sobota, 31 października 2015

Konferencja Meet Beauty - prezenty

W ostatnim poście pisałam Wam o konferencji Meet Beauty, w której miałam okazję wziąć udział KLIK :)
Zapisując się na nią, czy nawet już będąc w drodze na spotkanie, nie miałam pojęcia, że przywiozę tyle dobroci. To było duże zaskoczenie! I w dodatku bardzo pozytywne ;-) Naprawdę nie spodziewałam się, że cokolwiek dostaniemy...
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co takiego do mnie trafiło. 

Konferencja Meet Beauty

Każda z uczestniczek konferencji dostała wielką zBLOGowaną torbę :) A w niej:
Fa, żel pod prysznic - piękne opakowanie i śliczny zapach
got2be, lakier do włosów - z tym prezentem trafili idealnie bo akurat miałam w planach zakup jakiegoś lakieru.
Syoss, suchy szampon - znany mi produkt, miałam go dawno temu
Syoss, odświeżacz koloru - nie farbuję włosów na blond, więc ten produkt muszę przekazać w inne ręce
Gloss Kur, maska przeciw rozdwajaniu - z pewnością się przyda :) musi tylko poczekać na swoją kolej

Konferencja Meet Beauty

Kolejnymi kosmetykami, które dostała każda z nas to produkty firmy Kobo, które podarowała nam Drogeria Natura: baza pod makijaż, tusz do rzęs oraz puder transparentny :) Ostatniego produktu jestem najbardziej ciekawa bo od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie wypróbowanie takiego wynalazku. Mam nadzieję, że poradzi sobie z moim świecącym czołem...

Konferencja Meet Beauty

I ostatni zestaw z wielkiej torby to produkty marki Neo Nail oraz Diamond Cosmetics. Każda z firm przygotowała dla nas pakiet do wykonania manicure hybrydowego: Top, Bazę oraz jeden kolor lakieru. Do mnie trafiły: 088 Blue Ink od Semilac oraz kolor Romantic Rose od Neo Nail. Dodatkowo w paczce znalazł się kaktusowy olejek do skórek.

Konferencja Meet Beauty

Jak już wspominałam, na warsztatach organizowanych przez firmę Neo Nail poza profesjonalną wiedzą z zakresu manicure hybrydowego dostałyśmy zestaw produktów do jego wykonania. To było największe zaskoczenie! Nie spodziewałam się aż takiej niespodzianki. Idąc na warsztaty myślałam - "zobaczę jak to wygląda, może w końcu pomyślę na hybrydami", a tu proszę! Mam swój zestaw i mogę rozpocząć naukę. Dziękuję :)

Konferencja Meet Beauty

Po rozmowie z Panią konsultantką ze stoiska Golden Rose otrzymałam: odżywkę do paznokci, której zadaniem jest wygładzenie płytki paznokcia, lakier do paznokci w kolorze brązowym (trochę jaśniejszy niż na zdjęciu) oraz pomadkę Velvet Matte - moją pierwszą od Golden Rose.

Konferencja Meet Beauty

I na koniec produkty Philomax, które zostały dopasowane do moich potrzeb po badaniu trychologicznym. Szampon i maska do włosów ciemnych.

To wszystko :) trochę tego jest... Organizatorzy oraz sponsorzy zrobili nam niesamowitą niespodziankę :)
Co Was najbardziej zaciekawiło?

środa, 28 października 2015

Konferencja Meet Beauty - 24.10.2015r.

W minioną sobotę czyli 24 października miałam okazję uczestniczyć w konferencji Meet Beauty. Było to pierwsze tego typu wydarzenie, w którym wzięłam udział. Dość długo zastanawiałam się nad wysłaniem swojego zgłoszenia. Ostatecznie namówił mnie do tego mój chłopak... i jestem mu za to wdzięczna :)

Przepraszam za małą ilość zdjęć, ale byłam tak podekscytowana całym wydarzeniem, że nawet nie myślałam o wyciągnięciu aparatu.

Konferencja odbyła się w Warszawie. Była ona dedykowana blogerom i vlogerom, którzy zajmują się urodą. Wzięło w niej udział około 250 osób.
Podczas spotkania była możliwość wzięcia udziału w licznych warsztatach z kategorii makijaż, włosy, paznokcie i fotografia, na które należało wcześniej się zapisać. Poza tym każdy uczestnik mógł poszerzać swoją wiedzę w panelach ogólnodostępnych z zakresu prowadzenia bloga, jego identyfikacji i prezentacji.
Osobiście zdecydowałam się na udział w warsztatach prowadzonych przez firmę NeoNail, Remington oraz Olympus. 


Firma NeoNail zaskoczyła mnie niesamowicie pozytywnie! Zapisując się na warsztaty chciałam bliżej poznać manicure hybrydowy. Nie miałam dużej wiedzy z tego zakresu, nigdy sama takich paznokci nie robiłam. Hybrydy są ostatnio bardzo popularne i aż ciężko uwierzyć, że uchowałam się i do tej pory nie próbowałam tej metody. Liczyłam, że na warsztatach paznokciowych zdobędę wiedzę, która wystarczy, abym powoli mogła zacząć przekonywać się do hybryd. Moje oczekiwania zostały spełnione :) Panie z NeoNail krok po kroku wyjaśniły jak należy wykonywać manicure, na co zwrócić uwagę i o czym pamiętać. Odpowiadały także na każde z naszych pytań. Bardzo profesjonalne podejście!
Cały pokaz mogłyśmy śledzić na ekranie telewizora dzięki czemu wszyscy mogli dokładnie obserwować kolejne etapy pracy.
Moje oczekiwania w stosunku do tych warsztatów zostały spełnione i to w jeszcze większej mierze niż się spodziewałam! A to za sprawą upominków, które NeoNail przygotowała dla uczestników. Każda z nas dostała zestaw do samodzielnego wykonania manicure hybrydowego :) Liczyłam na zdobycie wiedzy, a okazało się, że mogę od razu przejść również do praktyki. Zaczynam naukę! 


Kolejnymi warsztatami, na które się zdecydowałam przygotowała firma Remington. Spotkanie polegało na prezentacji nowych produktów do stylizacji PROtect. W jej skład wchodzi suszarka, lokówka, prostownica, a także dwie szczotki. Fenomenem tej linii jest to, że nasze włosy lepiej znoszą stylizacje na gorąco i mniej się niszczą. W linii PROtect wykorzystane są powłoki Advanced Ceramic, nasączone pielęgnacyjnymi substancjami: keratyną, olejkiem arganowym i makadamia. O produktach opowiadał nam także stylista Daniel Kuczaj. Więcej na temat produktów Remington możecie przeczytać tu: KLIK Z tej strony pochodzi powyższe zdjęcie. Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej zdjęć z warsztatów również zapraszam do klikania w link.
Mimo, że produkty wydają się być bardzo ciekawe to jednak od warsztatów włosowych oczekiwałam czegoś innego. Liczyłam na poznanie technik pielęgnacji czy też stylizacji włosów. Spodziewałam się porad, a nie zwykłej reklamy nowych produktów...


Uczestniczyłam również w warsztatach fotograficznych zorganizowanych przez markę Olympus. Cieszę się, że znalazłam się w grupie osób, które mogły wziąć w nich udział, ponieważ na tym wykładzie zależało mi najbardziej :)
Każdy z uczestników na czas szkolenia otrzymał aparat Olympus. Dzięki temu sami mogliśmy zobaczyć jak zmiana poszczególnych opcji wpływa na wygląd zdjęcia. Na warsztatach poznaliśmy podstawowe pojęcia z zakresu fotografii, a także proste triki, które pozwalają wykonać lepsze zdjęcia. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że czasami prosta czynność może w tak dużej mierze wpłynąć na końcowy efekt.
Z warsztatów jestem niesamowicie zadowolona. Bardzo miło słuchało się Diany i Rafała, którzy poza bardzo profesjonalnym podejściem do tematu potrafili wprowadzić przyjemną, luźną atmosferę. 


W trakcie trwania konferencji można było odwiedzić stoisko firmy Golden Rose, aby poznać nowości kosmetyczne. Poza tym była możliwość oddania się w ręce profesjonalistów z dziedziny makijażu i malowania paznokci co również ułatwiało poznanie produktów tej marki.

Mając wolną chwilę można było odwiedzić stoisko NeoNail w celu zrobienia manicure hybrydowego lub po prostu, aby pozować na firmowej ściance. Bardzo ciekawym pomysłem ze strony marki było to, że wykonane przez fotografa zdjęcie od razu było drukowane i mieliśmy pamiątkę ;-)

Na stoisku firmy Pilomax każda z uczestniczek konferencji mogła wziąć udział w badaniu trychologicznym. Nigdy wcześniej nie miałam możliwości zbadania włosów i skóry głowy, więc z mojej strony wielkie brawa dla firmy za pomysł :) Na podstawie wyników badania otrzymałyśmy produkty odpowiednie dla naszych potrzeb.
Mimo, że początkowo bałam się wyniku badania to jednak okazało się, że mam bardzo gęste i grube włosy. Z jednego meszka wyrasta ich nawet 4 włosy! Poza tym widać było sporą ilość baby hair ;-) to mnie podbudowało.

Na koniec muszę pochwalić bardzo profesjonalną organizację Meet Beauty. Mimo, że była to pierwsza edycja to wszystko było dopięte na ostatni guzik. Organizatorzy zdecydowanie dbali o wszystkie uczestniczki, począwszy od początkowej rejestracji. Spodobało mi się, że każda z nas dostała harmonogram konferencji z zaznaczonymi wykładami, które się wybrało. Poza tym przez cały czas trwania spotkania był dostęp do kawy, herbaty i napojów. Były przekąski, a także pora na obiad - zdjęcie powyżej. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania! Brawa!

Cieszę się, że miałam okazję wziąć udział w konferencji Meet Beauty :) To było bardzo inspirujące i pozytywne doznanie. Żałuję jedynie tego, że nie miałam możliwości być na każdym z zaproponowanych wykładów. 
Liczę, że w przyszłym roku także będę miała możliwość uczestniczenia w konferencji. 

wtorek, 20 października 2015

Nicole - zapach 045

Jakiś czas temu o perfumach Nicole zrobiło się bardzo głośno. Sama również miałam okazję je poznać :) a teraz przyszła pora na krótką recenzję.

Nicole  - zapach 045

Perfumy i wody toaletowe Nicole są produkowane przez międzynarodową firmę Eurokotra, która działa od 1996 roku również w Polsce. Mają bardzo szeroką gamę zapachów. Producent zapewnia, że produkty są przyjazne dla środowiska, nie są syntetycznie farbowane na różowo czy niebiesko, kolory są naturalne.
Perfumy możemy wybierać spośród nut świeżych, kwiatowych i zmysłowych. Ja zdecydowałam się na zapach z pierwszej grupy :) Uważam, że są one najbardziej uniwersalne i lekkie.

Nicole swoje perfumy sprzedaje w buteleczkach o pojemnościach: 9ml, 11ml, 14ml, 17ml, 33ml, 34ml, 37ml, 55ml oraz 64ml. Dużym plusem jest tu fakt, że można je ponownie napełniać w sklepie ;-) a więc nie płacimy ponownie za opakowanie. Dostępne są także buteleczki o wielkości 30ml (którą mam ja). Wykonane są one z tak zwanego szkła "mrożonego". Nazwa mówi sama za siebie, a moim zdaniem wygląda to bardzo ładnie :) Buteleczka zgrabna i bardzo solidna. Świetnie nadaje się do noszenia w torebce. Korek dobrze się trzyma i nie zsuwa się. Atomizer również działa bez zarzutu. Nie zacina się, a perfumy łatwo się rozpylają.

Nicole  - zapach 045

Wybrałam zapach numer 045 :) czyli połączenie zapachów takich jak:  mech, lilia, wanilia, cynamon, jaśmin, drzewo sandałowe, jabłko, irys, papaja, nuty owocowe.

Mimo, że zapach należy do grupy świeżych to w pierwszej chwili jest mocny, bardzo konkretny i zdecydowany. Dopiero po chwili wyłaniają się typowo świeże, cytrusowe nuty.
Niesamowicie ciężko jest opisać zapach :) jest to w dużej mierze kwestia indywidualna. Ja z tych perfum jestem bardzo zadowolona. Myślę, że są odpowiednie na tę porę roku. Mają w sobie delikatność, ale i lekki pazur. Zapach 045 jest odpowiednikiem perfum Hugo Boss/Hugo :)
Trwałość perfum Nicole określiłabym jako średnią. Wyczuwalne są przez dosłownie kilka godzin. Szkoda, że nie utrzymują się trochę dłużej. Jednak nie ma co się dziwić bo w zamian za słabą trwałość otrzymujemy niską cenę. Więc coś za coś ;-)

Moim zdaniem największym atutem tych perfum jest dobrze skomponowany zapach i niska cena. Lubię buteleczki, które mogę bez obaw wrzucić do torebki.
Jako perfumy na co dzień Nicole wypadają naprawdę bardzo dobrze! :)

piątek, 16 października 2015

Chińskie Real Techniques Dresslink

Ostatni post o chińskich pędzlach ze strony Dresslink bardzo Wam się spodobał :) sądzę jednak, że dzisiejszy wpis jeszcze bardziej przypadnie Wam do gustu. Dziś kilka słów o pędzlach Real Techniques, które również pochodzą z chińskiej strony.
Na temat tych pędzli zostało powiedziane już sporo. Wywołują sporo dyskusji, mają swoich zwolenników i przeciwników. Jedna z teorii mówi, że oryginalne pędzle Real Techniques są produkowane w Chinach i te "doskonałe" trafiają do sprzedaży, a te z jakąś wadą produkcyjną można kupić właśnie na stronach typu Dresslink. Kurczę, mogłabym w to uwierzyć :) w końcu w dzisiejszych czasach wszystko jest Made in China, a po co wyrzucać coś co nadaje się do użytku... to jest sekretem bardzo niskich cen tych pędzli.


Nigdy nie byłam posiadaczką pędzli Real Techniques, ale o ich fenomenie czytałam wiele. Cieszę się, że mam okazję używać chociaż takich - oryginalnych czy nie?
Zestaw zawiera trzy pędzle. Są one umieszczone w bardzo wygodnym i praktycznym etui, które jest zapinane na rzep i z którego możemy zrobić mały stojaczek. Świetna sprawa zarówno na wyjazdy jak i do użytku domowego. Na etui znajduje się logo Real Techniques. Może to świadczyć o potwierdzeniu teorii, o której wspomniałam. 

  • Pomarańczowy - pędzel do podkładu i korektora -długość trzonka 12,8cm, długość włosia 2,5cm
  • Fioletowy - uniwersalny pędzel do aplikacji cieni - długość trzonka 12,8cm, długość włosia 15mm
  • Różowy - wielofunkcyjny pędzel do pudru, różu i bronzera - długość trzonka 12,8cm, długość włosia 3,7cm
Pędzle mają bardzo przyjemne i delikatne włosie. Jest puszyste, ale nie aż tak jak w przypadku pędzli, o których pisałam ostatnio (TU). Twardość dostosowana do indywidualnie do każdego pędzla. Bardzo miło się ich używa :) Nie dość, że są miękkie to jeszcze takie "mięsiste" - jest sporo włosków.
Włosie jest oczywiście syntetyczne. Pędzle dobrze się myje. Nie odkształcają się.
Pędzelek fioletowym który jest przeznaczony do cieni ma dość sporą główkę. Podobnie jak te z poprzedniego postu.


Na każdej rączce widnieje logo Real Techniques oraz nazwa pędzla. Rączki są wykonane z aluminium. Na trzonku mamy antypoślizgowy materiał, coś jakby gumowatego... nie wiem. Pełni on rolę antypoślizgową.
Długość pędzli jest odpowiednia. Wygodnie się nimi operuje. Dla mnie rewelacja :)



Tak jak wspominałam na początku pędzle z chińskich stron mają jakąś wadę produkcyjną. U mnie jest to lekko rozmazany napis na pędzlu do podkładu. Chyba niewielka wada, na którą można przymknąć oko, prawda? W żaden sposób nie przeszkadza to w wykonywaniu makijażu. W zamian możemy dostać bardzo dobre pędzle w niskiej cenie.

Zdecydowanie polecam! Uważam, że takie pędzle to najlepszy zakup jaki możecie zrobić na  Dresslink. Ja jestem bardzo zadowolona :)
Poza tym zestawem dostępne są także inne wersje: KLIK oraz KLIK nie ukrywam, że również na nie mam chrapkę ;-) Dlatego zachęcam do klikania ;-)

Koniecznie powiedzcie mi co sądzicie o pędzlach Real Techniques z chińskich stron? Uważacie, że to bardzo dobra podróbka czy zgadzacie się z teorią, którą opisałam na początku?

środa, 14 października 2015

Pędzle do makijażu Dresslink

Kolejna recenzja produktów, które zamówiłam z chińskiej strony Dresslink. Dzisiaj przedstawiam Wam zestaw czterech pędzli do makijażu :) Opinie na ich temat są różne, a jakie jest moje zdanie?


Pędzle na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem ładnie i porządnie... i faktycznie takie są. Podoba mi się ich wykonanie. Mają solidne rączki o długości, która mi odpowiada. Ja zdecydowałam się na kolorystykę czarno - srebrną, ale na stronie dostępne jest kilka innych kolorów i kombinacji.
Włosie jest oczywiście syntetyczne. Na pędzlach szybko widać zabrudzenia, ale to normalne biorąc pod uwagę ich białe zakończenie. Łatwo się myją i nie odkształcają się. Podczas używania nie zauważyłam, aby traciły włoski. 


W zestawie otrzymujemy pędzle o czterech kształtach: płaskim, zaokrąglonym, szpiczastym i ściętym.
Wiele osób narzeka na rozmiar włosia. Często w recenzjach tych produktów możemy przeczytać, że pędzle są zbyt duże i nie nadają się do makijażu oka. Niestety jest w tym trochę prawdy. Dziewczyny, które bardziej interesują się malowaniem oczu pewnie nie byłyby zbyt zadowolone. Jednak ja ograniczam się do codziennego, zwykłego i prostego makijażu. Dlatego z pędzli jestem zadowolona :) Dzięki ich wielkości bardzo szybko można nałożyć cień na całą powiekę. A i lekkie cieniowanie też można zrobić ;-)
Pędzle nie sprawdzą się przy precyzyjnym makijażu oka, ale na stworzenie czegoś szybkiego będą bardzo dobre :) poza tym można ich używać także do innych celów, np. nałożenia korektora, kamuflażu lub też rozświetlacza.
Pędzle są bardzo miękkie. To wada czy zaleta? To znowu zależy od tego, kto i do czego ich używa. Dla mnie ta cecha na plus :) Po prostu jestem miłośniczką wszystkiego co puchate. Niesamowicie miło jest takim pędzlem miziać się po buzi ;-)
Najtwardszy jest pędzelek szpiczasty. Pozostałe trzy mają porównywalną miękkość. 

Podsumowując z pędzli jestem nawet zadowolona. Na moje potrzeby są wystarczające. Poza tym są bardzo tanie, więc myślę, że przy okazji składania zamówienia warto pomyśleć nad wrzuceniem ich do koszyka :)

Co o nich sądzicie? :)
Będzie mi miło jeśli poklikacie w linki. Dzięki!

sobota, 10 października 2015

Dresslink - jajeczko do makijażu i kosmetyczka na bieliznę

Jakieś czas temu pisałam na blogu o rozpoczęciu swojej współpracy ze sklepem Dresslink :) Poczyniłam niewielkie zamówienie, przetestowałam i teraz przyszła pora na krótką recenzję dwóch produktów -  jajeczka do makijażu oraz kosmetyczki na bieliznę.


Jajeczka do makijażu w ostatnim czasie stały się bardzo popularne i podbiły serca wielu dziewczyn. O Beauty Blender słyszeli chyba wszyscy, którzy chociaż w niewielkim stopniu interesują się makijażem czy urodą. Niestety gąbeczki tej firmy nie są tanie... spowodowało to powstanie wielu tańszych zamienników. Jednak z nich jest produkt ze sklepu Dresslink, który postanowiłam przetestować.
Niestety nigdy nie miałam okazji wypróbować oryginalnego BB, także nie mam z nim porównania. I wydaje mi się, że nawet nie byłoby co porównywać... ;-)

 KLIK

Klikając na link możecie zobaczyć jak jajeczko wygląda na sklepowym zdjęciu. Po otworzeniu przesyłki byłam trochę zdziwiona :P spodziewałam się czegoś większego. Jak możecie zobaczyć na moim zdjęciu gąbeczka do dużych nie należy. Przed użyciem tego gadżetu należy go zmoczyć. Teoretycznie pod wpływem wody jajeczko powinno się powiększyć. W tym przypadku nic takiego nie zachodzi. Rozmiary pozostają bez zmian.
Powtarzam, że nie znam oryginalnej gąbeczki i niestety nie wiem jaką konkretnie ma strukturę... ale pokusiłabym się o stwierdzenie, że chińską wersję nie do końca można nazwać gąbką. Powiedziałabym, że jest to po prostu zwykła gąbeczka sylikonowa o kształcie jajeczka.
Ogólnie stosowanie jej nie jest takie złe, ale pewnie dziewczyny, które są bardziej doświadczone w używaniu tego typu produktów nie byłyby z niej do końca zadowolone. Dla mnie jest ok i od czasu do czasu po nią sięgam. Jest to bardzo miłe i odświeżające doświadczenie. Dlaczego odświeżające? A no za sprawą tego, że jest wilgotna. Makijaż wygląda całkiem dobrze. Podkład łatwo się nakłada.
Minusem tego jajeczka jest to, że bardzo ciężko go domyć. Jest to praktycznie niemożliwe i mimo tego, że staram się dokładnie ją wyczyścić to ciągle zostaje ślad po kosmetykach. Wydawać by się mogło, że produkt już jest czysty, ponieważ już nie brudzi wody, a jednak odbarwienie na gąbce zostaje. Z tego powodu sądzę, że nie posłuży mi ona zbyt długo... 
Produkt początkowo nie pachnie najlepiej, ale po kilku myciach ten zapaszek kompletnie znika :)
Kolor jajeczka otrzymujemy losowo.


I kolejny produkt, o którym chciałabym dziś napisać to kosmetyczka na bieliznę. Zdecydowałam się na jej zakup, ponieważ sporo podróżuję. Można pomyśleć, że to zbędny gadżet, ale jednak nie! :) W sprytny, prosty i elegancki sposób porządkuje bieliznę w walizce.
Kosmetyczka jest zasuwana. W jej wnętrzu znajdziemy cztery kieszonki oraz małą saszetkę również zamykaną na suwak. Jest ona doczepiana na rzep, więc można się jej łatwo pozbyć i wykorzystać do innych celów :) Kosmetyczka jest pojemna. Moim zdaniem idealnie sprawdzi się szczególnie na krótkie wyjazdy. Podczas dłuższych podróży oczywiście też, ale pozostaje kwestia ile w nią napakujemy ;-) biustonosze jednak zabierają sporo miejsca.
Jestem zadowolona z wykonania produktu. Suwak chodzi bez zarzutu, nie ma wystających nitek itp.
Klikając na link możecie zobaczyć cenę oraz dostępne kolory, które można wybrać podczas składania zamówienia.
Kosmetyczka nie ma "chińskiego" zapachu ;-)
Jestem z niej zadowolona i mogę ją Wam polecić :)

poniedziałek, 5 października 2015

Denko Wrzesień

Październik się rozpoczął, a wraz z nim rok akademicki. Właśnie to jest powodem mojej bardzo małej aktywności na blogu. Mam jednak nadzieję, że wkrótce wszystko się unormuje i nadrobię zaległości :)
Póki co prezentuję swoje denko września...


1. Żel pod prysznic, Oceania - po raz kolejny :) Chyba nie muszę go przedstawiać. Kupię ponownie.

2. Pianka do higieny intymnej, Green Pharmacy - początkowo nie mogłam się przekonać do formy pianki, ale ostatecznie jestem z niej zadowolona :) Może kupię ponownie.

3. Płyn micelarny - tonik, Dermo Face, Strefa T, Tołpa - do zmywania twarzy ok, ale producent nie zaleca stosowania go w okolicach oczu. Jako tonik sprawdza się dobrze. Świecenie twarzy likwiduje tylko na pewien czas. Nie zachwyca Moim zdaniem to taki produkt trochę nie wiadomo do czego... Nie kupię ponownie

4. Exclusive Cosmetics Skarpetki SPA dla stóp, Świt Pharma - więcej o nich już wkrótce :)

5. Żel pod prysznic, Yves Rocher - piękny, świeży zapach. Dobrze myje :) Kupię ponownie

6. Olejek pod prysznic, Yver Rocher - dla mnie coś wspaniałego :) Myje, nawilża i pachnie. Szersza recenzja jeszcze się pojawi :)

7. Lakier do włosów, Wellaflex - mój ulubieniec. Bardzo dobrze się sprawdza, trzyma włosy i ich nie skleja. Kupię ponownie

8. Żel do twarzy, Biolaven - więcej tu: KLIK Nie wiem czy kupię ponownie

9. Odżywka do włosów, Yves Rocher - więcej tu: KLIK Kupię ponownie

10. Woda termalna, Uriage - co tu dużo pisać, hit :) A więcej na jej temat tu: KLIK Kupię ponownie

11. Odżywka do rzęs, Eveline - sprawdza się idealnie jako baza pod tusz :) zdecydowanie polecam! Kupię ponownie

12. Peeling do rąk, Yves Rocher - może to zbędny kosmetyk i da się bez niego żyć, ale ja bardzo go polubiłam :) Bardzo fajnie działa na dłonie. Stają się miękkie i nawilżone. Super :) Kupię ponownie

13. Serum nawadniające, Dermedic - więcej tu: KLIK Kupię ponownie

14. Olejek do ust, Wibo - olejkowy błyszczyk, który przypomina mi młodzieńcze lata :) Dawno już go nie miałam, ale do niego wróciłam. W okresie letnim sprawdza się całkiem ok. Trochę wyrosłam z takich produktów, ale od czasu do czasu warto do nich wrócić. Nie wiem czy kupię ponownie.

15., 16. Kremy do rąk, L'occitane - więcej tu: KLIK Nie kupię ponownie

I to tyle :) Bardzo szybkie podsumowanie, ale sądzę, że zawarłam wszystko co potrzeba.
Znacie te produkty? Lubicie?