sobota, 22 kwietnia 2017

3 lata! Rozdanie

Dzisiaj świętujemy 3 lata bloga!
Czas mija bardzo szybko... pamiętam jak dopiero zastanawiałam się nad dołączeniem do blogosfery, a tu już minęło tyle lat! Cieszę się, że wytrwałam i nie porzuciłam pisania. Pomimo mojej zmniejszonej aktywności nadal jestem :) a Wy razem ze mną, dziękuję! Z tej okazji zapraszam Was na tradycyjne, urodzinowe rozdanie.

Krótkie  statystyki
Liczba obserwatorów: 522
Liczba wyświetleń: 167 960
Liczba postów: 280

Tym razem chciałabym nagrodzić 2 osoby. Jedna z nich dostanie zestaw kosmetyków ze zdjęcia, a druga paczkę niespodziankę :)

Rozdanie
 
Regulamin:
1. Organizatorem rozdania oraz sponsorem nagród jestem Ja, czyli autorka bloga globalnie.blogspot.com/
2. Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy prawidłowo wypełnić zgłoszenie (według wzoru) i umieścić je w komentarzu pod tym postem.
4. Rozdanie trwa od 22.04.2017r. do 18.05.2017r. do godziny 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania.
6. Wyniki zostaną ogłoszone na moim blogu w nowym poście, najpóźniej w terminie 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
7. Po ogłoszeniu wyników do zwycięzcy zostanie wysłana wiadomość e-mail z informacją o wygranej. Po jej wysłaniu czekam 3 dni na dane do wysyłki. Jeśli ich nie otrzymam, losowanie zostanie powtórzone. 
8. Nagrodę wysyłam na swój koszt i jedynie na terenie Polski.
9. Prawidłowe zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
 
Co należy zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu?
Obowiązkowo:
 - być publicznym obserwatorem mojego bloga
 - udostępnić informację o rozdaniu (baner w pasku bocznym lub na facebook)
Dodatkowo:
 - polubić fanpage bloga KLIK
 - polubić profil na instagramie KLIK
 - podać adres e-mail (jeśli chcesz, abym to ja skontaktowała się w sprawie wygranej)
 
Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Baner: link
Adres e-mail:
Lubię na fb jako: Imię + 2 literki nazwiska lub nazwa
Obserwuję na Instagramie: nazwa

~Powodzenia!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Nivea Invisible Black & White

Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez użycia antyperspirantu. Jest to produkt, który po prostu zawsze musi być na łazienkowej półce. To nie dlatego, że mam duże problemy z poceniem, ale po prostu chcę czuć się pewnie. Moją ulubioną formą aplikacji antyperspirantu jest spray. Wtedy szybko mogę się ubrać i nie muszę długo czekać aż produkt się wchłonie. Niestety czasem bywa tak, że kosmetyk pozostawia ślady na naszych ubraniach. Pewnie to znacie... właśnie dlatego cieszę się, że coraz więcej firm wprowadza produkty, które mają zapobiegać powstawaniu białych i żółtych plam.
Przyjrzyjmy się Invisible Black & White od Nivea :)

Nivea Invisible Black & White

NIVEA® Antyperspirant INVISIBLE Fresh spray for Black&White to produkt opracowany we współpracy z ekspertami z dziedziny tekstyliów, by zapewnić Ci mocną i niezawodną ochronę przed poceniem się, bez ryzyka pobrudzenia ubrań. Antyperspirant ma nowy, orzeźwiający zapach i nie pozostawia żółtych plam na czarnych ubraniach ani białych śladów na czarnych koszulkach. Czarne bluzki i sukienki pozostają czarne, a białe – białe, bez przebarwień i smug. Unikalna formuła chroni Cię przed nadmiernym poceniem się przez 48 godzin i pomaga zachować pierwotny kolor ubrań. Przezroczysta ochrona nie pozostawia śladów – cokolwiek na siebie założysz. To antyperspirant, który jest delikatny, a jednocześnie bardzo skuteczny. Został opracowany we współpracy z Międzynarodowym Instytutem Tekstylnym Hohenstein.
 
Nivea Invisible Black & White

Jeśli chodzi o antyperspiranty to ich najważniejszym zadaniem jest ochrona i właśnie od tego zacznijmy :)
Markę Nivea lubię i cenię. Uważam, że tworzą świetne produkty. Powiem od razu, że z antyperspirantu jestem również zadowolona. Zapewnia bardzo dobrą ochronę przed potem oraz daje tą "pewność", o której wspominałam na początku. Pozwala po prostu cały dzień czuć się komfortowo. Czy działa 48h? No nie wiem, aż tyle to chyba nikt antyperspirantu nie testuje ;-)
Nivea Invisiblejest bardzo delikatny dla skóry, nie podrażnia jej. Ma także bardzo przyjemny, świeży zapach. Jest on delikatny, ale wyczuwalny a mimo to nie gryzie się z  naszymi perfumami :) Dobrze radzi sobie z ochroną przez nieprzyjemnym zapachem. Poza tym produkt łatwo się rozpyla, a dodatkowo nie dusi.
A co z tymi śladami na ubraniach? No właśnie nic... :) Na materiale nie widać żadnych plam. 
Wspomnę jeszcze, że pojemnik wyposażony jest w opcję zamknij/otwórz. 

Antyperspirant Nivea przypadł mi do gustu. Chroni - a to jest dla mnie najważniejsze. Ochrona przed plamami oraz przyjemny zapach są dodatkowymi atutami.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wesołych Świąt!

Mówi zając do baranka -
jaka piękna ta pisanka!
Wtem z jajeczka wyszła kurka,
nastroszyła swoje piórka.
Biega, głośno krzyczy,
że wesołych Świąt życzy!


 ~Karolina

wtorek, 11 kwietnia 2017

Perfumy Nicole - Smart Filler Nicole

Pamiętacie perfumy Nicole, o których już Wam kiedyś pisałam? Jeśli nie to zapraszam do nadrobienia zaległości: KLIK Dowiecie się tam czegoś więcej o samej marce, ale również poznacie moją opinię o ich produktach. Od ostatniego wpisu forma bardzo mocno się rozwinęła. Ciągle poszerza swój asortyment oraz wprowadza nowe pomysły. Jednym z nich jest nowa buteleczka i napełniacz Smart Filler Nicole.

Perfumy Nicole - Smart Filler Nicole

A co to takiego?
Napełniacz (refill), który został nazwany SMART FILLER NICOLE to buteleczka całkowicie inna niż wszystkie. Jej wyjątkowość polega na fakcie, iż nie jest szklana, a plastikowa i ekonomiczna. Taka forma napełniacza to świetne rozwiązanie dla każdego perfumoholika. To oszczędność, ale i frajda, że Sama możesz napełnić szklaną buteleczkę swoimi ulubionymi perfumami Nicole. 

Jak to działa?
Bardzo prosto :) Wystarczy odkręcić naszą buteleczkę, napełnić ją wybranym zapachem i ponownie zakręcić. Możecie to zobaczyć na filmie tu: KLIK Taki sprytny flakonik oraz perfumy do napełniania dostaniecie oczywiście w sklepach Nicole sklep.eurokotra.com

Czy to potrzebne?
Myślę, że buteleczka, którą można napełnić znajdzie swoich zwolenników. Największą zaletą takiego rozwiązania są oczywiście wymiary flakoniku. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że wygodniej jest nosić w torebce mniejszą buteleczkę, którą w razie potrzeby można uzupełnić niż taki duży, szklany flakonik. Oczywiście są też inne rozwiązania, a Smart Filler można nazwać gadżetem, ale kto czasem nie lubi się tak "pobawić" ;-)
Pojemność 9ml wystarczy na około 200 psiknięć :)

Perfumy Nicole - Smart Filler Nicole

Na koniec ponownie kilka słów na temat zapachów, które są odpowiednikami znanych perfum. Ich listę możecie zobaczyć tu: KLIK Tym razem wypróbowałam numer 063, który odpowiada D&G Light Blue. Klasyk! W wydaniu Nicole pachnie bardzo ładnie. Jest naprawdę bardzo podobny do oryginału, ale ma słabszą trwałość. To chyba nikogo nie zdziwi :) Drugi zapach to numer 004, czyli Coco Chanel Mademoiselle. Z niego również jestem bardzo zadowolona! 

Zachęcam Wam do zapisania się do Klubu Nicole, w którym możecie dostać 35% rabaty :) O szczegółach przeczytacie tu: KLIK

I najprzyjemniejsza część :) 
Mam dla Was kod rabatowy, upoważniający do 
20% rabatu na wszystkie produkty Nicole 
w sklepie internetowym eurokotra.com/sklep-nicole
Wystarczy podczas zakupów w okienko "Kod kuponu" wpisać "LoveNicole"
 Kod ważny do 15.04.2017

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Denko Marzec

Witam w kwietniu! Jak ten czas leci... Nadeszła pora na kolejne podsumowanie zużyć ostatniego miesiąca. Tym razem w  Denku trochę więcej produktów niż ostatnio :) Króluje oczywiście pielęgnacja, ale produkty z kolorówki również się znalazły.
Ciekawi?

Denko Marzec

1. Wibo, bibułki matujące - bardzo przydatne w torebce :) Dobrze ściągają nadmiar sebum. Jestem z nich zadowolona i z pewnością... kupię ponownie.

2. Bell, HYPOAllergenic, krem CC - byłam z niego zadowolona. Możecie chcecie jego recenzję? 

3. Bath&Body Works, balsam do ciała - cudowny, wspaniały zapach. Świetne nawilżenie i bardzo treściwa konsystencja. Zdecydowanie produkt godny polecenia. Niestety cena trochę odstrasza, ale myślę, że przynajmniej raz warto go spróbować. Polecam! Zapraszam też na recenzję innego balsamu BBW: KLIK

4. Isana, perłowy żel pod prysznic - bardzo lubię żele Isana. O jednym z nich możecie przeczytać tu: KLIK Zazwyczaj nieźle działają i ładnie pachną. Niestety... wersja perłowa kompletnie nie przypadła mi do gustu. Moim zdaniem jego konsystencja była jakaś glutowata. Zapach również nie zachwycał, a w dodatku żel był mało wydajny. Akurat tej wersji nie kupię więcej.

5. CD, żel do higieny intymnej - całkiem dobry produkt, nie mam do czego się przeczepić :) a więcej o produktach marki CD pisałam tu: KLIK myślę, że kupię ponownie.

6. Selfie Project, (3w1) żel, peeling, maseczka świetny produkt! Bardzo podobała mi się jego peelingująca opcja - bardzo dobrze radził sobie z suchymi skórkami. Szersza recenzja tu: KLIK  Kupię ponownie

7. Venus, żel do higieny intymnej - kolejny? Tak to jest jak się ma kilka produktów w użyciu w tym samym czasie :) Żel dobry. Nie podrażnia i jest bardzo wydajny. Plus za pompkę. Kupię ponownie.

8. Felicea, puder naturalny - mój ulubieniec! Uważam, że wszyscy, którzy borykają się z tłustym czołem powinni go wypróbować! Pisałam o nim tu: KLIK Polecam!

9. Dove, olejek pod prysznic - całkiem przyjemny produkt :) Ładnie pachnie i dobrze nawilża. Więcej do przeczytania tu: KLIK Kupię ponownie, gdy trafi się w promocji ;)

10. Oriflame, korektor w sztyfcie z drzewa herbacianego - jest w postaci "szminki", przedzielonej na pół: jedna strona ma kolor zielony (do maskowania niedoskonałości), a druga jest "cielista". Niestety w roli korektora sprawdza się słabo - przynajmniej u mnie. Jego odcień po prostu nie pasuje. Muszę jednak powiedzieć, że zielona strona wymiata! Świetnie sobie radzi z niedoskonałościami. Dobrze je "wyciąga" i zdecydowanie przyspiesza gojenie. Produktu używałam gównie na noc, stosując jedynie zieloną stronę. Żałuję, że nie można kupić produktu, który w całości byłby zielony :) Teraz chcę wypróbować coś innego, ale do tego produkty pewnie jeszcze wrócę.

środa, 29 marca 2017

Miss Sporty - So Matte, Instant matte finish - puder transparentny

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją białego pudru od Miss Sporty. Dokładnie jest to kolor 001 Universal. Jego głównym zadaniem jest matowienie skóry. Jak sobie radzi?

Miss Sporty - So Matte, Instant matte finish - puder transparentny

Marka Miss Sporty kojarzy mi się głównie z kosmetykami dla nastolatek. Może trochę mylnie, ponieważ w swoim asortymencie mają szeroką gamę produktów po które może sięgnąć każdy. Tak czy inaczej podczas jednej z promocji w Rossmannie zdecydowałam się na zakup transparentnego pudru tej właśnie firmy.
Mam problem ze świecącym się czołem. Po kilku godzinach od wykonania makijażu zaczynam się po prostu błyszczeć... Potrzebuję matu! Stwierdziłam, że puder Miss Sporty może okazać dobrym rozwiązaniem do torebki.
Produkt ma pojemność 9,4g. Ukryty jest w małym, poręcznym opakowaniu, które mimo, że jest wykonane z plastiku to jest mocne i nie pęka. Łatwo się otwiera, ale tylko wtedy, gdy tego chcemy. Nie ma obaw, że puder wysypie się w kosmetyczce. W środku mamy lusterko - na tej części bez "okienka". Dodatkowo do kosmetyku dołączona jest mała gąbeczka, która niestety jest strasznym niewypałem - bardzo cienka i giętka. Ogólnie opakowanie mi się podoba. Jest trwałe, lekkie i dobrze leży w ręce

Miss Sporty - So Matte, Instant matte finish - puder transparentny

Puder ma lekki, specyficzny zapach. Jest koloru białego i niestety trochę bieli... Można sobie z tym poradzić jeśli będziemy go w odpowiedni sposób aplikowały. Do tego zdecydowanie polecam pędzel - nabieramy mniej produktu, delikatnie oprószamy twarz i wtedy nie ma efektu, jakby ktoś na nas wysypał mąkę ;-) Dołączona gąbeczka niestety nie sprawdza się dobrze. Powoduje, że na twarzy powstają nam białe placki. Rozcieranie produktu nie jest wygodne przez to, że gąbka jest tak cienka.

A jak z efektem matu?
Zacznę od tego, że puder próbowałam nakładać pod makijaż, na makijaż oraz łącząc te dwie opcje. Kosmetyk dobrze matował. Jednak w każdym przypadku błyszczenie pojawiało się po kilku godzinach - około 3-4. Po tym czasie wypada powtórzyć aplikację. Wydaje mi się jednak, że opcja "tylko na makijaż" sprawdza się najsłabiej. Puder nałożony pod podkład przez pewien czas walczy z sebum.

Myślę, że mimo wad ten puder znajdzie swoich zwolenników. Sądzę jednak, że osoby z trochę wyższymi lub nawet średnimi wymaganiami nie będą z niego zadowolone. Jego największym minusem jest to, że może bielić. Z drugiej strony jest bardzo tani, więc to kusi.
Mnie puder nie zachwycił, ale cieszę się, że mam go w torebce. Taki przeciętniak, a jednak ratuje błyszczące czoło na kilka godzin, ale tak jak wspominałam, musimy nakładać go pędzlem. Poza tym opakowanie bardzo dobrze sprawdza się w ekstremalnych warunkach.

czwartek, 23 marca 2017

ShinyBox Marzec 2017

Ostatnie pudełko ShinyBox zamówiłam we wrześniu. Jak to zleciało! Marzec to miesiąc moich urodzin, a więc postanowiłam sobie sama zrobić prezent - niespodziankę i zamówić pudełko pełne kosmetyków. Poza tym podpowiedzi pokazywane przez ShinyBox jeszcze bardziej przekonały mnie do zakupu. Czy było warto? Zobaczcie sami

ShinyBox Marzec 2017

Pudełko ma śliczną grafikę. Tak, czuć to wiosnę! A w środku... aż 8 produktów, a w tym 7 pełnowymiarowych!
Od samego początku było wiadomo, że jednym z kosmetyków będzie:
1. LashVolution, Serum do rzęs - Rzędy długie i gęste jak u gwiazd Hollywood są w zasięgu ręki. Zawartość naturalnych składników pozwala na bezpieczną stymulację wzrostu rzęs, a zarazem dodaje im objętości oraz ograniczy ich wypadanie. Aplikacja zajmuje tylko 10 sekund, a efekty są widoczne już po 14 dniach stosowania. 
Jedynie to serum już przekracza wartość pudełka. Jest to oczywiście produkt pełnowymiarowy. Super, moje rzęsy teraz potrzebują takiego wzmocnienia!

ShinyBox Marzec 2017 zawartość

2. Schwarzkopf, Szampon do włosów Schauma z linii Nature Moments - Lekka formuła o wyjątkowo soczystym zapachu, która oczyszcza włosy bez ich obciążania. Naturalnie zadba o każdy rodzaj włosów dzięki zawartości esencji w 100% prosto z natury oraz braku sztucznych barwników i silikonów. Do mnie trafiła wersja przeznaczona do włosów zniszczonych. Produkt pełnowymiarowy.

3. Bielenda, Profesjonalna formuła: Hydrożelowa maseczka ultra nawilżająca "Efekt mezoterapii" - Hydrożelowa maseczka doskonale nawilży skórę i sprawi, że Twoja cera będzie wypoczęta i promienna. Zyska ładny, zdrowy koloryt. A wszystko dzięki zawartości cenionych składników aktywnych używanych w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych. Efekty w jakośći skóry widać już po jednym zastosowaniu. Produkt pełnowymiarowy. Można jeszcze było trafić na 3 - fazowy zabieg wygładzający "Mikrodermabrazja".

4. Bell, kremy róż do policzków - Dziewczęcy, wiosenny makijaż z efektem wypoczętej i rozpromienionej twarzy, przy wyjątkowo łatwej, przyjemnej aplikacji. Dzięki kremowej formule o lekkości pudru makijaż będzie naturalny, a zarazem długotrwały. Produkt pełnowymiarowy o różnych kolorach. Mi przypadł piękny, jasny odcień. 

5. Jadwiga, Polska papka do cery trądzikowej - Zmiany skórne, przebarwienia i rozszerzone pory odejdą w zapomnienie. Naturalny skład pozwala na szybkie rozwiązanie problemów, a zarazem nie podrażnia skóry. Produkt pełnowymiarowy. Bardzo mnie ciekawi :)

6. Delia, krem do stóp - Regulator potliwości z linii Good Foot - Skuteczne odświeżenie wraz z długotrwałym uczuciem świeżości. Dodatkowo likwidacja nieprzyjemnego zapachu i regulacja nadmiernej potliwości. Zawarta w produkcie alantoina działa łagodząco na podrażnienia i stymuluje odbudowę naskórka. Produkt pełnowymiarowy. 

7. Glov, Quick Treat Unicornection - Mini rękawica do poprawy makijażu - Jest wiele sytuacji, które powodują, że nasz makijaż oczu wymaga poprawek. Do tych zadań specjalnych przyda się mały, poręczny gadżet, który zmieści się nawet do małej torebki. Zagwarantuje poprawę makijażu w mgnieniu oka, w każdych okolicznościach. Produkt pełnowymiarowy.

8. Schwarzkopf, Suchy szampon Got2be - Za chwilę impreza, a włosy wymagają odświeżenia? Brak czasu nie musi ograniczać imprezowego look'u. Do zadań specjalnych przystępuje szampon, który bez użycia wody odświeża i unosi włosy u nasady. Daje im drugą świeżość na kolejne godziny. Idealny do torebki i do użycia w każdej chwili. I to jest jedyny produkt o niepełnej pojemności. 

Co myślicie o pudełku? Ja jestem z niego bardzo zadowolona :) Każdy z tych produktów z pewnością wykorzystam. Serum do rzęs to oczywiście hit pudełka, ale pozostałe produkty też są dobrze dobrane. Bardzo ciekawi mnie marka Jadwiga, ponieważ pierwszy raz mam z nią do czynienia. Mini rękawica Glov również mi się podoba - mam ją po raz pierwszy.
ShinyBox zrobiło mi bardzo udany prezent urodzinowy :) Poza tym popatrzcie na te kolory opakowań... to chyba już wiosna!

wtorek, 21 marca 2017

Sylveco - Rumiankowy żel do twarzy

Pewnie znacie markę Sylveco :) Ich naturalne kosmetyki podbiły niejedno serce, a szeroki asortyment sprawia, że każdy u nich znajdzie coś dla siebie. Warto również zaznaczyć, że Sylveco to polski producent.
Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować rumiankowy żel do twarzy. Jak się sprawdził?

Sylveco - Rumiankowy żel do twarzy

Na początku warto wspomnieć o składzie produktu. Od razu widać, że jest on bardzo krótki, a to dobrze.

Skład:
Glycerin, Lauryl Glucoside, Panthenol, Salicylic Acid, Sodium, Sodium Bicarbonate, Aqua 

Żel znajduje się w buteleczce o pojemności 150ml, wyposażonej w pompkę. Taki sposób aplikacji jest bardzo wygodny i nie sprawi, że przesadzimy z ilością produktu. Etykieta na opakowaniu jest estetyczna, a grafika delikatna i od razu wskazująca na to, że mamy do czynienia z rumiankiem.
Kosmetyk ma żelową konsystencję, jednak niezbyt gęstą. Z łatwością sunie po skórze. Bardzo słabo się pieni, jedynie w kontakcie z wodą powstaje delikatna emulsja. Nie jest to wada, analizując skład możemy się spodziewać, że tak właśnie produkt będzie się zachowywał. Żel dobrze myje naszą buzię i pozbywa się sebum. Rewelacyjnie łagodzi wszelkie niedoskonałości. Nie zapycha ani nie podrażnia. Nie wysusza skóry, ale i tak o kremie wypada pamiętać :)
Żel ma bardzo delikatny zapach, prawie niewyczuwalny. Nie jest drażniący, ale bardzo specyficzny. Czy jest to woń rumianku? No nie wiem... ale z pewnością nie jest to zapach, który może komuś przeszkadzać. Poza tym jest wyczuwalny tylko przez chwilę.
Wydajność produktu oceniam bardzo dobrze.

Uważam, że jest to żel, który zdecydowanie warto wypróbować. Myślę, że osoby z wrażliwą cerą będą również z niego zadowolone. Jest delikatny, łagodny, a jednocześnie skuteczny. Biorąc pod uwagę skład, działanie oraz cenę - nie można przejść obok niego obojętnie.

wtorek, 14 marca 2017

Dove Nourishing Care - olejek pod prysznic z Marokańskim Olejkiem Arganowym

Bardzo lubię kremowe żele pod prysznic od Dove. Uważam, że świetnie pachną i dobrze nawilżają. Możecie o nich przeczytać tu: KLIK Jakiś czas temu zdecydowałam się na wypróbowanie nowego produktu, który wprowadziła firma, czyli olejku pod prysznic. A jak wypadł?

Dove Nourishing Care - olejek pod prysznic z Marokańskim Olejkiem Arganowym

Od producenta:
Olejek pod prysznic Dove Odżywcza Pielęgnacja z Marokańskim Olejkiem Arganowym nawilża, zmiękcza i wygładza skórę, nie zostawiając na niej tłustej warstwy. Ten nawilżający olejek pod prysznic pozostawia skórę bardziej miękką i gładką już po pierwszym prysznicu. Ten doskonały olejek pod prysznic do bardzo suchej skóry oczyszcza i nawilża – dzięki zawartości 55% odżywczych olejków pomaga chronić skórę przed utratą wilgoci już podczas mycia. Jeżeli więc chcesz mieć aksamitnie gładką skórę, sięgnij po olejek pod prysznic Dove Odżywcza Pielęgnacja z Marokańskim Olejkiem Arganowym i patrz, jak zmienia się w bogatą, pachnącą pianę, nawilżając nawet najbardziej suchą skórę.

Dove Nourishing Care - olejek pod prysznic z Marokańskim Olejkiem Arganowym

Olejek znajduje się w buteleczce o pojemności 200ml, która ma delikatną szatę graficzną. Z boku jest przezroczysta, a więc wiemy ile produktu już zużyliśmy. Bardzo dużą zaletą opakowania jest jego specjalna zakrętka, która zabezpiecza olejek przed niepożądanym wylaniem. Chodzi o to, że gdy buteleczka jest przechylona to nic z niej nie wypływa. Dopiero delikatne jej przyciśnięcie powoduje wydostanie się olejku. Dzięki temu możemy też kontrolować ilość jaką chcemy użyć.
Olejek jest trochę bardziej gęsty niż klasyczne tego typu kosmetyki, ale to dobrze - nie spływa z rąk. W kontakcie z wodą kosmetyk tworzy delikatną, kremową pianę. To lekkie zaskoczenie, ale bardzo pozytywne. Produkt dobrze myje i łatwo się rozprowadza. A jak z nawilżeniem? Olejek faktycznie poprawia jego poziom. Skóra jest miękka i gładka. Jestem w stanie czasami odpuścić sobie nałożenie balsamu :) Uważam jednak, że osoby z bardzo suchą skórą nie będą zadowolone poziomem nawilżenia jakie daje sam olejek.
Produkt bardzo ładnie pachnie - słodko. Jest to zapach "zdecydowany" i konkretny, ale nie utrzymuje się na skórze jakoś specjalnie długo... 
I na koniec kwestia wydajności. Powiem, że nie było tak źle :) Myślałam, że zużyje go znacznie szybciej. 

Stwierdzam, że olejek od Dove jest wart wypróbowania. Zalecam jednak kupienie go w czasie jakiejś promocji bo cena regularna jest raczej średnia ;)

wtorek, 7 marca 2017

Rossmann 1+1 Dzień Kobiet

Dziewczyny słyszałyście już o promocji w drogeriach Rossmann z okazji Dnia Kobiet?
W dniach 07-08 marca 2017r. kupując produkty do pielęgnacji włosów, żele pod prysznic, dezodoranty oraz zapachy, drugi produkt dostajecie gratis!
Promocją 1+1 zostaje  oczywiście objęty produkt tańszy lub w tej samej cenie. Ja już jestem po zakupach :) a co wpadło do koszyka?

Rossmann 1+1 Dzień Kobiet

Zdecydowałam się na produkty, które będą mi najbardziej potrzebne. Patrząc na zdjęcie może ciężko w to uwierzyć, ale nie zrobiłam dużych zapasów :) W mojej łazienkowej szafce brakowało już żeli pod prysznic i odżywek do włosów. Ostatnio zużywałam i kupowałam je na bieżąco, a więc dwa zapasowe kosmetyki to niewiele :) Buszując pod drogerii wybierałam produkty o jak najbardziej zbliżonych cenach.

Rossmann 1+1 Dzień Kobiet

Do koszyka wpadły dwie odżywki od Pantene. Obie wersje są dla mnie nowością i z mam nadzieję, że będą się dobrze sprawdzały :) Pierwsza z nich to Oil Therapy, która jest przeznaczona do włosów zniszczonych. Wyposażona w system naprawiający uszkodzenia :P Druga to Moisture Renewal, czyli nawilżenie i wygładzenie włosów. Odżywki kosztowały 9,99zł.

Skusiłam się również na odżywkę bez spłukiwania Gliss Kur Total Repair. Nie pamiętam czy miałam już taką wersję, ale ogólnie te produkty się u mnie dobrze sprawdzają, a że już dawno żaden Gliss Kur u mnie nie gościł to miło znów go widzieć na mojej półce. Cena to 12,99zł.
Do odżywki w sprayu dobrałam suchy szampon Batiste. Do tej pory poznałam jedynie wersję Wild, o której możecie przeczytać tu: KLIK  Cena: 14,99zł.
W tej parze ceny trochę się różniły, a więc za odżywkę Gliss Kur oraz szampon Batiste zapłaciłam jedynie cenę szamponu!

Rossmann 1+1 Dzień Kobiet

Do koszyka wpadły również dwa antyperspiranty Rexona. Znane oraz sprawdzone, a więc nic tylko brać! Cena za oba to: 9,99zł
I ostatnia para produktów to żele pod prysznic z Dove. Uwielbiam je! Super nawilżają i ślicznie pachną. Pełną recenzję możecie przeczytać tu: KLIK Tym razem cena wyniosła 13,99zł 

Aktualna promocja cieszy się bardzo dużą popularnością. Na zakupach byłam dopiero po południu i nie dość, że jeszcze kręciło się sporo ludzi to w dodatku półki były już prawie puste! Szok! Jednak nie ma co się dziwić. Można zaoszczędzić trochę pieniążków.

Dodam tylko, że w promocji biorą udział także produkty przeznaczone dla mężczyzn. Rabaty naliczane są również w sklepie on-line.

Macie w planach jakieś zakupy?

czwartek, 2 marca 2017

Denko Luty

Dopiero robiąc zdjęcie do tego wpisu zobaczyłam jak mało produktów zużyłam w tym miesiącu... Moje Denka nie są jakoś specjalnie potężne, ale tak skromnie to chyba nigdy nie było. Dobrze to czy źle? Nie, to nie jest minimalizm... po prostu za dużo produktów mam napoczętych i używam ich naprzemiennie, a przez to dłużej trwa ich wykończenie.
Dzisiaj zobaczycie tylko pięć produktów, a w dodatku każdy z nich pojawił się już na moim blogu.

Denko Luty

1. CD, żel pod prysznic - o tym oraz kilku innych produktach CD możecie przeczytać tu: Kosmetyki CD Jeśli chodzi o sam żel pod prysznic to kupiłabym ponownie. Miał ładny zapach i spełniał swoją rolę.
 
2. Isana, mydło w płynie - jedno opakowanie pojawiło się już w Denku Grudnia spodobało mi się na tyle, że kupiłam kolejne opakowanie. Mydła z Isana mają ładne zapachy i są bardzo tanie ;) Wersja z karmelem i jabłkiem była limitowana, a więc pozostawiam bez oceny.

3. Hyal-Drop, krople do oczu - moje ulubione :) dobrze nawilżają i są wygodne w użyciu. Kolejny raz pojawiają się w Denku. Kupię ponownie.

4. TianDe, pomadka do ust - więcej o niej tu: KLIK Ogólnie przypadła mi do gustu. Nie rozpuszczała się ani nie łamała. Mogłaby nawilżać na dłuższy czas. Nie wiem czy kupię ponownie.

5. Vellie, żel pod prysznic - recenzja tu: KLIK  Produkt dość przeciętny, ale nie najgorszy. Trochę trzeba się napompować, aby wydobyć z butelki odpowiednią ilość kosmetyku. Nie podrażnia, myje, ale niestety nie nawilża. Nie wiem czy kupię ponownie.

I to wszystko :) Skromnie, ale tradycyjne Denko musiało być i teraz możemy rozpocząć nowy miesiąc!

piątek, 24 lutego 2017

Nivea Care - lekki krem odżywczy

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby marki Nivea :) i myślę, że ich kultowy krem stosował każdy, przynajmniej raz. Sama bardzo lubię kosmetyki tej firmy i cieszę się, że powiększają swój asortyment. Jeśli chodzi o kremy do twarzy Nivea to moim ulubieńcem jest wersja Soft, ale i dzisiejszy bohater jest bardzo dobrym produktem!

Nivea Care - lekki krem odżywczy

Poznaj intensywnie i długotrwale odżywiający krem do twarzy o lekkiej konsystencji, który nie pozostawia na Twojej skórze uczucia lepkości. NIVEA Care Lekki krem odżywczy zawiera innowacyjną formułę z hydro-woskami, które rozpuszczają się bezpośrednio na powierzchni skóry. Dzięki temu, krem idealnie się rozprowadza i bardzo szybko się wchłania. Regularne stosowanie kremu zapewnia skórze ponad 24-godzinne intensywne odżywianie i sprawia, że staje się ona przyjemnie gładka w dotyku. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.
 
Krem Nivea Care można kupić w pojemności 50ml i 100ml. Ich opakowania są bardzo schludne i estetyczne. Wierzch zakrętki bardzo mocno kojarzy się z klasyczną wersją kremu. Podoba mi się :) Początkowo produkt zabezpieczony jest mocnym sreberkiem. Opakowanie jest dobrze wykonane, nie pęka.

Nivea Care - lekki krem odżywczy

Krem jest biały. Ma lekką konsystencję, trochę jakby kremowo - żelową, a może to wspomniane przez producenta hydro-woski? Zapach jest typowy dla marki Nivea. Bardzo ładny, delikatny i przyjemny. Po prostu dobrze mi się kojarzy :) Produkt faktycznie świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. Nie pozostawia przy tym nieprzyjemnej, lepkiej warstwy czy też jakiegoś nadmiernego świecenia. Może delikatnie czuć lekkie natłuszczenie, ale nie jest w stopniu, który by mnie drażnił, a poza tym ten efekt szybko znika. Krem bardzo dobrze nawilża. Czy odżywia przez 24h? No nie wiem, ale myślę, że skoro nawilżenie utrzymuje się krócej to i z obiecanym odżywieniem będzie podobnie.
Produkt bez obaw można stosować pod makijaż.

Jestem bardzo zadowolona z Nivea Care :) Służy mi ten krem i uważam, że dobrze jest mieć go zawsze w domu. Powiedziałabym, że jest to coś pośredniego pomiędzy klasycznym kremem od Nivea, a wersją Soft. 
Znacie, lubicie? :)

piątek, 17 lutego 2017

Lee Stafford - Coco Loco, szampon do włosów

Znacie markę Lee Stafford? Mi ona była obca, aż do momentu, gdy na październikowym spotkaniu blogerek dostałam do przetestowania szampon Coco Loco. Podobno ta seria pojawiła się w drogeriach na początku listopada 2016. Uwielbiam testować nowości - wiadomo, dlatego ucieszyłam się, że coś nowego wpadło w moje łapki. Szampon musiał chwilkę poczekać na swoją kolej, ponieważ w użyciu miałam produkty Nivea i Bioxsine. W końcu nadeszła pora i na Coco Loco!

Lee Stafford - Coco Loco, szampon do włosów

Nowość od stylisty Lee Stafford. Szampon nawilżający z olejkiem kokosowym. Dzięki nowej formule Twoje włosy otrzymają maksimum nawilżenia, wygładzenia, blasku i miękkości. Niepowtarzalny zapach i efekt fryzury jak od samego stylisty Lee Stafford.

Szampon znajduje się miękkiej tubie, zamykanej na "klik". Kupując produkt mamy jeszcze zabezpieczenie w postaci sreberka na otworze. Super! Dobrze jest mieć świadomość, że kosmetyk nie jest jakiś zmacany ;-) Ogólnie szata graficzna bardzo mi się podoba. Jest po prostu urocza i dobrze mi się kojarzy.
Szampon jest dość rzadki, ale nie wodnisty. Ma podobną konsystencję do niektórych już dostępnych na rynku produktów, ale mam wrażenie, że jest mało wydajny. Dobrze się pieni i myje, a włosy faktycznie są trochę bardziej miękkie.

No... i to chyba już wszystkie plusy
Niestety szampon nie ma rewelacyjnego działania. Strasznie plącze moje włosy... bez dobrej odżywki ani rusz! Producent obiecuje, że produkt powinien wygładzać, a niestety jest przeciwnie. Moje i tak puchate kosmyki stoją bardziej niż zazwyczaj.
Po pierwszych użyciach zauważyłam, że produkt spowodował lekkie łuszczenie skóry głowy. Teraz ten problem zniknął, ponieważ zwracam uwagę na to, aby bardzo dokładnie płukać włosy. Nie to, że miałam z tym jakiś problem do tej pory, ale po prostu ten szampon wymaga dłuższego lania wodą.
I ostatnia kwestia to zapach. Niby kokosowy, niby powinien być ładny, ale... jest jakiś sztuczny. Niestety nie ma co się nim zachwycać. Na szczęście na włosach nie pozostaje długo.

Trochę się zawiodłam tym szamponem. Myślałam, że okaże się lepszy. I ok - mogę znieść to, że nie nawilża i nie wygładza, ale tego, że tak plącze włosy i podrażnia skórę głowy mu nie wybaczę....

wtorek, 7 lutego 2017

Garnier Moisture + Aqua Bomb - maseczka w płacie

Jakiś czas temu Garnier wypuścił na rynek nowe maseczki w płacie. Musiałam jedną wypróbować, no nie mogło być inaczej!
Ostatnio borykam się z suchą skórą twarzy, która się łuszczy i jest bardzo kapryśna. Kremy nie bardzo pomagają, więc trzeba było sięgnąć po coś mocniejszego. Czy Garnier podołał?

Garnier Moisture + Aqua Bomb - maseczka w płacie

Maska Kompres AQUA BOMB Super Nawilżenie do skóry odwodnionej to sposób na intensywne nawilżenie skóry - ekwiwalent tygodnia nawilżania w zaledwie 15 minut. Skóra staje się pełna blasku i wygląda zdrowo.

Produkt oczywiście zamknięty jest w saszetce. Opakowanie ma ładną grafikę, kojarzy się ze świeżością i nawilżeniem. Zapowiada się fajnie :) W środku znajduje się jedna maseczka, która z jednej strony jest biała, a z drugiej niebieska. Płat jest dość spory, ale bardzo dobrze trzyma się na naszej twarzy. Maseczka ładnie przylega i nie zsuwa się, nawet gdy siedzimy. Produkt jest bardzo mocno nasączony! W saszetce zostaje jeszcze sporo żelu.
Maseczkę nakładamy na twarz białą stroną, a następnie powoli ściągamy niebieską warstwę. 

A co z działaniem?
Producent zaleca, aby nakładać produkt na 15 minut. Ja przyznaję, że trzymałam go trochę dłużej. Nie wystąpiło żadne podrażnienie, pieczenie czy dyskomfort. Po zdjęciu maseczki możemy przetrzeć twarz wacikiem lub wmasować pozostałość kosmetyki. Wybrałam drugą opcję, po co ma się marnować ;)
W pierwszych chwilach miałam wrażenie, że moja twarz bardzo się lepi. Czułam po prostu pozostałości maseczki. Po pewnym czasie to uczucie zniknęło i pojawiło się naprężenie skóry. Nie, nie ściągnięcie.
Jeśli chodzi o nawilżenie to faktycznie jest ono mocne, ale nie jest to efekt mięciutkiej skóry, który miałam po niektórych produktach. Mam wrażenie, że maseczka zadziałała głębiej. Suche skórki zniknęły, a twarz stała się gładsza. 
Jedyne co mi przeszkadzało to zapach... w saszetce był całkiem przyjemny, jednak po zdjęciu płata, gdy serum już zostało wchłonięte, pozostał nieprzyjemny zapaszek. Sztuczny i trochę drażniący. Poza tym efekt nawilżenia jaki dała maseczka był krótkotrwały. Utrzymał się jeden dzień, a później powoli zaczęły wracać suche skórki.

Maseczki w płacie z pewnością mają dobry wpływ na naszą skórę. Problem w tym, że musimy wydać kilka złotych na jednorazową kurację. Czy to się opłaca? Od czasu do czasu czemu nie :) Jednak wtedy liczę na długi efekt działania.

Jestem ciekawa co Wy sądzicie o maseczkach w płacie? A może znacie już tą z Garnier?

sobota, 4 lutego 2017

Denko Styczeń

I styczeń już za nami. Bardzo szybko minął! Wam też?
Tradycyjnie zabieram się za podsumowanie zużyć. Tym razem w denku znajduje się większość produktów do podstawowej pielęgnacji. Pewnie większość jest Wam znana.

Denko Styczeń

1. Nivea, Color Care&Protect, szampon - bardzo dobrze się spisywał. Nie plątał włosów i pozostawiał przyjemny zapach, który dość długo się utrzymywał. Za to lubiłam go najbardziej :) Czy chronił kolor? Niestety ciężko mi to ocenić... Chętnie kupię ponownie.

2. Nivea, Color Care&Protect, odżywka - z niej także byłam zadowolona. Ułatwiała rozczesywanie. Ma konkretną konsystencję, nie spływa z włosów i dobrze się ją nakłada. Zapach kompatybilny z szamponem. Kupię ponownie.

3. Theo Marvee, Caviariste Perlique - tonik do twarzy z kawiorem i perłą - pełną recenzję możecie przeczytać tu: KLIK Dobry produkt, ale niestety dość drogi.

4. Isana, żel pod prysznic - te małe produkty rewelacyjnie sprawdzają się podczas krótkich wyjazdów :) Dobrze myją i całkiem ładnie pachną. Kupię ponownie.

5. Bath & Body Works, Winter Candy Apple, żel pod prysznic - żele z BBW są rewelacyjne! Bardzo wydajne, gęste i zachwycające zapachem. Ta wersja to idealna opcja na zimę. Bardzo chętnie bym do niego jeszcze wróciła. Kupię ponownie.

6. Garnier Moisture + Aqua Bomb, maseczka w płacie - za kilka dni pojawi się jej pełna recenzja :)

7. Darmica, Pure, łagodny peeling enzymatyczny z keratoliną i białą glinką - faktycznie bardzo łagodny, nie wiem czy może nie za bardzo :) ale przynajmniej nie zrobimy sobie nim krzywdy. Dobrze wygładza buzię i jest mega wydajny. Nie wiem czy kupię ponownie, ale tylko dlatego, że już mi się znudził i chętnie poznam coś innego. Może trochę mocniejszego.

8. AA, płyn dwufazowy do demakijażu - radził sobie z demakijażem tak jak należy. Dobrze rozpuszczał tusz i był łagodny dla oczu. Nie podrażnił i nie powodował szczypania. Powiedziałabym, że to taki zwykły produkt, który robi to co ma robić. Może kupię ponownie.

9. AA, Hydroalgi błękitne - odżywczy krem do twarzy - polubiliśmy się :) miał fajną żelowo - kremową konsystencję. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał uczucia lepkości i całkiem nieźle nawilżał. Można go stosować pod makijaż. Kupię ponownie.

I to wszystko :) Dajcie znać, które z tych produktów są Wam znane i jakie jest Wasze zdanie na ich temat :) 

środa, 1 lutego 2017

Neess - lakiery hybrydowe

Lakiery hybrydowe to prawdziwy hit! Chyba każdy kto je poznał bliżej, potwierdzi moje słowa. Cieszę się, że coraz więcej marek postanawia wprowadzić hybrydy do swojej oferty. Mamy w czym wybierać!
Dzisiaj zapraszam na spotkanie z marką Neess, która powiększa moją małą lakierową kolekcję.

Neess - lakiery hybrydowe

Produkty Neess są produkowane w Europie. Marka w swojej ofercie posiada wszystko co jest potrzebne do wykonania manicure hybrydowego. Poza tym na oficjalnej stronie http://neess.pl/ znajdziemy również pędzle do makijażu oraz szczotki do włosów. 

Ale co z lakierami?
Znajdują się w standardowych, ciemnych buteleczkach. Podoba mi się, że na górze mamy podgląd koloru wraz z numerkiem. Lubię takie rozwiązania.
Na buteleczce poza logiem marki, znajduje się również nazwa koloru, która akurat u mnie jest pomylona :P Kolor, który posiadam to "Rock&Róż".

Neess - lakiery hybrydowe

Jeśli już o kolorze mowa to muszę powiedzieć, że jest cudowny! Naprawdę piękny i wspaniały :) a to nie jest tylko moje zdanie. Produkt ładnie kryje, dwie warstwy wystarczą, aby nie było prześwitów. Lakier bez problemu się utwardza, współpracując także z topem i bazą innych marek. Wielkość pędzelka określam jako standardową. Lakier nie spływa z paznokci podczas aplikacji, nie uczula.
Jak na hybrydę przystało nie ściera się i pozostaje na paznokciach do czasu, aż sami postanowimy się jej pozbyć. Zdejmowanie przebiega identycznie jak w przypadku innych marek - kilkanaście minut w acetonie i ściągamy drewnianym patyczkiem. 

Cieszę się, że poznałam kolejną markę lakierów hybrydowych. Neess wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i zachwyciła kolorem. To nic, że napis na buteleczce jest inny - dobrze, że kolor poglądowy się zgadza.
Jeśli chcecie zobaczyć jakimi kolorami dysponuje marka to odsyłam Was tu: KLIK
Jestem także bardzo zadowolona z pyłków Neess. Świetnie się trzymają i dają piękny efekt! Możecie to zobaczyć na moim Instagramie
Są tu miłośniczki lakierów hybrydowych?

niedziela, 29 stycznia 2017

Kosmetyki CD

Firma CD przedstawia swoje produkty jako kosmetyki bliskie naturze i dzięki temu stały się dość popularne. Już jakiś czas temu marka zaczęła pojawiać się także w blogosferze. Przeczytałam wiele opinii na temat różnych produktów, ale sama nie miałam okazji ich poznać. Jednak na ostatnim spotkaniu blogerek trafił do mnie żel pod prysznic, żel do higieny intymnej oraz dezodorant w atomizerze i kulce.
I co o nich myślę?

Kosmetyki CD mają charakterystyczną, prostą szatę graficzną oraz przezroczyste opakowania. Dodatkowo użyte kolory kojarzą mi się z produktami świeżymi i lekkimi.

Kosmetyki CD

Żel po prysznic:
Nawilżający żel pod prysznic CD z naturalnym wyciągiem z lilii wodnej nawilża i ożywia naturalne funkcje skóry. 
Produkt o standardowej pojemności 250ml. Żel dobrze rozprowadza się na skórze. Ma delikatny, świeży zapach - całkiem przyjemny. Na skórze nie jest jednak wyczuwalny. Produkt nie wysusza skóry, ale nie sprawia też, że staje się ona bardziej nawilżona. W tej kwestii obietnice producenta nie zostają spełnione. Żel mimo to nie jest złym produktem, ponieważ dobrze myje i nie podrażnia. Spełnia swoją podstawową funkcję.

Żel do higieny intymnej:
Tutaj w przeciwieństwie do pozostałych testowanych przeze mnie kosmetyków mamy nie lilię wodną a nagietek. To również delikatny produkt, który nie powoduje podrażnień. Opakowanie jest identyczne jak żelu pod prysznic (różnica kolorów wynika z innej wersji zapachowej). Nie jestem do końca przekonana czy takie rozwiązania mi odpowiada, ponieważ przed użyciem muszę spojrzeć na etykietkę po co sięgam ;-)
Żel sprawdza się u mnie całkiem dobrze.

Kosmetyki CD
Dezodorant w atomizerze:
Dezodorant CD w atomizerze z naturalnym wyciągiem z lilii wodnej zapewnia długotrwałą świeżość, pewność i pielęgnację skóry.
Niestety z tego produktu nie jestem zadowolona. Fakt, przyjemnie pachnie, ale nic poza tym... Uczucie świeżości pozostawia jedynie na krótki czas po aplikacji. Później jest już tylko gorzej. Mimo, że zdecydowanie nie mam problemów z nadmierną potliwością to wydaje mi się jakbym miała dosłownie mokre pachy. Czuję się niekomfortowo. Wiem, że jest to dezodorant, a nie antyperspirant, ale najwidoczniej nie jest to produkt dla mnie.

Dezodorant roll on:
Dezodorant roll on CD z naturalnym wyciągiem z lilii wodnej zapewnia długotrwałe uczucie świeżości i pewności oraz pielęgnuje skórę.
Tutaj mamy bardzo podobną sytuację jak poprzednio... zero pewności! Świeżość jedynie przez pewien czas.
Podsumowując... kosmetyki CD z pewnością znajdą wielu zwolenników. Zależy to od indywidualnych potrzeb i no nie wiem... przekonań (?). Na uwagę zasługuje tu fakt, że produkty CD nie s,ą testowane na zwierzętach. Jeśli chodzi o same działanie to z kosmetyków pielęgnacyjnych jestem w miarę zadowolona bo po prostu nie robią krzywdy, za to po dezodoranty nie sięgnę więcej.

piątek, 20 stycznia 2017

Schnaphil Jellyfish Pure Extract

Razem z olejkami, o których pisałam w poprzednim poście KLIK dostałam także produkt, którego zadaniem jest nawilżenie, wygładzenie, ujędrnienie oraz walka ze zmarszczkami. 
Co myślę o chińskich kosmetykach?

Schnaphil Jellyfish Pure Extract

Produkt zapakowany jest w kartonik, w którym kryje się 10 ml szklana buteleczka, zabezpieczona korkiem oraz aluminium. Osobno znajduje się nakładka, pełniąca rolę aplikatora. Zabezpieczenia buteleczki jest bardzo mocne. Moim zdaniem aż za bardzo, ponieważ miałam problem, aby zdjąć aluminiowe zamknięcie.
Kosmetyk robi dobre pierwsze wrażenie. Ze względu na nazwę można spodziewać się czegoś niemieckiego, jednak chińskie krzaczki zdradzają jego prawdziwe pochodzenie.

Schnaphil Jellyfish Pure Extract

Aplikator jest bardzo wygodny. Ściskając go delikatnie możemy dozować odpowiednią ilość produktu. Posiada także koreczek, zapobiegający przed niepożądanym wydostaniem się serum. 
Konsystencja produktu jest żelowa, ciągnąca się. To może się zgadzać, ponieważ jest to produkt z meduzy! Łatwo się rozprowadza, nie klei się i szybko się wchłania.
Niestety produkt posiada nieprzyjemny zapaszek. Niby ledwo wyczuwalny, a przy aplikacji w ogóle... ale jednak. Nie podoba mi się on i może zdradzać jakie tam składniki mogą się znajdować. 

Schnaphil Jellyfish Pure Extract

Opisałam Wam ogólnie wrażenie jakie zrobił na mnie produkt oraz co zauważyłam. Niestety nie wypowiem się na temat jego działania bo jednak mam obawy przed stosowaniem tego kosmetyku.
Początkowo myślałam: "czemu nie, przecież inni go używają i żyją", ale jednak z tyłu głowy mam zakodowane, że róże rzeczy mogą się w nim kryć. Użyłam go tylko kilka razy w niewielkiej ilość. Pierwsza próba to test na ręce, aby sprawdzić czy nie pojawi się żadne uczulenie. Okazało się wszystko ok - brak swędzenia i zaczerwienienia. Później odrobinę nałożyłam na stopy i łokcie, czyli miejsca z przesuszoną skórą. Również nic złego się nie działo, ale efekt nawilżenia nie powalił mnie na kolana ;)
Chyba jeszcze nie jestem gotowa na takie eksperymenty :)
Jeśli chcecie możecie go obejrzeć tu: KLIK