sobota, 31 grudnia 2016

Vellie - nawilżający żel pod prysznic z olejem arganowym od V.Laboratories

To już ostatni post w 2016 roku :)  To niesamowite jak ten rok szybko zleciał! Chyba czas na podsumowanie? Będzie krótkie - to był dobry rok, stałam się bogatsza o kilka doświadczeń. A jak 2016 wyglądał z perspektywy blogowania? No tu nie jestem zadowolona z częstotliwości publikowanych przeze mnie postów, ale wina leży w braku czasu. Miałam także okazję uczestniczyć w kilku ciekawych wydarzeniach, między innymi w spotkaniach blogerek. 

To teraz czas na ostatnią recenzję.
Kosmetyki V.Laboratories do tej pory nie były mi znane. Widziałam je czasami w Biedronce, ale jakoś nie miałam okazji ich kupić. Tym bardziej cieszę się, że na ostatnim spotkaniu blogerek otrzymałam żel pod prysznic tej firmy.

V.Laboratories - Vellie nawilżający żel pod prysznic z olejkiem arganowym

Nawilżający żel pod prysznic przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, w tym skóry wrażliwej. Delikatna formuła żelu pozostawią skórę gładką i nawilżoną, o przyjemnym zapachu. Żel oczyszcza skórę, nie wysuszając jej. Dodatkowo pozostawia delikatny, ochronny film. Zapewnia uczucie świeżości i czystości przez cały dzień. Produkt testowany dermatologicznie, posiada naturalne pH dla skóry.

Składniki aktywne:
  • Gliceryna - hydrofilowa substancja nawilżająca,
  • Panthenol (prowitamina B5): pielęgnuje, łagodzi podrażnienia, regeneruje uszkodzony naskórek a także podwyższa wilgotność skóry i uelastycznia ją.
  • Olej arganowy bogaty w NNTK - niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe w tym kwas oleinowy - omega-9; idealny składnik do skóry suchej, podrażnionej i zniszczonej, działa nawilżająco oraz wygładzająco. 
Żel ma pojemność 500ml, a więc sporo. Wyposażony jest w pompkę co przy takiej wielkości bardzo się przydaje. Pompka nie zacina się, ale dozuje mało produktu. Czy to wada? Zależy co kto lubi. Ja, aby wydobyć zadowalającą ilość żelu muszę się trochę namachać ;) Ma mleczny  kolor i konsystencję kremowo - żelową.
Nie mam dużych wymagań jeśli chodzi o żele pod prysznic. Ważne jest, aby miały ładny zapach i dobrze myły. Vellie spełnia te wymagania. Jego zapach jest podobny do innych produktów zawierających olejek arganowy, ale może jest odrobinę bardziej słodki. Nie jest wyczuwalny na skórze.
Żel dobrze myje i nie podrażnia skóry. Niestety nie zauważyłam, żeby nawilżał skórę. Produkt jest wydajny.

Vellie to całkiem dobry produkt. Może nie powala na kolana, ale robi to co powinien.

wtorek, 27 grudnia 2016

Selfie Project - 3w1 (żel, peeling, maseczka) oraz lekki krem matująco nawilżający

Selfie Project to kosmetyki stworzone przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej cery. Seria została stworzona z myślą o nastolatkach – zarówno tych młodych ludziach, którzy dopiero wkraczają w okres dojrzewania, pełni obaw o swój nie zawsze korzystnie zmieniający się wygląd, jak i tych, którzy już od dłuższego czasu zmagają się z niedoskonałościami skóry i chcą im zapobiegać. 


Mimo, że mój wiek już nie kończy się na "-naście" to jednak zdecydowałam się na wypróbowanie tych kosmetyków. Od czasu do czasu na mojej twarzy pojawiają się niedoskonałości. Walczę również z zaskórnikami oraz nadmiernym wydzielaniem sebum. Selfie Project skusiło mnie swoimi zapewnieniami. Jak możemy przeczytać na stronie producenta systematyczne stosowanie produktów oznacza:
  • zapobieganie powstawaniu niedoskonałości dzięki skutecznemu oczyszczeniu i pielęgnacji skóry
  • zmniejszenie częstotliwości występowania nowych zmian
  • wspomaganie gojenia się zmian – wyprysków, zaskórników zamkniętych i otwartych, ranek powstałych po mechanicznym usuwaniu niedoskonałości
  • natychmiastową wizualną poprawę wyglądu skóry – zwężenie porów, zmatowienie cery, wyrównanie kolorytu, efekt Glamour, osiągnięty dzięki zastosowaniu specjalnych pigmentów
  • dzięki temu skóra i Ty jesteście gotowi na Selfie!
Szata graficzna produktów bardzo mi się podoba. Jest kolorowa, ale nieprzesadzona. Faktycznie opakowania kojarzą się z kosmetykami dla młodzieży, tym bardziej, że mamy na nim kilka hashtagów ;)
Z tyłu znajdziemy opis marki, produktu oraz sposób użycia. Kosmetyki zabezpieczone są folią, a więc mamy pewność, że nikt tam nie grzebał :)


 3w1 Żel myjący + peeling + maseczka to wielofunkcyjny preparat do stosowania 2-3 razy w tygodniu jako intensywny sposób na oczyszczenie i wygładzenie skóry. Głęboko złuszcza i odblokowuje pory, pozostawiając skórę czystą, świeżą i matową.

Kosmetyk dostępny jest w 150ml tubce, zamykanej na klik. Opakowanie jest wygodne, bez problemu można wydostać z niego odpowiednią ilość produktu, który możemy stosować na trzy sposoby: jako żel do twarzy, peeling oraz maseczkę. I w każdej roli spisuje się całkiem nieźle! Osobiście najbardziej jestem zadowolona z jego peelingujących umiejętności. Mamy tu zmielone pestki moreli, które świetnie radzą sobie z usunięciem martwego naskórka. Lubię mocne zdzieraki, ale osoby z wrażliwą cerą powinny być ostrożne. U mnie nie wystąpiły żadne podrażnienia czy zaczerwienienie. Produkt poradził sobie z suchymi skórkami na policzkach, a zmagałam się z nimi dość długo...
Używając żelu zauważyłam także szybsze znikanie niedoskonałości oraz łagodzenie różnych zmian. Niestety z zaskórnikami nie poradził sobie aż tak dobrze. Uważam również, że dobrze usuwa sebum.
Produkt pięknie pachnie cytrusami. To bardzo przyjemny zapach, który zdecydowanie umila jego używanie. Po umyciu buzi konieczne jest użycie kremu, ponieważ odczuwam delikatne ściągnięcie na policzkach.


Lekki Krem matująco-nawilżający redukuje nadmierne błyszczenie się twarzy i jednocześnie nawilża skórę i zapobiega przesuszeniu, które wywołuje nadprodukcję sebum. Krem przywraca skórze stan równowagi i działa przeciw niedoskonałościom. Lekka formuła, 0% lepkości. Innowacja! FotoCzułe Pigmenty natychmiast wizualnie upiększą skórę. Zapewniają Efekt Glamour! – błyskawiczny optyczny efekt doskonałej, gładkiej skóry. 

Z kremu jestem naprawdę zadowolona! W tym przypadku także mamy tu tubkę, zamykaną na klik - pojemność 50ml.
Krem ma lekko szary kolor. Tutaj już nie są wyczuwalne cytrusy, ale zapach jest delikatny i całkiem przyjemny. Konsystencja kremu jest bardzo lekka. Produkt błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia żadnej tłustej warstwy ani filmu. Największą zaletą tego kosmetyku jest to, że naprawdę rewelacyjne matuje! Nie spodziewałam się, że poradzi sobie z moim świecącym czołem, a jednak :)
Po użyciu kremu ilość wydzielanego sebum jest znacznie zredukowana i przez znacznie dłuższy czas mogę cieszyć się matem. Dla mnie coś wspaniałego :)
Produkt można stosować dwa razy dziennie. Ja sięgam po niego jedynie rano, ponieważ nadaje się pod makijaż. Krem nie roluje się oraz nie zapycha.
Nie zauważyłam jednak żadnego efektu Glamour po użyciu kremu, ale to nie jest dla mnie tak istotne. Najważniejsze, że matuje! 

Marka Selfie Project bardzo miło mnie zaskoczyła. Jestem zadowolona z testowanych produktów :) Najwidoczniej moja skóra nadal czuje się młodo i czasami potrzebuje kosmetyków, które są przeznaczone właśnie do takiej cery.
Poza tym bardzo podoba mi się pomysł marki oraz ich podejście marketingowe, które idealnie współgra z ich nazwą. Cera gotowa na selfie? Pewnie!

niedziela, 25 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Radosnych świąt Bożego Narodzenia,
rychłego spełnienia każdego marzenia.
Ciepła, wiary i życzliwości,
a w Nowym Roku samych pomyślności.
 
 
~Karolina

piątek, 23 grudnia 2016

Lavera - Blue Orchid 02, cień do powiek

Lavera to firma mająca w swojej ofercie kosmetyki naturalne. Jak sami piszą: "Wszędzie, gdzie jest to możliwe, firma wykorzystuje składniki roślinne pochodzące z kontrolowanych upraw ekologicznych...". Trzeba przyznać, że ostatnio jest to bardzo na topie. Sama nie jestem maniaczką naturalnych kosmetyków, ale z chęcią je poznaję, gdy tylko mam tu kemu okazję.
Dziś krótka recenzja cienia do powiek Labera o nazwie Blue Orchid 02.


"Te cienie do powiek mogą być stosowane zarówno na suche, jak i na mokre powieki, pozwalają także stworzyć makijaż złożony z wachlarza jasnych metalicznych kolorów. Mineralne  metaliczne cienie do powiek  wykonane z kompleksów multimineralnych  i wielu naturalnych pigmentów odbijających światło. Dodatkowo wspaniałe odcienie kolorystyczne przyciągają wzrok." 

Kosmetyk znajduje się w solidnie wykonanym opakowaniu i z dokładnym zamykaniem. Produktu mamy tu 1,5g. Cień jest wypiekany. Podczas aplikacji nie osypuje się i w sumie dobrze nakłada się go pędzelkiem.
Cień ma ładny kolor - granatowy, ale jakby połączony z szarością. Niestety bardzo rzadko stosuję takie odcienie. Na co dzień królują u mnie beże i brązy.
Niestety pigmentacja cienia jest bardzo słaba. To jego największa wada. Do wydobycia jego prawdziwego koloru należy nałożyć kilka warstw, a dodatkowo przy tym nieźle się napracować.
Kosmetyk może być aplikowany na sucho i na mokro. Gdy zastosujemy ten drugi sposób, zauważymy poprawę pigmentacji. Kolor staje się bardziej wyraźny i głęboki, ale i tak to jeszcze nie to... 
W ciągu dnia cień delikatnie się ściera. 

Podoba mi się to, że produkt został przebadany dermatologicznie i okulistycznie. Można mieć zatem pewność, że będzie bezpieczny dla oczu.

Niestety cień od Lavera mnie nie urzekł. Szkoda, że pigmentacja okazała się taka słaba, ponieważ jego cena jest dość wysoka - ponad 30 zł (w zależności od sklepu).

wtorek, 20 grudnia 2016

Indigo - Arôme 99 krem do rąk

W mojej torebce zawsze można znaleźć jakiś krem do rąk. Po takie produkty sięgam chętnie przez cały rok, ale zima to czas szczególny. O tej porze roku nasze dłonie są przesuszone i wymagają dodatkowej uwagi. A więc dziś o nie zadbamy z kremem Indigo.

Od producenta:
Perfumowany krem do rąk Indigo o energetyzującym zapachu Arome 99 chroni, regeneruje, odżywia, wygładza i nawilża skórę Twoich rąk, zawiera aż 9 składników aktywnych (Wosk pszczeli, D-panthenol, Masło Shea, Gliceryna, Lanolina, Alantoina, Olej Słonecznikowy, Ekstrakt ze skrzypu, Lanolina).

Marka Indigo znana mi była jedynie z lakierów do paznokci. Jednak ich oferta jest znacznie bogatsza! Na spotkaniu blogerek, o którym pisałam tu: KLIK otrzymałyśmy kilka produktów Indigo. W pierwszej kolejności w ruch poszedł krem do rąk. Bardzo zaciekawiło mnie jego opakowanie - kartonik z uroczą, dziewczęcą, ale może delikatnie zadziorną grafiką. Na początku nie wiedziałam co tam może się kryć :)
Opakowanie samego kremu jest również ładne i ciekawe. Tubka jest przezroczysta, zdobi je jedynie logo producenta oraz mała grafika. Opakowanie wykonane z mocnego plastiku - z pewnością nie uda nam się go ścisnąć, ma także pompkę. Łatwo dozuje się odpowiednią ilość kremu. Pojemność 30ml.


Konsystencja kremu jest lekka, ale nie rzadka. Bez problemu rozsmarowuje się na dłoniach. Mam jednak wrażenie, że zaraz po aplikacji występuje delikatnie tłusta warstwa. Nie jest to typowy film, ale mimo wszystko coś tam na rękach czuć. Latem bardzo by mnie to denerwowało, ale teraz jest to do zaakceptowania. Szczególnie, że krem bardzo szybko się wchłania i również ta tłusta warstwa po pewnym czasie znika.
Produkt świetnie nawilża dłonie i przynosi ulgę suchym dłoniom. To idealna opcja na ten chłodny czas! Oczywiście aplikację kremu należy co jakiś czas powtarzać.
Indigo po prostu mnie oczarowało zapachem! Co oni zrobili z tym kremem to po prostu wow! Cudowny, wspaniały zapach, który przez długi czas pozostaje na dłoniach. Jest to słodka woń, ale odpowiednio wyważona, nie dusząca. Dzięki temu używanie kremu jest jeszcze bardziej przyjemne. Mam tylko nadzieję, że po pewnym czasie nie znudzi mi się ten zapach i nie zacznie przeszkadzać...

Osobiście uważam, że mimo słodkiego zapachu, który może kojarzyć się z latem, jest to produkt na chłodniejsze miesiące. Dlaczego? Krem jest dość treściwy - pozostawia na pewien czas tłustą warstewkę oraz ma intensywny zapach, który latem mógłby być zbyt duszący.

sobota, 17 grudnia 2016

Bioxsine DermaGen dla kobiet

Wspominałam już niejednokrotnie, że moje włosy tolerują bardzo wiele produktów i na szczęście nie muszę zwracać większej uwagi na składy produktów. Mimo to, śledząc blogosferę wiem, które kosmetyki sprawdzają się najlepiej u tych bardziej wymagających :) Wiem też, że wiele pozytywnych opinii zbierają szampony Bioxsine i dziś zapraszam na recenzję jednego z nich. Jego głównym zadaniem jest zapobieganie wypadaniu włosów.

Producent na swojej stronie bardzo szeroko opisuje produkt:
Bioxsine Dermagen dla Kobiet to ziołowy szampon, który został opracowany z myślą o kobietach mających problem z wypadaniem włosów oraz tych, które chcą zachować zdrowe i gęste włosy. Szampon Bioxsine Dermagen dla Kobiet to połączenie krzemu, niacynamidu oraz formuły Biocomplex B11. Regularne stosowanie wzmacnia mieszki włosów, zapobiega wypadaniu włosów oraz wspomaga ich wzrost, jednocześnie pielęgnując je i sprawiając, że są miękkie, lśniące i łatwe w rozczesaniu.
  • Szampon Bioxsine zapobiega wypadaniu włosów jednocześnie pielęgnując je w sposób odpowiedni dla poszczególnych potrzeb kobiecych włosów.
  • Zawarte w nim witaminy i składniki mineralne odżywiają włosy sprawiając, że stają się one mocne, zdrowe i pełne życia.
  • Skuteczność i bezpieczeństwo stosowania produktu zostały udowodnione klinicznie.
  • Szampon Bioxsine stworzono w oparciu o składniki ziołowe i nie powoduje on skutków ubocznych.
  • Posiada pH odpowiednie dla skóry głowy i nie powoduje podrażnień.
  • Nie zawiera barwników.


Szampon Bioxsine znajduje się bardzo zgrabnej buteleczce. Nie jest zbyt twarda ani za miękka, pozwala z łatwością wydobyć produkt. Pierwszą sprawą, na którą zwróciłam uwagę jest konsystencja produktu - nieco inna niż w znanych mi do tej pory szamponach. Jest ona gęsta i trochę jakby lepka, ale mimo to i tak dobrze kosmetyk wydobywa się z buteleczki. Ok, czasami ją przy tym brudząc z racji tego, że szampon trochę się "ciągnie", ale to nie jest żaden problem. Ogólnie konsystencja przypomina trochę miód. I tu przechodzimy do kolejnej kwestii czyli koloru. On też jest bardzo podobny do miodu.
Bioxsine to szampon ziołowy, ale w jego woni nie wyczujemy niczego co mogłoby to potwierdzić. Zapach jest bardzo przyjemny, może lekko słodkawy
Produkt dobrze się pieni i jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość do umycia nawet długich włosów.
Przejdźmy do działania. Podoba mi się to, że szampon nie plącze włosów. Dobrze się go rozprowadza i nie podrażnia skóry głowy. Jednak wrażliwcom proponuję sprawdzić skład.
Włosy po jego zastosowaniu są bardzo przyjemne, lekko wygładzone, sypkie i mięciutkie. Wydaje mi się, że delikatnie przedłuża ich świeżość. Bioxsine to produkt zapobiegający wypadaniu włosów. Myślę, że w tej kwestii delikatnie pomaga, ale w trakcie stosowania dopiero pierwszej buteleczki nie jestem w stanie zagwarantować jego skuteczności. Szampon zbiera bardzo dobre opinie, więc pewnie działa, ale aby to zauważyć potrzeba trochę więcej czasu.

Z szamponu Bioxsine jestem zadowolona. Przypadł mi do gustu pod względem konsystencji, zapachu i działania. Robi wszystko to czego oczekuję od produktów do włosów. Nie wiem do czego mogę się przyczepić :) Dla mnie jest ok.

piątek, 9 grudnia 2016

Bielenda - kremowe serum do ciała. Odżywcze

Mamy grudzień, wokół już czuć świąteczny klimat. Gdzie nie spojrzeć to bałwanki, choinki i Mikołaje. Więc skąd u mnie muszelki i przeciwsłoneczny kapelusz? A no po prostu produkt, o którym dziś napiszę tak mi się kojarzy. I w sumie to miłe :)

Bielenda - kremowe serum do ciała. Odżywcze

Od producenta:
Unikalne Kremowe serum do codziennej pielęgnacji ciała łączy w sobie nawilżającą kremową pielęgnację ze skutecznością skoncentrowanego serum. Bogata morska formuła– „pokarm dla skóry” zadba o każdy rodzaj skóry, szczególnie suchą, skłonna do utraty jędrności. 

Działanie
Masło zawiera ALGI ZIELONE Chlorella vulgaris, OLEJ Z MIKROALG i KOLAGEN MORSKI. Te cenne składniki zatopione w aksamitnej konsystencji uzupełniają niedobór składników mineralnych w naskórku, odżywiają go i regenerują. Serum zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej kondycję, sprężystość i elastyczność, zmiękcza i wygładza naskórek.

Bielenda - kremowe serum do ciała. Odżywcze 

Produkt znajduje się w odkręcanym opakowaniu, które było zabezpieczone sreberkiem. Dzięki temu mamy pewność, że nikt w nim nie grzebał ;-) Grafika opakowania jest naprawdę ładna. Popatrzcie na nie, czy nie kojarzy się z wakacjami? Ja w nim widzę jakąś rajską wyspę. I jeszcze te algi, które zawiera - jak nic to musi być coś egzotycznego :)
Serum ma delikatną konsystencję. Niezbyt rzadką, ani zbitą. Taką w sam raz. Bezproblemowo można rozprowadzić go na skórze. Jak widzicie zawiera małe granulki - nie służą one do peelingu, są praktycznie niewyczuwalne i bardzo szybko się rozpuszczają pod wpływem smarowania. Pewnie są w nich ukryte jakieś interesujące, odżywcze składniki.
Produkt niesamowicie szybko się wchłania! I rewelacyjnie nawilża! Po zastosowaniu go wieczorem, jeszcze rano czuję jak świetnie skóra jest nawilżona, gładka i tak przyjemnie mięciutka. Wydaje mi się, że dostrzegam także delikatną poprawę napięcia skóry.
Serum bardzo przyjemnie pachnie - subtelnie i jakby świeżo. Ciężko mi określić ten zapach, ale jest ładny. Wyczuwalny jest przez pewien czas po aplikacji produktu.

Dawno już nie byłam tak zadowolona z jakiegoś balsamu. Zdecydowaniem polecam Wam wypróbowanie tego serum. Mogę powiedzieć, że moja skóra czuje się odżywiona, dopieszczona i zdecydowanie lepiej nawilżona. Pomimo moich wakacyjnych skojarzeń to nawet teraz, gdy za oknami zima uważam, że Bielenda i tak da radę!
Dla mnie rewelacja :)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

TianDe - owocowy balsam do ust

Wraz ze zmianą pory roku, zmienia się także nasza pielęgnacja. Grudzień to czas, kiedy zaczynami dokładniej dbać o dłonie, twarz oraz usta. Mimo, że u mnie pomadki ochronne goszczą cały rok to właśnie teraz jestem bardziej systematyczna w ich używaniu i po prostu o nich nie zapominam. 
Wiatr i niskie temperatury robią swoje. Moje usta wymagają ochrony i nawilżenia. Obecnie towarzyszy mi pomadka ochronna z TianDe. Znacie?

TianDe pomadka ochronna

Kilka słów na temat TianDe:
Korporacja TianDe, która powstała zaledwie w 2007 roku w Rosji jest obecnie najszybciej rozwijającym się tradycyjnym networkiem w Europie. Firma TianDe oferuje kosmetyki według receptury stworzonej przez starożytnych chińskich uzdrowicieli. Od samego początku do produkcji kosmetyków TianDe zastosowano tylko wybrane surowce wysokiej jakości – rośliny uprawiane w ekologicznie w czystych regionach Tybetu i Chin oraz wodę morską wyodrębnioną z głębin.

Krótka informacja o pomadce ze strony producenta:
Balsam stanowi delikatną pielęgnację i pewną ochronę. Skutecznie niweluje suchość ust, chroni przed wiatrem, nadaje lekki połysk.

TianDe - owocowy balsam do ust

Pomadka, a raczej balsam do ust sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Polubiłam ją za idealne wyważenie konsystencji, która jest woskowa. Nie jest za bardzo miękka, ani też zbyt twarda. Dzięki temu nie łamie się, ale pod wpływem ciepła ust bezproblemowo się aplikuje i gładko sunie.
Występuje w 11 wersjach. Moja to Jabłko. Kolor pomadki różni się w zależności od wybranego zapachu, ale oczywiście na ustach jest bezbarwna.
Produkt ma delikatny zapach. Nie jest to woń typowo pomadkowa. Wiecie o czym mówię? :) Nie nazwałabym tego zapachu "zielonym jabłuszkiem", ale i tak nie jest zły. 
To prawda, że pomadka pozostawia delikatny połysk. Dobrze chroni nasze usta i radzi sobie z ich suchością. Należy ją aplikować kilka razy dziennie.
Bardzo przyjemny produkt.

piątek, 2 grudnia 2016

Denko Listopad

Listopad już za nami. Pewnie już wiele osób żyje zbliżającymi się Świętami. Ciężko tego uniknąć skoro na każdym kroku można już poczuć ten klimat. Zanim jednak całkowicie poddamy się magii grudnia, trzeba podsumować miniony miesiąc. Czas na Denko Listopada!

Denko Listopad

1. Balea, żel pod prysznic - tutaj jeszcze wkradło się trochę lata, ponieważ żel był o typowo wakacyjnym zapachu. Produkty Balea są naprawdę godne uwagi. Żele mają wspaniałe zapachy. Jeśli będziecie miały okazję je wypróbować to polecam! Ja chętnie kupiłabym ponownie.

2. Nivea, krem do oczyszczania twarzy - więcej o nim pisałam tu: KLIK Kupię ponownie 

3. Rexona, antyperspirant w kulce - całkiem niezły. Nie brudził ubrania i dobrze chronił. Miał całkiem przyjemny zapach. Wolę produkty w sprayu, ale możliwe, że kupię ponownie.

4. Carmex - podobno się go kocha, albo nienawidzi... więcej można przeczytać tu: KLIK Kupię ponownie

5. Apar, próbki perfum - zużyłam dwie próbki, które dostałam razem z pełnowymiarowymi produktami. Świetnie sprawdziły się w podróży, ponieważ wygodnie się je aplikuje, zajmują mało miejsca i są lekkie. Idealne na kilkudniowy wypad. A więcej można przeczytać tu: KLIK 

6. Bielenda, kremowe serum do ciała - więcej o nim już wkrótce :)

7. Isana, chusteczki do demakijażu - niestety nie polubiliśmy się. Chusteczki słabo radzą sobie z makijażem, szczególnie oczu. Nie kupię ponownie

8. AA, zimowa pomadka do ust - mały koszmarek! Może i dobrze chroni usta i je odpowiednio natłuszcza, ale... okropnie bieli usta! Pomadka ma biały kolor, ale myślałam, że po aplikacji będzie bezbarwna - niestety. Stosowałam ją jedynie na noc, ponieważ z tak białymi ustami nie można było pokazać się ludziom. Nie kupię ponownie.

9. Fa, żel pod prysznic - miałam już wersję różową, ale to ta skradła moje serce! Zapach tego żelu wygrywa wszystko! Nie pachnie on typowym kokosem, ale (chyba) wodą kokosową. Wspaniały! Jeśli tylko wyjdą jakieś dezodoranty lub inne produkty z tej linii to kupuję je od razu ;-) Kupię ponownie!

10. Eveline, złoty peeling-masaż - produkt dla tych którzy nie lubią mocnych zdzieraków. Mimo, że jest delikatny to jednak całkiem nieźle wygładza. Możliwe, że kupię ponownie

11. Cztery Pory Roku, krem do rąk - to już kolejne opakowanie tego kremu, które zużyłam. Więcej tu: KLIK Kupię ponownie

12. Bielenda, nawilżający płyn micelarny -  dobrze radził sobie z demakijażem i oczyszczaniem twarzy. Nie podrażniał. Nie nazwałabym go nawilżającym, ale przynajmniej nie powodował wysuszenia. Kupię ponownie.

A jak Wasze zużycia w listopadzie?  

wtorek, 29 listopada 2016

Chriscosmetics E-Style

Czy słyszałyście o Chriscosmetics? A może miałyście już doświadczenie z kosmetykami E-Style? Ja pierwszy raz poznałam je na spotkaniu blogerek, o którym pisałam tu: KLIK
Marka produktowa E-Style to prawdziwa nowość na polskim rynku, ponieważ dopiero w tym roku (2016) miała swoją premierę w naszym kraju. Dziś pokaże Wam ich dwa kosmetyki do makijażu - cienie do powiek oraz zestaw do stylizacji brwi.
 
Chriscosmetics E-Style

Na początek kilka słów na temat marki. Więcej możecie przeczytać na stronie producenta.
"Marka E style wychodzi naprzeciw potrzebom klientów i łączy w sobie piękno, elegancję oraz najwyższą jakość za bardzo przystępną cenę. Nowoczesna linia produktowa E style ma wszystko, czego potrzebuje każda dziewczyna i kobieta, aby podkreślić swoje naturalne piękno. Szczególny nacisk kładziemy na precyzyjny wybór składników o najwyższej jakości (...)"
  
Opakowania kosmetyków są schludne, ale chyba nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle konkurencyjnych produktów. Mają standardowy sposób wykonania oraz zamykania. Opakowanie zestawu do brwi jest odrobinę masywniejsze, ale może to za sprawą lusterka, w które jest wyposażone.

Chriscosmetics E-Style

Jedną z propozycji E-Style jest paletka czterech cieni do powiek.
Mocno napigmentowane, aksamitne cienie E style umożliwiają optymalne cieniowanie powiek, które utrzyma się przez długi czas. Kombinacja czterech modnych kolorów została zaprojektowana i dobrana przez profesjonalnych wizażystów w celu wzmocnienia zachwycającej i uwodzicielskiej mocy spojrzenia.

Na stronie producenta dostępnych jest pięć wersji paletki. Moja to 05 Coffee. Wszystkie zestawy są bardzo dobrze dobrane pod względem kolorystycznym. Kolory w zestawie idealnie do siebie pasują.
Najjaśniejszy odcień jest prawie matowy, występują w nim pojedyncze drobinki, które praktycznie nie są widoczne. Pozostałe kolory już są bardziej połyskujące, ale nie w przesadny sposób. Idealne do makijażu wieczorowego.

paletka cieni E style

Zgodzę się z producentem, że cienie są bardzo mocno napigmentowane! To ich duży atut. Dodatkowo są trwałe i dobrze trzymają się na powiece. Nie zbierają się w załamaniu powieki. Łatwo się je nanosi. Nie pylą ani się nie osypują. Mają bardzo ciekawą konsystencję - nie są aż tak suche jak niektóre cienie.
Mały rozmiar paletki oraz dołączony aplikator przemawiają za tym, aby zabrać ją w każą podróż.

zestaw do brwi E-Style

Podkreślone brwi to od dłuższego czasu obowiązek w makijażu. Producenci kosmetyków podążają za tą modą i na rynku pojawia się coraz więcej produktów do stylizacji. W ofercie E-style również możecie znaleźć paletkę do brwi. W tym przypadku do wyboru są trzy odcienie. Moja to najjaśniejsza - 01 Light Brown.

"Zestaw 2 cieni pudrowych i żelu woskowego do brwi w praktycznej palecie z lusterkiem i dwustronnym aplikatorem jest niezbędnym produktem do końcowej stylizacji brwi. Cienie pudrowe mogą być stosowane również jako cienie do powiek, kresek, ewentualnie do podkreślania policzków."

Tak jak producent obiecuje, w zestawie mamy dwa cienie oraz wosk do ujarzmiania naszych włosków, który w dodatku bardzo dobrze sprawdza się w swojej roli.
Cienie nie są aż tak mocno napigmentowane, ale szybko i dokładnie podkreślają brwi. Jestem z nich zadowolona, ponieważ nie zrobię sobie nimi dużej krzywdy, ale jednocześnie przestrzenie między włoskami są idealnie wypełnione i pokreślone.
Zdjęcie zrobione przeze mnie jest troszkę przekłamane. Kolory wpadają bardziej w brąz niż szary. Ostatni cień to połączenie szarości z brązem.
Jak już wspominałam, opakowanie wyposażone jest w lusterko. Dodatkowo dołączony jest aplikator.
Przyznaję, że do tej pory nie robiłam aż tak precyzyjnego makijażu brwi. Wystarczył mi tusz z Wibo i gotowe. Muszę jednak poćwiczyć bo czuję, że z tą paletką można wyczarować piękne kształty :)

Podsumowując... z kosmetyków jest zadowolona. Cienie najbardziej zaskoczyły mnie swoją pigmentacją. Uważam, że zestaw do brwi jest świetną opcją na początek - dla osób, które dopiero zaczynają używać takich produktów. Nie wiem co powiedziałyby dziewczyny bardziej doświadczone w temacie stylizacji brwi. U mnie to pierwsza tego typu paletka i uważam, że spełnia moje oczekiwania.

sobota, 26 listopada 2016

Naturalny puder Felicea

Kosmetyki naturalne zdobywają coraz większą rzeszę fanek. Przyznaję, że ja w tym temacie jestem bardzo mało doświadczona. Tym bardziej cieszę się, że mogę wypróbować puder od Felicea, polskiego producenta kosmetyków naturalnych. Produkt nie jest testowany na zwierzętach i nie zawiera parabenów.


Od producenta:
Naturalny puder prasowany Felicea ma lekką konsystencję oraz jedwabiście rozprowadza się na skórze. Delikatny połysk pudru daje efekt naturalnego blasku zdrowej skóry, pozwala na subtelne ożywienie twarzy oraz na optycznie wygładzenie niedoskonałości. Dzięki zastosowaniu kaolinu, krzemionki i ekstraktu z bambusa doskonale wchłania sebum i posiada właściwości matujące. Rozprasza światło, w efekcie czego optycznie zmniejsza zmarszczki i drobne defekty skóry, daje efekt soft focus. Oprócz działania wygładzająco-matującego posiada także właściwości pielęgnujące skórę, działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Puder szafirowy zastosowany w pudrach felicea ma właściwości nawilżające i wygładzające drobne zmarszczki. Dostępny jest w dwóch odcieniach: chłodnym i ciepłym.

Puder znajduje się w okrągłym opakowaniu, wykonanym z solidnego plastiku. Trochę ciężko się otwiera, ale nie stanowi to problemu. Bez obaw możemy wrzucić go to torebki czy kosmetyczki. Opakowanie wyposażone jest w lusterko, ale nie mamy tu gąbeczki do aplikacji. Dla niektórych może być to wada, dla innych nie. Ja nie narzekam :)


Puder Felicea dostępny jest w dwóch odcieniach - jasny piasek oraz ciemny piasek (u mnie gości wersja jaśniejsza). Produkt sprawdza się bardzo dobrze. Nie ma mocnego krycia, daje delikatny, naturalny efekt zdrowej cery. Ładnie wygląda na twarzy, ale niestety musimy przed aplikacją zadbać o nawilżenie, ponieważ podkreśla suche skórki.
Jestem bardzo zadowolona z efektu matu jaki daje. Zgodzę się z obietnicą producenta, że puder wchłania sebum. Moje czoło zdecydowanie dłużej pozostaje matowe, a jeżeli błyszczenie już się pojawi to w mniejszym stopniu niż zazwyczaj. Produkt dobrze utrzymuje się na twarzy przez wiele godzin.
Małym minusem pudru jest to, że podczas aplikacji pyli, niestety to mnie trochę denerwuje.
Mimo kilku wad kosmetyk sprawdza się całkiem nieźle. Sądzę, że Felicea podbije niejedno serce. 
Jestem ciekawa jakie kosmetyki naturalne Wy polecacie oraz czy poznałyście już markę Felicea?

środa, 23 listopada 2016

Iwostin - oczyszczająca pianka na naczynka

Mam cerę naczynkową i mimo tego, że bardzo chcę, aby moje rumieńce w końcu zniknęły (ok, przynajmniej się zmniejszyły) to i tak nic na nie nie działa. Stosowałam już różne kremy, ale czerwone policzki mają się cały czas bardzo dobrze. Może to i moja wina bo nie stosuję przez cały czas specjalistycznych kosmetyków... ale teraz nadarzyła się okazję, aby wypróbować czegoś lepszego, a mianowicie dermoceutyku Iwostin. Produkt, który obecnie używam to oczyszczająca pianka na naczynka. Jak się sprawdza?
 
Iwostin - oczyszczająca pianka na naczynka

Produkt znajduje się w przezroczystej butelce o pojemności 165ml, który jest wyposażony w specjalną pompkę zamieniającą płynny kosmetyk w puszystą piankę. Przyznaję, że do tej pory nie stosowałam w oczyszczaniu twarzy pianek. Sądziłam, że działają one zbyt słabo i nie poradzą sobie odpowiednio ze zmyciem zanieczyszczeń. Nic bardziej mylnego! Iwostin świetnie sobie radzi z oczyszczaniem twarzy. Pozostałości makijażu zostają usunięte. Dodatkowo pianka rewelacyjnie usuwa sebum i nie wspomaga jego nadmiernej produkcji. Znacznie łatwiej jest mi utrzymać efekt matu.

Właściwości:
  • Delikatna formuła, odpowiednia dla wrażliwej skóry naczynkowej
  • delikatna baza myjąca bez SLES i SLS                                                                                           
  • nie podrażnia wrażliwych okolic oczu
  • Zapewnia skuteczne oczyszczanie z zanieczyszczeń i makijażu, przynosząc uczucie ukojenia.
  • Koi i łagodzi podrażnienia
  • Zmniejsza skłonność do występowania podrażnień, zaczerwienień i rumienia, zapewniając redukcję pieczenia, ściągnięcia i mrowienia.
  • Odpowiednia dla osób noszących szkła kontaktowe.
Pianka ma delikatną, kremową konsystencję, a dodatkowo nie znika podczas "zabiegu" mimo, że nie należy to szczególnie gęstych. Bez problemu rozprowadza się ją na twarzy i łatwo się spłukuje. Ma całkiem przyjemny zapach, świeży i może trochę męski. Mi odpowiada :) Do umycia całej buzi wystarczą dwie pompki.

skóra naczynkowa

Skóra po użyciu pianki jest dobrze oczyszczona i złagodzona. Produkt nie podrażnia i nie uczula. Nie występuje także uczucie ściągnięcia skóry, ale nie ma tu mowy o żadnym nawilżeniu, więc z kremu nie możemy zrezygnować, szczególnie jeżeli posiadacie szczególnie suche miejsca na buzi.
A co z naczynkami? Pianki z Iwostin używam już od kilku tygodniu. Niestety jeszcze nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie działała na moje rumiane policzki. Zauważam jedynie, że bezpośrednio po zmyciu pianki rumieńce są zmniejszone, ale niestety po kilku minutach wracają do swojej poprzedniej postaci.

Ogólnie z produktu jestem zadowolona. Przyjemnie mi się go używa. Jest to dobry kosmetyk oczyszczający. Bardzo łagodny, osoby z wrażliwą skórą powinny zwrócić na niego uwagę!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Receptury Bani Agafii - Wzmacniający tonik do włosów

To już nie jest żadna nowa wiadomość... Rosyjskie kosmetyki opanowały blogosferę i skradły serca nie jednej włosomaniaczki. Od pewnego czasu czytamy wiele pozytywnych opinii na temat produktów Bania Agafii. Ja też musiałam ich spróbować :) Nawet już mogliście przeczytać o masce do włosów, o tu: KLIK A dziś przychodzę z wpisem na temat toniku do włosów. Brzmi ciekawie?

tonik do włosów

Wygodny w użyciu tonik wzmacnia i regeneruje włosy, zapobiega ich rozdwajaniu i łamaniu. Rewitalizuje włosy i zapobiega ich dalszym uszkodzeniom.
Zawiera:
Chmiel zwyczajny - przyspiesza porost włosów, wzmacnia i odżywia
Pokrzywa zwyczajna - znany od lat składnik rewitalizujący włosy, wzmacniając, odbudowując
Łopian większy - wzmacnia cebulki włosowe, zapobiega podrażnieniom skóry i powstawaniu łupieżu
Gipsówka zwyczajna - tonizuje i odżywia włosy.

Tonik do włosów - trzeba przyznać, że ta nazwa wzbudza zainteresowanie. To coś nowego, niespotykanego i wyróżniającego się na tle nazwy "wcierka". Nie wiem czym różnią się te dwa typy produktów, nazwą? Tonik to po prostu płyn, który nakładamy na skórę naszej głowy, nie spłukujemy. Producent zaleca 2-3 aplikacje w tygodniu. Może tu tkwi różnica?
Produkt znajduje się w bardzo solidnej butelce, twardej i nieprzezroczystej o pojemności 150ml. Nawet pod światło nie zobaczymy ile zostało nam płynu. Opakowanie zamykane jest na klik. Mimo, że z otwieraniem i zamykaniem nie ma problemu to jednak sama aplikacja przy pomocy tego dzióbka nie należy do najwygodniejszych. Kosmetyk ciężko rozprowadzić po całej głowie, dodatkowo zamykanie posiada pewnego rodzaju blokadę przed wylewaniem, ponieważ, aby wydostać z opakowania większą ilość produktu musimy potrząsnąć buteleczką. Można się przyzwyczaić ;)

tonik do włosów

Tonik ma kolor żółto-zielony, chyba typowy dla ziołowych produktów. Wspaniałą rzeczą jest zapach! Kosmetyk pachnie lekko ziołowo, ale nienachalnie. Nie czuć tu jakiś chwastów, ale idealnie dobraną mieszankę, świeżą i przyjemną. Ten zapach z czymś mi się kojarzy, gdzieś już go czułam, ale niestety kompletnie nie mogę sobie przypomnieć gdzie... Niestety mimo tego, że zapach jest cudowny to nie utrzymuje się długo. Tonik pozostawia na skórze bardzo przyjemne uczucie, takiej świeżości.
Produkt nie obciąża włosów, nie sprawia, że stają się oklapnięte. Nie przyspiesza przetłuszczania, ale i tak ja tonik stosowałam głownie jakiś czas przed myciem włosów. Bardzo ważne jest, że nie przesusza skóry głowy.
Głównym zdaniem tego produktu jest zahamowanie nadmiernego wypadania włosów oraz przyspieszenie ich wzrostu. Włosy mają być mocniejsze i mniej się łamać. Czy się sprawdził?
Na początku wspomnę, że nie mam problemu z wypadaniem włosów. Wydaje mi się, że tracę je w przeciętnej ilości. Dlatego też nie zwracałam uwagi czy podczas stosowania toniku ich ilość na szczotce była mniejsza. Jeśli chodzi o wzrost to produkt faktycznie działa! Początkowo tego nie dostrzegałam, ale podczas badania trychologicznego okazało się, że mam bardzo dużo małych włosków :) Po pewnym czasie zauważyła to również moja fryzjerka. W końcu zobaczyłam to i ja :) gdy włoski stały się już dłuższe, szczególnie w okolicy skroni i linii czoła. 
Z czystym sumieniem mogę Wam polecić wzmacniający tonik do włosów Agafii. U mnie się sprawdził, a ze cenę około 8zł myślę, że tak czy inaczej warto wypróbować.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Bluesky Polska - lakier hybrydowy

Lakiery hybrydowe już od dłuższego czasu są bardzo popularne. Coraz więcej firm wprowadza je do swojego asortymentu, istnieje również wiele marek, które zajmują się tylko ich sprzedażą. I super :) Hybrydy skradły moje serce na dobre. Bardzo je cenię za to, że są tak trwałe.
Do tej pory poznałam lakiery Semilac oraz NeoNail. A czy słyszałyście o Bluesky? To trzecia marka, którą miałam okazję poznać. 

Bluesky Polska - lakier hybrydowy

Pierwsza buteleczka to baza i top - 2w1. Uważam, że to dobre rozwiązanie. Produkt jest gęsty i trochę lepki, nie różni się zbytnio konsystencją od znanych mi do tej pory baz i topów. Ma standardowy pędzelek, rozprowadza się bez problemu i jeśli nie przesadzimy z nakładaną ilością, to nie będzie się rozlewał po skórkach. Ma dość specyficzny zapach. Ogólnie produkt sprawdza się bardzo dobrze. Jako baza spełnia swoją rolę - trzyma lakier, nie powoduje podrażnień i nie uczula. W roli topu również daje radę - ślicznie nabłyszcza, chroni lakier i nie znika z paznokcia do czasu, aż my sami nie postanowimy się go pozbyć. 

Lakier, który miałam okazję wypróbować to kolor o numerze 80623, pochodzi z kolekcji Aurora. Jest to śliczny odcień różu, delikatnie zmieszanego z pomarańczem. Stonowany, ale kobiecy i elegancki. Jak dla mnie cudeńko! Takiego koloru szukałam już od pewnego czasu. Idealnie będzie sprawdzał się na co dzień jak i na specjalne okazje. Jak wygląda kolor na stronie możecie zobaczyć na zdjęciu obok. W tym przypadku mamy również do czynienia z klasycznym pędzelkiem. Konsystencja lakieru jest zdecydowanie rzadsza niż u innych marek, ale na tyle wyważona, że nie spływa z paznokcia i nakładanie jest bardzo łatwe. Do pełnego krycia wystarczyły mi dwie warstwy. Jednak jeśli chcecie uzyskać większą głębię koloru, można pokusić się o nałożenie lakieru trzeci raz. Hybryda dobrze się utwardza w 60 sekund. Ja dla pewności ustawiam lampę na 90. Pięknym manicure możemy cieszyć się nawet 14 dni! Gdyby nie odrost to sądzę, że ten okres byłby dłuższy. W tym czasie nic złego z hybrydą się nie dzieje. Nadal ładnie błyszczy, nie widać odprysków.
Zdejmowanie także jest bezproblemowe. Podobnie jak w przypadku innych marek do usunięcia hybrydy stosuję drewniany patyczek. W acetonie trzymam paznokcie około 15 minut. 

Oba opisywanie przeze mnie produkty mają pojemność 10ml i znajdują się w ciemnych, nieprzepuszczających światło buteleczkach ze szkła. Wiem jednak, że buteleczki z innych kolekcji mają odcień koloru, który się w nich znajduje.
Asortyment Bluesky jest naprawdę bogaty! Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Cena lakieru hybrydowego to 29,99 zł
Ja jestem bardzo zadowolona. Cieszę się, że miałam okazję poznać Bluesky :)

czwartek, 10 listopada 2016

Apar Perfume

Jedną z rzeczy, które kobiety kochają są perfumy :) Każda z nas uwielbia ładnie pachnieć, kusić zapachem, czuć większą pewność siebie. Niestety najlepsze marki perfum są bardzo drogie i nie zawsze możemy sobie na nie pozwolić. Naprzeciw temu wychodzi firma Apar, która w swojej ofercie ma zapachy inspirowane tymi z najwyższej półki. Wiem, że wśród Was są zwolennicy i przeciwnicy takiego rozwiązania, ale dziś nie o tym... 
Przedstawiam Wam kilka propozycji od Apar Perfume.

Apar Perfume

Firma posiada bardzo szeroki asortyment. Na stronie https://aparperfume.pl/ możemy zakupić produkty o pojemności 50ml (29,90zł), 20ml (14,90zł) oraz próbki 2,4ml. Ceny są bardzo przystępne, zdecydowanie na każdą kieszeń.
Każdą buteleczkę otrzymujemy w kartonowych opakowaniach. Flakonik perfum o pojemności 50ml jest bardzo zgrabny, prosty, ale elegancki. Wygodnie leży w dłoni i ładnie wygląda na toaletce. 20 ml to idealna opcja do torebki!
Zapachy są bardzo podobne do oryginałów. Powiedziałabym, że różnica tkwi w przechodzeniu między poszczególnymi nutami, ale ogólne kompozycje są bardzo starannie dobrane. Z trwałością perfum również nie jest źle. Zapach utrzymuje się kilka godzin. Jednak dodatkowe psiknięcie w środku dnia nie zaszkodzi, wtedy będziemy mogły cieszyć się pięknem perfum aż do samego wieczora. 

Perfumy, które ja miałam okazję poznać to:


F004ZAPACH INSPIROWANY ARMANI CODE. Zmysłowy i tajemniczy. Woda perfumowna o świeżym, kwiatowo orientalnym zapachu. Dedykowany kobietom wyrafinowanym, eleganckim i szykownym. Charakteryzujący się prostotą i energią, podkreślającą luksus włoskiej ikony mody.
Typ: kwiatowo-orientalne
Nuta zapachowa: pomarańcza, gorzka pomarańcza, esencja kwiatu pomarańczy, imbir, miód i drzewo sandałowe




F110 - ZAPACH INSPIROWANY GUERLAIN CHAMPS ELYSEES. Kwiatowe perfumy dla romantycznych kobiet. Zapach piękny, zmysłowy, powabny, kobiecy, świeży, kwiatowy z nutą mimozy i akcentem migdałowym. Zapach, który sprawia, że każdy dzień może być cudowny i romantyczny.
Typ: kwiatowy
Nuta zapachowa: fiołek, migdały, brzoskwinia, czarna porzeczka, anyż gwiaździsty, melon, lilia, mimoza, róża, hibiskus, kwiat migdałowca, konwalia, piwonia, drzewo sandałowe, maltol, wanilia, benzoina, cedr
Dla osób, które nie są pewne czy dany zapach będzie odpowiedni, firma Apar przygotowała próbki o pojemnośći 2,4ml. Podoba mi się, że nawet one wyposażone są w dyfuzor. To bardzo wygodne. 

Apar Perfume


F013
ZAPACH INSPIROWANY BURBERRY LONDON. Kwiatowe, kobiece, eleganckie i wyrafinowane perfumy. Zapach pełen energii i radości, idealnie pasujący do kobiet energicznych. Łączy wielonarodowy styl dzisiejszego Londynu z klasycznym brytyjskim spokojem i relaksem. Potrafi przyciągać swoim zmysłowym aromatem, dodaje wdzięku i nie pozwala przejść obok Ciebie obojętnie. 
Typ kwiatowy
Nuta zapachowa kapryfolium, angielska róża, mandarynka (klementynka), gardenia z Tahiti (Tiare), jaśmin, piwonia, drzewo sandałowe, piżmo, paczula

F141 - ZAPACH INSPIROWANY JUNGLE L'ELEPHANT. Wyrafinowane, orientalne perfumy na wyjątkowe okazje, które sprawią, że staniesz się zmysłowa, seksowna i uwodzicielska. Zapach łączący w sobie nuty świeżej mandarynki, kardamonu i kminku, wraz z nutami ylang-ylang, lukrecji, bursztynu, wanilii i paczuli, tworzy kompozycję, obok której żaden mężczyzna nie przejdzie obojętnie.
Typ: orientalno-korzenny
Nuta zapachowa: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny), ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop, paczula, wanilia, ambra, cashmeran

F191
ZAPACH INSPIROWANY THIERRY MUGLER ALIEN. Dzięki tym perfumom poczujesz się nadzwyczajna, tajemnicza i pełna pozytywnej energii. Niepowtarzalny i wyjątkowy zapach podkreślający Twoją osobowość. Emanujący spokojem i magią. 
Typ: orientalno-drzewny
Nuta zapachowa: kwiat pomarańczy, amber, jaśmin, nuty drzewne, nuty zielone, wanilia




F216
ZAPACH INSPIROWANY YSL PARIS. Perfumy o łagodnej esencji kwiatów przypominającej świeży wiosenny poranek. Zapach rozpoczyna się niewiarygodnie pięknymi nutami owoców, przede wszystkim czarnej porzeczki, w połączeniu ze słodkimi kwiatowymi aromatami.
Typ: kwiatowy
Nuta zapachowa: czarna porzeczka, zielona nuta, kwiat pomarańczy, mimoza, róża, lilia, jaśmin, korzeń irysa, limonka, konwalia, fiołek, ylang-ylang, heliotrop, irys, piżmo, drzewo sandałowe, cedr, mech, ambra


Jeśli same chcecie poznać markę Apar Perfume zapraszam Was na stronę internetową https://aparperfume.pl/ gdzie teraz możecie skorzystać z darmowej dostawy.

niedziela, 6 listopada 2016

Nivea - mus pod prysznic

Musy do ciała od Nivea to stosunkowa nowość na rynku. Mimo to mają już swoich zwolenników. No, ale jak to - pianka pod prysznic? Czy to się w ogóle sprawdza? Przeczytajcie!


Do wyboru mamy trzy wersje:
Creme Care - Dzięki idealnemu połączeniu pielęgnacyjnych olejków i ekstraktu drogocennego jedwabiu z niebiańsko miękkim musem, sprawia uczucie gładkiej skóry, niczym otulonej jedwabiem!

Creme Smooth - Dzięki idealnemu połączeniu ekstraktu drogocennego jedwabiu z niebiańsko miękkim musem, sprawia uczucie gładkiej skóry, niczym otulonej jedwabiem!

Creme Soft - Dzięki idealnemu połączeniu olejku migdałowego i ekstraktu drogocennego jedwabiu z niebiańsko miękkim musem, sprawia uczucie gładkiej skóry, niczym otulonej jedwabiem!

Wszystkie pianki znajdują się w metalowych opakowaniach o pojemności 200ml. Każda z wersji delikatnie różni się składem, jak również zapachem, a ten możemy poznać jeszcze przed użyciem musu. Wystarczy potrzeć naklejkę na nakrętce. Moim zdaniem jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, jednak uważam, że naklejki słabo pachną... mogłoby być bardziej "nasączone". Niebieska wersja, czyli Creme Care najbardziej przypomina znany wszystkim krem Nivea. Pozostałe zapachy są delikatniejsze, na co mogą wskazywać także kolory puszek. Podoba mi się jak te produkty pachną, są to wonie charakterystyczne dla tej marki. Na skórze zapach nie utrzymuje się długo, a szkoda. 

Nivea - mus pod prysznic

Musy wydostają się z puszek poprzez standardowy dyfuzor, podobny do tych od pianek do golenia. Podobieństwo tkwi także w konsystencji produktu. Mus jest dość gęsty i za to wielki plus! Dzięki temu bardzo wygodnie rozprowadza się na skórze i nie znika tak szybko, nawet gdy obok leci woda z słuchawki prysznicowej. Świetnie! Produkty Nivea zaskakują również wydajnością. Niewielka ilość wyciśnięta z opakowania po prostu rośnie na naszej dłoni.
A jak działanie? Musy są delikatne dla skóry, nie podrażniają jej. Jeśli chodzi o nawilżenie to jest ono minimalne, raczej bez balsamu po kąpieli się nie obejdzie. Jednak, który produkt pod prysznic potrafi aż tak dobrze nawilżyć? Nivea nie wysusza.
Niewątpliwie to, że musy są tak jedwabiste działa na ich korzyść i umila kąpiel. Ode mnie brawa za zapachy, wydajność i konsystencję!

środa, 2 listopada 2016

Denko Październik

Mamy listopad! Nowy miesiąc przed nami i znowu przychodzi refleksja - jak ten czas tak szybko leci...
Październik pod względem zużyć nie był szczególnie dobry. Mogło być to spowodowane tym, że wracając na studia zabieram ze sobą głównie nowe kosmetyki, aby nie wozić prawie pustych opakowań. Te napoczęte produkty powoli denkuję, gdy przyjeżdżam do domu :)

Denko Październik

1Nivea, pianka pod prysznic to już ostatnia z trzech wersji, które miałam okazję testować. Niedługo pojawi się o nich coś więcej.

2. Isana, zmywacz do paznokci - powtórzę po raz kolejny, ponieważ to już nie pierwsze zużyte przeze mnie opakowanie, jest świetny! Bardzo go lubię i w sumie to on gości u mnie najczęściej. Kupię ponownie.

3. Oillan, bioaktywna emulsja do mycia - to kolejne zużyte przeze mnie opakowanie i ciągle mam mieszane odczucia w stosunku do niej.

4. Joanna, plastry do depilacji twarzy - tym razem to również produkt, który gości u mnie nie po raz pierwszy. Plastry nie są idealne, ale nie ciągle nie znalazłam nic lepszego. Dlatego... kupię ponownie.

5. Receptury Babuszki Agafii, tonik do włosów - byłam z niego zadowolona. Chętnie zaopatrzę się w jeszcze jedno opakowanie. Myślę, że pojawi się też jego szersza recenzja. Kupię ponownie.

6. Rimmel, Match Perfection, podkład - to jeszcze stara wersja tego podkładu. Wiem, że jakiś czas temu wyszedł on w trochę zmienionej formie. Ja swój kupiłam jeszcze w CND w drogerii Rossmann i czekał sobie spokojnie na swoją kolej. Zużyłam go bardzo szybko! Nie wiem czy to ja szalałam czy po prostu ma taką słabą wydajność. Ogólnie z podkładu nie byłam zbyt zadowolona. Cera szybko się zaczynała błyszczeć. Mam nadzieję, że nowa wersja jest lepsza. Dajcie znać czy coś się w nim zmieniło! Nie kupię ponownie.

7. Nivea Care, lekki krem odżywczy - dla mnie super :) trochę podobny do Nivea Soft, jednak różni się konsystencją. Nawilża i szybko się wchłania. Kupię ponownie.

8. Laboratorium Pilomax, odżywka do włosów zniszczonych, normalnych i grubych - ciężko jest mi oceniać produkty do włosów, ponieważ moje bardzo wiele z nich tolerują, ale przy okazji nie reagują na nie w jakiś szczególny sposób. Podobnie było w przypadku tej odżywki. Była dobra, ale nie dała żadnego efektu wow... Może delikatnie wygładzała włosy i ułatwiała rozczesywanie. Miała całkiem fajną konsystencję i łatwo się nakładała. Niestety nie wyróżniła się niczym nadzwyczajnym. Może kupię ponownie.

9. Farmona Herbal Care, szampon do włosów bardzo zniszczonych - przyjemnie się go używało. Nie był za rzadki, ładnie się pienił i jakoś szczególnie nie plątał włosów. Dobrze zmywał oleje. Podobał mi się jego lekko ziołowy zapach. Ogólnie jestem na tak. Może kupię ponownie. 

Oczywiście jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na temat tych produktów. Czy znacie? Jak sprawdziły się u Was? :)

niedziela, 30 października 2016

ShinyBox Randka w ciemno - pudełko Wrzesień 2016

Opowiem Wam o mojej Randce w ciemno... sprawcą całego zdarzenia było ShinyBox, które stwierdziło, że mogą zaoferować mi coś wyjątkowego. Mój krok - 29zł + koszt wysyłki. Ich zadanie - wybór najlepszego kandydata spośród 9 zestawów. I tak rozpoczęła się moja randka. Początkowa niepewność: "co to będzie?", "a jeśli mi się nie spodoba?". Później oczekiwanie na chwilę, aż się w końcu zobaczymy... czy randka w ciemno się udała?


1. STENDERS Balsam do ust - Ochronny balsam zapewnia ustom długotrwałe nawilżenie. Wzbogacony naturalnym masłem shea i ekstraktem z żurawiny pozostawia je uroczo miękkie, gładkie oraz pachnące świeżym aromatem północnej natury. Mix rodzajów: żurawinowy, grejpfrutowo –pigwowy lub kawowo-śmietankowy.

2. Noble Health Program dietetyczno-treningowy - Profesjonalny 13-tygodniowy program, ONLINE GET SLIM CLUB, który zadba o Ciebie i Twoje ciało. Zawiera przepisy, treningi, porady, suplementację na każdy dzień oraz profesjonalną opiekę specjalistów: dietetyka, psychodietetyka, trenera oraz coach’a. Program sprawdzony przez 100 testerek Women’s Health.

3. Auriga Rozświetlające serum anti-ageing FLAVO-C - Unikalna formuła Flavo-C serum łącząca siłę 8% witaminy C i 30% wyciągu z Ginkgo biloba stymuluje syntezę nowych włókien kolagenu i elastyny oraz wyraźnie rozjaśnia skórę. Chroni skórę przed działaniem wolnych rodników, tak by długo cieszyła się zdrowym i młodym wyglądem.

4. DOVE Kuszący olejek do mycia ciała - Wyjątkowo bogata formuła kosmetyku z marokańskim olejkiem arganowym, pielęgnuje skórę podczas kąpieli. Pod wpływem wody olejek zmienia się w kremową piankę, która łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i przyjemnie odpręża skórę, pozostawia ją też dobrze nawilżoną, miękką i miłą w dotyku. Kosmetyk zawiera ponad 55% pielęgnujących olejków, wskazanych szczególnie do pielęgnacji bardzo suchej skóry.

5. Constance Carroll Kredka do oczu KOHL - Nie rozmazuje się i nie zostawia niechcianych odciśnięć na powiece. Miękki, aksamitny wkład drewnianej kredki pozwala na precyzyjną aplikację także na linii wodnej oka. Głęboka barwa koloru i wodoodporna formuła zapewniają głębokie spojrzenie nawet do 10 godzin. Produkt idealny dla kobiet aktywnych, które potrzebują długotrwałego efektu podkreślenia oka.

6. Calypso Gąbka Active Peeling - Delikatna gąbka celulozowa idealna do używania podczas rutynowych czynności złuszczających. Bogata kompozycja granulek działa jak łagodny peeling. Gąbka doskonale sprawdza się także w pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy. Rewitalizuje skórę i pobudza krążenie. Produkt hipoalergiczny, przebadany dermatologicznie.Delikatna gąbka celulozowa idealna do używania podczas rutynowych czynności złuszczających. Bogata kompozycja granulek działa jak łagodny peeling. Gąbka doskonale sprawdza się także w pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy. Rewitalizuje skórę i pobudza krążenie. Produkt hipoalergiczny, przebadany dermatologicznie.

7. Cztery pory roku Skoncentrowane masło do skórek i paznokci - Dzięki skoncentrowanej formule skutecznie pielęgnuje suche i osłabione skórki wokół paznokci. Poprawia ich elastyczność oraz zapewnia długotrwałe nawilżenie. Pozostawia na skórkach warstwę ochronną, która zabezpiecza je przed pękaniem i zadzieraniem. 

8. Catrice Lakier do paznokci ULTIMATE NAIL - Lakiery do paznokci Ultimate Nail mają wykończenie z wysokim połyskiem, perfekcyjne krycie i bardzo dużą wytrzymałość. Wolne od formaldehydu, toluenu i ftalanów.

9. Charmine Rose Krem do twarzy - AGE REVERSE CREAM KREM WYPEŁNIAJĄCO-MODELUJĄCY Przeznaczony dla skóry dojrzałej, napina i lekko liftinguje skórę, daje efekt natychmiastowego wypełnienia zmarszczek. Idealny jako baza pod makijaż. Wspomaga skórę w walce z wolnymi rodnikami.

10. Schwarzkopf Szampon ESSENCE ULTÎME Caviar+ Hair Renew - Odbudowuje komórki włosa i przywraca 5 zalet młodych włosów: siłę, elastyczność, sprężystość, giętkość i zdrowy połysk. Gwarantuje efekt zregenerowanych i odbudowanych włosów. Zero kompromisów w codziennej pielęgnacji włosów.

11. SPORTDEFINITION BATON PROTEINOWY - Smaczna i chrupiąca przekąska proteinowa na bazie naturalnych składników, bez dodatku cukru, soli i konserwantów. To znakomite uzupełnienie oraz urozmaicenie monotonnej diety, które pozwala na chwilę rozluźnienia i uspokojenie po ciężkim treningu. Baton dostępny w trzech wariantach smakowych: toffi, czekoladowy i waniliowy.

12. ViVio Nasiona CHIA - Nasiona szałwii hiszpańskiej, które słyną ze swych wyjątkowych wartości odżywczych i właściwości zdrowotnych. Polecane są jako dodatek do musli, wypieków oraz dodatek do zup. Są bogatym źródłem błonnika, witamin oraz składników mineralnych, mają naturalnie niską zawartość cukru i nie zawierają soli.


Trafiłam na wrześniowe pudełeczko ShinyBox! Nie tak dawno podbiło ono serca wielu dziewczyn, teraz podbija również i moje. Trzeba przyznać, że Randka w ciemno okazała się bardzo udana! :) Bogate wnętrze, a w dodatku rozpieszcza kobietę i wie jak o nią zadbać - po prostu ideał, o którym marzy każda z nas...

środa, 26 października 2016

Jantar - odżywka z wyciągiem z bursztynu

Każda z nas marzy o mocnych, zdrowych i błyszczących włosach. Producenci prześcigają się z wprowadzaniem na rynek coraz to nowych produktów, które mają pomóc nam w spełnieniu tych marzeń. W Internecie również możemy znaleźć dużo informacji na temat pielęgnacji włosów. I teraz powiedzcie mi czy kiedykolwiek w tym natłoku polecanych kosmetyków spotkałyście się z odżywką Jantar? Jestem pewna, że tak! Ja sama niejednokrotnie czytałam o niej wiele pozytywnych opinii. Bardzo byłam ciekawa czy faktycznie działa takie cuda o jakich piszą dziewczyny.
W końcu nadarzyła się okazja i mogłam wypróbować odżywkę do skóry głowy i włosów Jantar :) i to w dodatku nową wersję!


Odżywkę dostajemy w kartonowym pudełeczku, na którym możemy przeczytać wszelkie niezbędne informacje, np. skład, sposób użycia oraz przeznaczenie. Sam produkt znajduje się w ciemnym opakowaniu o pojemności 100ml. Największym plusem jest wyposażenie go w atomizer! Dzięki niemu produkt aplikuje się bardzo łatwo i szybko, nie ma również problemu z dozowaniem odpowiedniej ilości. Uwielbiam takie rozwiązania :) Na uwagę zasługuje także fakt, że atomizer posiada specjalną nakładkę, która blokuje go przed niepożądanym rozpyleniem, co może okazać się przydatne podczas podróży. Opakowanie wykonane jest z plastiku, a więc buteleczka nie obciąży nam bagażu.

W odżywce składnikami aktywnymi są:
bursztyn- pielęgnuje, wzmacnia, odżywia włosy oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
Trichogen ®- stymuluje wzrost i przedłuża cykl życia włosa
witaminy A, E i F - pielęgnują, wzmacniają i odżywiają
Polyplant Hair®- wzmacnia słabe włosy, ogranicza ich wypadanie oraz poprawiają kondycję skóry głowy i cebulek włosowych
d- pantenol- nawilża i łagodzi podrażnienia skóry głowy

Jak już wspomniałam wcześniej produkt dozuje się bardzo łatwo. Nie ma problemy, aby nanieść go na skórę głowy. A co potem? Również bardzo przyjemnie :) Odżywka super pachnie! Wielu osobom zapach kojarzy się produktami dla mężczyzn. Zgadzam się, tak jest. I mi to odpowiada. Zapach jest przyjemny, świeży i nienachalny. Po pewnym czasie odrobinę się zmienia, staje się jeszcze łagodniejszy, aż w końcu całkiem znika. Nie utrzymuje się zbyt długo na włosach. 
Jantar nie powoduje żadnego podrażnienia skóry głowy, nie wzmaga łupieżu czy też swędzenia. Producent zaleca stosowanie produktu codziennie, co może delikatnie przetłuszczać włosy - w zależności jak często je myjecie. Osobiście po odżywkę sięgam zazwyczaj co drugi dzień. 


Nie mam dużego problemu z włosami. Są może delikatnie przesuszone i trochę wypadają (szczególnie widać to podczas ich mycia). Od odżywki Jantar oczekiwałam ogólnej poprawy kondycji włosów oraz zmniejszenia ich wypadania. I jakie efekty? 
Zauważyłam, że moje włosy stały się jakby bardziej sprężyste i milsze w dotyku. Sądzę, że wypada ich mniej, co bardzo mnie cieszy :) Pojawiły się również małe włoski, szczególnie widoczne w okolicy czoła. Jestem bardzo zadowolona! Niech rosną! :)

Moja recenzja bierze udział w konkursie organizowanym przez markę Farmona. Jeżeli Wam się spodobała i chcecie oddać na nią głos to od 28.10.2016 zapraszam Was na stronę http://jantarhair.com.pl/36036
Głos oddany na mnie to również szansa na nagrody dla Was!

Co możemy wygrać?
Za 1 miejsce: trzydniowy pobyt w Hotelu Farmona Business&SPA dla dwóch osób, wraz z pakietem zabiegów i kolacją dla dwojga.
Za 2 miejsce: karta podarunkowa do answer.com o wartości 600zł oraz zestaw kosmetyków Jantar
Za 3 miejsce: karta podarunkowa do answer.com o wartości 400zł oraz zestaw kosmetyków Jantar

Można zgarnąć również nagrodę pocieszenia czyli zestaw kosmetyków Jantar :)

Co należy zrobić, aby włączyć się do zabawy?
Musicie jedynie zostawić komentarz na temat "Moja przemiana z Jantar..."

Zapraszam do zabawy i trzymam za nas wszystkich kciuki!