niedziela, 29 listopada 2015

KONKURS z Vita Liberata

Ostatnio pisałam Wam o maseczce samoopalającej od Vita Liberata: KLIK Spodobała się Wam? Jesteście ciekawe jak sprawdziłaby się u Was? Teraz możecie się o tym przekonać! Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać maseczkę samoopalającą na noc, Vita Liberata!
Jeżeli podobnie jak ja tęsknicie za latem to teraz macie szansę, aby przywrócić jego wspomnienie.


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jestem Ja, czyli autorka bloga globalnie.blogspot.com
2. Nagrodą jest maseczka samoopalająca na noc Vita Liberata, Wygrywa jedna osoba. Sponsorem nagrody jest https://www.facebook.com/VitaLiberata.poland
3. Aby wziąć udział w konkursie należy prawidłowo wypełnić zgłoszenie (według wzoru) i umieścić je w komentarzu pod tym postem.
4. Konkurs trwa od 29.11.2015r. do 14.12.2015r. do godziny 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie udzielonej odpowiedzi.
6. Wyniki zostaną ogłoszone na moim blogu w nowym poście, najpóźniej w terminie 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
7. Po ogłoszeniu wyników czekam 3 dni na dane do wysyłki. Jeśli ich nie otrzymam, wybrana zostanie kolejna osoba.
8. Prawidłowe zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?
1. Być publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Polubić fanpage Vita Liberata: KLIK
3. Udostępnić zdjęcie konkursowe
4. Odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest Twój sposób, aby zachować wspomnienie lata?

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Baner: link
Odpowiedź na pytanie: 

~Powodzenia!

poniedziałek, 23 listopada 2015

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Za oknami ponuro i zimno... pogoda powoli zmienia się z jesiennej na zimową... Złota polska jesień przemija. Mimo, że każda pora roku ma w sobie pewien urok to jednak tęsknię za latem. Uwielbiam słońce, uczucie ciepła i... opaleniznę ;-) Teraz nasza skóra jest szara i pozbawiona blasku. Co z tym można zrobić? Sięgnąć po produkty Vita Liberata!
Przyznaję, że już dawno nie sięgałam po produkty samoopalające. Po pierwsze bałam się, że źle zaaplikuję kosmetyk i zostaną nierówne plamy. Po drugie nie lubiłam zapachu samoopalaczy.

O firmie Vita Liberata od jakiegoś czasu jest głośno w blogosferze. Wszyscy chwalą ich produkty :)
Gdy otrzymałam propozycję współpracy, długo zastanawiałam się czy to coś dla mnie... ostatecznie postanowiłam spróbować :)

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.

Skład:
Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extracxt***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*

*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert.

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

Maseczka znajduje się w klasycznej, zakręcanej tubce, która początkowo schowana jest w kartoniku. Opakowanie bardzo mi się podoba. Ma minimalistyczną szafę graficzną, ale złota zakrętka dodaje mu ekskluzywnej nuty. Tubka jest wygodna. Nie ma problemu z dozowaniem kosmetyku. 
Produkt nakłada się na noc w taki sam sposób jak tradycyjny krem, aplikując go na twarz, szyję oraz dekolt. 
W maseczce nie czuć woni samoopalacza. Jedynie po kilku godzinach delikatnie przebijają się jego nuty, ale nie na tyle żeby mi to przeszkadzało. Podczas aplikacji wyczuwalny jest zapach cytrusów.
Produkt łatwo rozprowadza się na twarzy i szybko się wchłania. Producent ostrzega, że maseczka może delikatnie brudzić ubrania, ale u mnie nic takiego nie miało miejsca :) 
Rano na twarzy wyczuwalna jest delikatna warstewka, ale zaraz po umyciu buzi pozbywamy się jej, razem z resztkami zapaszku. 

Vita Liberata - Samoopalająca maska nawilżająca na noc efekty

Mam jasną karnację i z tego powodu bałam się, że maseczka da zbyt ciemny efekt i nie będzie to wyglądało korzystnie... jednak zostałam miło zaskoczona :) Kolor cery poprawił się bardzo subtelnie. Jestem bardzo zadowolona z osiągniętego efektu! Cieszę się, że w łatwy sposób można stopniować naszą "opaleniznę". Dzięki temu maseczka Vita Liberata staje się produktem dla każdej z nas :)
Buzia po jej zastosowaniu (poza naturalną opalenizną bez plam) jest przyjemnie nawilżona, miękka i promienna. Wygląda zdrowo. Efekt skóry muśniętej słońcem znika po około 5 dniach. 

Chciałam pokazać Wam jak poprawił się kolor mojej cery, ale niestety problemy z oświetleniem nie pozwoliły mi na dobre oddanie tego efektu... dlatego zamieszczam zdjęcie testu na ręce - po jednej i po dwóch aplikacjach. 

Z maseczki Vita Liberata jestem bardzo zadowolona :) nie spodziewałam się, że tak ją polubię. Uważam, że to świetny produkt na jesień :) Pozwala nadać cerze blasku, a także zdrowego wyglądu. Dzięki niej możemy poprawić swoje samopoczucie oraz przypomnieć sobie lato :) Moja opinia nie jest spowodowana tym, że dostałam ją w ramach współpracy. Jest to po prostu dobry produkt, którego największymi zaletami jest łatwość używania oraz piękny, naturalny efekt. Jej wadą jest niestety cena (149zł za 65ml).

A czy Wy sięgacie po produkty samoopalające? Znacie produkty Vita Liberata?

środa, 18 listopada 2015

Rossmann -49% - zakupy

Szaleństwo w Rossmannie dobiegło końca. Podczas tej edycji nie dałam się ponieść wielkiemu szaleństwu :) Kupiłam tylko po jednym produkcie w każdym etapie promocji. Wszystkie nabyte kosmetyki są dla mnie nowością.

Rossmann -49% - zakupy

Promocja, w której można wydać 49% mniej to świetna okazja, aby zaopatrzyć się w produkty, które chcemy wypróbować lub przetestować :) Dlatego zdecydowałam się na zakup sławnego cienia do powiek Color Tatto. Słyszałam o nim tyle, że byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie. Wybrałam kolor 91 - wersja matowa. W pierwszym etapie promocji zawędrowałam do Rossmanna po złoty lakier do paznokci Wibo z serii Royal Manicure. 
Ostatnim moim zakupem była paletka do konturowania z Wibo. Chyba był to najbardziej pożądany przez wszystkich produkt podczas promocji. Przyznam szczerze, że nie miałam w planach jej zakupu :P ale uległam i to ją mogę nazwać moim "małym szaleństwem". To Wy zachęciłyście mnie do jej kupna kusząc zdjęciami i informacjami na jej temat :) poza tym promocyjna cena była bardzo zacna. 

Podczas trwania promocji -49% pierwszy raz zdecydowałam się na zakupy w sklepie Rossmann on-line. Za pośrednictwem strony zamówiłam paletkę z Wibo, ponieważ nie miałam czasu na podróże po sklepach stacjonarnych, aby ją dorwać. To było dobre posunięcie :D Już po godzinie od wykonania przelewu mogłam odebrać paczuszkę. Byłam zaskoczona, że tak szybko! :)
Trochę obawiałam się, że paletka może być wymacana, ale wszystko okazało się w porządku. Moje pierwsze spotkanie ze sklepem on-line mogę uznać za udane.

Jestem ciekawa co Wy kupiłyście :) Bardzo zaszalałyście? Chwalcie się! Może też zostawiać linki do swoich postów - chętnie poczytam. 

środa, 11 listopada 2015

Świt Pharma - SPA for foot, skarpetki

Nadrabiam kolejną recenzję :) dziś opowiem o nawilżających skarpetkach od Świt Pharma. 

SPA dla stóp w postaci skarpetek nasączonych kompleksem aktywnych składników to innowacyjna i niezwykle intensywna kuracja regenerująco-nawilżająca stworzona z myślą o profesjonalnej pielęgnacji stóp. Zawarte w składzie masło shea, sprawia, że skóra stóp szybciej się regeneruje, odzyskuje gładkość i staje się odpowiednio odżywiona. Olejek z drzewka herbacianego działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo na skórę stóp. Mięta pieprzowa dezodoruje i odświeża, proteiny kaszmiru sprawiają, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna. Obecny w składzie mocznik o właściwościach silnie nawilżających, regenerujących i zmiękczających poprawia gładkość i jędrność skóry.

Świt Pharma - SPA for foot, skarpetki

Skarpetki znajdziemy w trójkątnym kartoniku. Są to spore worki, wypełnione jakby maską do stóp. Od razu nos wyczuwa zapach mięty. Dla mnie zapach świetny, odświeżający. Na plus zasługuje fakt, że do zestawu dołączone są małe taśmy, dzięki którym skarpetki możemy owinąć wokół kostki i je przykleić. Super sprawa, ponieważ w przypadku złuszczających skarpetek z Purederm nie było tak wygodnie.
Przed aplikacją należy oczyścić i osuszyć stopy. Po ich nałożeniu odczekujemy 30 minut. Gdy minie ten czas, producent zaleca wmasowanie pozostałego produktu w stopy.

Muszę przyznać, że efekt jest całkiem dobry :) Stopy są zdecydowanie bardziej nawilżone i zregenerowane. Stają się zdecydowanie bardziej miękkie, a pięty są wygładzone. Bardzo przyjemne uczucie. 
Niestety jak dla mnie efekty nie utrzymują się długo... Liczyłam na coś więcej, a już po kilku dniach wszystko wraca do normy.
Cena takiego "zabiegu" to 15zł. Powiedziałabym, że to trochę za dużo... jednak od czasu do czasu warto zafundować naszym stopom takie mini SPA. Tym bardziej, że często o nich zapominamy.

Skarpetki SPA for foot budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zadowolona, ale z drugiej szkoda, że efekt jest krótki. Mimo to kiedyś do nich wrócę, aby moje stopy od czasu do czasu czuły się bardziej dopieszczone.
A może znacie jakieś lepsze produkty tego typu?

czwartek, 5 listopada 2015

Oliwka pod prysznic - Yves Rocher

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o oliwce pod prysznic od Yves Rocher. Mogliście ją zobaczyć w Denku  KLIK. Obiecałam wtedy, że pojawi się jej szersza recenzja. Post trochę spóźniony, ale już nadrabiam zaległości :)


Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym to kosmetyk, który pielęgnuje skórę w trakcie kąpieli pod prysznicem. Oliwka w złocistym kolorze, pod wpływem wody zmienia się na skórze w mleczną piankę, która pieści skórę, pozostawiając ją odżywioną, aksamitną w dotyku i zmysłowo pachnącą. Kosmetyk wykorzystuje tradycyjny, marokański składnik zwany "płynnym złotem Maroko" - olejek arganowy. Yves Rocher wyselekcjonował olejek arganowy w 100% biologiczny - bez pestycydów, niemodyfikowany genetycznie, pozyskiwany tradycyjnymi metodami.



Oliwka znajduje się w przezroczystej buteleczce, wykonanej z plastiku. Opakowanie jest zakręcane, a jego pojemność to 200 ml. Ogólnie design przypadł mi do gustu. W jej składzie znajdziemy popularny olejek arganowy, Produkt ma ładny kolor, nazwałabym go bursztynowym :) Mimo, że to oliwka to jej konsystencja nie jest typowa dla takich produktów. Jest bardziej żelowa. W sumie to dobrze bo przez otwór wypływa odpowiednia ilość produktu.
W kontakcie z wodą oliwka zaczyna się lekko pienić. Kosmetyk jest bardzo wydajny.
Bardzo podoba mi się jej zapach! Powiedziałabym, że jest jakby pszczeli... może to dziwne, ale to jest moje skojarzenie ;-)
Oliwka dobrze myje i lekko nawilża. Skóra po jej użyciu jest miękka, gładka i przyjemna. Jeśli nie macie dużego problemu z suchą skórą to myślę, że po prysznicu będziecie mogły zrezygnować z balsamu. Jednak nie będzie to wskazane dla bardziej wymagających.
Myślę, że oliwka sprawdzi się głównie latem. Niestety jej cena regularna jest bardzo wysoka (32zł)! Zdecydowanie mocno przesadzona... warto jednak skusić się na jej zakup, gdy znajdziecie ją w promocji :)
Ja chętnie do niej w przyszłości wrócę.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Denko Październik

Październik już za nami... i w sumie cieszę się, że już ten miesiąc się skończył. Był dla mnie bardzo zabiegany... Mam nadzieję, że listopad będzie trochę spokojniejszy i uda mi się nadrobić blogowe zaległości :) a póki co przyszła pora na kolejne Denko!

Denko Październik

1. Garnier Neo, antyperspirant - planuję napisać o nim osobą recenzję, jednak już teraz mogę zdradzić, że nie byłam z niego zadowolona... Nie kupię ponownie.

2. Toni&Guy, mgiełka chroniąca włosy przed wysoką temperaturą - bardzo fajny produkt, z którego byłam zadowolona. Poza ochroną powiedziałabym, że także lekko ujarzmia włosy. Chętnie bym kupiła ponownie, ale jego cena regularna jest dość wysoka... dlatego jeśli trafię na promocję to może kupię.

3. Nivea, natural beauty - upiększający krem do twarzy. Zawiera małe, złote drobinki. Lekko poprawia koloryt cery. Najlepiej sprawdzał się w czasie upałów, w okresie letnim. Czasami używałam go zamiast podkładów czy pudru. Jest rewelacyjny! Taki niepozorny... a cudowny! Mając go na twarzy słyszałam wiele komplementów :) Cera była promienna, rozświetlona, kolor wyrównany. Mimo, że sama nie widziałam jego cudownego działania to wiele razy byłam pytana czego używałam. Jestem pewna, że do niego wrócę. Sprawdzał się także do lekkiego podkreślenia opalenizny, np. na dekolcie lub rękach. Kupię ponownie.

4. Rimmel, Scandaleyes - tusz do rzęs. Bardzo lubię tuszę Rimmela :) ten również się u mnie super sprawdzał. Pięknie podkreślał rzęsy. Kupię ponownie.

5. Lagenko, pomadka kolagenowa - całkiem niezła, ale jak dla mnie trochę zbyt miękka. Miałam wrażenie, że się niedługo złamie, ale na szczęście nic takiego się nie stało :) Poza tym nawet przyjemnie działa na usta.

6. Krem do rzęs, L'biotica - do stosowania na noc. Kupiłam go skuszona niską ceną i kierowana chęcią poprawy kondycji rzęs. Uważam, że był to bardzo dobry zakup! Rzęsy mniej wypadały, stały się wyraźnie mocniejsze i bardziej sprężyste. Na tym zależało mi najbardziej :) Zauważyłam również lekkie zagęszczenie i wydłużenie. Nie jest to jednak efekt tak spektakularny jak po droższych odżywkach, ale uważam, że ta jest warta uwagi :) Nie podrażniła, nie dawała efektu "oczu za mgłą". Chciałam o niej napisać osobną recenzję, ale niestety straciłam zdjęcia efektów... może kiedyś nadrobię :) bo kupię ponownie.

7. Yves Rocher, dwufazowy płyn do demakijażu - chyba mój ulubieniec. To już kolejne opakowanie, które zużyłam :) Bardzo dobrze radzi sobie z makijażem. Kupię ponownie.

8. Bio-Oil - więcej o nim tu: KLIK Nie wiem czy kupię ponownie. Mimo, że zużyłam całe opakowanie to nie zauważyłam szczególnych efektów... 

9. Gliss Kur, odżywka do włosów w sprayu - bardzo je lubię :) zużyłam już wiele opakowań i poznałam wiele wersji. Kupię ponownie.

10. Elkos, żel pod prysznic - całkiem fajny, ma ładny zapach.

11. Maska w płatku, Purederm - na zdjęcie się nie załapała bo nie chciałam trzymać opakowania :P maska była całkiem dobra, ale nie wiem czy kupiłabym ponownie. Trochę nie pasował mi jej zapach. Efekty na kolana nie powaliły.