metodą żelową i akrylową jak i do paznokci naturalnych.
Co to tej łatwości to nie do końca jest tak kop-siup. Musiałam się trochę pomęczyć i nagimnastykować, żeby je przykleić równo, a i tak nie do końca mi się udało. Możliwe, że jest to kwestia wprawy. Ogólnie podoba mi się jak wygląda na paznokciach. Koniecznie trzeba ją zamalować bezbarwnym lakierem bo inaczej będzie się odklejała.
Na zdjęciu poniżej jest nitka naklejona bezpośrednio na lakier. Planuję jeszcze wypróbować ją jako jedynie pomoc przy robieniu wzorów. Czyli pomalować jedną warstwę koloru, przykleić nitkę i cały paznokieć pomalować innym kolorem, a na koniec zerwać nitkę. Myślę, że będzie to trwalsza metoda i dzięki temu sami możemy wybrać kolor zdobienia. Sądzę jednak, że taka nitka jest świetnym rozwiązaniem w każdym z tych przypadków.


A jakie jest Wasze doświadczenie z blaszkami i nitkami? Szczególnie ciekawi mnie jak Wy wykorzystujecie nitki. Znacie te produkty AllePaznokcie?

poniedziałek, 23 lutego 2015

Yves Rocher #3

Ostatnio staram się nie szaleć z zakupami ;) Kupuję niewiele, a moje zdobycze pochodzą głownie ze sklepu Yves Rocher. Jestem zadowolona z dotychczasowych produktów, które udało mi się poznać i mam ochotę na więcej. Z tego właśnie powodu przedstawiam Wam kolejne kosmetyki YR, które u mnie zagościły. 


1. Żel pod prysznic Kokos z Malezji - to kosmetyk do mycia ciała, który zapewni Ci chwile przyjemności i odprężenia, otulając ciało lekką, pachnącą pianą i pozostawiając na skórze subtelny, egzotyczny zapach kokosa. Formuła żelu nie wysusza skóry. Kosmetyk ma neutralne dla skóry pH. Dostałam go jako gratis do zakupów.

2. Peelingujący olejek do dłoni - aby zapewnić dłoniom miękką skórę, należy regularnie stymulować jej odnowę komórkową.Zawarte w olejku nasiona truskawki doskonale złuszczają martwe warstwy naskórka. Formuła wzbogacona w arnikę dodatkowo chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Konsystencja olejku zapewnia skórze dłoni niezwykle aksamitne wykończenie.

3. Wygładzająca odżywka do włosów - dzięki odżywce wygładzającej, Twoje włosy będą łatwe w rozczesywaniu i odporne na skręcanie. Nawet podczas suszenia, nie będą wykazywały tendencji do puszenia się. Efekt wygładzenia utrzymuje się aż przez 48h. Kremowa konsystencja odżywki jest łatwa i przyjemna w użyciu. Produkt nie zawiera silikonu, dzięki czemu nie obciąża włosów.

4. Płukanka octowa z malin - powrót do tradycyjnych metod pielęgnacji – płukanka octowa wydobywa naturalny połysk włosów, które lśnią nowym pięknem.Apetyczny owocowy zapach sprawia, że stosowanie płukanki staje się czystą przyjemnością

5. Żel - krem matujący - kosmetyk, który zapewni Twojej skórze długotrwale nawilżenie i zmatowienie - nawet do 24 godzin. Żel-krem doskonale pochłania nadmiar sebum a dzięki swojej płynnej , ultra lekkiej formule pozostawia na skórze uczucie świeżości. Skóra jest dotleniona, świeża i nie błyszczy się.

6. Żel pod prysznic Karmelizowana gruszka - o cudownym zapachu gruszki w karmelu. Kremowy żel jest wzbogacony o żel z aloesu oraz glicerynę w 100% pochodzenia roślinnego. Doskonale oczyszcza skórę i jednocześnie jest dla niej delikatny. Mała wersja.

Opisy skopiowane ze strony producenta.

Na krem matujący zdecydowałam się po wypróbowaniu próbki. Spodobało mi się jak świetnie radzi sobie z błyszczeniem. Zobaczymy jak się spisze jego pełna wersja. 
Z peelingującego olejku jestem bardzo zadowolona. Sądzę, że za jakiś czas pojawi się jego recenzja.
Na razie produkty do włosów lądują w zapasach, więc jeszcze trochę minie zanim o nich napiszę coś więcej. 

Znacie te produkty? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? :)

____________________________________________________________
PS. Jest to mój 100 post! Nie mogę uwierzyć, że już tyle tu napisałam i że ciągle mam ochotę publikować coś nowego :) Dziękuję Wam bo to Wy dajecie mi motywację i chęci :))


czwartek, 19 lutego 2015

Facelle Aloe Vera

O płynie do higieny intymnej Facelle jest głośno już od dawna. Wiele czytałam także na temat możliwości jego wielu zastosowań. Co ja o nim sądzę?


Od producenta:
Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej. Nie zawiera mydła. Opracowany specjalnie do codziennego mycia i pielęgnacji strefy intymnej, optymalnie dostosowany do jej pH. Płyn nadaje się również do delikatnego mycia całego ciała.

Płyn znajduje się w buteleczce zamykanej na "klik". Odpowiada mi to rozwiązanie mimo, że najbardziej lubię pompki ;) Pojemność 300ml, do kupienia w Rossmannie. Płyn jest przezroczysty. Moim zdaniem konsystencja wersji Aloe Vera jest dość rzadka. Może nawet trochę za bardzo, przez co ucieka z ręki. Zapach jest niesamowicie delikatny, ja go prawie w ogóle nie wyczuwam. Dużo osób zachwala skład tego produktu. Dla zainteresowanych wklejam:

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, C12-13 Alkyl Lactate, Sorbitol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Urea, Allantoin, Serine, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Sodium Lactate, Parfum, Sodium Benzoate.


Teraz trochę na temat jego wszechstronności. No cóż... ja chyba jestem staroświecka, albo niezbyt odważna. Jest to płyn do higieny intymnej i właśnie do tego mi służył. Podobało mi się, że jest taki delikatny. Nie podrażnia, nie wysusza. Jednak po jego zastosowaniu nie czułam jakiegoś mega uczucia odświeżenia. Podobno w wersji niebieskiej jest z tym lepiej - przekonam się, gdy kupię.  

Raz użyłam go do mycia ciała. Umył? No umył :) ale jednak nie zachwycił. Dla mnie żel do mycia musi pięknie pachnieć, a jak wspomniałam wcześniej tego zapachu prawie nie czułam. Skóry również nie wysuszył, więc to akurat na plus :)

Wiem, że dziewczyny stosują go również do mycia twarzy i włosów. Niestety ja nie wyobrażam sobie mycia nim włosów. Nie próbowałam, ale boję się, że bardzo mocno będzie je plątał. Mimo to będę miała na uwadze, że takie możliwości jego zastosowania istnieją i może kiedyś w przyszłości mi się to przyda :) w jakiejś awaryjnej sytuacji czemu nie :)

Podsumowując jest to bardzo dobry płyn do higieny intymnej, który niewiele kosztuje (około 5zł). Spełnia swoją rolę i jestem pewna, że jeszcze nie raz u mnie zagości. Nadaje się również do mycia całego ciała jak i włosów. Można to uznać za wielką zaletę. Oczywiście jego wykorzystanie zależy od indywidualnych upodobań każdej z nas :) Ja na razie zostaję przy podstawowym przeznaczeniu.

Znacie? Do czego u Was się sprawdza?

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dzbanek filtrujący wodę Dafi Astra Unimax

Dzisiaj mała przerwa od szału zakupów i kosmetyków. Przyszedł czas na post niekosmetyczny :) przed Wami kilka słów o dzbanku filtrującym wodę firmy Dafi, model Astra Unimax. Wody piję naprawdę dużo, więc stwierdziłam, że taki dzbanek to dla mnie coś idealnego.
Od razu się przyznam, że przez bardzo długi czas broniłam się przed tymi dzbankami. Stały się one bardzo popularne. Czytałam o nich na innych blogach, ale ciągle miałam pewne zastrzeżenia i wątpliwości. Jednak zaczęłam przeglądać informacje na temat filtracji wody na stronie producenta. I moje wszelkie uwagi zostały wyjaśnione, a w domu pojawił się śliczny, malinowy dzbanek :)


Najbardziej nurtowała mnie sprawa dotycząca minerałów w przefiltrowanej wodzie, a mianowicie tego czy są one usuwane. Zaznaczę tu, że woda kompletnie czysta i pozbawiona tych związków jest dla człowieka bardzo niebezpieczna! Oto co znalazłam na stronie Dafi:
Podczas procesu filtracji woda kranowa oczyszczana jest z substancji pogarszających jej zapach, smak oraz barwę. Usuwany jest tylko nadmiar wodorowęglanu wapnia i magnezu odpowiedzialny za powstawanie kamienia kotłowego w procesie gotowania. Przefiltrowanej wody nie da się porównać z wodą destylowaną, która jest całkowicie zdemineralizowana i nie jest przeznaczona do picia.
To mnie zdecydowanie przekonało :) Jeżeli i Wy macie jakieś pytania lub coś Was nurtuję to odsyłam na stronę http://jakdwiekrople.pl

     Dzbanki filtrujące marki Dafi to funkcjonalne sprzęty kuchenny skutecznie poprawiające jakość wody kranowej. Tajemnica filtrów do wody tkwi w ich wnętrzu, w którym znajduje się mieszanka filtrująca: węgiel aktywny oraz żywica jonowymienna. Regularnie kontrolowane złoże usuwa zanieczyszczenia mogące znajdować się w wodzie kranowej. Filtry do wody to ekologiczny wybór, z powodzeniem eliminują zakup wody butelkowanej. Dzbanki filtrujące pozwalają uzyskać wodę idealną do zaspokajania pragnienia, parzenia kawy czy herbaty, gotowania, przyrządzania posiłków dla dzieci i niemowląt. Filtry do wody Dafi posiadają liczne atesty i są pod stałą kontrolą laboratoryjną. Pasują również do dzbanków filtrujących innych marek. 
A teraz przejdźmy do dzbanka... :)


Dzbanek Astra Unimax jest solidnie wykonany i wyposażony we wskaźnik LED, który pokazuje odpowiednimi kolorami kiedy należy przygotować się do wymiany filtra oraz kiedy należy go wymienić. Dla mnie jest to świetne ułatwienie! Jeden filtr wystarczy na przefiltrowanie do 200l wody! Należy wymieniać go raz w miesiącu. 


Bardzo spodobał mi się dzióbek dzbanka. Przez cały czas jest on zamknięty. Otwiera się jedynie wtedy, gdy wylewamy wodę. Uchyla się pod jej wpływem.  


Następnym świetnym rozwiązaniem jest uchylna klapka, przez którą wlewamy wodę do dzbanka. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem zdejmować pokrywy. To jest naprawdę wygodne, ponieważ zakładanie klapki nie jest zbyt komfortowe. Trzeba ją ustawić idealnie równo bo w innym przypadku będziemy mieli problem z jej nałożeniem. Całe szczęście, że nie muszę tego robić za każdym razem ;) inaczej by mnie to denerwowało.
Minusikiem dzbanka jest to, że gdy mocno go przechylimy to ze swojego miejsca wyskakuje filtr. Ok, to bardzo mała wada. Należy po prostu o tym pamiętać :)


Przefiltrowaną wodę używam głównie do picia. W mojej miejscowości woda ma naprawdę dobrą jakość, ale mimo to widać różnicę po jej przefiltrowaniu. Nie ma osadu i jest smaczniejsza. Naprawdę się zdziwiłam, że smak może się zmienić :) Nauczyłam się także używać tej wody do parzenia herbaty i kawy. Czasami również do zup. Zaczęłam ją również wlewać do żelazka :)
Woda szybko przechodzi przez filtr, dlatego nie ma problemu, aby ją używać nawet w większych ilościach.

I na koniec skrócona charakterystyka dzbanka Dafi:
Pojemność całkowita: 3,0 l
Pojemność wody przefiltrowanej: 1,5 l
Filtr: Unimax
Wydajność filtra: ok. 150-200 l wody (w zależności od jej jakości)
Rodzaj wskaźnika wymiany filtra: LED sensor
Wlew: uchylna klapka

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona, że stałam się posiadaczką dzbanka filtrującego Dafi! Jest wygodny w użyciu, poprawia smak i jakość wody, a przy okazji dba o inne naczynia ;-) I nie muszę pamiętać o kupnie kolejnej zgrzewki wody. Polecam wszystkim!

A jakie jest Wasze zdanie na temat dzbanków filtrujących? :) Macie lub zastanawiacie się nad zakupem?

piątek, 13 lutego 2015

ShinyBox Luty 2015

I stało się! Zamówiłam swoje pierwsze pudełko ShinyBox! Działałam pod wpływem impulsu, ale nie żałuję. Dzisiaj kurier dostarczył moje pierwsze pudełko pełne kosmetyków. Jesteście ciekawe co w nim się skryło? Zapraszam!


Bardzo podoba mi się grafika pudełka :) Zdecydowanie nawiązuje do walentynek. Urocze, ale nie przesadzone. W środku znajduje się sześć produktów praz dwie próbki.


1. Bania Agafii - Maska do włosów drożdżowa - pobudzenie wzrostu. Produkt, który wzmacnia strukturę włosa i przyspiesza jego wzrost. Posiada działanie regeneracyjne i przeciwdziałające wypadaniu. Ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku. Produkt pełnowymiarowy.

2. FM Group - Żel pod prysznic SPA SENSES. Delikatnie myje i pielęgnuje ciało. Specjalna formuła kosmetyku nawilża i dobrze odżywia skórę, a zawarta w nim prowitamina B5 działa łagodząco. Produkt pełnowymiarowy. 

3. Yasumi - Express Shaker Mask z miękkim shakerem. Maska w proszku o nowej formule pozwalającej na kilkusekundowe przygotowanie w shakerze. Produkt pełnowymiarowy.


4. Syis - Serum kolagenowe do paznokci. Stworzone na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i keratyny. Wspaniale nawilża i odżywia skórki, jak i przyspiesza wzrost paznokci. Produkt pełnowymiarowy.

5. Creme Bar - Krem pod oczy Visage Parfait. Profesjonalny kosmetyk do pielęgnacji skóry twarzy. Poprawia elastyczność i jędrność skóry wokół oczu oraz redukuje "worki" i cienie pod oczami. 10ml (pełnowymiarowy ma 15ml)

6. Biały Jeleń - Hipoalergiczne mydło BIOomega. Zawiera ekologiczne i certyfikowane oleje.

7. Farmona - Masło do ciała. Dwie próbki (po 7ml). Wersja Żurawina&Cytryna oraz Ananas&Kokos.

Muszę powiedzieć, że czekanie na przyjście pudełka i ta ciekawość co znajdę w środku były niesamowite :) Kto by pomyślał, że jedno pudełko może wywołać w człowieku tyle emocji...

Jak Wam się podoba zawartość? Ja jestem zadowolona. Wiem, że gdyby nie ShinyBox to z pewnością sama nie kupiłabym tych produktów. Najbardziej cieszę się z kremu pod oczy. Akurat był mi potrzebny :) Dobrze, że wstrzymałam się zakupem. Podoba mi się także maska z shakerem, ciekawe urozmaicenie. 

Jeśli miałybyście ochotę zamówić dla siebie takie lub inne pudełeczko od ShinyBox to serdecznie zapraszam:

poniedziałek, 9 lutego 2015

Yves Rocher - Krem do rąk Czekolada&Pomarańcza

Podczas swoich pierwszych zakupów w Yves Rocher zdecydowałam się na krem do rąk z limitowanej edycji. Wybrałam wersję zapachową Czekolada i Pomarańcza. Używam go już od pewnego czasu i teraz przyszłą kolej na krótkie podsumowanie :)


Uwielbiam czekoladowe kosmetyki :) niestety ciężko jest mi dogodzić w ich kwestii. Czekolada musi naprawdę pachnieć nieziemsko. Bez wyczuwalnej chemii czy innych dziwnych woni. Często jest też tak, że coś co mnie na początku zachwyciło, po pewnym czasie zaczyna drażnić i nie potrafię dłużej znieść tego zapachu. Całe szczęście ten krem mnie nie zwiódł :) i mimo, że używam go już od jakiegoś czasu to i tak nadal nie mogę nacieszyć się tym ślicznym zapachem. Wyczuwalna jest woń czekolady jak i pomarańczy. Zapach powala na kolana. Jestem nim zachwycona! Tak pięknie pachnącego kremu chyba nie miałam nigdy, a przynajmniej nie w ostatnim okresie.


Krem znajduje się w opakowaniu o pojemności 75 ml. Jest ono solidne, a przez to nie można zobaczyć ile kosmetyku jeszcze zostało. Nawet pod światło nic nie prześwituje. Tubka zamykana jest na "klik". Wygodna forma przy produktach do rąk. 
Kosmetyk ma lekką konsystencję. Bardzo łatwo się rozsmarowuje, nie rozmazuje się. Błyskawicznie się wchłania, a co najważniejsze nie pozostawia tłustej warstwy ani filmu! Dłonie po jego zastosowaniu są gładkie, miękkie i bardziej delikatne w dotyku. Jednak efekt nawilżenia nie utrzymuje się jakoś super długo. W sumie nie ma co się dziwić o tej porze roku. Nie przeszkadza mi to jednak i nie uważam tego za dużą wadę, ponieważ aplikowanie tego kremu jest samą przyjemnością :)

Od producenta:
Pozwól się zaskoczyć apetycznym zapachem czekolady i pomarańczy w kremie do rąk. Jego nawilżająca formuła sprawia, że skóra jest gładka i aksamitna w dotyku.
I to w 100% prawda :)

piątek, 6 lutego 2015

Lakier do paznokci - Hologramowy i FlipFlop

Producenci coraz częściej zachwycają nas nowymi, zmyślnymi lakierami do paznokci. Muszę przyznać, że jak najbardziej to popieram :) Dłonie są naszą wizytówka, a piękne paznokcie potrafią być wspaniałym dodatkiem i mogą urozmaicić stylizację czy też oddać nasz nastrój. Jest grupa osób, posiadająca jakiś dar, który pozwala tworzyć cuda na płytce paznokcia. Dla tej drugiej grupy (wliczając mnie), tworzy się lakiery, które pomagają wyczarować te cudeńka w prosty sposób, jedynie pociągając pędzlem. I właśnie dziś kilka słów o dwóch "wspomagaczach" i "upiększaczach", które mogłam przetestować dzięki hurtowni AllePaznokcie. Pisałam Wam o tym tu: KLIK


Na pierwszy rzut idzie lakier Hologramowy.
Lakier znajduje się w standardowej, szklanej buteleczce (pojemność 15ml). Szata graficzna nie jest przesadzona - podoba mi się to. Pędzelek jest dość szeroki, co ułatwia malowanie. Nie potrzeba wielu pociągnięć i poprawek. Konsystencja lakieru jest dla mnie odpowiednia. Nie za gęsta, czyli lakier nie powinien szybko wyschnąć. I nie za rzadka, łatwo się aplikuje i nie rozlewa się zanadto na boki.


Zdjęcie po lewej pokazuje jak prezentuje się lakier przy jednaj warstwie. Po prawej mamy nałożone dwie warstwy. Wygląda to zdecydowanie lepiej, ale producent od razu zaznacza, że najlepsze efekty otrzymuje się właśnie przy podwójnym pomalowaniu paznokcia.
Jeśli chodzi o czas wysychania lakieru to określiłabym go jako przeciętny. Fakt, szybko przesycha wierzch lakieru i po dotknięciu palcem wydaje się, że już jest suchy. Jednak, gdy nie będziemy ostrożni i nie odczekamy jeszcze kilku minut może wyjść na jaw, że jednak byliśmy w błędzie i pojawią się odgniecenia (np. od drugiego paznokcia).


Oj bardzo ciężko było uchwycić mi efekt jaki daje lakier. Jest po prostu cudowny! Ślicznie się mieni wieloma kolorami! Podstawę stanowi kolor srebrny, który pod odpowiednim kątem zmienia barwę. Moim zdaniem jest to idealny lakier nie tylko na karnawał, ale i na wiele innych okazji. Sama byłam oczarowana grą kolorów :)
Lakier utrzymuje się na paznokciach około 4 dni. Pierwsze małe odpryski pojawiły się trzeciego dnia, ale były tak małe, że "blask" lakieru je maskował i nie sądzę, żeby ktoś z daleka je zauważył. W pierwszej kolejności zaczął delikatnie schodzić przy skórkach. Podczas testowania chciałam przekonać się ile wytrzyma sam lakier, więc od razu pomalowałam nim paznokcie bez używania bazy ani żadnego utwardzacza. Dodam, że w w tym czasie normalnie zajmowałam się obowiązkami domowymi (zmywanie, gotowanie, sprzątanie itp.). Jego trwałość oceniam całkiem dobrze. Może wytrzymałby dłużej, gdybym zastosowała bazę i utwardzacz. 

I kolejny testowany przeze mnie lakier to FlipFlop


Buteleczka jak i pędzelek są praktycznie identyczne jak w przypadku poprzedniego lakieru. Wygodne i praktyczne. Gęstość również podobna.


Podobnie jak poprzednio i tu mam dla Was porównanie jak wygląda jedna warstwa lakieru i jak dwie. Z ciekawości jednej paznokieć pomalowałam trzy razy. Moim zdaniem w tym przypadku efekty wizualne nie były trochę "przytłumione", czyli wniosek jest taki, że dwie warstwy są jak najbardziej odpowiednie i wystarczające.


Lakier mieni się tyloma barwami, że aż to ciężko opisać. Jeszcze trudniej jest uchwycić ten efekt na zdjęciu. Podstawę ma fioletową, a pod konkretnym kątem oraz w odpowiednim świetle daje efekty koloru zielonego, niebieskiego, a nawet żółtego. Jest wręcz hipnotyzujący ;)
Sprawdzając jego trwałość również nie użyłam bazy ani utwardzacza. Pierwsze odpryski pojawiły się po 5 dniach, więc troszkę później niż w przypadku poprzedniego lakieru. Wiem, że mają na to wpływ różne czynniki, więc można wyciągnąć z tego średnią :)

Oba lakiery przypadły mi bardzo do gustu. Nie potrafiłabym się zdecydować, który z nich jest lepszy. Mają w sumie coś uroczego i ciekawego :) No i dzięki nim w prosty sposób można stworzyć coś wspaniałego na paznokciach. Nawet bez posiadania szczególnych umiejętności. I to mi się podoba! 
Chcecie więcej? Zapraszam:

środa, 4 lutego 2015

Alterra - peeling Papaja i Kokos

Kosmetyki Alterra cieszą się dużym powodzeniem, głównie ze względu na swój skład. Ostatnim moim nabytkiem tej firmy jest peeling do ciała Papaja i Kokos. Pewnie niektórzy go już znają. Jak się sprawdził u mnie?


Od producenta:
Alterra peeling pod prysznic PAPAJA I EKOLOGICZNY KOKOS. Łagodny efekt peelingu z zastosowaniem kokosu o czarodziejskim zapachu Morza Południowego. Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Delikatny peeling pod prysznic Altera oczyszcza skórę dzięki łagodnym substancjom powierzchniowo czynnym na bazie cukru: ekologiczne wiórki kokosowe usuwają delikatnie obumarłe komórki skóry, pozostawiając uczucie sprężystości i gładkości. Czysty ekstrakt z ekologicznego aloesu i roślinna gliceryna dostarczając dodatkowego nawilżenia i pielęgnacji. Słoneczny zapach egzotycznego orzecha kokosowego i owocowej papai oczarowuje zmysły i zamienia łazienkę w wyspę Morza Południowego. Gwarantowane cechy produktu: nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących; bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych; tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowanie składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów; dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie; produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

Skład:
Aqua, Alcohol*, Glycerin, Coco-Glucoside, Cocos Nucifera Fruit*, Xanthan Gum, Glyceryl Oleate, Silica, Disodium Cocoyl Glutamate, Carica Papaya Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Parfum**, Limonene**, Sodium Cocoyl Glutamate, Alcohol, Citric Acid *ingredients from certified organic argiculture, **from natural essential oils


Peeling znajduje się w miękkim opakowaniu - tubie, zamykanym na tzw, "klik". Jego szata graficzna podoba mi się :) Jeśli chodzi o konsystencję samego produktu to jest ona żelowa z drobinkami i wiórkami kokosa. Moim zdaniem konsystencja mogłaby być troszkę bardziej gęsta bo czasami zbyt dużo produktu wyskakuje z opakowania. Peeling Alterry jest niesamowicie delikatny. Niestety ja lubię mocniejsze zdzieraki. Mimo to nie jest taki zły i delikatne wygładzenie skóry jest wyczuwalne. Uważam, że te wiórki są miłym i ciekawym dodatkiem, ale nie radzą sobie tak dobrze z peelingiem naszego ciała.
Kolejną kwestią jest zapach... no kurcze! Byłby cudowny i strasznie mi się podobał, gdyby nie wyraźnie wyczuwalna woń alkoholu. W sumie nie ma co się dziwić, jest on na drugim miejscu w składzie! Gdzieś za tymi procentami naprawdę można wyczuć kokosa (papaję już mniej). Zapach nie utrzymuje się długo na skórze, za to w łazience czuć go jeszcze przez jakiś czas po prysznicu.
Mimo tego, że alkohol jest wysoko w składzie to peeling nie wysusza. Zdziwiło mnie to :) ale skóra po jego zastosowaniu jest całkiem przyjemna. Produkt nie podrażnia oraz nie uczula. 

Niestety u mnie ponownie nie zagości. Wolę wydać pieniądze na coś co zdecydowanie lepiej będzie peelingowało.
Produktu jeszcze nie zużyłam do końca, ale na pewno to zrobię. Nie szkodzi mojej skórze, więc dlaczego miałabym go wyrzucić. Teraz jednak wiem, że nie pojawi się u mnie drugi raz.
Znacie? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? 

niedziela, 1 lutego 2015

Denko Styczeń

I pierwszy miesiąc 2015 roku mamy za sobą. Minął mi on okropnie szybko, a Wam?
Tradycyjnie, przyszedł czas do Denko :) Powoli się rozkręcam. Coraz więcej produktów znajduje się w zużyciach. Staram się też ograniczać zakupy (idzie mi to średnio) i czekam, aż moje zapasy troszkę się zmniejszą.



1. Wkładki, Discreet - wkładki tej firmy najbardziej mi odpowiadają. W denku pojawiają się nie po raz pierwszy. Są cienkie, delikatne, nie podrażniają. Naprawdę można zapomnieć, że się ją ma. Kupię ponownie.

2. Chusteczki do higieny intymnej, Facelle - dla mnie hicior :D Kupiłam je pierwszy raz i bardzo mi przypadły do gustu. Do tej pory używałam chusteczek z Bidronki - Intimea, ale te są znacznie lepsze. Gruby i solidny materiał to ich największy atut. Kupię ponownie.

3. Żel do mycia twarzy, LRP Effaclar - moja perełka i odkrycie roku 2014. Bardzo go lubię. Więcej na temat żelu tu: KLIK Kupiłabym ponownie.

4. Odżywiający szampon do włosów. Regeneracja, Bania Agafii - niestety nie jestem zwolenniczką produktów w saszetkach. Kupiłam ten szampon z ciekawości. Skusiły mnie pozytywne opinie. Ok, szampon ładnie pachniał i dobrze mył, ale moim zdaniem był bardzo mało wydajny. Nie wiem czy kupię ponownie.

5. Płyn do płukania jamy ustnej, Listerine - bardzo cenię płyny ten firmy. Uważam, że są one najlepsze. Ten już kiedyś pojawił się w denku. Kupię ponownie.

6. Zmywacz do paznokci, Isana - lubię go :) Uważam, że jest bardzo dobry i niewiele kosztuje. Radzi sobie z lakierami i to najważniejsze. Kupię ponownie.

7. Krem intensywnie nawilżający, Nivea Soft - wiem, że dużo osób na ten kremik narzeka. Szczególnie na jego skład. Mi jednak on nie przeszkadza :) Krem nie zrobił mi niczego złego. Moim zdaniem dobrze nawilża i szybko się wchłania. Ma lekką konsystencję. Bardzo go lubię i zużyłam już nie jedno opakowanie. Kupię ponownie.

8. Próbka perfum, Yodeyma - pisałam o nich tu: KLIK Nie wiem czy kupię pełnowartościowy produkt.

9. Masło do ciała, BingoSpa - więcej na jego temat znajdziecie tu: KLIK całkiem dobre, ale na razie mi się znudziło. Nie wiem czy kupię ponownie.

10. Krem do twarzy, Love Nature Oriflame - więcej o tej serii tu: KLIK Może nie był taki zły bo nawet przypadł mi do gustu, ale raczej więcej u mnie nie zagości. Jest wiele innych kremów, które chciałabym przetestować. Nie kupię ponownie.

I to wszystko :) Ilość zużyć raczej przeciętna, ale w mojej ocenie i tak nieźle :) A jak u Was?