czwartek, 25 lutego 2016

Rozdanie!

Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w rozdaniu :-) Ostatnia zabawa, w której można było wygrać kosmetyki Bath & Body Works cieszyła się sporym powodzeniem i już wtedy obiecałam Wam, że jeszcze pojawi się szansa, aby wygrać coś z ich kolekcji. 
W ostatnim poście wiele z Was pisało, że chętnie wypróbowałoby coś z BBW. Teraz będziecie miały szansę!

Rozdanie organizuję z okazji 100 tys. wyświetleń mojego bloga :-)
Bardzo Wam dziękuję, że jesteście ze mną!

Tym razem do wygrania jest balsam do ciała Bath & Body Works - Brown Sugar and Fig


Regulamin:
1. Organizatorem rozdania oraz sponsorem nagród jestem Ja, czyli autorka bloga globalnie.blogspot.com
2. Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy prawidłowo wypełnić zgłoszenie (według wzoru) i umieścić je w komentarzu pod tym postem.
4. Rozdanie trwa od 25.02.2016 r. do 21.03.2016 r. do godziny 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania.
6. Wyniki zostaną ogłoszone na moim blogu w nowym poście, najpóźniej w terminie 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
7. Po ogłoszeniu wyników czekam 3 dni na dane do wysyłki. Jeśli ich nie otrzymam, losowanie zostanie powtórzone. 
8. Nagrodę wysyłam na swój koszt i jedynie na terenie Polski.
9. Prawidłowe zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Co należy zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu?
Obowiązkowo:
 - być publicznym obserwatorem mojego bloga
 - udostępnić informację o rozdaniu (baner w pasku bocznym lub na facebook)

Dodatkowo:
 - polubić fanpage bloga KLIK
 - polubić profil na Instagramie KLIK

Jeśli chcesz, abym to ja do Ciebie napisała w sprawie wygranej - zostaw swój adres e-mail :) Nie jest to jednak konieczne, ale wtedy należy pamiętać, aby samemu się ze mną skontaktować.

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Baner: link
Lubię na fb jako: Imię + 2 literki nazwiska lub nazwa
Obserwuję na Instagramie jako: 

~Powodzenia!

poniedziałek, 22 lutego 2016

Bath&Body Works prosto z USA - zakupy

Już dość dawno na blogu nie pojawił się żaden wpis zakupowy. Dzisiaj pokażę Wam co nowego ostatnio przywędrowało do mnie prosto z USA :)
Zdecydowałam się na niewielkie zakupy w Bath&Body Works, korzystając z poświątecznych wyprzedaży. 

Bath&Body Works

1. Żel pod prysznic, Winter Candy Apple - połączenie zapachu czerwonego jabłka, płatków róż, kandyzowanej pomarańczy, liścia klonu i cynamonu.
Miałam już okazję poznać żele pod prysznic z BBW - są obłędne! 

2. Balsam do ciała, Brown Sugar and Fig -  kuszący i ciepły zapach dojrzałych fig, kremowego mleczka kokosowego, karmelizowanego cukru brązowego i miękkiego, aksamitnego piżma.
Z balsamów Bath&Body Works jestem bardzo zadowolona :) O jednym z nich pisałam tu: KLIK 

Do koszyczka wpadły także dwa mydła w piance:
3. Cucumber Melon - połączenie zapachy świeżego ogórka i miodowego melona. Zawiera witaminę E.

4. White Peach - chrupiąca brzoskwinia, liście Chardonnay, waniliowa orchidea. 
Te mydła stały się hitem w moim domu :) Pięknie pachną! Mam nadzieję, że i te przypadną mojej rodzinie do gustu. 

Koniecznie dajcie mi znać, który z tych produktów najbardziej Was zaciekawił :) Miałyście okazję poznać kosmetyki Bath&Body Works?

czwartek, 18 lutego 2016

Garnier Skin Naturals - Płyn micelarny 3w1

Płyny micelarne już od dawna towarzyszą mi podczas zabiegu codziennego oczyszczania twarzy. Od tego czasu poznałam już kilka marek, ale dopiero teraz mam okazję stosować sławny płyn od Garniera. W sieci jest od prawdziwym hitem. Tyle pozytywnych opinii skusiło mnie do jego zakupu.

Dlaczego 3w1? Jak pisze producent płyn:
1. Usuwa makijaż.
2. Oczyszcza.
3. Koi.

Garnier Skin Naturals - Płyn micelarny 3w1

Płyn micelarny 3 w 1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz oczyścić i ukoić całą skórę (twarz, oczy, usta) za pomocą jednego gestu. Nie wymaga spłukiwania.To pierwszy inteligentny produkt oczyszczający od Garniera, w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes. Efektem jest idealnie czysta skóra bez pocierania. Bezzapachowy.

Obecnie płyn micelarny z Garniera dostępny jest w trzech wersjach:
- dla skóry wrażliwej (różowa) - którą używam
- dla skóry normalnej i mieszanej (zielona)
- dla skóry tłustej ze skłonnością do niedoskonałości (niebieska)

Produkt znajduje się w solidnej butelce o pojemności 400 ml. Jest ona zamykana na "klik". Opakowanie jest ładne i wygodnie się go używa. Łatwo można dozować płyn, a sama jego aplikacja jest bezproblemowa. Micel jest bardzo wydajny! Producent zaznacza, że taka butelka wystarczy na około 200 zastosowań. Nie wiem, ale faktem jest, że naprawdę butla wystarczy nam na długo!

Garnier Skin Naturals - Płyn micelarny 3w1

Płyn micelarny jest bezzapachowy. Nie podrażnił mojej buzi i po jego użyciu nie czułam, aby skóra była ściągnięta. Bardzo ważne jest również to, że nie zostawiał lepkiej warstwy :)
Najważniejszym zadaniem tego typu produktów jest oczywiście oczyszczanie i usuwanie makijażu. Moim zdaniem płyn super radzi sobie z zanieczyszczeniami. Usuwa sebum i wszelki inny brud. Świetnie radzi sobie ze zmyciem podkładu czy szminki i to bez pocierania! Wypada trochę gorzej w kwestii demakijażu oczu. Pięknie zmyje cienie czy też tusz do rzęs, ale jeśli liczymy na bardziej dokładne usunięcie kosmetyków to już bez pocierania się nie obejdzie. Trochę opornie radzi sobie z precyzyjnym oczyszczeniem powiek z kredki do oczu. Kompletnie nie działa na tusz wodoodporny...

Podsumowując płyn micelarny z Garniera oceniam bardzo dobrze :) Jest wydajny, ma dobrą cenę (szczególni, gdy trafimy na promocję) i dobrze oczyszcza., pomijając lekkie minusy w kwestii oczu. Osobiście micele stosuję głownie do oczyszczania twarzy i zmycia podkładu. Przy demakijażu oczu sięgam po płyny dwufazowe, które moim zdaniem sprawdzają się najlepiej. Dlatego przymykam oko na te małe wady Garniera i oświadczam, że jeszcze do niego wrócę. 

sobota, 13 lutego 2016

Drożdżowa maska do włosów Agafii

Produkty do włosów nie pojawiają się często na moim blogu. Może to sprawka moich kosmyków, które po prostu żyją własnym życiem i raczej niewiele rzeczy ma na nich jakiś znaczący wpływ. Mimo to postaram się dziś zmierzyć z recenzją rosyjskiej, drożdżowej maski do włosów. 

Drożdżowa maska do włosów Agafii

Drożdżowa maska to wspaniały sposób na przyspieszenie wzrostu włosów. Dzięki zawartości olejów z zimnego tłoczenia maska ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku.

SKŁAD (INCI): Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid

Drożdżowa maska do włosów Agafii

Tradycyjnie opis zaczynam od opakowania. Jest ono dość typowe dla masek do włosów - okrągłe, zakręcane. Pojemność 300ml. Poza zakrętką produkt zabezpieczony jest także przykrywką, której zadaniem jest dodatkowa ochrona przed niepożądanym wydostaniem się maski. A to wcale nie byłoby takie trudne bo kosmetyk ma rzadką konsystencję. Zazwyczaj niespotykaną w tego typu produktach.
Producent obiecuje, że maska przyspieszy wzrost naszych włosów. Niestety nie mogę się wypowiedzieć w tej kwestii... stosowałam ją jak wszystkie inne maski, czyli unikając nakładania na nasadę włosa. Oczywiste jest, że tym sposobem nic nie będzie w stanie przyspieszyć wzrostu.

Wiele osób zachwyca się rosyjskimi kosmetykami. Czytałam też wiele pozytywnych opinii o tym produkcie. Niestety mnie ta maska nie urzekła niczym szczególnym i nie podbiła mojego serca. Powiedziałabym, że jest przeciętna. Spośród innych wyróżnia ją z pewnością dobry skład.
Maska ma charakterystyczny zapach. Niektórym przypomina maślane ciastka. Ja jednak bym go tak nie nazwała. Ciężko go określić, ale mi kojarzy się z jakąś pszenicą czy czymś podobnym ;-)
Po użyciu drożdżowej maski włosy są całkiem przyjemne. Wydaje mi się, że trochę nawilżone i odżywione, ale nie są super miękkie. Łatwo się rozczesują i już podczas spłukiwania czuć, że włosy się mniej plączą. Produkt nie obciąża włosów. Wydajność oceniam na średnią, ale na szczęście nie kosztuje wiele - w zależności od sklepu i promocji waha się w granicy 10-20 zł.

Moim zdaniem nie jest to zły produkt, ale zdecydowanie nie okazał się hitem. Powiedziałabym, że jest to przeciętna maska, która na dodatek może okazać się trudno dostępna. Nie spotkamy jej w najbardziej popularnych drogeriach.
Spodziewam się, że u wielu osób może okazać się całkiem dobra, ale moje wymagające włosy potrzebują czegoś więcej. 

Znacie drożdżową maskę Agafii? Jak się sprawdzała u Was?

wtorek, 9 lutego 2016

Apis - Nektar do ciała Bogactwo miodu

Uwielbiam miód. Bardzo cenię jego walory nie tylko smakowe, ale także pielęgnacyjne. Wiedząc jaki jest wspaniały zdecydowałam się na wypróbowanie nektaru do ciała formy Apis. Jest to produkt z serii Bogactwo Miodu. 

Lekka emulsja nawilżająca o apetycznym miodowym aromacie zawiera drogocenny wyciąg z miodu akacjowego, mleczko pszczele i marokański olejek arganowy. Stosowany systematycznie intensywnie regeneruje, nawilża i odżywia. Skóra jest idealnie wygładzona i aksamitna w dotyku.

Apis - Nektar do ciała Bogactwo miodu

Nektar znajduje się w tubce o pojemności 200ml. Opakowanie zamykane jest na "klik", działa ono bardzo lekko. Nawet bałam się, że w czasie podróży tubka mi się otworzy, ale na szczęście nic się nie stało. 
Produkt ma bardzo lekką konsystencję, ale w końcu to nektar ;-) lekko żółte zabarwienie kojarzy mi się z produktami z dodatkiem olejku arganowego, które do tej pory poznałam. Zresztą zapach również jest bardziej arganowy niż miodowy... Nie jest drażniący. Tylko przez pewien czas czujemy go na skórze. 
Aplikacja nektaru nie jest szczególnie przyjemna. Produkt bardzo się rozmazuje... Nie da się go idealnie wmasować w skórę. Niestety nie lubię tego w kremach/balsamach. Plusem jest może być to, że nektar dość szybko się wchłania, nawet jego nadmiar znika. Jednak z tego powodu stosowałam go jedynie na noc bo rano nie miałam czasu, aby czekać na możliwość ubrania się. 
Producent obiecuje, że produkt jest nawilżająco - wygładzający. Niestety w tej kwestii szału nie ma. Nawilżenie jest bardzo krótkotrwałe. Ogólnie nektar jest też mało wydajny.
Jak dla mnie mogłoby być w nim więcej miodu, a mniej olejku arganowego...
Kosztował 17zł.

Nie nazwałabym tego produktu bublem, ale hitem dla mnie też zdecydowanie nie jest. Niestety ma w sobie wiele rzeczy, które mi przeszkadzają. Myślę, że może nektar sprawdziłby się lepiej latem, kiedy to nasza skóra nie jest tak wymagająca.
Ja do niego nie powrócę. 

czwartek, 4 lutego 2016

Denko Styczeń

Styczeń minął błyskawicznie! Dużo się u mnie działo - obowiązków sporo, a czasu tak mało... ale mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej ;-) prawda studenci?
Tym razem denko skromne. Zapraszam do czytania :)

Denko Styczeń

1. Płyn do demakijażu, Nivea - od bardzo dawna sięgam po dwufazowe płyny do demakijażu. Ten z Nivea miałam pierwszy raz i w sumie byłam zadowolona :) Dobrze sobie radził z makijażem, nie podrażniał. Mimo, że się polubiliśmy to nie udało mu się wskoczyć na pierwsze miejsce na mojej liście płynów do demakijażu. Przyznałabym mu drugą lokatę zaraz za produktem z YR :) Kupię ponownie.

2. Żel pod prysznic, Isana - cały czas jestem zauroczona opakowaniem :) ta Panda jest tak cudowna, że cała reszta schodzi na dalszy plan. Recenzja tu: KLIK Ocena byłabym na zielono, gdyby nie fakt, że to edycja limitowana i raczej w przyszłości już jej nie znajdę (jeszcze na półkach można spotkać, więc jeśli ktoś chciałby się skusić to lepiej się spieszyć).

3. Żel pod prysznic, Balea - mój pierwszy żel z DM. Limonka i Aloes - cudny zapach. Bardzo orzeźwiający i przyjemny. Gdyby tylko żele z Balea były dostępne w Polsce... 

4. Nektar do ciała, Apis - ogólnie nie taki zły, ale raczej nie na tę porę roku... nektar ma bardzo lekką konsystencję, a zimą wolałabym sięgnąć po coś bardziej treściwego. Poza tym podczas aplikacji bardzo się rozmazuje, nie lubię tego. Na szczęście dość szybko się wchłania. Nawilża, ale krótkotrwale. Nie kupię ponownie. 

5. Maść ochronna z witaminą A - recenzja tu: KLIK Zdecydowanie to coś co przydaje się mieć o tej porze roku. Kupię ponownie.

6. Bibułki matujące, Marion - bardzo podobne do tych z Wibo, nie wiem czy czymś się różną. Jest ich 100 sztuk. Nie wiem czy kupię ponownie, ale to ze względu na to, że wezmę co będę miała pod ręką bo jednak bibułki wszystkie są podobne. No chyba, że się mylę i znacie jakieś niezastąpione? :)

7. Plastry do depilacji twarzy, Joanna - moje pierwsze. Nie są złe, ale nie łapią idealnie wszystkich włosków. Z plastrami do twarzy nie mam dużego doświadczenia... może mi coś polecicie? Kupię ponownie bo nie wiem czym można je zastąpić ;)

poniedziałek, 1 lutego 2016

CNDirect zamówienie

Jakiś czas temu w ramach współpracy, zrobiłam małe zamówienie z chińskiej strony CNDirect. Po kilku tygodniach szczęśliwie do mnie dotarło :) dziś pokażę Wam na co się zdecydowałam. Sądzę, że szczególnie jedna z tych rzeczy może Was zainteresować ;-)


Strona CNDirect działa na praktycznie takich samych zasadach jak inne witryny tego typu. Możemy na niej zaleźć ogrom różnych rzeczy z wielu kategorii. Wiem, że niektórzy kompletnie unikają takich stronek. Jednak moim zdaniem czasami można tam znaleźć naprawdę niezłe perełki. Oczywiście zamówienie jest małą loterią... Niestety nie wszystko co pięknie wygląda na zdjęciach jest take również w rzeczywistości. Ja jeszcze się nie nacięłam. Oby tak pozostało! :)
A na zdjęciu wyżej moje zamówienie :)
Naklejka na ścianę: KLIK - zdecydowałam się na naklejkę z myślą o lekkim ozdobieniu ściany w akademiku. Za kilka tygodni ją przykleję i myślę, że pochwalę się zdjęciem na facebooku ;) 

W czarnym "woreczku" mamy namiot bezcieniowy: KLIK - tego byłam ciekawa najbardziej :) Moim zdaniem świetna sprawa i bardzo pomocna przy robieniu zdjęć! Zajmuje mało miejsca, łatwo się składa i rozkłada :) Fajny sposób na szybkie przygotowanie tła. Pierwsze fotograficzne próby z jego użyciem już za mną i jestem mile zaskoczona. Muszę jeszcze pokombinować, np. z oświetleniem, ale powoli to ogarnę ;) Do namiotu poza białym tłem dodane jest również czarne, granatowe i czerwone. 


I ostatnia rzecz jaką zamówiłam to tasiemki: KLIK - wysyłam sporo pocztówek, więc przydadzą mi się one do ozdabiania kartek czy kopert. Mocno wkręciłam się w Postcrossing :) wysyłanie widokówek sprawia mi wiele radości. Miło jest je wypisywać i dekorować. Tasiemki z pewnością się przydadzą :) Mogłoby być bardziej kryjące, ale nie ma tragedii :)

Podsumowując zamówienie to jestem zadowolona. Oczywiście najbardziej z namiotu bezcieniowego :) Mam nadzieję, że będzie mi dobrze służył.
Jestem również ciekawa jak napis będzie wyglądał na ścianie i czy nie odpadnie po pewnym czasie :) przekonamy się pod koniec lutego. 

Naklejka: KLIK
Namiot: KLIK
Taśmy: KLIK