poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Gliss Kur Oil Nutritive - maska do włosów

Seria produktów do włosów Gliss Kur Oil Nutritive powinna być już Wam znana. Od jakiegoś czasu możecie je znowu spotkać, ponieważ firma Schwarzkopf powróciła z nową odsłoną tych kosmetyków do włosów. Niedawno zużyłam maskę z tej linii i teraz przyszła pora, aby napisać na jej temat kilka słów.

Gliss Kur Oil Nutritive - maska do włosów

Maseczka przeciwdziałająca rozdwajaniu się włosów intensywnie pielęgnuje dłuższe włosy, oraz chroni skłonne do rozdwajania się końcówki – już po 1 minucie od nałożenia. Redukuje rozdwajanie końcówek aż do 97%.
Wyjątkowa formuła, zapobiegająca rozdwajaniu się końcówek włosów, zawiera 7 regenerujących olejków odżywczych. Chroni włosy aż po same końce i zapewnia im zdrowy połysk. Formuła z kompleksem płynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz wypełnia pęknięcia na ich powierzchni.

Jest to maska, która ma przeciwdziałać rozdwajaniu się końcówek. No cóż... nie jestem w stanie tego sprawdzić, ale mam nadzieję, że to robi ;-) Dostajemy ją w okrągłym, odkręcanym opakowaniu o pojemności 200ml. Można trochę narzekać na takie rozwiązanie, ale ze względu na jej konsystencję, jest to najlepsza opcja. Z innego typu opakowania ciężko byłoby nam wydostać produkt. Maska jest bardzo gęsta i zbita, przypomina masła do ciała przez co wydaje mi się, że jest bardzo "treściwa". Swoją konsystencję prawdopodobnie zawdzięcza występowaniu masła Shea na wysokim miejscu w składzie. Oprócz niego mamy również szeroką gamę olejków. 
Maska pachnie trochę słodko, ale przyjemnie. Dobrze się ją nakłada.
 
Gliss Kur Oil Nutritive - maska do włosów

Początkowo z maski nie byłam zbyt zadowolona. Włosy po jej użyciu były sztywne i jakieś takie dziwne... Myślałam, że może źle ją spłukuję. Po pewnym czasie moje zdanie na jej temat zaczęło się zmieniać. Zauważyłam, że włosy lepiej reagują. Stają się gładsze, błyszczące, dobrze się rozczesują, ale niestety troszkę się puszą. Nie jestem w stanie stwierdzić czy produkt zregenerował moją czuprynę, ale wydaje mi się, że coś w tym może być. Miałam wrażenie, że włosy wprost pochłaniają lub "piją" maskę, ale przez to wydajność oceniam jako średnią. Wydaje mi się również, że kosmyki są mniej "sianowate". Oby coś w tym było :)

Myślę, że do maski Gliss Kur jeszcze kiedyś wrócę. Nie pojawił się tu żaden powalający efekt, ale sądzę, że od czasu do czasu taki produkt moim włosom może się przydać. 

sobota, 20 sierpnia 2016

Lovely - rozświetlacz

Swoją przygodę z konturowaniem twarzy zaczęłam od bronzera, później pojawił się róż, a dopiero na samym końcu w mojej kosmetyczce zagościł również rozświetlacz. I dziś parę słów o tym ostatnim. A dokładniej przyjrzymy się kultowemu produktowi z Lovely, który dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: ciepłym "GOLD highlighter" i chłodnym "SILVER highlighter".

Lovely - rozświetlacz

Podczas jednej z promocji w Rossmannie do koszyka wpadł ten rozświetlacz z Lovely, którego cena była wręcz śmiesznie niska. Tym bardziej stwierdziłam, że to dobra okazja, aby go wypróbować. Jestem bladziochem, więc zdecydowałam się na odcień chłodny.
Rozświetlacz znajduje się w całkiem ładnym, okrągłym opakowaniu, które jest odkręcane - dla niektórych to może być minus, ale mnie zupełnie nie przeszkadza. Pudełeczko sprawia wrażenie mało solidnego, ale mimo to, że noszę go ciągle w kosmetyczce (z którą również podróżuję) to nic się nie oderwało ani nie pękło. Jedyne co można zauważyć to delikatne ścieranie się napisów na wieczku. 

Lovely - rozświetlacz

Długo zwlekałam z zakupem swojego pierwszego rozświetlacza. Zazwyczaj stawiałam na mat i robiłam wiele, aby nic na mojej buzi się nie świeciło. Chyba jednak dorastam bo moje poglądy na ten temat się zmieniają i uważam, że odrobina "zdrowego blasku" naprawdę dodaje twarzy uroku. Produkt z Lovely bardzo polubiłam! Łatwo się z nim pracuje. Na kościach policzkowych tworzy piękną taflę i ślicznie się mieni. A dodatkowo odcień SILVER jest dla posiadaczek bladej twarzy po prostu świetny. Nie dostrzegam w nim dużych, brokatowych drobinek. Uważam, że jest całkiem dobrze zmielony. Można go aplikować pędzlem, jak również gąbeczką czy palcami. Jest dobrze napigmentowany, ale bez problemu możemy regulować "moc blasku". Ładnie się rozciera, tworząc piękną całość.  Na buzi utrzymuje się długo.

Lovely - rozświetlacz

Nie wiem do czego mogę się przyczepić. Pewnie dziewczyny, które są bardziej doświadczone w kwestii rozświetlaczy coś na niego znajdą ;-) ale dla mnie to bardzo dobry produkt, który jest łatwo dostępny i przy okazji tani. Cieszę się, że go kupiłam! Od czasu do czasu stosuję go również na powiekę lub do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka. Ładnie wygląda również pod łukiem brwiowym.
Kto zna i też lubi?

sobota, 13 sierpnia 2016

Yves Rocher - Płukanka octowa z malin

Mamy lato, czas bogaty w dary natury. To teraz z łatwością możemy sięgnąć po owoce, np. maliny. Pachnące, soczyste i świeże. Jestem pewna, że o tej porze roku również w łazience goszczą u Was produkty inspirowane przyrodą. Lubimy otaczać się tą świeżością. Więcej malin? Proszę bardzo - mamy płukankę octową do włosów!

Płukanka octowa z malin - Yves Rocher

Jeszcze przed zakupem tego produktu już wiele o nim czytałam. Płukanka przeważnie zbierała pozytywne opinie. Postanowiłam spróbować :)
Opakowanie bardzo mi się podoba. Wygląda jak eliksir ;-) Patrząc na zakrętkę myślałam, że płukanka będzie aplikowana pipetą, jednak nie. Mamy tu do czynienia z niewielkim otworem, jest to zarówno plus tego produktu jak i jego minus. Zaletą jest to, że nie przesadzimy z ilością kosmetyku, ponieważ dziurka dozuje bardzo niewielkie partie płynu. Niestety otwór jest także sporą wadą. Aplikacja płukani jest trochę kłopotliwa, początkowo nie wiadomo jak się za to zabrać. Nakładać bezpośrednio na włosy czy może najpierw na rękę? Mała podpowiedz z mojej strony - wygodniejszy jest pierwszy sposób. Zdecydowanie przydałby się tu atomizer!

Płukanka octowa z malin - Yves Rocher

Kosmetyk stosujemy po umyciu włosów. Naskładamy ją na mokre/wilgotne włosy, pozostawiamy na kilka minut i spłukujemy. 
Używanie płukanki octowej jest niesamowicie przyjemnym zabiegiem. Co za zapach! Aż chce się wylać buteleczkę na całe ciało ;-) Pachnie po prostu obłędnie i to moim zdaniem największy atut tego produktu. Bez problemu można poznać, że to zapach malin. Normalnie z mojej strony same ochy i achy! Ale niestety... płukanka pachnie tak pięknie jedynie podczas aplikacji, później nic na włosach nie pozostaje. Ubolewam nad tym niesamowicie bo bardzo chciałabym, żeby zapach się utrzymywał. Chociaż te kilka godzin...
Co do działania to nie mam zastrzeżeń. Nie obciąża włosów oraz ich nie plącze. Uwaga! Z racji tego, że jest to płukanka octowa, a więc o pH kwaśnym, może wystąpić lekkie przesuszenie włosów. U mnie jednak nic takiego nie wystąpiło. 

Tradycyjnie używany ze względu na swoją kwasowość, ekologiczny ocet winny z malin znany jest ze swych właściwości wygładzających i usuwających kamień osadzony na włosach. Te właściwości wpływają na przywrócenie włosom blasku.

Od razu wiedziałam, że z moim puchem na głowie nie poradzi sobie zwykła płukana, dlatego nie nastawiałam się na wygładzenie włosów. Co do blasku... może trochę się pojawił, ale z pewnością to nie był efekt jak z reklam :)

Płukankę octową z malin polecam kupować w promocji, 24.90zł za 150ml to trochę sporo. Jednak należy tu wspomnieć, że produkt jest wydajny i ma dobry skład.
Wydaje mi się, że do tego kosmetyku wrócę. Może nie działa jakoś zniewalająco, ale za to ten zapach uzależnia!

wtorek, 2 sierpnia 2016

Denko Lipiec

Nowy miesiąc to podsumowanie zużyć. Tym razem przeważają produkty do włosów. Mamy też kilka kosmetyków, które już kiedyś w Denko się pojawiły, ale sporą część stanowią zupełne nowości. Co się tym razem sprawdziło, a co nie? Zapraszam do czytania.

Denko Lipiec

1. BingoSpa, szampon kolagenowy - tani szampon o dużej pojemności. Nie był zły, ale bez odżywki w moim przypadku nie mogło się obejść! Niestety trochę plątał włosy i głównie to wpłynęło na moją opinię. Zapach średni, ale nie taki zły. Ogólnie ten szampon to przeciętniak, ale na szczęście szkody nie wyrządził i nie podrażnił. Nie wiem czy kupię ponownie.

2. Rimmel Stay Matte, podkład - co do niego mam mieszane odczucia. Lubiłam go bo naprawdę dawał świetny mat, ale niestety trochę podkreślał suche skórki... To kosmetyk, który ma zalety jak i wady Miał ciekawą konsystencję, dość zbitą jak na podkład. Hmm... myślę, że jeszcze do niego wrócę. 

3. Syoss, suchy szampon - to już druga buteleczka tego suchego szamponu. Nie jest on tak dobry jak sławny Batiste, ale zły również nie jest. Sprawdzał się i nie mam co narzekać. Poza tym ma całkiem przyjemny zapach. Kupię ponownie.

4. Got2be, spray nabłyszczający do stylizacji - dostałam go w jednym z kosmetycznych boxów. Nie zależało mi na efekcie nabłyszczania, więc nie zwracałam szczególnej uwagi czy się w tej kwestii sprawdza. Lubię odżywki w sprayu, więc ten produkt służył mi jako wspomagacz rozczesywania i radził sobie z tym całkiem dobrze. Nie mogę powiedzieć o nim czegoś złego, ale mimo wszystko nie wiem czy kupię ponownie, ponieważ do moich potrzeb wolę sięgnąć po jakiś odżywczy spray.

5. Yves Rocher, płukanka octowa - napiszę o niej coś więcej w najbliższym czasie.

6. Intimea, żel do higieny intymnej - kolejny raz w Denku. Dobry i sprawdzony żel. Kupię ponownie.

7. Tutti Frutti, balsam do mycia rąk - cudowny zapach! ale chyba tym nikogo nie zaskoczę bo produkty tej marki już po prostu tak mają, że pięknie pachną. Balsam do mycia rąk różni się tym od mydła, że ma bardziej kremową konsystencję i nie wysusza dłoni. Prawda :) Kupię ponownie.

8. Isana, żel pod prysznic - bardzo lubię te żele. Tym razem gościła u mnie wersja Aloesowa. Ładnie pachnie i dobrze myje, a poza tym mało kosztuje. Kupię ponownie.

9. Oillan, bioaktywna emulsja do mycia - mimo, że zużyłam całe opakowanie to nadal mam problem, aby wypowiedzieć się na temat tego produktu. Na szczęście mam jeszcze jedną tubkę, więc jeszcze trochę potestuję :)

10. Head & Shoulders (gęste i mocne), szampon przeciwłupieżowy - również trafił do mnie razem z jakimś kosmetycznym boxem i mimo, że nie mam problemów z łupieżem do jednak go zużyłam. I stwierdzam, że to całkiem niezły szampon. Naprawdę go polubiłam. Ma kremową, gęstą konsystencję i świetnie się pieni. Poza tym jak pachnie! Świeżo i przyjemnie. Zapach dość długo utrzymuje się na włosach, co dla mnie jest zaletą. Nie podrażnił skóry głowy. Kupię ponownie.